Piotr Kaczorowski


News
Forum


http://piotrkaczorowski.pl
Szachy Chess - http://chess.piotrkaczorowski.pl Nauka szachów - http://szachy.piotrkaczorowski.pl Brydż - http://brydz.piotrkaczorowski.pl Forum - http://forum.piotrkaczorowski.pl
Skomentuj na forum

Witam na mojej stronie. Strona niespiesznie, ale stopniowo się wypełnia Na razie wpisuję Szachy. Potem przyjdzie czas na brydż.
Szachista.tak mnie nazywają od dawna. Nawet, gdy gram w brydża.

Tresowanie Kaczyńskiego


20.01.2010 10:06
Swego czasu pisałem o inżynierze pola walki, co został zamordowany rok temu w Pakistanie. Prorokowałem, iż otrzyma odznaczenie państwowe. I słowo ciałem się stało. 200-400 intelektualistów - autorytetów wystąpiło do prezydenta z petycją internetową o odznaczenie inżyniera. Nie wiadomo, za jakie zasługi, bo ich nie podano. Nie wiadomo też, jakim medalem, bo i tego nie napisano. Ot, trzeba go odznaczenia.
Samo dawanie odznaczeń państwowych jest pomysłem dziwnym. Nagradzanie pośmiertne jest pomysłem chorym. O co w tym wszystkim chodzi? Czemu Paweł Wypych, natychmiast odpowiedział pozytywnie na apel? Czy dlatego, iż był w Unii Demokratycznej, gdy w wieku 21 lat wybrał zawód polityka?
Zobaczmy, kto podpisał apel do prezydenta Kaczyńskiego. Na pierwszym miejscu jest Piotr Niemczyk. Od 1990 roku oficjalnie w służbach, najpierw w UOPie, potem w wywiadzie, obecnie jako doradca sejmowej komisji do spraw specjalnych. Jest autorem słynnej tajnej instrukcji 0015/92, która nakazywała inwigilowanie partii politycznych. Ujawnił to brat obecnego prezydenta. Jest kolega Kostek Miodowicz, syn słynnego Alfreda. Jest kolega Brochwicz, który przypadkiem spotkał koleżankę Jarucką i przyprowadził Kostkowi w celu skompromitowania kolegi Cimoszewicza.
Koleżanka Wujec, kolega Wujec, kolega Lityński, którego nazwisko widnieje wśród założycieli odnowionej loży Synów Przymierza. I tak można by bardzo długo.
I co, Piotr Stańczak szukał minerałów?
Piotr Kaczorowski

Kto nie jest idiotą?


08.01.2010 09:42
Obserwują najnowszą komisję zwaną hazardową i przecieram oczy ze zdumienia. Słyszałem liczne wypowiedzi, iż Kempa i Wassermann nie mogą być członkami komisji. Nawet nie wnikam w przyczyny, przyjmuję, iż coś tam opiniowali. Mówią niby ludzie poważni, Schetyna, Niesiołowski, Komorowski. Nagle komisja wybrana przez Sejm wyklucza ze swego składu dwoje członków. Już to samo jest niezrozumiałe, jak może być takie prawo. Przecież tylko Sejm powinien mieć możliwość cofnięcia swej decyzji.
Ale co tam. Odwołali biedaczków, żeby ich przesłuchać jako świadków. Tuż przed przesłuchaniem, tak zwane biuro analiz Sejmu wydało opinię, iż osoby przesłuchane nie mogą wrócić do komisji hazardowej. Niesiołowski, Kalisz, Komorowski, Schetyna, nawet mecenas Giertych uznali to za oczywistą oczywistość. Także prokurator Wassermann i tak zwana prawniczka Kempa również się z tym zgodzili.
I nagle... Dziś... Prezydium Sejmu uznało, iż nie widzi przeszkód w powrocie do komisji hazardowej Wassermanna i Kempy. A w prezydium i Niesiołowski, i Komorowski... Co z opiniodawcami z biura analiz? Popełnili harakiri, czy dalej będą tworzyć prawo na życzenie? A czemu milczy mecenas Giertych? Czemu nie walczy o prawdę i sprawiedliwość?
Co można pomyśleć o poziomie inteligencji opisanych wyżej? Przecież oni myślą, iż społeczeństwo im ufa.
Piotr Kaczorowski

Obłudny autorytet


20.12.2009 11:36
Kolejny jegomość z kręgu komediantów okazał się obłudnikiem. Nie ma znaczenia, że Piesiewicz nosi sukienki w kwiatki czy w groszki. Porażające jest jego zakłamanie. Wielokrotnie wypowiadał się jako obrońca moralności, jako tak zwany autorytet. A teraz przyznał się, iż zażywał narkotyki we Włoszech i Hiszpanii, nawet nazywał to normą. A teraz mówi, że węchem sprawdzał jakieś lekarstwa, że w Polsce nie narkotyzował się. Jest to jego linia obrony. Na tym przecież zna się najlepiej, niejednego przestępcę uczył, co ma mówić, by uniknąć kary.
Piesiewicz przyznał się, iż był szantażowany, natomiast potencjalne szantażystki oskarżyły komedianta o narkotyzowanie się. Już znajdują się obrońcy mecenasa, którzy twierdzą, iż filmy nie mogą być dowodem, ponieważ są kopią. Inni krytykują Superexpress za ujawnienie dewiacyjnych praktyk scenarzysty. Teraz zrozumiałe okazują niektóre fragmenty jego scenariuszy, obarczone zbrodnią, zboczeniem, patologią.
Piesiewicz mógłby zachować się honorowo i palnąć sobie w łeb. Z braku broni palnej, powinien zrezygnować z mandatu senatora. Następnie udać się do psychiatry w celu poddania się leczeniu.
Piotr Kaczorowski

Obłuda i brednie komediantów


11.10.2009 17:34
Pedofil jest przybity, jest w stanie moralnego niepokoju, nie ucieknie, przecież tylko raz uciekł z USA. Takie brednie powtarza adwokat Polańskiego. Jak taki komediant może cierpieć, przecież nie będzie mógł już tworzyć dzieł. On i tak już tyle wycierpiał, nie mógł pojechać do USA.
Podobne brednie głosi komediant Stockinger, które reklamował bezpieczne prowadzenie samochodu. A sam siadł po pijaku i spowodował karambol. Był taki pijany, iż nie można było postawić mu od razu zarzutów. A przecież to taki wrażliwy człowiek, przecież on już swoje wycierpiał, przecież musiał trzeźwieć w areszcie, przecież uszkodził sobie samochód. A tak w ogóle, to trzeba zainteresować się kobietą, która prowadziła auto, w które wjechał malutki komediant. To pewnie była jej wina, pewnie sama tego chciała, a w ogóle, co tam robiła? Pewnie ma duże grzechy na sumieniu.
Komediant Tusk puścił informację, iż nie będzie kandydował na prezydenta. Nikt mu nie wierzy.
Głos wydała naczelna rada adwokacka, ta sama, która nie dopuszcza młodych do zawodu, która nie chce kas fiskalnych do rejestrowania zarobków prawników. Ich komisja praw człowieka ogłosiła, iż ściganie przestępców narusza prawa człowieka, iż odbywa się to w sposób naruszający wolność obywateli i ich prawo do prywatności, gwarantowane Konstytucją i umowami międzynarodowymi. Na koniec dodali, iż obowiązkiem adwokatury jest strzeżenie wolności obywatelskich i dlatego piętnują takie niebezpieczne praktyki. U normalnych ludzi, takie teksty wywołują salwy śmiechu albo odruch wymiotny.
Piotr Kaczorowski

Kompromitacja Kaczyńskiego


10.10.2009 18:09
557 dni, gdy sejm przyjmował tak zwany traktat lizboński, prezydent Kaczyński zażądał od Tuska tak zwanych ustaw około traktatowych. Tusk obiecał, prawie przysięgał. I kolejny raz okazał się kłamcą. Z Kaczyńskim jest gorsza sprawa, bo albo jest idiotą, albo oszustem, albo nie wie, co czyni. Czwartej możliwości nie ma. Po co żądał od Tuska ustaw, skoro się ich nie doczekał, a podpisał.
Podobno Kaczyński jest prawnikiem, podobno posiada doktorat z prawa. Głosił on, iż wszystko zależy od referendum w Irlandii. A nie trzeba być prawnikiem, żeby wiedzieć, iż traktat upadł po pierwszym referendum, iż drugie referendum było bezprawne. Prawda jest taka, iż zgodnie z prawem unii traktat upadł po pierwszy referendum. To po co Kaczyński zaprosił dziś kilku bufonów na świadków?
Wygląda na to, iż Kaczyński z Tuskiem odgrywają przed nami teatrzyk, albo są wręcz kukiełkami, a za sznurki pociąga ktoś inny. Widzimy cień świata rzucany na ścianę pieczary, w której jesteśmy przykuci łańcuchem. A czy takiej wizji nie miał Platon? I to jakiś czas temu?
Piotr Kaczorowski

Padają jak mrówki


05.10.2009 12:29
Bogini agora demaskuje agenta CBA. Niby zakryła twarz, ale podała wystarczające informacje, by miły Tomek przynajmniej przez jakiś czas zajął się czymś innym, aż jego osobowość pójdzie w zapomnienie. W ten sposób prowadzone obecnie akcje zostają zabite. Kolejne biedne naiwne blondynki nie będą mogły być przyłapane na gorącym uczynku.
Dziś rozpoczął się proces Beaty Sawickiej. Pani powiedziała, iż brała udział udział w zdarzeniach, ale do winy się nie przyznaje. Pieniądze, które dostała, były pożyczką na kampanię wyborczą. Przyznała się do drobniejszego przestępstwa, którego nie popełniła. Ma prawo i do takiej linii obrony.
W tym samym czasie, Drzewiecki powiedział, iż jest człowiekiem honoru i podał się do dymisji. Ten sposób działania zasugerowały badania opinii społecznej. Następny w kolejce jest Czuma, który dawał świadectwo niewinności kolegów. Teraz się znowu schował pod ziemię, czeka na rozkaz znawców opinii publicznej.
To nie koniec, na swój los oczekuje jeszcze Szejnfeld, który mocno zaangażował się w projekt ustawy. I jeszcze czeka Schetyna, który milczy jak zaklęty. Nie wie, co ma robić, nie wie, jakie stenogramy rozmów telefonicznych mogą się jeszcze pojawić. Na samym końcu kolejki czai się Donek Tusk.
Na razie bawimy się karmieniem smoka kolejnym owieczkami. Ale nie wygląda na to, aby smok zbyt szybko się nasycił.
A wszystko to z pogoni za współczesnością, z szybkości życia, nowinek technicznych. Kiedyś rozmawiało się osobiście bez świadków, albo wysyłało się wiernych gońców. Albo kilku gońców. Gdy grunt zaczynał palić się pod nogami, wystarczyło eliminować kolejnych gońców, poświęcić ich.
Piotr Kaczorowski

Bój to jest ich ostatni


04.10.2009 20:09
Wydarzenia ostatnich dni są szokujące. Drzewiecki, Chlebowski, Schetyna zamieszani są w szykowanie ustawy na zamówienie. Mariusz Kamiński zastawił pułapkę na Tuska, poinformował go o prowadzonych działaniach operacyjnych. Wkrótce ktoś ich ostrzegł. Na razie poszlaki wskazują na samego Tuska, który przyznał się, iż zażądał od Chlebowskiego i Drzewieckiego wyjaśnień. Nawet straty uwzględnił w budżecie. Czuma orzekł o niewinności kolegów, poparła go Pitera. Jak dołożymy afery Grada, Komorowskiego, Grasia, Misiaka, kompromitacje Sikorskiego, Niesiołowskiego, obraz robi się mocno szary. Liczność społeczeństwa, które wierzy, że to kampania prezydencka, mocno się kurczy. Dziś sonduje się możliwość wyrzucenia Kamińskiego ze stanowiska. Są sugestie, żeby go aresztować na trzy miesiące, Czuma zaleca leczenie psychiatryczne. Ciekawe, czy to konsultował z psychiatrą Klichem.
Grunt pali im się pod nogami, należy się spodziewać kolejnych rewelacji. Zyskuje na tym lewica, która z uśmiechem punktuje i składa wniosek o komisję śledczą. Odwołanie Mariusza Kamińskiego i zablokowanie powołania komisji śledczej będzie gwoździem do trumny kampanii prezydenckiej Tuska. Nie pomogą przyjazne media.
Piotr Kaczorowski

Selektywna sprawiedliwość


29.09.2009 10:30
Zanussi, który udaje humanistę, kręcił knoty filmowe, które oglądała garstka widzów. Żył sobie dobrze. Żył sobie znakomicie. Ma też epizody współpracy, został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa jako tajny współpracownik o pseudonimie Aktor. Teraz powiada, iż pedofil Polański korzystał z usług nieletniej prostytutki. Dodał, iż w ich środowisku prostytucja jest typowa i to rzadko za pieniądze wręczane zaraz po usłudze. Tym razem nie będę skupiał się na samokrytyce Zanussiego. Potwierdził on winę pedofila, że miał kontakty seksualne z 13-latką. Taka głupia, prymitywna linia obrony.
Z kolei striptizerką (doceniam ciężką pracę każdego człowieka, również w tym i pokrewnych zawodach) opiekuje się agentka. Agentka Joanna Bastrzyk, która się opiekuje striptizerką, oświadczyła na piśmie, iż jej podopieczna pobrała w torebce wynagrodzenie, a nie perfumy. Widocznie adwokaci Oleny Marczuk Pazurowej dotarli do materiałów dowodowych, z których wynika, iż striptizerka wiedziała, że otrzymuje gotówkę, więc kłamstwo o perfumach jest nieaktualne. Nazywa się to zmiana linii obrony. Oczywiście nie ma dokumentów, rachunków, ale zostaną wkrótce wytworzone. A czemu nie przelew? Kto by taką drobną kwotę przelewał...
Takie brednie, kłamstwa debilizmy czytamy, słyszymy, widzimy wiele razy dziennie. Dziennikarze ich nie weryfikują, nie zadają oczywistych pytań, bo tak im kazano. Oto dziś Ewa Wanat, naczelna radia TOK, odreagowała wypowiedź swego współpracownika doktora Andrzeja Depko. W środowe wieczory prowadzą razem porady seksualne. Doktor Andrzej Depko wypowiedział się, iż pedofil Roman Polański powinien ponieść surową karę. To jest sprzeczne z linią programową radia TOK. Więc Ewa Wanat złożyła rezygnację z kandydowania do nagrody studentów dziennikarstwa. Uzasadniła tym, iż w zeszłym roku taką nagrodę otrzymał Wojciech Cejrowski. Zarzuciła podróżnikowi, iż ze względów profilaktyki zdrowotnej nie chce podawać ręki pederastom, w tym jej koledze z redakcji, Krystianowi Legierskiemu. Oskarżyła go także o rasistowskie, ksenofobiczne poglądy.
Tymczasem sama jednym oddechem wypowiada się o antysemickim radiu Maryja, jej kolega, Cezary Łasiczka, w każdej rozmowie atakuje liderów prawicy i ojca dyrektora. Nie ma w tym nic z tolerancji.
Z kolei ojciec dyrektor, Tadeusz Rydzyk zdał wczoraj egzaminy i wkrótce w Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego będzie bronił pracy doktorskiej. Chorzy z nienawiści już go atakują, ciekawe czy przyjdą na obronę zadawać trudne pytania.
Piotr Kaczorowski

Obłudne autorytety


28.09.2009 18:55
Jacek Bromski, Izabella Cywińska, Feliks Falk, Janusz Głowacki, Andrzej Jakimowski, Janusz Morgenstern, Krystyna Morgenstern, Agnieszka Odorowicz, Jerzy Skolimowski, Maciej Strzembosz, Małgorzata Szumowska, Krystyna Zachwatowicz, Andrzej Wajda. Podobno są to jakieś wybitne jednostki. O połowie nie słyszałem. A to co słyszałem, nie kojarzy mi się dobrze. Jedna pani, gdy była ministrem kultury udzieliła swojej fundacji pożyczki, którą oddała bez odsetek, a były one ogromne wtedy. O innych też można pisać wiele. Byli ulubieńcami reżimu komunistycznego, czerpali garściami, służyli w pierwszej linii frontu propagandowego. Ostatni na liście posiadł dworek Norwida. W tym dworku, ojciec Frykowskiej, zwanej frytką, otrzymał mnóstwo ciosów nożem. Podobno sam je sobie zadał, córkę Wajdy uznano wyłącznie za świadka.
Teraz protestują, głośno wrzeszczą. Żądają, obrażają. Stają w obronie pedofila. Kilka dni wcześniej Sejm uchwalił ustawę, na mocy której pedofile mają być karani chemiczną kastracją. Prawie jednogłośnie. Decyzja była powszechnie chwalona. Teraz hipokryci krzyczą coś wręcz przeciwnego. Także pederasta Raczek ich popiera. Pewnie myśli, iż wszystkie słowa zaczynające się na PED są bliskoznaczne. I Radek Sikorski, i Anna Applebaum, jego żona. I noblista Lech Wałęsa. Jego syn też po pijaku spowodował wypadek i dostał wyrok w zawieszeniu. Potem w okresie zawieszenia spowodował po pijaku drugi wypadek. Normalnemu człowiekowi odwieszono by i posadzono do więzienia. Młodemu Wałęsie przedłużono zawieszenie. Tak, ich prawo się nie ima, co widać po niedawnym przykładzie striptizerki Pazurowej.
Roman Polański otrzymał 4 zarzuty, przyznał się do jednego - do stosunku seksualnego z nieletnią. Zarzucano mu sodomię, podanie środków odurzających, gwałt. Sąd skierował go na obserwację psychiatryczną, która trwała 42 dni. Miał odpowiadać z wolnej stopy. Zbiegł z USA, czym popełnił kolejne przestępstwo. Przez wiele lat ukrywał, unikał państw, z których mógł być sprowadzony przed wymiar sprawiedliwości. Zatajał terminy opuszczania Francji, czyli kraju w którym czuł się bezpiecznie.
Obłudne autorytety się ośmieszają. Mogą tylko pokrzykiwać. Prezydent USA nie ma władzy nad sądami, natomiast akt łaski jest możliwy po uprawomocnieniu się wyroku, czyli nie tak prędko. Adwokaci pedofila Romana Polańskiego bredzą o nielegalności aresztowania i liczą na wypuszczenie za kaucją. Nikt nie wyznaczy kaucji dla uciekiniera. Nikt mu nie uwierzy. W porównaniu z Oleną Marczuk, Polański ma prawdziwego pecha.
Piotr Kaczorowski

Olena Marczuk wolna


27.09.2009 10:37
Jak należało się spodziewać, Olena nie poszła do aresztu. Takie mamy w Polsce prawo, które inaczej traktuje biednych, inaczej komediantów. Biedny Łyżwiński już trzeci rok siedzi w areszcie, a sprawa ciągnie się i ciągnie. On nie powinien siedzieć, lecz odpowiadać z wolnej stopy. Tak samo pani Marczuk Pazurowa nie powinna trafić do aresztu. Tak jak się stało, powinna się znaleźć w sądzie, ale... Sąd powinien od razu ją sądzić. Te same zeznania, które złożyła, znalazłyby się w normalnym procesie. I od poniedziałku mogłaby odbywać karę więzienia.
Tymczasem sąd, zamiast sądzić, zrobił szopkę i wyznaczył 600.000 złotych kaucji. W stosunku do Łyżwińskiego sąd nie zgodził się na kaucję. Kaucję wpłacono praktycznie natychmiast, ponieważ w trzy godziny po sentencji sądu, wzięta striptizerka opuściła areszt. W sobotę po południu banki nie są czynne. Nie działają też przelewy elektroniczne do innego banku. Ktoś wyłożył wielkie pieniądze, ktoś nieznany. Jakoś obrońcy tancereczki nie podali tych informacji wysłańcom bogini agory. Poprzedniego dnia nie skąpili wiedzy na temat działań CBA.
Z pewnością zadowolona będzie telewizja TVN, ponieważ oglądalność programu o nauce tańca wyraźnie wzrośnie. Wielu widzów będzie chciało dokładnie przyjrzeć się kobiecie, która przez życie idzie jak burza. Społeczeństwo nie ocenia jej dobrze, nie podoba się, iż prawo traktuje ją lepiej niż innych. Każdy potrafi policzyć, ile lat musiałby pracować, żeby odłożyć kwotę równą kaucji. Niektórym wychodzi kilkadziesiąt lat.
Piotr Kaczorowski

Adwokaci diabła


26.09.2009 11:48
Olena Marczuk, zwana także Weroniką Pazurą może dziś zostać aresztowana. Wszystko, co osiągnęła w w życiu osiągnęła dzięki małżeństwu z Cezarym Pazurą. Jak go poznała, tańczyła na tak zwanej rurze w trójmiejskim lokalu rozrywkowym, zwanym Amazonka. Ta umiejętność dała jej kwalifikacje do oceniania innych amatorów tańca w programie stacji TVN I ty możesz tańczyć. Udało się jej nawet skończyć studia prawnicze i założyć kancelarię radcowską.
Otrzymała zarzut łapówki. Sama twierdzi, iż myślała, że otrzymuje perfumy, a nie pieniądze. Jest to naiwna linia obrony, ponieważ sam moment wręczania torebki musiał być nagrany łącznie z głosem, a agent CBA musiał powiedzieć coś w stylu To twoja forsa.
Ciekawe jest coś innego. W silną obronę tancereczki włączyła się bogini Agora. Wszelkimi środkami podważane są dowody, kompetencje CBA, zarzuca się naruszanie praw człowieka. To naiwne działanie nie jest wiarygodne, ale głupich, którzy w to mogą uwierzyć nie brakuje. Przypominam sobie, jak podczas słynnej konferencji prasowej CBA, dziennikarz bogini Agory zadał pytanie o wątek miłosny Beaty Sawickiej. Ta pani też długo czeka na sprawiedliwość, wszak wykonała ostatnie zadanie partyjne - łkała w Sejmie jak należy. Na forach internetowych pojawiły się sugestie, jakoby Olena, obok rozbieranego podrygiwania się wokół metalowego pręta, dorabiała sobie uprawianiem najstarszego zawodu świata. I że miała bardzo prominentnych klientów, którzy mogą ją uchronić od odpowiedzialności. Poczekamy, zobaczymy. Przestępcy drogowi jak Jędrzejczak i Zientarski uniknęli kary. Ten ostatni nawet nie trafił do sądu.
Piotr Kaczorowski

Zgwałcona demokracja


13.09.2009 14:15
Za trzy tygodnie Irlandia ma przeprowadzić referendum. Kolejne referendum. Rok temu Irlandczycy odrzucili tak zwany traktat reformujący. Jako jedyni mieli taką szansę, za inne państwa decyzje podejmowali politycy. Gdy kilka lat wcześniej tak zwaną konstytucję europejska odrzucili Francuzi i Holendrzy, to zostali uznani za niedojrzałych. Nie dostali więcej szansy wyrażenia swojej opinii w głosowaniu.
Demokracja to rządy większości. Przywódcy eurokołchozu pokazują, iż demokrację mają w nosie, żeby nie szukać innych części ciała. Ich pęd do władzy sprawia wrażenie, jakby byli w amoku. Po co im więcej władzy? Po co im więcej pieniędzy?
Zmuszanie Irlandczyków do powtórnego głosowania jest gwałtem na demokracji. Jest łamaniem praw, ustanowionych przez eurokołchoz. Naukowo to się nazywa masturbacją lub onanizmem. Polskim terminem jest samogwałt.
Piotr Kaczorowski

Mazowiecki - ostatni (?) komunistyczny premier


11.09.2009 11:14
Dziś nowe święto. Sejm podjął uchwałę chwalącą rząd Mazowieckiego z 1989 roku. Cóż to był za rząd? Ponoć koalicja ZSL, OKP, SD. Ale to rządu weszło czterech przedstawicieli PZPR. Objęli funkcje MSW - człowiek honoru Kiszczak; MON - Siwicki, MSZ - Skubiszewski i jakieś takie od handlu z zagranicą - Święcicki, późniejszy prezydent Warszawy. Prezydentem był Jaruzelski. Jak dodamy, iż sporo z nich znajdowało się na liście Milczanowskiego-Macierewicza, jak choćby Bętkowski od Sprawiedliwości, to mamy pełny obraz rządu komunistycznego.
Sam Mazowiecki pracował w PRLu na etacie katolika. W ramach obowiązków był nawet dwa razy katolickim posłem. Pracował w komunistycznym wydawnictwie ZNAK, zwanym katolickim. Wsławił się tym, iż z pasją relacjonował w 1953 roku proces biskupa Kaczmarka. Sfingowany proces, z zeznaniami wymuszonymi torturami. Czyli Mazowiecki walczył w pierwszej linii frontu ideologicznego.
W czasie expose, Mazowiecki zapomniał przemówienia, zrobił sobie przerwę. Po przerwie ogłosił tak zwaną grubą kreskę, czyli brak rozliczeń przestępstw przed 1989 rokiem. Wszystkie inne kraje szybko dokonały takich rozliczeń, tylko nie Polska. Podsumowując, Mazowiecki zapewnił bezkarność pracownikom aparatu ucisku.
Mazowiecki też nie zwolnił więźniów politycznych, co powinien zrobić natychmiast po objęciu stanowiska. Przykładowo, profesor Szaniawski wyszedł po pięciu latach z więzienia dopiero w grudniu 1989 roku. O efektach pracy rządu Mazowieckiego lepiej milczeć.
Piotr Kaczorowski

Właściwy człowiek na właściwy miejscu


09.09.2009 10:09
Aleksander Grad pozostanie ministrem skarbu. Tusk kolejny raz okłamał społeczeństwo. Okłamał, iż zwolni nieudolnego ministra. Okłamał, iż znalazł świetnego kupca na stocznię. Okłamał, iż co miesiąc będzie zwalniał najgorszego ministra.
Grad jest właściwym człowiekiem na etacie ministra skarbu. Jako geodeta z wykształcenia, będzie parcelował ziemię należące do skarbu państwa i sprzedawał za grosze wybrańcom. Jest człowiekiem godnym zaufania, przecież on i jego żona dzielnie współpracują biznesowo z Niemcem, u którego dozorcą jest rzecznik rządu Graś. Tu trzeba dodać, iż Graś specjalizuje się w służbach specjalnych, to wiele tłumaczy.
Piotr Kaczorowski


04.09.2009 15:41

Piotr Kaczorowski

Parytet - hasło dla debili


30.07.2009 18:32
Ostatnio modne jest słowo parytet. Szafują nim bogate kobiety, które chcą wejść do Sejmu. Chcą, aby ustawa zapewniła im połowę miejsc w polskim parlamencie. Czemu tylko połowę? Bo nie rozumieją słowa parytet. Zgodnie z tą nielogiczną logiką, liczba kobiet w parlamencie powinna być proporcjonalna do liczby kobiet w kraju, czyli większa niż 50%, ponieważ kobiet jest więcej niż mężczyzn. A co się stanie, gdy liczba wybranych kobiet przekroczy 50%? To nie wejdą do parlamentu? Które z nich odpadną? Według jakiego kryterium mają być wybierane?
Bogate kobiety chcą to zrealizować zmuszając partie do wystawiania na listach 50% kobiet - kandydatów. A jak okręg będzie miał nieparzystą listę mandatów? Co wtedy? Podobny zapis ustawowy jest we Francji. Tam w parlamencie kobiety stanowią 18%, u nas 20% bez ustawowego zapisu. Gdzie tu sens, gdzie tu logika? Panie, ustami Juńczyk Ziomeckiej, poparł prezydent Kaczyński. Tu mamy dwie możliwości; albo był myślami gdzieś daleko, albo postąpił obłudnie, ponieważ dobrze wie, iż taka ustawa nie przejdzie.
Najbardziej wygłupiła się była minister Bochniarz, która głosiła, iż kobiety zarabiają mniej od mężczyzn. W instytucjach państwowych i samorządowych kobiety zarabiają tyle samo, co mężczyźni. Tego jestem pewien. Jedynymi miejscami, w których kobiety mogą zarabiać gorzej od mężczyzn, są prywatne firmy Bochniarz i jej kolegów przedsiębiorców. I jeżeli tak się dzieje, to tylko dlatego, iż kobiety nie mogą dochodzić swoich praw w sądach. Nie mogą tego robić, bo sądy nie rozpatrują spraw w jeden czy kilka dni, ale przewlekają je latami. Nie trzeba tworzyć chorych nowych przywilejów, tylko przestrzegać prawa. W państwie prawa byłoby to niemożliwe. Nie ma to też nic wspólnego z demokracją, wręcz przeciwnie, parytet jest sprzeczny z demokracją.
Piotr Kaczorowski

Selektywna szpetność, selektywne podatki


24.07.2009 10:21
Pod pałacem Stalina stoją dwie identyczne hale. Postawiono je w celu usunięcia bazaru wokół pałacu. Kupcy z bólem poszli do hal. Od razu było wiadomo, iż szczęście nie będzie trwało wiecznie. Po pewnym czasie miały zostać zburzone, a kupcom obiecano nowe miejsce na handel. I przyszedł 2009 rok, znalazł się bogaty inwestor, który ma zarobić pieniądze za budowę tak zwanego muzeum sztuki współczesnej.
I to jest skandal. Ja sobie nie życzę, żeby za moje pieniądze fundować nowoczesnych artystów. Niech sobie malują swoje gryzmoły, niech lepią byle kształty i jak znajdą kupca na swoje produkty, niech będą szczęśliwi. Niech mają równe możliwości z innymi. Nie życzę też sobie obrzydliwego gmachu, który istotnie będzie szpecił okolicę. W tym gmachu nie będzie najlepszych prac, tylko wybrane przez urzędnika.
Jednym z dodatkowych argumentów do usunięcia hali była jej brzydota. Ale druga hala jest identyczna, a jej się nie usuwa. Druga hala należy do przedsiębiorcy z komunistycznym rodowodem, Marka Mikuśkiewicza, który ma sieć dużych sklepów. Jego hala może pozostać, jego hala nie szpeci Warszawy. Nawet się założę, iż do jego hali nie weszłaby firma ochroniarska i by nie biła sprzedawców. Już samo określenie firma ochroniarska jest kłamliwe. Firmę ochroniarską to mogliby wynająć kupcy. Gdy wynajmuje ją prezydent Warszawy, jest to firma, która napada, a nie chroni.
Kupcy stracili miejsca pracy. Bardzo dobre miejsca pracy, bo stać ich było na drogie ogłoszenia w prasie i radiu. Stracili, teraz będzie im trudno znaleźć nowe zajęcie. Zostali pobici, byli lżeni, poniżani, ośmieszani. Prezydent Warszawy groziła zabraniem im dorobku życia, jednak po 10 osób dziennie mogą go odbierać.
Piotr Kaczorowski

30 srebrników


18.07.2009 21:01
Ostatnio słyszymy ubolewania, iż prezydent nie składa podpisu pod nominacjami ambasadorów. Ciekawe, czemu tego nie czyni?
Osobiście poznałem jednego kandydata na ambasadora do OBWE, Grudzińskiego. Uczyłem jego syna Krzysia szachów. Niedawno temu ogłoszono informację, iż Grudziński był ubeckim szpiclem. Wydawało się, iż jego kariera dyplomatyczna jest skończona. Tymczasem nie, jest przez Tuska uznawany za fachowca, podobnie jak Boni.
Wiadomo, iż w ambasadzie pracują sami szpiedzy i to tacy, którzy cieszą się największym zaufaniem. Nominacja Grudzińskiego jest wielkim wyróżnieniem dla niego. Oznacza to, iż jest usługi donosicielskie zostały wysoko ocenione, znacznie wyżej, niż sam się chwalił. Czy to są pobudki prezydenta do zwlekania z podpisem? A jak jest przy innych kandydaturach?
Piotr Kaczorowski

Prezydent Niemiec nie podpisze traktatu


17.07.2009 23:09
Obradował niemiecki odpowiednik naszego trybunału konstytucyjnego. Wydał decyzję, iż prezydent Niemiec nie może podpisać traktatu wersalskiego, ponieważ jest niezgodny z konstytucją. Generalnie zabiera wolność Niemcom, narzuca im zwierzchność. Żeby można było ten podejrzany dokument podpisać, trzeba zmienić konstytucję - zapewnić w niej suwerenność Niemiec względem tak zwanej unii.
Co ciekawe, kiedyś w naszym sejmie, Tusk obiecywał pod przysięgą, przygotowanie takich właśnie ustaw około traktatowych. Minęło półtora roku, ustaw nie ma. Było to kolejne kłamstwo Tuska.
Nasze media kłamały, iż prezydent Niemiec może podpisać dokument, bo jest zgodny z konstytucją Niemiec, ale ... trzeba zmienić konstytucję. Takie typowe argumenty dla idiotów, którzy czytają wyłącznie tytuły. I nikt nie krzyczy na prezydenta Niemiec. W tym roku są małe szanse na zmianę konstytucji niemieckiej. Nasz brat Napoleona może spokojnie zwlekać.
Piotr Kaczorowski

Michał umarł


27.06.2009 12:21
Zrobili z tego wiadomość dnia.

Nazywają go królem, wzdychają...

Był jednym z wielu komediantów. Mało kto potrafi zanucić to, co wyśpiewywał. Rytmu w tym nie było, melodii również. Mało kto rozumiał słowa... Pamiętam, iż wykonywał na scenie jakieś wygibasy epileptyka. Mi się to nie podobało, ale wielu się nim zachwycało...

Sam nie wierzył w siebie, poprawiał sobie skórę, twarz... Miał niewyjaśnione sprawy sądowe... Był osobą o marnej reputacji...

To wszystko nie jest takie ważne. Pamiętam, iż miał występ w Polsce. Tłumy czekały na lotnisku. Wyszedł z samolotu w mundurze radzieckiego generała. Nie było to dowcipne, tylko bardzo tragiczne. I to powinno wystarczyć, żeby w Polsce więcej o nim nie pisano.
Piotr Kaczorowski

Dolina Rospudy


23.06.2009 17:59
Panuje cisza. Nikt nie walczy, nie ma ekologów zawodowych, którzy za kilkadziesiąt złotych nocowali w puszczy na glebie, nie ma także tych, którzy za stówkę nocnie spali na drzewach. Nikt nie pisze, nie ma dziennikarzy, temat niby nie istnieje. I chyba tak powinno pozostać. A szumu było kiedyś co niemiara.
Pożyczyłem kajak, popłynąłem przez Necko. Walczyłem z wiatrem, trochę woda mnie zmoczyła, ale śmiało parłem do przodu. Po kwadransie, na wysokości kanału prowadzącego do jeziora Białego, zacząłem skręcać w lewo. Mijałem Ośrodek Sportu i Rekreacji, w którego kąpielisku dwa razy dziennie trenowałem pływanie w czasie obozu klubowego w 1969 roku. Potem zamajaczył się PTTK, w którym kilka razy mieszkałem. Ale to już za plecami. Kolejny kwadrans płynąłem jeziorem Rospuda. A może jeszcze było Necko. Tego chyba nikt nie wie, w którym dokładnie punkcie przebiega granica między jeziorami. Jeszcze kilkaset ruchów wiosłami i po prawej pojawił się cypel Goła Zośka, na którym odbywały się legendarne turnieje szachowe. W 1983, dzięki serii szczęśliwych przypadków, wygrałem turniej open z udziałem 103 zawodników, w tym kilku finalistów mistrzostw Polski. Jako dodatkową nagrodę wygrałem prawo udziału w kołowym turnieju głównym w 1984 z normą mistrza międzynarodowego. W 1984 roku festiwalu nie było. W 1985 też nie było. Wreszcie w 1986 odbył się turniej główny dla zawodników z rankingiem Elo (wtedy powyżej 2200). Pech to pech.
Mijam po prawej Gołą Zośkę, płynę spokojnie środkiem jeziora, szukam wzrokiem rzeki. Nie widać jej,ale przecież wiem, że tam musi być. Widzę po środku załamanie kolorów drzew, wiec jestem pewien, że to tam. Wkrótce widzę, malutką wysepkę u ujścia rzeki. Tak, rzeka Rospuda wpływa do jeziora Rospuda. Jestem tam, jestem, pierwszy razy tędy płynąłem z Waldkiem Mirgosem albo Jasiem Mandeckim w 1974 roku. Nic się nie zmieniło. Tam się nic nie zmienia od setek tysiącleci.
Cisza... Cisza... Cisza cywilizacyjna. Nie słychać pociągów, nie słychać samochodów, które były bardzo głośne jeszcze na wysokości Gołej Zośki. Cisza jest taka, iż słychać jak czarne olchy oddychają, jak ptaszki rozmawiają, jak drzewa szumią, jak rybki i żabki pluskają. Woda spokojna... czysto, jak w lesie...
Ale jakiś debil powiesił na wystającej nad rzeczką gałęzi pustą puszkę po żywieckim piwie. Słów brak... jak tu pięknie. Ale też bardzo niebezpiecznie. Dzikie bociany są bardzo dzikie. Niezwykle dzikie. Chowają tam swoje małe i chronią je przed ludźmi. Gdy mijałem małe ptaszki z jednym dużym białym ptakiem, zobaczyłem drugiego białego na środku rzeki. Na widok kajaka zaczął lecie w naszą stronę. Leciał szybko, bardzo szybko wprost na kajak. Na wszelki wypadek zasłoniłem się wiosłem. Minął kajak o milimetry. Wyraźnie chciał odstraszyć obcych.
Teraz wiem, iż nie można budować estakady ponad doliną Rospudy. I nie ma znaczenia, czy przeszkodzi ona roślinkom i zwierzątkom, czy nie przeszkodzi. Zniszczy ona ciszę. Nie wolno na to pozwolić. Droga musi całkowicie ominąć dolinę rzeczki Rospudy. Nie ma drugiej takiej na całym świecie.
Piotr Kaczorowski

Korupcja europejska


17.06.2009 17:12
2 lata temu, słynne nagranie stacji TVN pokazało, pokazujące sposób, w jaki posłowie PiS proponowali udział w rządzie Begerowej. Okrzyknięto to olbrzymim skandalem. Obecnie korumpuje się polityków europejskich za zdobycie stołka dla wielkiego Polaka i patrioty. O kogóż tu chodzi?
O człowieka, którego wołano w 2001 roku Buzek, łobuzek, na wózek. Odchodził w wielkiej niesławie, nie chciał się odczepić od stołka. Cztery lata wcześniej, nikomu nie znany doktor fizyki otrzymał nieco ponad sześć tysięcy głosów do Sejmu. Piękny Maryjan, mądry Maryjan zrobił go premierem. Piękny Maryjan pociągał za sznurki, a kukiełka Buzek wykonywał polecenia. I zrobił nowe województwa, powiaty, gimnazja, czyli namnożył etaty. Podatki nasze zostały zżarte, budżet państwa został doprowadzony do ruiny. Przysłużył się też wysokości naszych emerytur. Jesteśmy zmuszani oddawać pieniądze do tak zwanych funduszy emerytalnych, które kradną nam (bez naszej zgody 7% od każdej wpłaty) oraz pobierają co miesiąc prowizję za zarządzanie, nawet wtedy, gdy robią to wyjątkowo nieudolnie.
Jeszcze gorszy zarzut ciążył na Buzku. Posłowie z KPNu oskarżyli, iż był agentem o pseudonimie Karol (i dwóch innych) i zadenuncjował dwóch wybitnych śląskich działaczy Solidarności. Buzek wstydził się prawdy, zażądał tajemnicy rozprawy lustracyjnej. W sukurs przyszedł mu Adaś Michnik, który nałożył ciszę informacyjną na konferencje prasowe posłów Wójcika i Karwowskiego. Dziennikarze przestali na ten temat mówić, pisać, pokazywać. Jak jeden mąż.
Ostatnio słyszeliśmy, jak wiele zrobił dla Polski w parlamencie europejskim. Ale co konkretnie zrobił, nie usłyszeliśmy. I przez pięć lat, też nie słyszeliśmy nic na ten temat. Więc nie jest to wiarygodne.
Natomiast odbywa się kupczenie stanowiskiem dla Buzka. Stracone już zostało stanowisko Hübnerowej jako komisarza, dostaniemy jakieś gorsze. Wolski nie zostanie przewodniczącym komisji spraw zagranicznych. A dziś, a dziś dowiedzieliśmy się zupełnie przypadkiem, iż kandydatura Buzka nie została w ogóle zgłoszona. Tak samo, jak nie została zgłoszona kilka miesięcy temu kandydatura Sikorskiego na szefa NATO.
Piotr Kaczorowski

Parada nietolerancji


13.06.2009 19:12
Słowo parada oznacza pokaz. Inaczej mówiąc coś niezwykłego, w pewnym sensie wzór do naśladowania. Gdyby to był marsz, to co innego. Ale parada to parada. Nazywają to paradą równości. A żądają nadzwyczajnych praw. Pederaści żądają, żeby ich nazywać wesołkami, a homoseksualistki - lesbijkami. Zamiast określeń naukowych - obce słowa. Nazywają się partnerami, mają do tego prawo. Żądają, żeby małżonkowie nazywali się partnerami, mogą sobie żądać.
Nie rozumieją słowa tolerancja. W naszym kraju toleruje się się pederastów, ale czy trzeba ich akceptować? Natomiast homoseksualiści żądają od innych (celowo nie używam określenia normalnych), aby akceptowali ich poczynania. Nie mają tolerancji dla ludzi o innych przekonaniach. Ja toleruję palących, ale nie akceptuję palenia papierosów. Czy jestem papierosofobem? Czy należy mnie leczyć, jak wzywa Senyszynowa? Czy jestem szowinistą nikotynowym i należy mnie zwalczać, oraz ustalić odpowiednie przepisy, wymierzone we mnie? Ludzi, którzy ich nie akceptują, pederaści nazywają homofobami od słowa homoseksualizm. A czemu nie wesołkowofobami lub lesbofobami? Skąd taka niekonsekwencja?
Problem pederastów polega na działaniu wbrew naturze. Kobieta i mężczyzna łączą się w związek małżeński, żeby mieć dzieci. I nie potrzebują do tego żadnych praw. Pederaści, jakby się nie starali, nie spłodzą dzieci. Kto im zabrania? Homofob? Jego brak tolerancji? Niech Senyszynowa napisze projekt ustawy, wzywającą naturę do zaprzestania krzywdzenia pederastów. Jak to nie pomoże, zawsze można wezwać na pomoc komisarzy europejskich lub nawet ich trybunał. Niech wydadzą stosowną dyrektywę, niech wprowadzą szkolenia. Byle tylko nie robili tego za nasze pieniądze, niech się zrzucą na ten cel pederaści.
Piotr Kaczorowski

Darmozjad = pasożyt


11.06.2009 07:35
Katarzyna Sadło jest prezesem fundacji o śmiesznej nazwie FUNDACJA ROZWOJU SPOŁECZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO. Tak, piszą się wielkimi literami. Mają jeden, słownie jeden cel, który potem mnożą w wiele celów Celem Fundacji jest wspieranie różnorodnych form aktywności, służących zdobywaniu przez obywateli umiejętności współuczestniczenia w kształtowaniu demokratycznego społeczeństwa, promowanie poprzez aktywizację środowisk lokalnych, postaw obywatelskich, wyrażających się w braniu odpowiedzialności za otaczająca nas społeczność i jej problemy. Trudno to zrozumieć prostemu człowiekowi. Moim zdaniem nie robią niczego pożytecznego. Przyjrzyjmy się czterem projektom, za które biorą grube pieniądze.

Co to jest PAFiZ?

Program „Wspieranie Organizacji Pozarządowych 2009 - Pozarządowa Akademia Finansów i Zarządzania” w skrócie PAFiZ stanowi kontynuację działań prowadzonych w latach 2001 - 2008 w ramach programu „FIMANGO - zarządzanie finansami w organizacjach pozarządowych”, rozwiniętą w oparciu o wnioski z realizacji innych programów służących wspieraniu organizacji pozarządowych oraz o rekomendacje z badań potrzeb liderów społecznych przeprowadzonych na zlecenie Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności.

Program PAFiZ finansowany przez Polsko-Amerykańską Fundację Wolności, realizowany jest od 1 lutego 2009 do 31 maja 2010 roku. Operatorem programu PAFiZ jest Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.

Jaki jest cel Programu?

Celem ogólnym Programu „Wspieranie Organizacji Pozarządowych” jest ułatwianie przedstawicielom organizacji pozarządowych dostępu do informacji, szkoleń i poradnictwa, co w dalszej perspektywie ma doprowadzić do poprawy warunków funkcjonowania tych organizacji i jakości zarządzania nimi, a przez to do ich bardziej efektywnego działania.

Celem Pozarządowej Akademii Finansów i Zarządzania - PAFiZ jest systematyczne zwiększanie liczby organizacji pozarządowych dysponujących nowoczesną wiedzą i praktycznymi umiejętnościami w zakresie profesjonalnego zarządzania oraz dalszą poprawę jakości zarządzania finansami w organizacjach pozarządowych poprzez:

* zapewnienie organizacjom dostępu do najnowszej wiedzy teoretycznej i praktyczne w zakresie zarządzania;

* zapewnienie organizacjom szerokiego dostępu do szkoleń stacjonarnych, efektywnego systemu e-learningu, poradnictwa i publikacji w zakresie zarządzania.

Ktoś pomyśli, iż blokowany jest dostęp do informacji i szkoleń. Bzdura. Zmarnowane amerykańskie pieniądze.

Jawnie, przejrzyście, odpowiedzialnie
Cel projektu

Celem projektu jest podniesienie jakości działań organizacji pozarządowych poprzez upowszechnienie standardów działania, co przyczyni się do zwiększenia ich wiarygodności wobec opinii publicznej i partnerów zewnętrznych. Cel ten zostanie zrealizowany poprzez wypracowanie w grupach eksperckich kompleksowego zestawu standardów działania i procedur ich wdrażania, szerokie upowszechnienie go w formie tradycyjnego i wirtualnego podręcznika, oraz wypromowanie popytu na wysokie standardy wśród samych organizacji pozarządowych i ich partnerów.

Standardy zostaną wypracowane z dużym udziałem samych organizacji pozarządowych, a ich promocja będzie miała charakter bardzo praktyczny, odbywać się będzie bowiem poprzez wspieranie organizacji we wdrażaniu standardów i dobrych praktyk.
Projekt został zrealizowany przy wsparciu udzielonym przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego, Norweskiego Mechanizmu Finansowego oraz budżetu Rzeczypospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych.


Kolejny bełkot, kolejne zmarnowane społeczne pieniądze.

Projekt Skuteczne Przedsiębiorstwo Ekonomii Społecznej, którego realizatorem jest Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, ma na celu wzmocnienie sektora ekonomii społecznej na Mazowszu i skierowany będzie do szeroko rozumianych przedsiębiorstw ekonomii społecznej (PES) z terenu Mazowsza. Uczestniczyć będą mogli w nim także instytucje zainteresowane przekształcaniem się w PES.

Projekt będzie odpowiadał na potrzebę podniesienia jakości zarządzania PES oraz jakości ich produktów i usług. Wsparcie ma być udzielanie poprzez szeroki wachlarz usług szkoleniowych, usług konsultacyjno-marketingowych oraz finansowaniu najważniejszych potrzeb rozwojowych. Oznacza to instytucjonalne wsparcie podmiotów ekonomii społecznej oraz ich pracowników.

Kolejny bełkot, kolejne zmarnowane społeczne pieniądze.

Program ProBonus-dotacje szkoleniowe dla pozarządowych instytucji rynku pracy jest finansowany ze środków Sektorowego Programu Operacyjnego Rozwój Zasobów Ludzkich 2004-2006 w ramach Priorytetu Aktywna polityka rynku pracy oraz integracji zawodowej i społecznej w Działaniu Rozwój i modernizacja instrumentów i instytucji rynku pracy.

Celem Programu jest wzmocnienie pozarządowych instytucji rynku pracy i zwiększenie ich roli w działaniach na rzecz grup zagrożonych wykluczeniem społecznym. Program ProBonus jest więc adresowany do organizacji pozarządowych, będących instytucjami rynku pracy i działających (bezpośrednio i pośrednio) na rzecz zwiększenia zatrudnialności osób zagrożonych wykluczeniem społecznym. Jego zadaniem jest umożliwienie takim instytucjom skorzystania z profesjonalnych szkoleń, staży, studiów podyplomowych oraz innych form podnoszenia kwalifikacji pracowników. W ramach Programu organizacje pozarządowe będące instytucjami rynku pracy mogą starać się o sfinansowanie wybranych przez siebie form dokształcania.

Kolejny bełkot, kolejne zmarnowane społeczne pieniądze.

Nie będę pastwił się nad powyższymi tekstami. Chcę tylko wykazać, iż Katarzyna Sadło dobrze się ustawiła, za społeczne pieniądze, za grube pieniądze wykonuje rzeczy zbędne. Czemu chce rozwijać społeczeństwo obywatelskie? Co to w ogóle znaczy? Chyba chce narzucać obywatelom, co mają robić, czyli zabija demokrację. Katarzyna Sadło wielokrotnie podpisywała różne listy protestacyjne do spółki z Geremkiem i Michnikiem, więc jest przedstawicielem ich środowiska. Czemu pisze o tak mało ciekawej osobie? Otóż została ona oddelegowana do właściwej pracy - reklamy forum internetowego bogini agory. Przybrała przydomek Kataryna i udawała osobę o prawicowych poglądach. W ten sposób wywoływała kontrolowane dyskusje. Musiała na to poświęcać kilka godzin dziennie.
Została zdemaskowana przez konkurencyjny dziennik. Wywołało to lawinę zaplanowanych dyskusji w sieci. Czy anonim może wszystko? Czy anonim może wyrażać poglądy jako swoje sprzeczne z rzeczywistymi? Moim zdaniem jest to forma prostytucji. Tak zwana prostytucja sieciowa.
O tym nikt nie pisał. Smutne jest coś innego, takich darmozjadów jest całe mnóstwo. I nikt się nas nie pyta, czy się na to zgadzamy.
Piotr Kaczorowski

Komisja wyborcza bije obywatela


09.06.2009 20:58
Po długich wahaniach poszedłem zagłosować. Wstąpiłem do komisji, która miała stół na korytarzu szkolnym, brak dekoracji rzucił mi się w oczy. Smutne, zmęczone twarze. Mężczyzna, kobieta, blondynka po czterdziestce, kobieta. Podszedłem do najbardziej smutnego pana w garniturze, siedzącego z brzegu. Podałem dowód. Pan go wytarmosił na wszystkie strony, w końcu polecił mi podpisać listę obecności do góry nogami, nie chciało mu się jej odwrócić. Postawił jakiś ptaszek w wolnym polu mojego syna. Własnym długopisem zacząłem składać w następnym polu przypisanym do mnie. W pierwszej sekundzie ujrzałem wściekłość na licu smutnego do tej pory członka. Ułamek sekundy później uderzył swoją dłonią w moją, trzymającą długopis.
Szok nie przeszkodził zadać głośno pytania, czemu mnie uderzył. Poszedł w zaparte. Dopiero po kilku minutach przyznał się i mnie przeprosił. Blondynka cały czas wystraszona milczała. Pani z prawej strony, po kilku minutach zaczęła kłamać, iż ona żadnego uderzenia nie widziała. Poprosiłem o przywołanie przewodniczącego komisji; wskazano panią obok smutnego pana. Okazało się to kolejnym kłamstwem, ponieważ była tylko zastępczynią. Też z początku kłamała. Zażądałem spisania notatki ze zdarzenia. W tym czasie pojawił się ormowiec (albo podoficer milicji) o mocno przepitej twarzy. Zaczął na mnie krzyczeć, straszył, iż przyjedzie policja i mnie przesłucha. Odpowiedział mu spokojnie, iż czasy, kiedy on przesłuchiwał już dawno minęły. To go tylko rozjuszyło, chyba z niemocy. Dalej mnie straszył. Poprosiłem, żeby tego nie robił, gdyż się nie boję, a poza tym mam wyższy stopień od niego. Spojrzał na mnie podejrzliwie, podwinął ogon pod siebie i szybko się oddalił.
Pojawił się przewodniczący komisji, który najpierw kłamał, iż zdarzenie nie miało miejsce. Potem pocieszał mnie, iż przecież zagłosowałem, a to jest najważniejsze. Potem kłamał, iż nie wolno mu spisywać notatki, a jedyne, co mogę zrobić, to zgłosić protest do komisji wyborczej. Na koniec dodał, iż błędy były po obu stronach. Wyraziłem zdziwienie, czemu nadanie synowi mojego imienia ma być błędem. Nie widząc sensu na marnotrawienie czasu, wróciłem do domu i opowiedziałem zdarzenie dzieciom.
Głosować poszła Małgosia, która była świadkiem żywego krytykowania mnie przez odważnych inaczej członków komisji. A milcząca wcześniej blondynka dziękowała ormowcowi za pomoc. Chyba chciała mu się przypochlebić. Wcześniej siedzieli jak trusie z opuszczonym głowami.
Cała komisja nie wzbudziła mojego zaufania, nie nadawali się do tego, co robili. Czy ta stówka, którą dostali, tak wiele dla nich znaczy?

PS.Jeszcze nigdzie nie zobaczyłem wiadomości, iż PiS będzie miał jednego posła więcej. Za zdrajcę Zalewskiego do sejmu wejdzie prawy i sprawiedliwy.
Piotr Kaczorowski

Nocna zmiana


04.06.2009 21:05
4 czerwca kojarzy się z masakrą chińskich manifestantów. Na plac Niebiańskiego spokoju, na którym zebrały się tłumy protestujących Chińczyków, wjechały czołgi. Liczba ofiar śmiertelnych nigdy nie została podana do publicznej wiadomości.
4 czerwca obalono rząd Jana Olszewskiego. Tusk, Wałęsa, Pawlak, Niesiołowski, Wachowski, Łuczak, Kwaśniewski. A w rządzie byli Sikorski i Olechowski. Pretekstem było wykonanie uchwały lustracyjnej. Jako ciekawostkę można podać, iż sama uchwała została przegłosowana w czasie nieobecności grupy posłów, którzy przebywali na przyjęciu, wydanym na ich cześć przez premiera Izraela, który przebywał z wizytą w Polsce.
4 czerwca przeprowadzono wybory do Sejmu. 65% miejsc zostało zarezerwowane dla przedstawicieli pzpr, zsl, sd i zawodowych katolików. Można było wybrać wyłącznie kogoś spośród nich. Natomiast pozostałe 35% mandatów przeznaczono dla wszystkich chętnych. Druga tura wyborów była 18 czerwca.
Czy 35% wolności do wolność czy brak wolności?
Powstał rząd, na czele którego stanął tak zwany zawodowy katolik Mazowiecki, wicepremierem był człowiek honoru Kiszczak, ministrem od przekrętu z brandy Święcicki, Siwicki dowodził wojskiem. Dużo z nich było na liście Milczanowskiego, która była potem podstawą listy Macierewicza. Oficjalny rząd koalicji OKP, ZSL, SD, zawierał 4 ministrów z PZPR. Pchał się do rządu nawet Kwaśniewski. Głośno dziwił się, iż nie otrzymuje propozycji. Za tego rządu siedzieli w więzieniach przestępcy polityczni, którzy szybko zostali zrehabilitowani.
Hasło rzucił Michnik Wasz prezydent, nasz premier. Efekt wolności był taki, iż prezydentem został wybrany przez Sejm Jaruzelski. Przewagą jednego głosu. Czyjego? Może Stanisława Dąbrowskiego, obecnego szefa krajowej rady sądowniczej? W czasie olimpiady młodzieży w Jędrzejowie (mieście Wincentego Kadłubka), mieszkaliśmy razem w pokoju, opiekowałem się między innymi jego najstarszą córką Nel. W połowie turnieju pan Stanisław pojechał do Warszawy głosować na prezydenta. Potem opowiadał, jak to Geremek wzywał posłów OKP do głosowania na Jaruzelskiego. Spytałem go więc, jak głosował. Dąbrowski spuścił wzrok i nie odpowiedział.
Czy 35% wolności to więcej niż 65% niewoli?
Niektórzy się cieszą, świętują, wspominają, wychwalają się. Pierwsze wolne wybory mogły się odbyć dopiero w 1991 roku. Ale wprowadzono głosowania na listy wyborcze, co z wolnością wyboru nie ma już nic wspólnego.
Kto się cieszy z 4 czerwca jest więc albo podły, albo nierozumny. Nie obalono wtedy komunizmu, nie było wolności. Zresztą w dalszym ciągu żyjemy w przepisach prawa dawnego ustroju. Na przykład wszyscy muszą mieć dowód osobisty i muszą być zameldowani.
4 czerwca jest bardzo smutnym dniem dla normalnych, uczciwych ludzi. Ale jest świętem, powodem do dumy dla bohaterów nocnej zmiany.
Piotr Kaczorowski

Inżynier pola walki


02.05.2009 14:04
Gdy w słynnej wrocławskiej uczelni kształcono żołnierzy zmechanizowanych, trzeba było ich jakoś dowartościować, iż mają wyższe wykształcenie. Przecież zostawali oficerami. Na magistra nie zasługiwali, więc wymyślono dla nich tytuł inżyniera. Ale inżynier sam w sobie niczego nie znaczy, trzeba przypisać go do jakiejś specjalności technicznej. W końcu wymyślono im tytuł inżyniera pola walki.
Nie dziwi więc nas, iż Piotr Stańczak, bohater ostatnich tygodni, tytułowany jest inżynierem. Nie dziwi, iż jego trumnę witała kompania honorowa, przedstawiciele kilku ministerstw. Internauci sugerowali, iż ma stopień majora. Jest to możliwe, wkrótce dowiemy się, iż pośmiertnie awansował na stopień podpułkownika i został odznaczony medalem za odwagę.
Zwykli śmiertelnicy nie przebywają w miejscach zagrożonych działaniami wojennymi, ani tym bardziej w środku działań. Piotr Stańczak nie był zwykłym śmiertelnikiem. Ciekawe, jakie miał zasługi w mordowaniu afgańskich patriotów, obrońców kraju, na który napadliśmy, który okupujemy. O tym się nie dowiemy.
Piotr Kaczorowski

Apoteoza prostytucji, czyli jak to w polityce


15.04.2009 10:57
Od wielkiego piątku, dziennikarze zawracają nam głowę prostytutką, która przyczyniła się do śmierci byłego ministra sportu. A ja się dziwię, tym co czytam i co widzę. Skąd wiedzieli, kiedy przestępczyni wyjdzie na wolność? Czemu wyszła dzień przed odbyciem kary?
Mam wrażenie, iż to wszystko odbyło się na pokaz. Tak, żebyśmy wiedzieli, że wyszła z kicia. Całe przedstawienie miało nawet punkt kulminacyjny, gdy kobieta pokazała dziennikarzom środkowy palec. Jak w dobrym cyrku. Przestraszona niewiasta nie wykonuje takich gestów.
Zadziwiała karność dziennikarzy, którzy stali nieruchomo w szyku zwanym szpalerem. W Sejmie zachowują się inaczej, zachodzą drogę, wykrzykują pytania, są natrętni. Tu milcząco i nieruchomo obserwowali. Tak, jakby rozkaz otrzymali od bardzo wysokiego przełożonego, żeby nie przeszkadzać w marszu do mercedesa.
Dowiedzieliśmy się, iż czekał na nią maż o imieniu Jeremiasz, co to 5 lat czekał na nią. Podobno nienagannie sprawowała się w czasie odbywania kary, którą w całości spędziła na Grochowie. Mąż miał ją zabrać do rodzinnej Francji.
Aliści dzień później, dowiedzieliśmy się, iż miała romans w kobiecym więzieniu w Grudziądzu. A przecież tam nie była. Mąż o tym wiedział, ale tak kochał, że przebaczył. A dziś napisali, iż prostytutka będzie świadkiem koronnym w Austrii, dostanie pensje i nową tożsamość. Ile mogą być warte jej wiadomości po ośmiu lat? Niewiele.
Można na te brednie spojrzeć inaczej, można założyć, iż w ogóle nie siedziała w więzieniu. Wtedy to zaczyna mieć sens.
A co to ma do polityki? Ano ma i to wiele. Idą wybory na europejskie etaciki. I zamiast lokalnych działaczy, którzy ciężko pracują dla dobra swojej partii, na pierwsze miejsca wystawia się polityczne prostytutki. Celuje w tym jak zwykle platforma, ale prawi i sprawiedliwi też nie chcą być gorsi.
O Poznaniu nie będę pisał, bo tam sprawa nie jest jasna do końca. Ale w Bydgoszczy kandyduje człowiek bez kręgosłupa moralnego, bez poglądów własnych. Po co pisać o jego ewolucjach? Wspomnę o tym, w jaki sposób został posłem. W celu eliminowania Stanisława Tymińskiego wprowadzono tak zwany domicyl, czy wymóg pięcioletniego zamieszkiwania w Polsce przed wyborami. Stanisław Tymiński zrezygnował z kandydowania, ale dużo głosów dostał Ryszard Czarnecki, który nie spełniał warunków domicylu. Człowiek honorowy by nie kandydował lub potem zrezygnował. Ale.. Głosował tak zwany Sejm i złamał prawo przez siebie ustanowione. Sejm uznał, iż Ryszard Czarnecki może być posłem.
Innym rodzajem prostytucji politycznej jest kandydowanie Marka Migalskiego z pierwszego miejsca w Katowicach. Został on wylansowany przez konsorcjum Adama Michnika, jako ekspert od komentowania bieżących wydarzeń politycznych. W należącym do bogini agory radiu TOK, Marek Migalski wyrażał swoje spojrzenie na aktualną sytuację w kraju. Spojrzenie ma lewicowo umiarkowane. To znaczy krytykował prawych, ale nie pluł nienawiścią w sprawiedliwych. Na tle tego, co wyprawiają bojownicy bogini agory w szkalowaniu, niszczeniu, obrażaniu prawych i sprawiedliwych, Marek Migalski może nawet sprawiać wrażenie, iż lubi PiS. Wygląda na to, iż Jarosław Kaczyński ma kogoś nad sobą, kto mu wydaje polecenia w doborze kandydatur na stanowiska. Wbrew głoszonym poglądom, ideom, zasadom forsowała takie osoby jak Religa, Gilowska, Urbański, Wildstein, Zalewski, Siwek, Przybyłowicz, Olechowski, Sellin, Płażyński, Ujazdowski i wielu innych, którzy w partii katolickiej i prawicowej być nie powinni.
Piotr Kaczorowski

Apoteoza złodziejstwa, czyli piękne życiorysy


27.02.2009 08:52
Jan Maria Władysław Piotr Rokita okazał się złodziejem samolotowym. Ukradł miejsce na bagaż w samolocie. Umieścił w nim płaszcz żony. Jak sam przyznał, było tam więcej miejsca niż mu przysługiwało. Tak zwykle bywa, że droższy bilet zapewnia wygodniejsze warunki podróżowania. Ale trzeba go wykupić, a nie kraść. Jazda bez biletu jest zwykłą kradzieżą. Ale jakoś mało kto to zauważył. Podobnie, jak mało kto zauważył, iż kapitan ma niepodważalną władzę i trzeba wykonywać jego polecenia. Nawet, gdy poleca opuścić samolot. Potem można dochodzić swoich praw. To kwestia kultury lub jej braku.
Andrzej Czuma i Stefan Niesiołowski kradli maszyny do pisania. Kradli z uczelni, z bibliotek. Dużo ich ukradli; nie wystarczyła im jedna, dwie czy trzy. Potem postanowili zdobyć pieniądze na zakup materiału wybuchowego, którym chcieli wysadzić pomnik Lenina w Poroninie. Ich czerwoni idole Piłsudski i Stalin napadali na banki, więc oni postanowili napaść na kasjerkę, niosącą pieniądze ze sklepu do banku. Nie przeszkadzało im nawet to, iż kasjerka po drodze odebrała córkę z przedszkola. Napad skończył się dla nich tragicznie. Pani zamachnęła się torbą, walnęła ministra w głowę, który padł bez ducha. Wicemarszałek salwował się ucieczką, porzucając towarzysza walki rewolucyjnej.
Mało kto też zauważa, iż złodziejstwem jest pożyczanie pieniędzy i oddawanie ich (nawet z odsetkami) dopiero po wyroku sądowym. Odsetki zwracają tylko ewentualne oprocentowanie przetrzymanego kapitału. Natomiast nie zwracają kosztów i czasu poświęconego na odebranie długu.
Stanisław Michalkiewicz założył dochodowy interes KURS, czyli wydawnictwo, które miało przynosić dochód. Kradł papier sam, kupował też go od złodziei, czyli był paserem. Złodzieje kradli papier w państwowych drukarniach, tam też kradli możliwość korzystania z państwowych maszyn drukarskich, kradli farby, kradli olbrzymie ilości prądu, blachy do naświetlania matryc, etc. Była to spora grupa przestępcza. Na swojej oficjalnej stronie, w zakładce życiorys, Michalkiewicz dokładnie to opisuje, jednocześnie dodając, iż kapitał na rozkręcenie wcześniejszego wydawnictwa GOSPODARZ zdobył, zatrudniając się jako tłumacz w agencji prasowej Nowosti. To nie jest przestępstwem, ale... Według Wiktora Suworowa firma pod nazwą APN była placówką GRU. To nie wiedziała kogo zatrudnia? To nie zwerbowała Stasia, który nie był z zawodu tłumaczem? Był (zaraz po studiach dostał ten etacik) dziennikarzem Zielonego sztandaru, czyli odpowiednika Trybuny Ludu dla partii chłopskiej, czyli ZSL. Nie tylko mi to się wydało dziwne. Jeden z czytelników blogu Romualda Szeremietiewa też to zauważył. A co na to sam Stanisław Michalkiewicz? Merytorycznie się nie odniósł do problemu, tylko podważył stan psychiczny owego czytelnika.
Powyższe przykłady pasują jak ulał do Wstępu do bajek Ignacego Krasickiego.
Piotr Kaczorowski

Hotel pod Orłem


07.02.2009 08:22
6 lutego 1989 w bydgoskim hotelu Pod Orłem, spożywałem obiad z moimi młodymi szachistami. W pewnym momencie kelnerzy włączyli telewizor i naszym oczom objawił się stary masoński symbol zwany okrągłym stołem. Siedzieli przy nim, między innymi Jacek Kuroń i Adam Michnik. A jeszcze 2-3 tygodnie wcześniej można było przeczytać w prasie, iż władza nie zgadza się na ich udział w rozmowach. A jak wiemy od jakiegoś czasu, obaj delikwenci już kilka miesięcy wcześniej spiskowali w Magdalence, co skrzętnie ukrywano. Czyli w tej kwestii nas oszukano z premedytacją.
Natomiast z materiałów IPN oraz wypowiedzi zainteresowanych wynika, iż Kiszczak i Kuroń już kilka lat wcześniej ustalili, kto zasiądzie przy stole, a kto jest uczciwym człowiekiem i trzeba go z rozmów wyeliminować. I w tej kwestii nas oszukano. A co ustalono podczas spotkań przed Magdalenką?
W 1990 roku, Jarosław Kaczyński głosił tezę, iż komuniści oddali władzę za pieniądze. Mylił się, czy kłamał? Przecież pieniądze przejęli a władza przy nich została.
Miało być lepiej, druga Japonia, miało być uczciwie i sprawiedliwie. Bogaci się wzbogacili, biedni zbiednieli. Sprawiedliwości nie było i nie ma.
Platon kiedyś mówił, iż nie widzimy prawdziwego świata, lecz tylko jego cień na ścianie pieczary, której nie możemy opuścić, bo jesteśmy przykuci łańcuchami. Pasuje to jak ulał do obecnych czasów. Wiemy to, co zobaczymy w telewizji lub usłyszymy w radiu. Wmawia się nam, iż 20 lat temu stało się w naszym kraju coś ważnego i wartościowego, korzystnemu dla nas. I większość w to wierzy.
Piotr Kaczorowski

Mowa ciała


31.01.2009 09:55
Słyszeliśmy zapowiedzi, w jakim buńczucznym stylu będzie Donald Tusk rozmawiał z Włodzimierzem Putinem. Potem było smutne odpowiedzi na pytania dziennikarzy po audiencji. Ani gram uśmiechu, strach w oczach, zdawkowe wypowiedzi. To jak było naprawdę?
Dużo może o tym powiedzieć zdjęcie zrobiono podczas początku rozmowy. Zdjęcie jest miażdżące dla osobnika, pobierające pieniądze za etat premiera naszego kraju. Obaj panowie mają do dyspozycji takie same fotele. Włodzimierz Putin siedzi rozwalony jak basza, tułów i głowa odchylone do tyłu, nogi i ręce rozluźnione, wyciągnięta na oparciu; twarz wyraźnie znudzona. Natomiast petent siedzi nerwowo na skraju fotelu, pochylony do przodu, z głową pokornie opuszczoną w dół, gotowy w każdej chwili paść na kolana, gdy tylko dziennikarze zabiorą kamery z pokoju.
Donald Tusk chciał się wprosić na kongres PiSu. Ale został wyśmiany. Nie będzie przecież truł godzinami, nie będzie zabierał cennego czasu. Niech lepiej wyśle tam maturzystę Bartoszewskiego, który w Krakowie, mieście kongresu, wyzywał Polaków od bydła.
Piotr Kaczorowski

Holocaust getta


09.01.2009 20:21
Strefa Gazy została dawno temu zamieniona w getto. Kiedyś, w państwie o nazwie Palestyna mieszkało ponad 700 000 Palestyńczyków i 30 000 Żydów. Legalnie wybrana partia rządząca zwana Hamas wystrzeliwuje rakiety robione domowym sposobem. Przeciwko sobie ma najnowsze technologie mordowania ludzi. Operacji wojskowej nie wykonuje się z dnia na dzień. Sam przemarsz wojsk wymaga specjalnego planu. Nie wystarczy maszerować czy jechać, trzeba robić to w stosownej kolejności, po drodze zajmując wybrane wcześniej przyczółki. Za wojskiem musi podążać wszelkiego rodzaju zabezpieczenie, jak paliwo, jedzeni, amunicja. Nawet prędkość przemieszczania musi być synchronizowana. Tylko człowiek, który nie myśli samodzielnie, który ślepo ufa mediom, może uwierzyć, że nie było żadnych przygotowań. Akt terroru na wielką skalę,ludobójstwo nazywane jest holocaustem. Holocaust odbywa się na narodzie palestyńskim.
Strefa Gazy to typowe getto. Na przestrzeni sześciu kilometrów kwadratowych można doliczyć się czterdziestu blokad ulicznych. Ponad godzinę trzeba na pokonanie odcinka, który w zwykłych warunkach zajmuje kilka minut. Giną bezbronne dzieci.
Milczą tak zwani obrońcy tak zwanych praw człowieka. Milczą przywódcy państw. Nikt nie chce zastopować terroryzmu izraelskiego, nie mówiąc już o karaniu zbrodniarzy.
Nie jest łatwo ocenić, kto jest bardziej winny. To wysłannicy laureata pokojowej nagrody Nobla, Jassera Arafata wtargnęli w 1972 w Monachium do wioski olimpijskiej i zamordowali Żydowskich sportowców. Jednak w strefie Gazy sytuacja jest oczywista. Osadnicy żydowscy krok po kroku wycieśniają Palestyńczyków.
Świat milczy. Nowy prezydent USA cicho popiera Izrael. Francuzi i Niemcy poparli Izrael wprost. Nasz rząd milczy. Palestyna wezwała o pomoc naszego prezydenta. Czemu nie wsiądzie w samolot i nie poleci do strefy Gazy? Sam, albo i z kolegami...
Piotr Kaczorowski

Fortuna kołem się toczy


04.01.2009 10:54
Ogłoszono sportowca roku 2008. Kiedyś wyniki ustalał komitet centralny, a obecnie? Robert Kubica osiągnął sporo, ale znacznie mniej niż choćby medaliści olimpijscy. Podczas gali tak zwanych mistrzów sportu, nasi olimpijczycy i inni mistrzowie, powinni grzecznie pogratulować Robertowi i opuścić salę bez przyjmowania własnych wyróżnień. Już kiedyś trzeciorzędny piłkarz wygrał.

Piotr Farfał przez wyznawców bogini agory, uznawany był za faszystę. Jeszcze jakiś miesiąc temu. Obecnie jest bohaterem narodowym. Na jak długo? Wywiady, konferencje prasowe. Kiedyś nie dawano mu szansy tłumaczenia się.

Izrael znowu morduje ludzi. Morduje, bo jak twierdzą jego wyznawcy, palestyńskie ofiary zmuszają ich do mordowania. Wojska izraelskie wkroczyły na teren Gazy. Półtora roku temu wkroczyły do Libanu.
Amerykanie zablokowali rezolucję ONZ, która miała potępić Izrael. Patrzmy uważnie, kto pochwala działania agresora.
Izraelscy przywódcy twierdzą, że muszą mordować.

Polskie media, w każdej z tych pozornie różnych spraw, zajmują stanowisko irracjonalne. Jest oczywiste, iż mają własną logikę, własny system wartości.
Piotr Kaczorowski

Agenci są wśród nas


05.11.2008 18:23
Dzisiejsza wiadomość w TVN24 mnie poraziła. IPN podał informację, iż Przemysław Grudziński był tajnym współpracownikiem. Sam zainteresowany nie protestuje, więc prawdopodobnie tak był.
Nie to mnie poraziło, iż znałem delikwenta pod koniec lat osiemdziesiątych. Przyprowadzał do mnie syna, na zajęcia szachowe przez kilka lat. Sam grał w GO, podobnie jak ówczesna jego żona. Wtedy był zwykłym pracownikiem uniwersytetu bez specjalnych osiągnięć. Poraża mnie to, iż jego kariera gwałtownie się rozpoczęła właśnie po roku 1989. Tak, jakby była nie tylko wspomagana, ale wręcz prowadzona przez służby.
Poraża mnie to, iż jest członkiem wielu rad nadzorczych fundacji i towarzystw związanych z uczestnikami okrągłego stołu. Z zawodu historyk jest członkiem rady polityki pieniężnej. Takich jak on, jest wielu. Oni rządzą Polską. Rządzą od bardzo dawna.
Piotr Kaczorowski

Dzień zadusznych


02.11.2008 21:29
Dziś dzień modlitw za dusze w czyśćcu cierpiące. Właściciele naszych myśli, wskazują nam, za kogo powinniśmy się modlić - czytaj - zapalić wirtualną świeczkę. Wśród nich wymieniają Berele Lewartowa vel Bronisława Geremka i Wojciecha Dzieduszyckiego. Według mojej wiedzy, oni nie wierzyli ani w niebo, ani w nic innego, a jeśli gdzieś się dostali, to nie do nieba i nie do czyśćca. A tu dwóch biskupów odprawiało mszę, a to przemawiał tłum.
Pierwszy z nich otrzyma katedrę swego imienia. Bratanica drugiego, już wkrótce, dostanie wyróżnienie, za osiągnięcia w nauczaniu, choć nauczycielką nie jest.
Komuniści dbają o swoich, czego przykładem może być rodzina zmarłego w zeszłym roku Mellera. Syn szefuje promocji gołych panienek w miesięczniku dla inteligentnych mężczyzn. Córka zostanie rzecznikiem prasowym małej kopanej, jak mówi nasi sąsiedzi. Co ciekawe, stanowisko zostało dla niej zaklepane przed wyborem nowego prezesa. To oczywista oczywistość, przecież prezes jest tylko figurantem i nie ma nic do gadania.
Piotr Kaczorowski

Kradzież w świetle jupiterów


05.10.2008 08:55
Cwaniaczki ogłosiły, że jest kryzys. I że trzeba okraść obywateli z pieniędzy i dać je bankom. I Amerykanie dali bankom olbrzymie pieniądze.
Nigdzie nie widziałem dokładnego wytłumaczenia istoty niby kryzysu. Nie wierzę, że banki dawały ryzykowne pożyczki. Wiem natomiast, że jeśli banki dawały więcej pożyczek niż mogły, to popełniły przestępstwo. Słyszałem też, że banki dodrukowują pieniądze, co też jest przestępstwem. Właśnie dodrukowywanie pieniędzy jest jedyną przyczyną inflacji, czyli nadmiaru pieniądza na rynku.
Sama istota pożyczki polega na tym, by kredytobiorca nie mógł jej spłacić. Wtedy nakłada się na niego horrendalne karne odsetki i to po kilka razy. Wtedy wystawia się na licytację jego mienie po mocno zaniżonej cenie, czyli ponownie się go okrada. Należy dodać, że właścicielem towaru kupionego na raty jest bank, czyli kredytodawca aż do spłacenia ostatniej raty.
Żaden polski dziennikarz nie zadaje pytań, żaden polski tak zwany ekspert nie zabiera głosu. Jeszcze każą nam się cieszyć, że jakiś wymyślony, wirtualny kryzys został zażegnany. A przecież, gdyby było prawdą, że banki źle gospodarowały, to powinny ponieść za to odpowiedzialność i zbankrutować. Zarządcy banków powinni odpowiadać własnym majątkiem za szkody, które wyrządzili. A oni nie odpowiadają za nic mimo, że dostają miesięczne pensje, których uczciwy człowiek nie zarobi przez całe życie.
I na koniec pytanie - czemu gdy zwykły człowiek ma problemy finansowe, nikt mu nie pomaga, a jeszcze zmusza do spłacenia długu za wszelką cenę? I czemu w Europie i Polsce chcą ten numer powtórzyć?
Piotr Kaczorowski

Świat piłki


01.10.2008 11:54
Minister sportu zawiesił zarząd kopaczy. Próbował zrzucił winę na komitet olimpijski. Tymczasem związki europejski i światowy, jednym głosem postraszyły Drzewieckiego. I ten zaczął się tłumaczyć, że z nim nie rozmawiano. I tak trzeba się cieszyć, iż nie chciał chemicznie kastrować całego zarządu.
Pomysł jest świetny, odbiorą nam mistrzostwa Europy, nie trzeba będzie udawać, że są budowane jakieś boiska czy drogi. W Warszawie nawet nie będzie drugiej linii metra, ponieważ bufetowa przekazała pieniądze firmie ITI, właścicielom TVN, na tak zwaną modernizację stadionu. Kwota ta jest czterokrotnie wyższa od kosztu budowy nowego stadionu na Ukrainie.
Można iść dalej i przestać dawać pieniądze na szkolenia dzieci, zakazać przez 5 lat organizowania meczów piłkarskich. Jedni działacze poszukaliby pracy, inni poszliby do więzienia. Po zniesieniu zakazu byłoby zdrowiej.
Piotr Kaczorowski

Świat według Dornów


27.09.2008 11:35
Jarosław Kaczyński, zapytany przez dziennikarzy, powiedział, że na dzieci trzeba płacić alimenty, że trzeba na to umieć zarobić. Aliści Ludwik Dorn poczuł się obrażony, a jego żona zażądała, by partia męża nie wtrącała się w ich sprawy prywatne. Jednak dziś cała prasa trąbi, iż Ludwik Dorn wysłał Jarosławowi Kaczyńskiemu pismo przedprocesowe z żądaniem przeprosin. Kto, jak nie Dorn tę informację upublicznił?
Ludwik Dorn postanowił zmniejszyć wysokość alimentów płaconych na swoje dzieci. Jako powód podał, iż kupił sobie drogie mieszkanie. Inflacja rośnie, wartość pieniędzy maleje. Dzieci rosną, ich potrzeby wzrastają. Jak ktoś kocha dzieci, to chce, by żyło im się najlepiej i były szczęśliwe.
Każdy ma prawo oceniać innych ludzi, także Jarosław Kaczyński. Sprawy w sądzie nie przegra. Za to Dorn straszy wyciąganiem jakiś brudów w sądzie. Nigdy Dorna nie lubiłem, nigdy go nie ceniłem. Gdy pierwszy raz ujrzałem go w 1990 podczas zjazdu warszawskiego Porozumienia Centrum, obecny prezes telewizji, Andrzej Urbański rekomendował Dorna do zarządu. Portret psychologiczny obu panów wyszedł koszmarny.
Jak Filip z konopi, wyrwał się Przemysław Edgar Gosiewski (też nigdy nie miał u mnie dobrych notowań). On z kolei nie chce podwyższyć alimentów na swoje dzieci, o co wystąpiła jego małżonka. Pani Małgorzata też ma bardzo ciekawy życiorys. Skończyła LO w Czersku i to dało jej uprawnienia do wielu intratnych posad. Dla przykładu, w 1998 roku brała pieniądze jako radna z rady Warszawy, jako prezes zarządu SKOK na Bielanach i jako księgowa w ... biurze poselskim Ludwika Dorna. Alimenty rzecz jasna należą się jej dzieciom wyższe.
Piotr Kaczorowski

I prawo i sprawiedliwość


26.09.2008 15:41
Dziś sąd ukarał Lecha Wałęsę karą finansową za nazwanie Krzysztofa Wyszkowskiego małpą z brzytwą, chorym debilem, wariatem. To pozytywne zjawisko, ponieważ w poprzednich procesach (w innych sprawach) nawet nie chciał pozwolić na przedstawienie dowodów. Pozytywne jest również ukaranie świętej krowy. Jeszcze dwa trzy takie procesy i oduczy się wyzywać uczciwych ludzi. Czekam jeszcze na podobne procesy przeciwko Stefanowi Niesiołowskiemu.
Piotr Kaczorowski

Berele Lewartow


14.07.2008 19:45
zmarł wczoraj. Dziś mówią, iż był wielkim człowiekiem.
W rzeczywistości był wybitnym stalinistą, jego idee realizował całe życie. Specjalizował się w dwóch sprawach. Pierwsza z nich to donosy na Polskę. Tak, był donosicielem, donosił na Polskę do zagranicznej prasy i do struktur brukselskich. Jeszcze więcej świństw popełnił jako dyżurny cenzor. Ustalał, co wolno mówić, jak nie wolno mówić. Ustalał, to jest poprawne politycznie. To wielkie łajdactwo zmuszać innych do tak zwanej poprawności politycznej.
To był bardzo zły człowiek. Kiedyś przyznał się w wywiadzie, iż bardzo nienawidzi Polaków.Ci którzy go wielbią, wychwalają, wynoszą pod niebiosa są albo pożytecznymi idiotami, albo kanaliami jego pokroju. Po śmierci Berele Lewartowa, uczciwi ludzie poczuli ulgę.
Piotr Kaczorowski

Demokracja Kalego


03.07.2008 22:03
Cudak czy cudotwórca obiecywał nam Irlandię. Ba, stawiał ją za wzór. I nagle, gdy tylko Irlandia mogła podjąć demokratyczną decyzję, nastąpił krach. Okazuje się, jak wielu jest łajdaków, ludzi nieuczciwych, ludzi, dla których honor, umowa, uzgodnienie nie ma znaczenia. To zwykłe kanalie. Przyjrzyjmy się im. To ci wszyscy, którzy podważają irlandzkie referendum. To ci wszyscy, którzy chcą innych zmuszać do podpisania europejskiej konstytucji, zwanej dla zmylenia przeciwnika traktatem reformującym.
Niegodziwcy pokazują swoje prawdziwe oblicze - mówią, iż należało wprowadzić zamordyzm przed rozszerzeniem unii na kraje Europy wschodniej. Mówią, że trzeba wprowadzić zamordyzm, zanim nastąpi dalsze poszerzenie. Zdzierają przyłbicę miłości, wskazują wyraźnie, iż nie zamierzają honorować naszych praw demokratycznych.
Nam decydować zakazano. Niemcom, Francuzom, Włochom, Hiszpanom, Czechom i innym nacjom. Szykuje się nam los niewolników. O nas mają decydować cienkie bolki zwane mędrcami Europy. Ludzie, którzy za 30 srebrników sprzedawali innych ludzi. Ludzie, którzy ludziom zgotowali ten los.
Czy wypłynęły nowe informacje o Maleszce? Nie. To czemu przestał był godzien służyć bogini agorze?
Piotr Kaczorowski

Czy Janusz Palikot jest impotentem?


13.05.2008 19:42
Janusz Palikot ogłosił wyniki swoich badań. I chociaż mam tylko niektóre wyniki badania krwi, nie wygląda to budująco. Przede wszystkim brak badania OB, czyli opadu Biernackiego. Ono by nam powiedziało bardzo wiele o stanach zapalnych organizmu. Nasz bohater ma w sobie dużo metali jednowartościowych jak Sód i Potas, a im bardziej przesuwamy się w prawo w tablicy Mendelejewa, tym wszystko wraca do normy. Czy to świadczy o lewicowości? Może. Niepokój budzi przedawkowanie przeciwciał anty TPO. Organizm Palikota z czymś walczy. Ciekawe z czym. Pewien niepokój budzi także wysokość wskaźnika INR = 0.84 przy dolnej granicy 0.9.
Stawiam diagnozę, iż Janusz Palikot ma chorą trzustkę. Świadczą o tym przekroczenia norm
Glukoza = 120 przy górnej granicy normy 110
Cholesterol całkowity = 327 przy górnej granicy normy 200
Cholesterol LDL = 241 przy górnej granicy normy 155
Trójglicerydy = 172 przy górnej granicy normy 150
Powyższe wyniki wymagają kolejnych badań poziomu amylazy, lipazy. Ale o tym cisza, jak makiem zasiał. Przecież wiadomo, iż najczęstszą przyczyną problemów z trzustką, jest alkohol. Czy to oznacza, iż poseł go nadużywa? Wiadomo też bowiem, iż jednym z mechanizmów obronnych pijaka czy alkoholika jest projekcja, czyli przeniesienie własnej choroby na innych. A na to nawet gorzka żołądkowa nie pomaga.
Jednak prawdziwą tragedią jest poziom testosteronu = 2.25 przy dolnej granicy normy 2.8. Andrzej Depko, wybitny polski seksuolog, ekspert radia TOK, twierdzi, iż wiele problemów zaburzeń męskości można wyleczyć, ale podstawowym problemem jest niski poziom testosteronu, który prowadzi także do zaburzeń erekcji. Gdy dodatkowo dodamy, iż Janusz Palikot nosi dziwne stroje, ma kobiecą fryzurę, opuściła go żona, to wyłania nam się smutny obraz całości. A gdy dodamy do tego, iż poseł nosi przy sobie gumowego członka zastępczego (demonstracja podczas konferencji prasowej), to pytanie z tytułu nasuwa się samo.
Ze zdrowiem Janusza Palikota nie jest dobrze, o czym piszę z wielką troską. Powinien kontynuować badania.
Piotr Kaczorowski

Gdzie jest generał?


08.05.2008 22:00
Naczelnym zwierzchnikiem sił zbrojnych jest prezydent. On mianuje na pierwszy stopień oficerski, on mianuje generałów. Minister obrony może nadawać inne stopnie. Ale skąd miał o tym wiedzieć kapral psychiatra Klich. Dał on do podpisania prezydentowi aż 15 kandydatur. I podpisanych zostało tylko kilka. To kompromitacja Klicha. Jeszcze gorzej się skompromitował, gdy ogłosił nazwiska tych, którzy nie zostali awansowani. Takich rzeczy ludzie kulturalni i przyzwoici po prostu nie robią. Jakiś pożyteczny idiota komentował, iż bez awansu, nominanci nie będą mogli zajmować stanowisk. Debilizm tego tłumaczenia polega na tym, iż awans jest zaszczytnym wyróżnienie, to raz. W wojsku nie ma etatów jedno stopniowych to dwa. Na każdym stanowisku, w każdej grupie zaszeregowania są widełki. Na przykład kapitan – major oznacza, iż dane stanowisko może zajmować zarówno żołnierz w stopniu kapitana, jak i majora.
Dziś nowy wodotrysk w sprawie wybielania morderców z Afganistanu. Dowódca w stopniu porucznika bał się swego zastępcy chorążego. Ponieważ się bał, więc miał ograniczoną poczytalność, więc trzeba go uniewinnić. Takie bzdury piszą pozornie poważni dziennikarze. A inni nie reagują. Cywile mogą w to uwierzyć.
Piotr Kaczorowski

Po co komu rzecznik


27.04.2008 19:27
Ewa Sowińska nie wytrzymała zmasowanych ataków lewackich mediów i podała się do dymisji. Nawet mi jej nie żal, ponieważ brała pieniądze za nic. Ale nie dlatego, iż niczego nie robiła. To stanowisko i cały urząd są zbędne. Tak samo zbędny jest rzecznik praw obywatelskich i inne podobne darmozjady. Kto przyjmuje tego typu stanowisko, albo jest kretynem, albo człowiekiem cynicznym, bez skrupułów. Nie słyszałem nigdy, aby rzecznik prawe jakichkolwiek, pomógł komuś kiedykolwiek.
Gdy ktoś składał skargę na jakiegoś urzędnika, wysokiego, czy niskiego szczebla, to rzecznik reagował następująco - wysyłał pismo do tegoż właśnie urzędnika, aby odpowiedział petentowi. I na tym się działanie rzecznika praw kończyło.
W Polsce nie jest potrzebny rzecznik praw, tylko samo prawo. Jeśli prawo będzie przestrzegane i bardzo szybko egzekwowane, to nikomu nie będzie się opłacało łamać praw innego człowieka. Obecnie dochodzenie swoich praw przed sądami trwa wiele lat i jest fikcją. Trzeba nam uczciwych, sprawnych, szybko działających sądów. Ale nie słyszałem, by któryś rząd, czy któraś większość sejmowa chciała prawo zaprowadzić. Ani prawa prawica, ani lewa lewica.
Piotr Kaczorowski

Krzyżowanie ćwierćinteligentów


26.04.2008 16:22
Małgorzata Tusk, prywatnie żona premiera Donalda Tuska otrzymała zadanie pokazania nieco bardziej ludzkiego oblicza męża. Już to nie będzie żulik podwórkowy, już nie kibol piłkarski, już nie prostak i prymityw, żujący gumę balonową podczas oficjalnych uroczyści. Małgosia pochwaliła się,iż zabawia się z mężem w krzyżowanie słów. Dostała krótki tekst do nauczenia się na pamięć i pobiegła w te pędy do Tvn. Tam, wyraźnie mówiła z pamięci, iż wspólnie z mężem, wymyślili słowo iwa, które ich zdaniem oznaczać powinno wierzbę. Oczywiście tylko idioci się na to nabrali, ponieważ można wymyślić słowo, można coś nazwać nowym słowem, ale nie można z przypadkowych liter ułożyć słowa, które coś konkretnego znaczy.
Gdyby czytała z Donkiem lektury obowiązkowe, to by wiedziała iż wierzba i iwa to synonimy. Miała też inną szansę, mogła zadzwonić do mędrca europejskiego, Lecha Wałęsy, który opanował duży zasób słów występujących w krzyżówkach. Zamiast tego, otrzymała słownik komputerowy od pana ze stowarzyszenia o angielskiej nazwie. Aż boję się je wymieniać. Oni tacy ważni, tak zakazują, taki mają monopol. A pan z Kurnika ich wykiwał, nazywając grę Literaki. Bufoni dostali szału. Nic mu nie mogą zrobić.
Piotr Kaczorowski

Ingres biskupa Głódzia


26.04.2008 16:15
Podczas objęcia metropolii gdańskiej, w pierwszych ławkach siedzieli Lech Wałęsa i Janusz Judasz Kaczmarek. Mędrzec europejski, pieszczotliwie zwany przez przyjaciół Bolkiem, kilka dni temu spazmował, iż ten ingres to wiele niedobrego dla kościoła na Pomorzu. Tu nasuwa się pytanie, kto zdradził mu poufną wiadomość o wyborze biskupa Gdańska. Poufną, bo nuncjusz przekazał ją do wyłącznej wiedzy premiera. Donald Tusk puścił farbę?
Piotr Kaczorowski

Kłamstwo ma bardzo krótkie nogi


22.04.2008 10:53
Donald Tusk otrzymał poufną informację od nuncjusza o wyborze nowego metropolity gdańskiego. Ponieważ był jedynym odbiorcą powyższej informacji, więc jest odpowiedzialny za przeciek. Przecieki poszły na wszystkie świata strony, a mędrzec europejski Lech Wałęsa zabawił się w Pytię i wywróżył, iż Leszek Sławoj Głódź zrobi wiele złego. Wyznawcy boginki agory wtórowali.
Czy można ufać premierowi, który wypuszcza w świat powierzone mu poufne informacje?
Radosław Sikorski, człowiek o mocno podejrzanym życiorysie, postanowił odwołać ambasadora Zdzisława Ryna, ponieważ spotykał się z działaczem polonijnym Janem Kobylańskim. W tym celu skłamał, iż ambasador zrezygnował na początku grudnia i on go odwołuje. Niestety Zdzisław Ryn twierdzi, iż nie składał żadnej rezygnacji.
Konflikt wywołał obecny wiceminister spraw zagranicznych Ryszard Schnepf. Według Polaków, którzy mieszkają w Ameryce Południowej, Ryszard Schnepf zachował się niegodnie, jako polski ambasador. Ponadto zarzucają mu ekscesy seksualne. Niestety, nie udało mi się dojść, czy współbohaterką była prezenterka wiadomości Dorota Wysocka Schnepf, inna osoba, czy jakieś szersze grono. Nie widziałem też definicji samych ekscesów. Działania ministerstwa wyglądają na zemstę Ryszarda Schnepfa za zarzucane mu czyny, prawdziwe czy fałszywie wymyślone.
Piotr Kaczorowski

Kłamstwo ma krótkie nogi


15.04.2008 21:17
Jak przewidywałem, nie poznaliśmy prawdziwych przyczyn katastrofy samolotu CASA. To znaczy niby komisja ogłosiła, ale utajniła nagrania rozmów w kabinie pilota. A potem stał się cud. Andrzej Smyczyński, brat pilota, który zginął w katastrofie samolotu CASA wykonał zadanie człowieka, który uwiarygodnił raport komisji. Raczej nie jest pilotem, raczej nie zna się na tym, raczej nie znał głosu pierwszego pilota. Ale nie uprzedzajmy faktów.
Andrzej Smyczyński wysłał Klaudiusza Ślezaka, dziennikarza radia TOK jako gońca z listem do psychiatry Klicha z prośbą o wysłuchanie nagrania z kabiny pilotów. Andrzej Smyczyński wysłuchał tylko fragmentu nagrania z wieży kontrolnej. Potem wypowiedział się autorytatywnie Błąd polegał na tym, że znajdowali się o 150 m wyżej niż myślał dowódca załogi sterując samolotem (...) powodem dezorientacji pilotów były rozbieżności w podanych jednostkach. Nie bardzo rozumiem, czemu wyższa pozycja samolotu nad ziemią miałaby być przyczyną wypadku. A już szczytem naiwności jest wmawianie, iż zaszło nieporozumienie co do jednostek wysokości. Po pierwsze, wieża podawała w metrach, co jest więcej niż w stopach tak w przybliżeniu 3.3 raza. Po drugie, pierwszym pytaniem jest uzgodnienie jednostek. Po trzecie, piloci nie powinni mieć problemów z błyskawicznym przeliczaniem, stóp na metry i odwrotnie. I po czwarte, wreszcie, na pokładzie samolotu były dokładne przyrządy, wskazujący wysokość położenia samolotu.
Wiarygodność brata jest zerowa. Przewiduję, iż nikt nie będzie się wypowiadał na temat katastrofy. Pójdzie w niepamięć.
Chyba, iż znowu błyśnie brakiem inteligencji jakaś Julia Pitera, która jest przykładowym okazem zakłamania, szkalowania, pomawiania, nieróbstwa. Otóż nasza darmozjadka utajniła swój raport, którego nigdy nie były i oświadczyła dumnie, iż go zobaczy tylko ktoś, kto dostanie jej zgodę. Większość społeczeństwa już zapomniała o tej kompromitacji, ale prawdopodobnie Julia Pitera uwielbia samobiczowanie.
Piotr Kaczorowski

Doda Szymborska


07.04.2008 22:53
Dwa dni temu upowszechniono dokument, z którego wynika, iż Dorota Rabczewska ma iloraz inteligencji równy 156 jednostkom, czyli wyższy niż 99% ludzkości. Dokument wystawiła mensa. To wcale nie tak dużo. Jednak przyznam się, iż nigdy nie dostrzegłem inteligencji tej blondynki, a słyszałem sporo jej wypowiedzi. Nie widziałem też żadnego twórczego przejawu jej rzekomej wysokiej inteligencji. Szczerze mówiąc, dokument mnie nie przekonał. Ale Donald Tusk . . .
Dziś, na Sycylii, dała głos Wisława Szymborska. Powiedziała, iż w imię prawdy można stworzyć mnóstwo fałszerstw i dwuznaczności. Miała na myśli polską lustrację. Cieszyła się, iż za nowego rządu lustracji już nie ma. To bzdura, bo żadne przepisy prawne się nie zmieniły. Ja przytoczę kilka faktów, aby Czytelnicy mogli zlustrować poetkę.

Partia. Należeć do niej,
z nią działać, z nią marzyć,
z nią w planach nieulękłych,
z nią w trosce bezsennej -
wierz mi, to najpiękniejsze,
co się może zdarzyć .


Ten Dzień.

o śmierci Józefa Stalina

Jaki rozkaz przekazuje nam
na sztandarach rewolucji profil czwarty?
- Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
Wzmocnić warty u wszystkich bram!

Oto Partia - ludzkości wzrok.
Oto Partia: siła ludów i sumienie.
Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.
Jego Partia rozgarnia mrok.

Niewzruszony drukarski znak
drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,
nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
A to słusznie. A to nawet lepiej tak.


Młodzieży budującej Nową Hutę.

Kto dom zbudował, w którym mieszkam?
Kto kładł swą pracę na fundament?
w murarz, zdun i szklarz, i cieśla
minięci są przez ludzką pamięć.

Klasa z pamięcią złą - umiera.
Wierniejszą pamięć wybieramy:
sama jak książka się otwiera
w miejscach najczęściej czytywanych.

Dziś dla was, przy was, od was, młodzi,
miasta zaczyna się życiorys.
Pamięć imiona wasze co dzień
Notuje słowem zdobnym w podziw,
notuje normy waszej poryw
i włącza w piękny plan obliczeń.
Bo to jest pamięć robotnicza
służąca klasie robotniczej.



Lenin

Że w bój poprowadził krzywdzonych,
że trwałość zwycięstwu nadał,
dla nadchodzących epok
stawiając mocny fundament -
grób, w którym leżał ten
nowego człowieczeństwa Adam,
wieńczony będzie kwiatami
z nieznanych dziś jeszcze planet.


Nie znam mowy ludu Turkmenii
myślę tylko, że słowo Październik
znaczy tyle co woda źródlana
pragnącemu z miłością podana


Poezja jest wiecznie żywa.
Piotr Kaczorowski

Bez honoru


04.04.2008 21:51
Judaszów nie brak. Lucjan Karasiewicz odszedł z PiSu do odszczepieńców. Uzasadnił to następująco Jałowy spór i taktyczne zagrywki partyjne na pewno nie służą debacie publicznej. PiS w sprawie ratyfikacji Traktatu stanął w rozkroku, nie można być jednocześnie za i przeciw. Dlatego też pozostając wierny własnym wyborcom, ale także moim zasadom i przekonaniom, zostałem zmuszony do dokonania tego niełatwego wyboru (..) nie złoży mandatu poselskiego, bo zobowiązania wobec wyborców są dla niego ważniejsze niż te wobec partii.
Obłuda, bezczelność, kłamstwa, egoizm, pazerność, brak honoru. Przyrzekł reprezentować wiernie swoją partię, nawet podpisał dokument, iż się zrzeknie mandatu. Do Sejmu dostał się wyłącznie obecności na jej liście. Jego marne 6884 głosy, to za mało, by zostać posłem.
Teraz okazał się człowiekiem pozbawionym honoru, jak Polaczek, Ujazdowski, Zalewski, Sellin, czy inni uciekinierzy z własnych partii. Pieniądze poselskiego, prestiż nie są łatwe do porzucenia. Łatwiej pozbyć się honoru.
Piotr Kaczorowski

Prima aprilis


01.04.2008 11:41
Pierwszy kwietnia jest dniem żartów. Dziś Sejm zażartuje sobie z Polaków. Rozegrany zostanie kolejny akt szopki, w której każdy ma swoje role. Wyrażona zostanie zgoda na podpisanie dokumentu, który odbierze Polsce niepodległość. Jest to oczywiście sprzeczne z naszą konstytucją, ale kto by się tym przejmował. W osiemnastym wieku, zdrajcy byli na żołdzie Rosji, Prus, Austrii. Czemu teraz miałoby być inaczej? Kto im płaci?
Prezydent, pochodzący z katolickiej rodziny zmiękł. Wyparł się swoich przekonań. Niedawno, cichutko pojawiła się groźba, iż jego córka wyjedzie z Polski w siną dal. I nie będzie oglądał ukochanych wnuków. Czy była to jedyna groźba? Faktem jest, iż Lech Kaczyński oddał większość swoich konstytucyjnych uprawnień premierowi. Kilkanaście lat temu, marszałkowi Kernowi porwano i uwiedziono córkę oraz szkalowano go na potęgę. Półtora roku temu, córka prezydenta Marta, straciła rozum, zdradziła męża, zaszła w ciążę z synem agenta i komunisty. A tamto dziedziczy się po ojcu. Rozwiodła się ze swoim kościelnym mężem i żyje w ciężkim grzechu z ojcem swego drugiego dziecka. Słucha się go we wszystkim. Czy to jest hak na prezydenta?
Jarosław Kaczyński zawsze miał ciągoty w kierunku środowiska Adama Michnika. Jeszcze w początkach lat dziewięćdziesiątych namawiał do współpracy z Unią Demokratyczną. To on doprowadził do usunięcia z Sejmu dwóch jedynych partii, które były sceptyczne wobec Anschlussu. To on bredził o dopisywaniu czegoś do preambuły. Dopisać można za zgodą wszystkich pozostałych państw i preambuła nie ma mocy prawnej. To on symulował negocjacje, w których wypracował konstytucję unii, gdzie mamy być województwem. To on blokuje referendum.
Smutny dziś dzień. Nasz kraj został zamieniony w państwo kolonialne, mające wartość taniej siły roboczej. Gdy słyszymy, iż zwiększanie wartości złotówki jest niekorzystne dla eksporterów, to powinniśmy się zastanowić, kto z Polski eksportuje. Ano zagraniczne firmy. To w ich interesie jest jak najszybsze wprowadzenie w Polsce Euro. Pozamykano setki fabryk, zostały z nich ruiny. Kiedyś ktoś kupi ziemię, na której się znajdują za grosze. Podam jeden przykład, o którym też się za głośno nie mówi. W latach 2004-2006, 45% naszej floty rybackiej poszło na złom, bo tego wymagała unia. I tym pozostałym 55% zabroniła łowić dorsza w ostatnich czterech miesiącach 2007 roku. Jeden kuter rybacki daje pracę 26 osobom na lądzie. A dorsza w Bałtyku jest mnóstwo.
Sejm nie pracuje, nie uchwala ustaw, ponieważ niedługo będzie obowiązywało prawo unijne. W całej rozciągłości, bo już teraz w wielu dziedzinach obowiązuje i ogranicza nasze prawe. Przedstawiano nam unię, jako wolność nad wolnościami, jako liberalizm najwyższego stopnia. Tymczasem jest to wielki eurokołchoz. Spełniła się idea wiecznie żywego Lenina o eksporcie rewolucji na zachód. Komuniści i ich mutacja zwana socjalistami rządzą w całej Europie.
Piotr Kaczorowski

Kupcy się dogadali


29.03.2008 14:13
Targi zostały zakończone. Co było licytowane, chyba się nie dowiemy. W każdym bądź razie jest już zgoda na stworzenie nowego państwa, które będzie zwane unią europejską. Państwo będzie miało swojego prezydenta, swojego ministra spraw zagranicznych, a u nas pozostanie namiestnik, który nomen omen, urzęduje w pałacu namiestnikowskim. A my nie będziemy mieli niczego do powiedzenia. Ciekawe jak będzie ze sportem? Nowe państwo powinno mieć własną reprezentację. Ale na razie raczej tak nie będzie.
Co ciekawe, z unii nie można się wypisać. Nie można i już. Sprytnie zostało to zapisane. Sama unijna konstytucja zwana traktatem reformującym jest jednym wielkim fałszem, jak sama nazwa. Żeby coś reformować, powinno pierwej istnieć. Tymczasem unii nie ma. Tak nie ma. Powstanie dopiero, gdy wszystkie państwa ratyfikują ten traktat. A nam media wmawiają, iż unia istnieje. Kłamią, podle kłamią. Jak to media.
Nasi politycy zajmują się wolnością Tybetu, Kosowa, a milczą w sprawie Polski. Kłamią tez w sprawie Tybetu, nie mówią, iż w Tybecie mieszka więcej Chińczyków niż Tybetańczyków. Tak, władzę zaludniły Tybet Chińczykami.
Piotr Kaczorowski

Niedorzecznik


26.03.2008 16:32
W ramach wynagradzania wiernych pachołków, wbrew oficjalnie głoszonej redukcji stanowisk, utworzono nowy etacik. Objęła go posłanka Elżbieta Radziszewska jako tak zwany pełnomocnik rządu do spraw równego statusu prawnego. Już sama nazwa wskazuje, iż etat jest zbędny. Równy status prawny jest wtedy, kiedy nie robi się wyjątków, czyli nie robi się nic, żeby go wyrównać. Gdy prawo nie wyróżnia praw kobiet i mężczyzn, to mają takie sama prawa. Gdy zachodzi jakaś wzmianka, to równość praw zanika. Proste jak konstrukcja gwoździa.
A czymże pani pełnomocnik w randze wiceministra (żeby nie tracić diety poselskiej) będzie się zajmować? Czyje prawa chce wyrównywać?Odpowiedź nadeszła podczas pierwszej publicznej wypowiedzi. Dyskryminacja homoseksualistów nie jest najsilniejsza jeżeli chodzi o zawieranie przez nich związków partnerskich. Najgorzej jest w pracy. A przecież homoseksualista, jeśli tylko jest dobrym pedagogiem, może spokojnie uczyć w szkole. Zadziwiające. Pani upomina się o więcej praw dla pederastów. Wyszło szydło z worka. I plecie bzdury, ponieważ nikt nikomu nie zabrania zawierania związków partnerskich. Gwarantuje to konstytucja i nie tylko ona. W tym przypadku nie ma dyskryminacji ani pederastów ani lesbijek, ani innych, którym obce są prawa Natury. A że nie można zawierać małżeństw? To wynika ze znaczenia tego słowa. Tak samo jak rodzina ma rodzić dzieci. Język polski wszystko tłumaczy. Jeśli kłamczuszka widzi dyskryminację, niech zgłosi sprawę do prokuratury lub sądu.
Pederasta nie może być dobrym pedagogiem, tak samo jak nie może być nim kobieta rozwiązła czy dewotka. Swoje preferencje seksualne, fantazje lub ich brak, nauczyciel ma zostawić w domu, czyli daleko od szkoły. Nie powinien się z nimi obnosić, bo nie od tego jest szkoła. Elżbieta Radziszewska chce chyba wprowadzić do szkół podręcznik zawodowego pederastyRoberta Biedronia , który ma uczyć małe dzieci, jak zostać homoseksualistą.
Prawdziwa dyskryminacja homoseksualistów ma miejsca na rynku pracy. (...)Brendanowi Fayowi należą się przeprosiny, a urzędnicy odpowiedzialni za całą sytuację powinni ponieść konsekwencje. Użycie wizerunku Faya w orędziu było naruszeniem godności osobistej. A to już jest szczyt niekompetencji. Jeśli Elżbieta Radziszewska uznaje seksualność człowieka jako część jego oferty zawodowej, to jest to przerażające. Kandydat to pracy ma przedstawić swoje umiejętności i predyspozycje do konkretnej pracy. A swoje przekonania, poglądy, seksualność ma zostawić w domu. I jedyną rzeczą, jako trzeba zrobić, to udrożnić sądy, aby wyrok wydawały w ciągu kilku dni, co skutecznie zniechęciłoby pracodawców do złego traktowania pracowników. I nie ma znaczenia z jakiego powodu. Z każdego. Na tym polega równość praw. A Elżbieta Radziszewska chce tworzyć dodatkowe prawa dla homoseksualistów. A jak chce pederastę Faya przepraszać, to niech to zrobi. Pewnie uwierzyła mu, jak mówił, że jest katolikiem, że wziął ślub z innym pederastą katolikiem, udzielonym przez katolika. Takich kłamstw dawno nie słyszałem.
Piotr Kaczorowski

Felerne pseudoafery


22.03.2008 20:54
Czegóż nam nie opowiadano? I wszystko okazuje się nieprawdę, ale pokemony nie przepraszają za swoje kłamstwa i oszczerstwa. Mariusz Kamiński CBA nie handlował bronią, nie fałszował dokumentów. Agent nie uwiódł Beaty Sawickiej. Jarosław Kaczyński nie kazał niszczyć dokumentów, nie popełnił przestępstwa przeciw pielęgniarkom. Antoni Macierewicz nie wyniósł tajnych dokumentów, nie kopiował danych z twardych dysków, nie popełnił setki innych przypisywanych mu zbrodni. Minister Piecha nie wziął łapówki od firmy farmaceutycznej, Zbigniew Ziobro i jego podwładni nie niszczyli dokumentów. Aleksander Szczygło nie mordował ludności cywilnej w Afganistanie. Bredni i kłamstw było dużo więcej, nie sposób ich wymienić wszystkich. Mechanizm jest ten sam – napluć, powtórzyć kilka razy, nie dementować. Do szerzenia kalumnii wybrać osoby o marnej reputacji jak Gronkiewicz, Niesiołowski, Waltz, Wałęsa, Chlebowski, Pitera, Tusk, Komorowski.
Karuzela kręci się nadal. Ostatnio przejrzano materiały TVP, znaleziono nazwiska pederastów, uruchomiono człowieka w USA, który odszukał nieszczęśników w ciągu kilku godzin i namówił ich do skargi na prezydenta. Trochę szumu będzie i koniec. I jeszcze wciska się nam ciemnotę, iż obaj pederaści są katolikami i wzięli katolicki ślub. Żaden dziennikarzyna się nie zadziwił.
Boginka agora wyzywała profesora Jerzego Roberta Nowaka od antysemitów, ale kiedy wytoczył im sprawę sądową, to mówią, iż ma zacięcie antysemickie. Relacjonują krajowe prelekcje profesora, który obnaża kłamstwa Tomasza Grossa. I co robi agora? Polemizuje? Obala tezy profesora Jerzego Roberta Nowaka? Nie! Oskarża go o lżenie autorytetów, ale samego słowa lżyć używa w cudzysłowie. Czyli niby lży, a jednak nie lży. Agora podaje przykłady lżenia. Lżenie Kuronia i Kwaśniewskiego to mówienie o nadużywaniu przez nich alkoholu. A przecież wszyscy to wiedzą. I pamiętają, jak kandydując na prezydenta kraju Jacek Kuroń spadł z roweru , jadąc po pijaku. O jego termosie też wszyscy wiedzą. Szkalowanie maturzysty Bartoszewskiego polega na mówieniu, iż nie ma wykształcenia. Był taki czas, gdy profesor Jerzy Robert Nowak używał często określenia oszcercy z wyborczej. Nie mylić z wyborową. I nikt go nie podał do sądu.
Ostatnia obłuda, to szerzenie tezy, iż Jerzy Robert Nowak nie powinien mieć spotkań w kościołach. A czemu nie? Tak zwana opozycja bogato kiedyś korzystała z opieki Kościoła.
Piotr Kaczorowski

Dmuchany autorytet


20.03.2008 07:34
W 1989 pojawiła się w mediach blondynka, która zaczęła się wypowiadać autorytatywnie na wszystkie tematy. I zawsze groźnym głosem, nie znoszącym sprzeciwu. Jakby bała się, iż ktoś może wyśmiać jej brednie, że ktoś wykaże jej głupoty. Jednocześnie świadkowie jej fascynacji pod koniec lat sześćdziesiątych wspominali, iż nie miała ona podłoża politycznego, czy socjologicznego, ale towarzyski. Bliska jej była hippisowska idea wolnej miłości, głównie miłości do ówczesnych autorytetów, ale nie tylko. Nie mi oceniać jej moralność z tamtych lat, jej prowadzenie się. Było, dawno minęło, nawet bardzo dawno. Ale odniosę się do jej ostatnich tekstów, w których poucza Polaków.
Profesor Jadwiga Staniszkis, socjolog, politolog. Jeśli teksty jej prac są takie, jak publiczne wypowiedzi, to nie są nic warte. Dramat polskiej sceny politycznej polega na tym, że nawet gdyby PO źle rządziła czy nie rozwiązywała problemów, i tak może odnieść sukces w następnych wyborach tylko dlatego, że ludziom nie podoba się, jak PiS się zachowuje w opozycji. Jedno zdanie, ale w nim głupoty i kłamliwych tez. Nie ma żadnego dramatu, no może poza dramatem pani Jadzi. PO źle rządzi, nie rozwiązuje problemów, a sukces odnosi dzięki kampanii mediów. Mediów, które wywołują u bezmyślnych istot nienawiść do Pisu.
Poparcie dla Platformy jest wyrazem odrzucenia strony przeciwnej, czyli PiS, i przekonania, że nie ma innego wyjścia. To niedobra sytuacja. Z wielu powodów. Są problemy, które trzeba wyłączyć ze sporów politycznych i rozwiązywać wspólnie. Poza tym wysokie poparcie jest niedobre dla PO, bo zwalnia ją z mobilizacji. Już widać, że Sejm źle pracuje. Zespół marszałków się nie sprawdza. Brak kalendarza prac nad ustawami. Brak samych projektów ustaw, choć myśleliśmy, że odpowiedzialna opozycja przygotowuje się do rządzenia i ma je gotowe. Mimo tych niedociągnięć PiS popełnia te same błędy, które doprowadziły je do przegranej w ostatnich wyborach. Język bełkotu. Zero argumentów logicznych, tylko emocje. Zero konkretów. Jakie problemy trzeba wyłączyć i dlaczego? PiS nie popełnia błędów, tylko w dalszym ciągu jest wściekle atakowana przez media. To dziecko widzi, a pani Jadzia nie widzi. A teza, że wysokie poparcie jest szkodliwe dla PO, to szczyt debilizmu. Poparcie dla PO jest tak nadmuchane jak autorytet pani Jadzi.
PiS ma też poważny problem z traktatem lizbońskim, prezentuje paranoiczne stanowisko. Nie chodzi tylko o to, że robiąc aferę wokół traktatu, partia ośmiesza prezydenta, bo przecież Lech Kaczyński jednak ten dokument podpisał. PiS się ośmiesza, ponieważ tworzy i usiłuje wymusić na Sejmie dokonanie zabezpieczeń na zabezpieczeniu. W traktacie są już bowiem skomplikowane procedury dokonywania zmian. I na dodatek te zmiany wymagają dwóch trzecich głosów w Sejmie, których nie ma bez posłów PiS. Zatem PiS zawsze będzie miało silną pozycję i będzie kontrolowało sytuację. Tymczasem upiera się przy swoim i ucieka do szantażu. Ta sytuacja może się zakończyć źle dla samej partii, np. złamaniem dyscypliny w głosowaniu, jeśli zostanie narzucona. Widać przecież, że młodzi posłowie bronią stanowiska PiS, ale czują niesmak. Trudno im zachować lojalność. Zdają sobie sprawę, że szansą na przyszłość w polityce jest sprostanie oczekiwaniom ludzi ich pokolenia. A w oczach młodych stanowisko wobec traktatu skreśla PiS. Bo to dobry dokument, który zmienia filozofię władzy w Unii, daje państwom możliwość wyboru kombinacji prawno-instytucjonalnej w zależności od ich tradycji, tożsamości, poziomu rozwoju. Stawia na indywidualizm, dzięki czemu łatwiej się otworzyć na kraje o innej kulturze politycznej, jak Turcja, Ukraina, nawet Białoruś. Państwa w UE dostają warianty do wyboru i same muszą decydować, jaką chcą iść drogą. Dziś Unia stała się miejscem, w którym władza znowu jest czymś wymagającym refleksji. A młodzi doskonale rozumieją lekki model władzy w UE, który funkcjonuje podobnie do „ruchu otwartego programowania” ze świata informatyki, który pozwala każdemu użytkownikowi samodzielnie zmieniać program. Kłamstwa i brednie do kwadratu. Już mieliśmy nie raz okazję przekonać się unijnych wolnościach. Liczba spraw, o których Polska może decydować gwałtownie maleje.
Obecna awantura o traktat rodzi w młodych frustrację. Jest odbierana jako dramat braku reprezentatywności władzy. Luka między władzą a społeczeństwem jest wielka. Od dawna było widać, że istnieje, ale nie miało to większych konsekwencji, ponieważ sprowadzało się do dyskusji. A teraz nagle Polska, nasze społeczeństwo może zostać pokazane w innym świetle, niż by chciało, niż wyraża to w sondażach. I jest bezradne, może tylko patrzeć. Brak związku między kolejnymi zdaniami. Zero przekazanej informacji, ale głos nadal podniosły i groźny.
Platforma tylko o tyle jest atrakcyjniejsza, że prowadzi lżejszą politykę. Dlatego Jarosław Kaczyński swoim stanowiskiem niszczy dziś szansę zrobienia czegoś, na czym mu zależało: odzyskania przez PiS pozycji centrowej oraz poparcia inteligencji i młodzieży. Staje się więźniem środowiska, które istnieje właściwie tylko dzięki PiS, a dyktuje mu warunki. Co to takiego lżejsza polityka? A pani Jadzia dalej o pozycjach. Latka lecą, a w główce tylko seks, seks, seks.
Co się stanie, jeśli traktat nie zostanie ratyfikowany? Kaczyński wie, że traktat to dobry dokument, a mimo to tworzy sobie pułapkę. A Platforma sprawie nie pomaga. Wypowiedzi szefa Klubu PO Zbigniewa Chlebowskiego, że nie będzie do wtorku rozmów z PiS, są wstrząsające. To za poważna sprawa na takie zachowanie. Wstrząśnięta i zmieszana. I mówi to na trzeźwo? Kto ją rozumie?
Kaczyński nie bardzo może znaleźć dla partii formułę po wyborczej przegranej. W sprawie traktatu zagrał pokerowo, by pokazać, iż może dyktować warunki. Ale sądzę, że doprowadzi tym do rozpadu własnego ugrupowania. Młodzi posłowie to też są ludzie patriotyczni, ale i inteligentni. Rozumieją ten lekki, nowy system władzy w UE. Nie mają tych obaw, co Kaczyński. Dla nich przyszedł moment na refleksję: czy chcę wiązać moją przyszłość z tego typu awanturnictwem? Mają czas, będą nadal w Sejmie i mogą złamać dyscyplinę w głosowaniu, dzięki czemu otworzą sobie szanse na przyszłość. Przecież tworzą się nowe formacje. Lekki, nowy system władzy w UE. Kpina z ludzi? Pani Jadzia jest taka głupia czy taka obłudna? Taka lekkość bierze się w halucynacjach.
Sprawa traktatu może być tym negatywnym katalizatorem refleksji wewnątrz PiS. Pani Jadzia nie powinna używać słów, których nie rozumie. Katalizator to coś, co jest niezbędne do zajścia reakcji. Negatywny katalizator to coś, co utrudnia zajście reakcji, czyli ją blokuje. My wiemy, iż nie o to jej chodziło. Powinna zaglądać do słownika wyrazów obcych. A czym jest katalizator refleksji, to nawet nie chcę myśleć. Musi to być coś sprośnego i perwersyjnego.
Takie pseudo autorytety fundują nam media. Dużo słów, a jak się wyciśnie wodę, nic nie zostaje. Niech pani Jadzia zabiera głos, ile razy chce. Ale czemu mamy jej słuchać. Gorsze jest coś innego. Pani Jadzia prowadzi wykłady dla studentów. I potem ich odpytuje. Ciekawe, czy oni ją rozumieją i potrafią powtórzyć jej wypowiedzi?
Piotr Kaczorowski

Tybet, igrzyska, obłuda


19.03.2008 21:17
Od pewnego czasu toczy się żywa dyskusja, czy nie zbojkotować igrzysk olimpijskich w Pekinie. Oto niektórzy mieszkańcy Tybetu, wykorzystując zbliżające się igrzyska, podjęli próbę działań, mających na celu odłączenie tego terytorium od Chin. Próba została brutalnie stłumiona. Ale u nas zaczęły się nawoływania do bojkotu igrzysk. Są pomysły, żeby pojechali tylko sportowcy, a politycy zostali w domu. Nie bardzo rozumiem, na czym polega ten bojkot, ale ludzie są ogłupiani. Donald Tusk boi się oficjalnie spotkać z Lamą Dalaj.
Tymczasem wszystko jest zwykłą obłudą. Protestować trzeba było, gdy Chinom przyznawano organizację igrzysk. A nie teraz. Sportowcy i tak pojadą, bo z tego żyją. Obłuda polega na protestach w sprawie Tybetu. Oczywiście, iż w Tybecie łamane są prawa człowieka, ale myślę, iż w znacznie mniejszym stopniu, niż w pozostałej części Chin. I nikt nie protestuje. Nikomu to nie przeszkadza, ponieważ Chiny są wielkim partnerem gospodarczym i potęgą militarną. I mają masę ludzką.
4 czerwca 1989 był ogłoszony w Polsce końcem komunizmu. Ale mało kto pamięta, iż właśnie tego dnia, na tak zwanym placu Niebiańskiego spokoju, czołgi wjechały w tłum demonstrantów. Tłum był wielki, czołgów było wiele i szybko jechały. Komu to przeszkadzało? Kto o tym pamięta?
W Chinach, kobieta która urodzi dziecko popada w niełaskę, gdy urodzi drugie, jest zsyłana i rozdzielana od męża. Dzieją tam się gorsze rzeczy. Nikomu to nie przeszkadza. Nie rzuca tam się bomb, nie okupuje. Naszym sportowcom, którzy teraz okazują oburzenie to nie przeszkadzało. Najbardziej ośmieszył się Robert Korzeniowski, który powiedział, iż sportowcy powinny wybierać takie formy protestu, żeby MKOl nie odebrał im medali. Totalna żenada.
Piotr Kaczorowski

Polska województwem?


16.03.2008 20:39
Sprawa jest prosta. Podpisanie konstytucji unii, która jest nazywana traktatem reformującym, likwiduje niezależność naszego kraju, ponieważ oznacza nadrzędność prawa unijnego nad naszym. Bo tak zwany traktat jest właśnie konstytucja, lekko podretuszowaną. Tak, tą samą, które odrzuciła w referendum świadoma ludność Francji i Holandii. Niby jest zapis treści traktatu, nibym można go przeczytać. Ale nie ma jednolitego tekstu. W ostatecznym dokumencie wypisane są wyłącznie poprawki do poprzednich tekstów. Czegoś takiego nie można podpisać.
Trzeba mieć także na uwadze, iż treść traktatu zmieniano po czerwcowych ustaleniach. Zmieniano je także po grudniowym podpisaniu. Ostatnie zmiany wprowadzono na początku lutego. Już po tym, jak niektóre kraje, w tym Węgry, podpisały.
Dziwne jest, iż politycy kłamią w tej sprawie. Łże jak pies marszałek Bronisław Komorowski, mówiąc iż społeczeństwo głosując za wejście do unii w referendum, dało potem rządowi carte blanche. Wtedy to miał być związek równych państw, a nie eurokołchoz. Kłamie, gdy mówi, iż odrzucenie traktatu przez Sejm, nie pozwala na referendum, gdyż za kilka dni straszy już referendum.
Żałosne jest przerwanie obrad naszego parlamentu, ponieważ wygląda na to, iż koalicja rządowa nie wie co robić i czeka na wytyczne z zewnątrz.
Spełniła się idea Lenina o eksporcie rewolucji, Europę opanowali socjaliści. A wystarczyło otworzyć granice, znieść wizy i cło, zezwolić na pracę i osiedlanie się.
Za kilka dni wszystko się wyda. Czy PiS prowadzi nieczystą grę i podpisze traktat, czy go zablokuje. Bo dopisywać do traktatu niczego nie wolno. Jednostronnie nie robi się takich rzeczy.
Piotr Kaczorowski

A prawo dalej jest gwałcone


11.03.2008 19:17
Po dwóch tygodniach prokuratura nie wie, czy Zientarski był pijany, gdy pruł przez Warszawę 220 km/h. A przecież zrobiono badanie jego krwi. Mataczenie trwa. Była próba wmówienia, iż samochód był prowadzony przez zamordowanego przez niego dziennikarza. Nawet kamery policyjne odmówiły posłuszeństwa, ale świadkowie to widzieli. Tak, to było zwykłe morderstwo, a narzędziem zbrodni był samochód. Przez jakiś czas próbowano wmawiać, iż droga była winna wypadkowi. Taki sam morderca jak pływaczka. A morderca naraził zdrowie wszystkie osoby, które mijał. To cud, iż walnął w słup.
Prezydent Poznania z kolegami ustawił przetarg na ziemię, tuż po przetargu zmieniając jej przeznaczenie. Pani Kulczykowa postawiła centrum handlowe. Zapadł wyrok w zawieszeniu. A przecież można było aresztować prezydenta i skazać go na więzienie. A tu łagodny wyrok i nikt nie dochodził motywów, czemu pani Kulczykowa na tym zarobiła, czemu prezydent się do tego przyczynił.
Prokuratura uznała, iż Lech Wałęsa nie może odpowiadać za nazwanie obecnego prezydenta kraju durniem. Są dwie możliwości, albo prokuratura wie, iż Lech Wałęsa nie wie, co mówi, albo nie ma zdolności honorowej zgodnie z kodeksem Bohdziewicza, więc nie może nikogo obrazić.
Pojawiła się dziś informacja, iż adwokat Piotr Kruszyński wytoczy w ciągu kilku najbliższych tygodni proces przeciwko byłemu szefowi MON, Aleksandrowi Szczygle za użycie słów banda durniów wobec żołnierzy, podejrzanych w związku z ostrzelaniem afgańskiej wioski Nangar Khel. Pan poseł dawał wywiad, cały czas atakowany przez agresywną dziennikarkę. Już po wywiadzie powiedział do niej rozeźlony proszę nie mówić do mnie, że ja mam jakąś odpowiedzialność za to, że banda durniów strzela do cywili. Stacja to wyemitowała. Następnego dnia przeprosił.
Pan adwokat obraża mój intelekt, wygadując takie bzdury. Po pierwsze, jest marnym adwokatem, jeśli potrzebuje kilka tygodni na napisanie pozwu. Mi by to zajęło najwyżej pół godziny. Po drugie, adwokat może pozywać stację, która wyemitowała nieautoryzowany fragment wypowiedzi. To stacja telewizyjna złamała prawo byłego ministra. To tak samo, jak prasa publikuje wywiad, który jest autoryzowany. Aleksander Szczygło wypowiedział się oficjalnie, a potem wyraził prywatną opinię o agresywnej pracy dziennikarki. Po trzecie, adwokat nie ma szans na wygranie sprawy, chodzi tylko o wałkowanie kolejny raz, jakim to podłym człowiekiem jest poseł PiSu.
Piotr Kaczorowski

Międzynarodowy dzień kobiet


09.03.2008 21:21
8 marca był ważnym dniem dla komunistycznej propagandy. Kobietom dawało się tulipana, czasem coś innego i był z nimi spokój przez następny rok. Obłuda była widoczna okiem nieuzbrojonym, ale jakoś nikomu to nie przeszkadzało. A przecież kobiety powinno się szanować cały rok. Od wielu lat nikt już nie obchodzi debilnego święta poza feministkami. Właśnie one, pod dziką nazwą Manifa, maszerują sobie. Samo słowo kojarzy się z manifestem i to komunistycznym, ale . . .
Krzyczały jesteśmy silne i świadome. Każdemu wolno krzyczeć. Ogłosiły się obrończyniami praw kobiet. Krzyczały, iż kobietom należą się równe prawa z mężczyznami. To mnie zaskoczyło, ponieważ albo panie nie znają polskiego prawa, albo chcą działać na szkodę kobiet. Przecież kobiety mają więcej praw niż mężczyźni. Urlop macierzyński, wcześniejsze o 5 lat przejście na emeryturę to najbardziej znane. Oczywiście też kobiety mają więcej obowiązków, rodzą i wychowują dzieci, więcej pracy wykonują w domu.
Ale manifestantki nie o te prawa wrzeszczały. Żądały legalizacji aborcji, małżeństw kobiety z kobietą, prawa do adopcji dzieci przez dwie kobiety. W rzeczywistości ich działalność uderza w rodzinę w ogólności i kobiety w szczególności. Bez polemizowania z ich postulatami, chcę zwrócić uwagę, iż tym razem nie krzyczały, iż kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni. Prawda jest taka, iż kobiety na etatach państwowych, samorządowych zarabiają tak samo jak mężczyźni. Gorsze zarobki mają w firmach prywatnych, głównie należących do obcego kapitału. I nie wynika to z braku prawa, tylko z niemożliwości egzekwowania prawa. Gdybyśmy mieli sprawne, uczciwe, szybko działające sądy, to kilka wygranych spraw ze stosownymi odszkodowaniami, wyleczyłoby pracodawców z dyskryminowania kobiet. Ale jak wiemy, bogacze sądów się nie boją.
Innym, typowym żądaniem jest zapewnienie większego udziału kobiet w parlamencie. To również jest nieporozumienie, ponieważ partie bardzo chętnie wystawiają kobiety na swoich listach wyborczych. Tylko za mało jest kobiet w partiach politycznych, a te które tam są nie zawsze chcą kandydować. Żeby być w partii, trzeba uczestniczyć w zebraniach, a na to kobiety nie mają czasu. Przecież pracują zawodowo, ciężko pracują w domu. Nie garną się też do polityki, bo nie chcą się zajmować plugastwem.
Piotr Kaczorowski

Co my świętujemy?


07.03.2008 16:52
Były w tym roku okrągłe rocznice powstania styczniowego, barskiego, urodzin i śmierci Mikołaja Kopernika. Są też inne zacne rocznice. A co nam każe się świętować? Tak zwane wydarzenia marca 1968 roku. A co wtedy takiego ważnego się wydarzyło? Urodził się wybitny człowiek? Zmarł geniusz? Wybuchło powstanie? Odkryto cudowne lekarstwo? Nic z tych rzeczy.
Rozegrała się walkę o władzę w Polsce. Walka między tymi, którzy wprowadzali tak zwany komunizm i między tymi, którzy uważali, iż komunizmu jest za mało w Polsce. Kim oni byli? Byli tymi, którzy wydawali rozkazy mordowania, torturowania, niszczenia ludzi i tymi, którzy te rozkazy wykonywali. To oni wprowadzili terror w końcu lat czterdziestych, to oni utrwalali terror w latach pięćdziesiątych. Przyszedł czas rozliczeń, znalezienia winnych za zbrodnie przeciw Polakom, przeciw naszym patriotom. Obie strony starały się zrzucić winę na drugich. W Rosji Nikita Chruszczow tajnie ogłosił zbrodnie Stalina.
Teraz podaje się, iż były to działania antysemickie. Nie były, ponieważ nie brali w nich udziału zwykli obywatele. Nie były, ponieważ w obu grupach było wielu Żydów. Tak, nawet żona Mieczysława Moczara nią była. Ludzie, którzy w tym uczestniczyli, nie do końca wiedzieli, o co chodzi z tym antysemityzmem. Można zobaczyć stare kroniki filmowe, jak członek pochodu maszeruje z tablicą Syjoniści do Syjamu. Było takie państwo Syjam, teraz się nazywa Tajlandia. Czy ma coś wspólnego z syjonizmem?
Przegrała grupa, która chciała więcej komunizmu, więcej stalinizmu i która miała procentowo większy udział Żydów. I zamiast kary, nagrodzono ich. Pozwolono im wyjechać z Polski, uciec spod terroru sowietów. Normalni ludzie nie mogli przed 1989 rokiem wyjechać z naszego kraju nawet na wycieczkę. Ci wyjechali w większości do państwa Izrael. Ten kraju potrzebował mężczyzn do wojska i kobiet do rodzenia mężczyzn. Ten kraj na początku czerwca 1967 napadł na Egipt. I wyjechali zwykli ludzie, wyjechali mordercy z lat terroru, wyjechały ich rodziny.
Był taki czas, iż w Knesecie, czyli parlamencie, było ponad 2/3 byłych Polaków. A tacy pułkownicy jak Dajanowicz i Begiński, po skróceniu nazwisk do pierwszych pięciu liter, rządzili państwem Izrael. Także Polska stała się krajem tranzytowym dla Żydów, którzy z Rosji wyemigrowali do Izraela. Teraz nam się kłamie, iż zmuszono ich do emigracji.
I jeszcze jedno. Przyczyną wieców studentów UW było wyrzucenie z uczelni Henryka Szlajfera i Adama Michnika. Ich nazwiska przewijały się często, ale mało kto pamięta, iż właśnie oni i Krzysztof Kozłowski w 1989 grzebali w archiwach MSW. Nie łamali prawa? Mieli dostęp do tajemnic? Dlaczego oni?
Piotr Kaczorowski

Lobbysta czyli przestępca
29.02.2008 18:56
Dochodowym i wielce szanowanym u nas zawodem jest tak zwany lobbysta. A przecież jest to osoba, która zajmuje się przestępstwem i jeszcze namawia do przestępstw innych ludzi. Bo czymże się zajmuje? Ano namawia posłów i czasem niektóre posłanki, aby uchwali ustawy korzystne dla jego pracodawców. Jak się to odbywa?
Pamiętam, w 1991 roku przyjechali do Polski Hiszpanie, wymyślili sobie, iż zarobią olbrzymie pieniądze na hazardzie. Chcieli zmienić ustawę o grach losowych., zapraszali do siebie po kilku posłów ze wszystkich partii, w tym także z bliskiej memu sercu Polskiej Partii Przyjaciół Piwa. A że partii i klubów poselskich było kilkanaście, to pozyskali sobie dużą grupę zwolenników. Jak ich przekonywali? Ja nie wiem, nie było mnie przy tym. Założyli firmę BISS international przy ulicy Chmielnej, która prowadziła salony gry w Bingo, czyli takie Lotto. Ustawa została szybko przyjęta przez Sejm w wersji wyznaczonej przez Hiszpanów. Nie tylko regulowała zasady działania salonów Bingo, ale także precyzyjnie określała maksymalną liczbę salonów w określonej wielkości miasta, i minimalną liczbę mieszkańców, w którym można uruchomić salon. Zapewniała więc monopol firmie BISS international, która w samej Warszawie uruchomiła cztery salony, na Ochocie, w domach centrum, przy Kijowskiej i w Universamie Grochów. Olbrzymie kumulacje, pierwszą wygrał policjant. Interes się kręcił, stopniowo co raz gorzej, liczba salonów w stolicy zmniejszyła się o połowę, potem znowu o połowę, potem zniknął ostatni salon.
Bingo, które świetnie nadawało się na pralnię brudnych pieniędzy, umarło śmiercią naturalną.
Ale lobbyści dalej działają. Ot niedawno jeden został wypuszczony z aresztu, w którym przebywał 42 miesiące. To skandal, bo nie wolno człowieka więzić, należy mu zapewnić szybką sprawę sądową. Ale jako typowy wyborca Pokemonów (głosowało na nich blisko 100% więźniów), zaczął atakować PiS. Zakablował dziennkareczkę Dorotę Kanię z tygodnika Wprost. Pismo jest własnością byłego sekretarza nieboszczki pzpr i jednocześnie agenta Marka Króla. Pracują w nim czerwoni, pracują różowi. Lobbysta zakablował kobietę, iż obiecała mu pomoc w wyjściu z więzienia, powołując się na znajomości w PiSie. Dzienikareczka otrzymała dwie nieoprocentowane pożyczki od matki lobbysty. Przynajmniej nikt o procentach nie wspomina. Dorota Kania zakablowała lobbystę do prokuratury, iż na jednym dokumencie pożyczki jest późniejsza data. Samych obu pożyczek ani podpisu własnego nie neguje, tylko inaczej określa termin spłaty.
Sama sprawa jest ciekawa. Osobiście nie wierzę w pożyczkę. Skąd dziennikareczka by wiedziała, iż może pożyczyć pieniądze. Raczej to była zapłata za jakąś usługę, wcześniejszą, bieżącą lub przyszłą. Co by nie mówić, lobbyści to nic dobrego. Dziennikarze też.

Piotr Kaczorowski

Kabaret, kabaret a śmiechu w nim mało


27.02.2008 11:15
Życie przerosło kabaret. TVN przez kilka tygodni rozreklamował czeską piosenkę, by potem marni kabareciarze z Krakowa zrobili z tego hymn pochwalny dla Donalda Tuska. Ale zrobili to nieudolnie, więc próbowano ich zaprosić na konwencję PiSu, aby odpłatnie odśpiewali kuplecik. Ale albo nie dogadali się, co do wysokości honorarium, albo bardzo fałszują bez korekty inżyniera dźwięku, więc uznali, iż nie wystąpią na żywo. Efekt był taki, iż zamiast uczciwego zarobku, dostaną grosze z ZAiKSu, o ile w ogóle dostaną. Prawdopodobnie nie zgłosili utworu, ponieważ muzyka nie jest ich. Marni kabareciarze ogłosili, iż podadzą PiS do sądu. I chociaż ludzie myślący tłumaczyli, iż nie naruszono ich praw autorskich, co najwyżej naruszyli kabareciarze prawa Janka Mladka, to debilni dziennikarze przez dwa dni wmawiali, ze kabareciarze uważają inaczej. Szczytem nieudolności było ogłoszenie przez kabareciarzy, iż nie wiedzą, gdzie robi się konferencje prasowe. Dwa dni minęły, PiS opluto.
Dziś powrót do starego tematu. Agenci odtajnili specjalnie dla gazety wyborczej rzekomy dokument polecenia zagłuszania pięlęgniarek. Oczywiście nikt z piszących wyznawców bogini agory dokumentu nie czytał, ponieważ to jest trudne. A tam jest napisane dosłownie Polecam podjęcie stosownych działań, także w zakresie bezpieczeństwa teleinformatycznego i łączności. Każdy, kto umie czytać i posługuje się mózgiem, iż polecenia zagłuszania telefonów pielęgniarek tam nie ma, aczkolwiek można domniemywać, iż zagłuszanie telefonów, można podciągnąć pod stosowne działania. Jednakże sama decyzja, jakie działania podjąć należy do BORu. Oczywiście, wszystkie te działania, łącznie z zagłuszaniem, są zgodne z prawem i kompetencjami BORu.
Co dwa nowe igrzyska, a w kraju źle. Bezrobocie znowu wzrosło, inflacja znowu wzrosła, a Donald Tusk cieszy się, iż wskaźniki mu rosną. Ale co on wie o ekonomii?
Piotr Kaczorowski

Libero znaczy wolny


21.02.2008 07:01
Kto ogląda mecze siatkówki, ten zna słowo libero. To taki zawodnik, który ma inny kolor koszulki niż reszta drużyny. Termin nie jest nowy, pierwszym libero był Franciszek Beckenbauer, środkowy obrońca, zwany także cesarzem. W 1974 roku ogłoszono go najlepszym piłkarzem świata, a trzecim był Kazimierz Deyna.
Analogia z piłką nożną nie jest przypadkowa, to chuligani piłkarscy wypisują na płotach i ścianach budynków, skróty i pełne teksty wyrażające ich nienawiść do organów ścigania. Tak samo postępuje obecny rząd, chociaż czyni to w nieco innej formie. Wykazuje nienawiść do organów ścigania, natomiast przestępców wypuszcza na wolność. Nikogo to nie dziwi, skoro premierem jest typowy kibic piłkarski Donald Tusk.
Minęło sto dni rządów tak zwanych liberałów. Niczego pozytywnego nie dokonali, nawet sami nie potrafią się niczym pochwalić. Siali tylko nienawiść, kłamstwa, dzielili społeczeństwo, szkalowali dobrych Polaków. Nie tego się po nich spodziewałem. To są farbowani liberałowie, w dodatku farbowani na rudo.
Prawdziwi liberałowie zlikwidowaliby większość ministerstw, które są zbędne i kosztowne. Zostawiliby MON, MSW FINANSE I SKARB. Resztę rozgoniliby na cztery wiatry. Szpitale i szkoły są prywatne lub podlegają gminom, one powinny je finansować. Państwo nie powinno zabierać pieniędzy gminom, by potem oddawać małą część, robiąc przy tym łaskę. Prawdziwi liberałowie zlikwidowaliby wszystkie agencje, instytuty, ośrodki, a usprawniliby sądownictwo, by sprawa trwała kilka godzin lub kilka dni, a nie kilka lat. Prawdziwi liberałowie ograniczyliby samorządy albo do wyłącznie do gmin, albo wyłącznie do powiatów. Prawdziwi liberałowie zlikwidowaliby straż miejską i policję, tworząc policję lokalną, podległą wyłącznie cywilnym władzom lokalnym. Prawdziwi liberałowie . . .
Dziś prawdziwych liberałów już nie ma . . .
Piotr Kaczorowski

Nie matura, lecz chęć szczera . . .


20.02.2008 16:49
Wczoraj dziennik dziennik ogłosił rewelacje, które potem cała menażeria odmieniała przez wszystkie przypadki. Donald Tusk ogłosił, iż Antoni Macierewicz zniszczył służby specjalne. Ten, co takie rzeczy mówi, nie nadaje się do funkcji, którą pełni. Mianowicie albo kłamie, albo nie wie, iż szkalowana przez niego osoba miała dostęp tylko do jednej służby specjalnej, więc nie mogła wpływać na kilka pozostałych. Z kolei, znawca od wszystkiego, Ryszard Kalisz, nazwany przez muchołapa pornogrubasem, wypowiedział się, iż polski żołnierze w Iraku i Afganistanie byli narażeni z powodu nieudolności kontrwywiadu wojskowego. Takie brednie może mówić ktoś mało rozumny lub perfidny. Obowiązki tej ochrony należą do wywiadu wojskowego. Każde dziecko wie, iż kontrwywiad (także wojskowy), zajmuje się wyłapywaniem szpiegów, którzy chcą przeniknąć w nasze szeregi oraz tych, którzy werbują naszych na swoich szpiegów. Akurat w Iraku i Afganistanie, nasz kontrwywiad nie ma wiele do roboty, bo nasi żołnierze zamknięci są w bazach. Mogą ich werbować co najwyżej Amerykanie. A już totalnym debilizmem było wmawianie, iż kontrwywiad zawalił okupację (nie żadną misję) w Afganistanie, zanim żołnierze tam się udali. Nie wyobrażam sobie bowiem, by szpiedzy afgańscy werbowali polskich żołnierzy, którzy wybierali się do ich kraju.
Kolejne brednie dziennika dziennik dotyczyły mianowania na pierwszy stopień oficerski. Oprócz przeszkolenia, kandydat musi mieć wyższe wykształcenie i znać kilka języków. Więc nie jest surowym harcerzem, jak to usiłowano wmawiać. Po drugie, nie każdy wymaga pełnego przeszkolenia, ponieważ dużo mniej trzeba uczyć żołnierza i policjanta niż cywila. Po trzecie, służby mundurowe szkolą się nonstop i nigdy nie przerywają samodoskonalenia.
Trzeba odwrócić uwagę od prawd, iż inflacja, bezrobocie i ceny żywności rosną, a produkt krajowy maleje. Trzeba krzyczeć łapać złodzieja, z nadzieją, że ktoś się na to nabierze.
Piotr Kaczorowski

Rabunkowa prywatyzacja


19.02.2008 09:45
Każda gospodyni domowa wie, iż jak zarżnie kurę to zrobi jeden smaczny obiadek. A jak tego nie zrobi, to będzie miała co dzień jajeczko – miły dodatek do codziennego menu. Nikt zdrowo myślący nie zarzyna kury, która znosi złote jaja. Chyba, że ma w tym jakiś interes.
Taką kurą jest giełda papierów wartościowych. To nawet samograj, który zawsze będzie zasilał budżet państwa. Okazuje się, iż nie zawsze. Pokemony, rękoma dwudziestosiedmiolatka chcą oddać giełdę za grosze. Młody wiek wiceministra mi nie przeszkadza, ale wygląda na to, iż zrzucą potem odpowiedzialność na jego młody wiek i brak doświadczenia. Nie ukrywa prywaty nomen omen Kazimierz Marcinkiewicz, którego pracodawca chce kupić udziały w giełdzie. A niby taki porządny nauczyciel fizyki z Gorzowa. A niby tak go Polacy kochają. Niby uważają go za najlepszego premiera. To kłamstwo jest łatwe do podważenia, bo jak kandydował na prezydenta Warszawy, takiej miłości nie doznawał.
Ale sama prywatyzacja to jeszcze ogromne koszty. Tak, koszty wyceny giełdy, koszty wykonania prospektów emisyjnych i inne koszty, o których nawet ja nie mam pojęcia. Czyli do obiadku z kury trzeba wiele dołożyć.
Taka bandycka prywatyzacja powinna być poddana referendum. A ludzie, którzy ją forsują, powinni iść pod sąd wojenny i po udowodnieniu winy rozstrzelani. A ten sam młody wiceminister prywatyzuje jeszcze ostatni polski bank PKO BP. Za to powinno się jego, jego popleczników rozstrzelać jeszcze raz. I chyba nikogo nie dziwi, iż młodzian pisał pracę magisterską u byłego członka PZPR Leszka Balcerowicza .
Piotr Kaczorowski

Wolne Kosowo


18.02.2008 20:03
Wolne Kosowo nie jest takie małe. Liczy dwa miliony mieszkańców. Zamieszkuje je ludność albańska, która wyznaje mahometanizm. Od lat walczyła o odłączenie od Jugosławii, a potem od tego, co z Jugosławii pozostało.
Kosowo jest papierkiem lakmusowym. Bez wahania poprą je wrogowie Moskwy, przyjaciele Jankesów. Przeciw będą agenci rosyjscy, ale także przedstawiciele katolików, ponieważ Serbia choć prawosławna, to jednak chrześcijańska. Patrzmy uważnie, kto za czym się opowiada. Ci, którzy mówią, aby się nie spieszyć, to tchórze i kunktatorzy, raczej przeciw nowemu państewku.
Już Lenin głosił prawo każdego narodu do samostanowienia. Oczywiście nie miał na myśli narodów, które były ciemiężone przez bolszewików. Nie dziwi poparcie Niemców i Francuzów, którym znaczenie rośnie w miarę rozdrobnienia pozostałych członków unii. Szczególnie Niemcy cenią swoją niemieckość i każdego swego obywatela na Niemca przerabiają wszelkimi dostępnymi środkami. Ale innych chcą rozproszyć, zrobić z nich internacjonalistów, jak uczył Lenin.
Samo poparcie, uznawanie czy obserwowanie jest głupotą, żeby nie powiedzieć debilizmem. Deklaracje nic nie są ważne, jeśli w ślad za nimi nie pójdą czyny. Jeśli Polska uzna Kosowo, jak chce tego Sikorski, to będzie nam głupio, jak Kosowo nie uzna Polski. Śmieszne, ale żeby nawiązać stosunki dyplomatyczne, trzeba chęci dwóch stron. Tak więc uznawanie Kosowa jest nawet niegrzeczne w stosunku do samego Kosowa. Jest wtrącaniem się w wewnętrzne sprawy Kosowa. Na tym polega suwerenność, iż nikt się nie wtrąca.
Ale jeśli uznamy Kosowo, to Tusk podpadnie Moskwie. Jeśli nie uznamy, to podpadnie Niemcom. Są takie sytuacje, iż nie można tylko rzuć gumy balonowej i głupio się uśmiechać. Trzeba podjąć męską decyzję. A jak można podejmować decyzje, kiedy zaszyło się w ukryciu, w celu nauki czytania orędzia do narodu. Setny dzień Tuska się zbliża. Napoleon był smutny sto pierwszego dnia.
Piotr Kaczorowski

Gdzie jest premier?


16.02.2008 16:53
Donald Tusk pojechał do Moskwy i nie wrócił. Wielu już stamtąd nie wracało. Co się z nim stało? Co się stało z człowiekiem Moskwy w Warszawie? Nikt nie zauważył zniknięcia premiera przez kilka dni, co jest potwierdzeniem, iż ten leń jest zbędny. Potem zaczęto kłamać, iż pojechał samochodem własnym bez ochrony borowików na narty. Borowicy, którzy by odeszli od premiera, musieliby uciekać od razu z kraju, bo groziłoby im wiele lat więzienia. Jemu nie wolno prowadzić samochodu w kraju nawet na najkrótszym odcinku, a miałby pokonać trasę prawie dwóch tysięcy kilometrów jednym tchem (liczę z Gdańska). A nocleg po drodze? Samochodem miało pojechać pięć osób, bo oprócz żony i dzieci, narzeczona syna. Trzeba mieć wielki bagażnik, nie mówiąc już o pięciu parach nart. To bardzo niewygodna podróż. Poza tym, sama jazda na nartach nie jest bezpieczna. Wygląda na to, jakby premier ukrył się i coś leczy. Czy ma to związek z Filipinami?
Wcześniej nic nie było wiadomo o rzekomym urlopie, nawet nikt nie wie, kiedy urlop się skończy. A w kraju źle się dzieje. Internauci ogłosili konkurs na nową twarz medialną wyrobów spirytusowych. Złośliwie wybrali Ćwiąkalskiego . Nie jestem dermatologiem, nie mi się wypowiadać, ile alkoholu wypił. Ale nie dziwię się, iż ludzie nie cierpią obrońcy przestępców, ścigającego prawych obywateli. Dziś zapowiedział, iż Jarosław Kaczyński może iść na wiele lat do więzienia za wydanie polecenia zagłuszania telefonów komórkowych pielęgniarek. I są debile, którzy w to wierzą. Przecież to pielęgniarki popełniały przestępstwo okupując kancelarię premiera. W krajach naszych sąsiadów, zostałyby wyniesione za ręce i nogi, odtransportowane do aresztu i skazane na grzywnę lub króciutkie więzienie. Także te, które leżały na środku jezdni. Premier Jarosław Kaczyński nakarmił, napoił, dał koce, a tylko ograniczył komunikację z przełożonymi, którzy płacili strajkującym, wymagali, wydawali polecenia przez telefony komókowe. Miał do tego święte prawo.
Pocieszający jest fakt, iż Julia Pitera niedługo odpowie za swoje kłamstwa. Przed wejściem na salę sądową, minę miała nietęgą. A w środku musiała się zdziwić, ponieważ nie pozwolono jej tam krzyczeć, obrażać, oburzać się. Nie mogła przerywać niczyich wypowiedzi. Nie mogła wrzeszczeć, nikt nie przejmował się jej udawanym świętym oburzeniem. I będzie musiała odpowiadać na pytania, nie będzie mogła kręcić, obrażać się. A potem będzie wyrok, przeprosi Mariusza Kamińskiego i wpłaci stosowną sumkę na Caritas.
Piotr Kaczorowski

Kłamstwo goni kłamstwo


12.02.2008 11:13
Jarosław Kaczyński mówił kiedyś w Sejmie, iż starają się nam wmówić, iż białe jest czarne, a czarne jest białe. Miał świętą rację. Ledwo zdążyłem wczoraj napisać o uszkodzonych pociskach moździerzowych, pojawiły się kolejne kłamstwa. Tym razem uszkodzony był moździerz, bo podobno z innego spadła obręcz, a moździerzowy bał się moździerza. To jest łatwe do wytłumaczenia, ponieważ sprzedajni dziennikarze są z natury cywilami, nie znają się na uzbrojeniu i wszystko im się myli.
Kolejne kłamstwo mówi, iż minister Aleksander Szczygło zabrał na pokład samolotu wracającego do Polski dwóch morderców cywilnej ludności. Tylko idiota może mieć nadzieję, iż ktoś w takie brednie uwierzy, ponieważ żołnierz nie jest autostopowiczem i trzeba wielu dokumentów, by opuścił swoją jednostkę.
I nowe kłamstwo, iż w ostrzelanej wiosce był współpracownik Talibów. Był dopiero, gdy przyjechała tam telewizja. I skąd wiadomo, że w ogóle był współpracownikiem?
Irak, Afganistan i Czeczenia, to ogromne zasoby ropy naftowej. Posiadanie ropy powoduje liczne zbrodnie. Rosja morduje Czeczenów i niektórzy Polacy protestują. A potem ci sami Polacy wysyłają naszych morderców do Iraku i Afganistanu. Tak, jesteśmy tam okupantami, jak Niemcy w Polsce w czasie drugiej wojny światowej, jak Rosjanie po tamtej wojnie. Polscy patrioci byli dla Niemców i Rosjan bandytami, przestępcami, terrorystami. Iraccy patrioci, afgańscy patrioci, czeczeńscy patrioci, którzy walczą z okupantami o wolność i niepodległość swych ojczyzn, nazywani są bandytami, przestępcami, terrorystami. A w rzeczywistości nimi są bankierzy, nafciarze, producenci broni, politycy.
Latem zeszłego roku, pielęgniarki dokonały kilku przestępstw w centrum Warszawy i w kancelarii premiera. Siedziały sobie na środku jezdni centralnej ulicy. Potem dewastowały teren przed Łazienkami. I co się dzieje? Ściga się i szkaluje tych, co próbowali utrudniać im te przestępstwa, odcinając im łączność telefoniczną z ich pracodawcami, którzy płacili im za hucpę.
Barbara Blida się zastrzeliła, ponieważ czuła się winna i chciała uniknąć kary. Sama tego dokonała, nikt nie podważa tego faktu. Nęka się ludzi, którzy zwalczali przestępców. Grzebie się im w prywatnych komputerach, szukając haka, szukając jakiekolwiek śladu popełnienia niedokładności.
Mówiło się, iż Rosja zniosła embargo na mięso i w grudniu zniesie na pozostałe produkty roślinne. Dziś minister rolnictwa powiedział, iż nie nastąpi to przed pierwszym maja.
Na koniec kilka zdań o Janie Tomaszu Grosie. Jest socjologiem, a kłamcy przedstawiają go jako wielkiego historyka. To wystarczy, aby mu nie wierzyć. Radio TOK zaprasza swoich ekspertów, jak Safjan, były prezes trybunału konstytucyjnego. Mylą mu się (innym ekspertom radia TOK również) profesor Jerzy Robert Nowak z profesorem Bogusławem Wolniewiczem. Widać, iż coś tam słyszeli, ale zupełnie nie wiedzą, o co chodzi. Podpuszczany Safjan negatywnie ocenia wypowiedzi profesorów, potem kręci, iż kodeks karny nie ma nic do tego, w końcu przyznaje uczciwie, iż nie można ich oskarżyć o antysemityzm. Tylko, że słuchacze nie do końca rozumieją, pamiętają to, co usłyszeli na początku.
A białe zawsze jest białe, czarne jest czarne. I sprzedajni dziennikarze mogą sobie mówić, co chcą. Biorą za to ogromne pieniądze. I na zupełny koniec, często słyszę, iż to był uczciwy człowiek, zapisał się do partii, bo chciał robić coś pożytecznego. To kolejne kłamstwo, zapisał się, bo chciał mieć korzyści. I już na końcowy koniec – nikt nie wyjeżdżał na zachód ot tak sobie. Musiał mieć akceptację władz. A władza musiała ufać i musiała mieć korzyści z tego wyjazdu. Koniec, kropka.
Piotr Kaczorowski

Państwo bezprawia


11.02.2008 10:43
Tadeusz Mazowiecki, zanim zemdlał w Sejmie w czasie swego expose, powiedział iż będziemy mieli państwo prawa. Minęło 19 lat, wielokrotnie grzebano w ustawach i ... nic. Nie ma prawa. Wielkim znam prawa karnego, którzy grzebali w kodeksie wiele razy i dalej grzebią, nie przyszło jakoś do głowy, by dopisać na początku jedno zdanie:W pierwszej części rozprawy, prokurator dowodzi winy oskarżonego. Tymczasem rzeczywistość jest taka, iż prokurator może w czasie całej rozprawy nie odezwać się ani słowem, a jego rolę pełni sąd.
Zaczyna się od tego, iż sąd pyta, czy odczytać akt oskarżenia, czy nie trzeba. Potem, czy oskarżony zrozumiał akt oskarżenia i czy będzie składał wyjaśnienia. I pierwsze zeznanie składa właśnie oskarżony, czyli dowodzi swojej niewinności na długo przed podaniem dowodów jego potencjalnej winy. I specjalnie nie jest ważne, co mówi, ważniejsze jest, co powiedział wcześniej policji lub prokuratorowi. Jeśli nie pamięta lub mówi inaczej niż wcześniej, to są sąd odczytuje mu wcześniejsze zeznania i każe się do nich odnieść. Jakoś tak zupełnie odwrotnie niż normalnie i żaden znawca prawa nie zmienia tej skamieliny przewodniej komunizmu.
Nie dziwi więc, iż sędzina Barbara Piwnik zwalnia obcinaczy kciuków, którzy potem z radości biją policjantów, a Ćwiąkalski na to nie reaguje. Sędzina Barbara Piwnik miała już różne tego typu numery. Gdy na początku lat dziewięćdziesiątych byłem ławnikiem ludowym (tak było napisane w legitymacji) w wydziale karnym sądu wojewódzkiego w Warszawie, sądziłem dwie sprawy pod jej przewodnictwem. Była apodyktyczna, samodzielnie podejmowała decyzje bieżące bez konsultacji z całym składem sędziowskim. Ławnicy mężczyźni unikali prowadzenia spraw razem z nią.
Zupełnie nie dziwi stronniczość sądów, które wydają dziwne wyroki. Sprawy ciągną się miesiącami, gdy w cywilizowanych krajach trwają kilka dni. Surowość dla staruszki, która ukradła bochenek chleba, pobłażliwość dla bogaczy i sławnych osób. Najbardziej skandaliczne było zachowanie sądu, prokuratury i oskarżonej w sprawie Otylii Jędrzejczak. Ekspertyzy mówiły, iż to drzewo leciało w kierunku jej samochodu z nadmierną prędkością.
Są nowe fakty w sprawie morderców ludności cywilnej w Afganistanie. Najpierw puszczono plotkę, iż to był błąd, co niby mówił amerykański żołnierz. Później winnym miał być Aleksander Szczygło, ale nie wiadomo czemu, ta hipoteza upadła. Teraz jest nowy cud – trefne były pociski do moździerzy i nasi mordercy dobrze celowali w las, ale pociski koziołkowały w powietrzu i uderzyły w wioskę. Jak bym ja to głosił, szybko okrzyknięto by mnie chorym psychicznie, jak to piszą w mediach, to....
Donald Tusk odniósł wielki sukces w Moskwie, Rosjanie pozwolą nam robić w Zielonej Górze festiwal piosenki rosyjskiej (kiedyś sowieckiej). Premier tak się zmęczył, iż pojechał na urlop prosto do Włoch.
Piotr Kaczorowski

Cyrk w cyrku


08.02.2008 13:49
Wracam do sprawy, o której już pisałem. Wczoraj w Sejmie, podczas zapytań poselskich, było jedno skierowane do premiera w sprawie szalbierstw Julii Pitery w szkalowaniu CBA i jej szefa. Muszę wstawić dłuższy cytat.
Poseł Artur Górski Panie Marszałku! Mam najpierw pytanie do pana marszałka. Nasze pytanie kierowane jest do prezesa Rady Ministrów. Pana premiera nie ma na sali. Owszem, na sali jest pani minister Julia Pitera, ale my znamy opinię pani poseł na swój temat. Kto będzie odpowiadał na to pytanie?
Wicemarszałek Jerzy Szmajdziński Upoważnienie prezesa Rady Ministrów w tej sprawie otrzymała sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pani Julia Pitera.
Poseł Artur Górski To jest pewne swoiste kuriozum, ale rozumiem, że taka jest decyzja premiera.
Pomijam pytanie, ponieważ posłanka praktycznie całkowicie je powtórzyła.
Julia Pitera Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W związku z pytaniami postawionymi przez pana posła Artura Górskiego i pana posła Stanisława Piętę, z datą 5 grudnia 2007 r., data wpływu do sekretariatu marszałka Sejmu 5 lutego 2008 r., bez podpisu odręcznego pana posła Pięty, wyjaśniam, co następuje. Na pytanie, jako kto pani Pitera przygotowała tę notatkę, czy jako osoba prywatna, czy też jako osoba publiczna, odpowiem, że materiał przygotowałam na prośbę pana premiera, wykonując równolegle inne obowiązki w zakresie wynikającym z rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 27 listopada 2007 r. Rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z dnia 25 kwietnia 2007 r. w sprawie czasu pracy pracowników urzędów administracji rządowej, Dz. U. z dnia 27 kwietnia 2007 r., nie obejmuje ograniczenia odnośnie do miejsca i czasu pracy sekretarzy stanu. Art. 1514 § 1 Kodeksu pracy stanowi, że pracownicy zarządzający w imieniu pracodawcy wykonują, w razie konieczności, pracę poza normalnymi godzinami pracy bez prawa do wynagrodzenia oraz dodatku z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych. Z tego wynika, że czas pracy sekretarza stanu moderowany jest przez zlecone mu zadania. W tym kontekście trudno jednoznacznie rozróżnić, kiedy jestem sekretarzem stanu, kiedy posłem, a kiedy osobą prywatną. Po drugie, na pytanie, czy będąc wysokim urzędnikiem państwowym, minister Pitera mogła przygotować prywatny dokument dla swojego przełożonego, który to dokument mimo braku formalnego autora posłużył do oceny pracy instytucji publicznej, powiem, że pan premier ma prawo zwrócić się do podwładnego z prośbą o wykonanie zadania, które, jego zdaniem, wskazany podwładny wykona zgodnie z oczekiwaniami. Natomiast nie posiadam informacji, na podstawie jakich materiałów i czy właśnie tego przygotowanego przeze mnie pan premier dokonał oceny instytucji publicznej. 8. posiedzenie Sejmu w dniu 7 lutego 2008 r. Pytania w s 152 prawach bieżących Po trzecie, jeśli chodzi o pytanie, jaki jest status formalny tej notatki, powiem, że z definicji dokumentu urzędowego zawartej w art. 6 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej wynika, że materiał przeze mnie opracowany, ponieważ nie został opatrzony właściwymi oznaczeniami i podpisami, a nadto nie został skierowany do innego podmiotu ani do akt sprawy, nie stanowi dokumentu urzędowego, gdyż nie wypełnia podstawowych znamion tego dokumentu. Jego publiczne ujawnienie przed złożeniem do akt sprawy lub skierowaniem do innego podmiotu mogłoby wprowadzić w błąd co do jego statusu. Natomiast fakt, że określony materiał, którego poza panem premierem nikt nie widział, jest przedmiotem debaty w środkach masowego przekazu, nie determinuje z punktu widzenia prawnego charakteru tego materiału, w szczególności jako dokumentu urzędowego. Jeśli chodzi o pytanie, czy zdaniem pana premiera otrzymał od minister Pitery dokument, czy luźnie, nic nieznaczące bazgroły, to zgodnie z definicją słownikową bazgroły to nieczytelne lub mało czytelne, niewyraźne, niechlujne pismo, system bliżej nieokreślonych znaków graficznych. Przekazany panu premierowi materiał został przygotowany na sprzęcie elektronicznym i jako taki nie zawiera cech wynikających z tej definicji. Na pytania, czy dokument ten został prawidłowo przygotowany i dlaczego minister Pitera nie podpisała tej notatki, odpowiem, że nie istnieją wytyczne dotyczące sporządzania materiałów roboczych. Ich struktura i zawartość zawsze wynikają z logiki zadania. Podpis na notatce nie był potrzebny w sytuacji, gdy premier Donald Tusk był jej jedynym adresatem. Odnośnie do pytania, czy w związku z powyższym dokument ten został przygotowany przez minister Piterę i czy w ogóle istnieje. Zaprzeczenie istnienia tego materiału znacznie uprościłoby sytuację, uspokajając państwa emocje. Niestety nie miałoby to potwierdzenia w faktach. Jeśli chodzi o pytanie siódme, jakie są prawdziwe powody tego, że pan premier zdecydował o nieujawnianiu tego dokumentu, to powody, dla których materiał ten nie został upubliczniony, zostały podane w odpowiedzi na pytanie trzecie. Cytuję: Z definicji dokumentu urzędowego zawartej w art. 6 ust. 2 ustawy o dostępie informacji publicznej wynika, że opracowany materiał, ponieważ nie został opatrzony właściwymi oznaczeniami i podpisami, a nadto nie został skierowany do innego podmiotu ani do akt sprawy, nie stanowi dokumentu urzędowego, gdyż nie wypełnia podstawowych znamion tego dokumentu. Jego publiczne ujawnienie przed złożeniem do akt sprawy lub skierowaniem do innego podmiotu mogłoby wprowadzić w błąd co do jego statusu. Natomiast fakt, iż określony materiał, którego poza panem premierem nikt nie widział, jest przedmiotem debaty w środkach masowego przekazu, nie determinuje z punktu widzenia prawnego jego charakteru, w szczególności jako dokumentu rządowego. I na koniec, ponieważ przygotowany materiał nie został upubliczniony, nie mógł – co jest przedmiotem troski panów posłów Artura Górskiego i Stanisława Pięty – podważyć w oczach społeczeństwa autorytetu instytucji publicznej, jaką jest CBA. Dziękuję.
Dodatkowe pytanie zadał poseł Stanisław Pięta Posłowie z mocy ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora mają prawo do uzyskiwania informacji i materiałów oraz wglądu w działalność organów administracji rządowej. Każda informacja o sprawach publicznych – a ta notatka jest takową – stanowi informację publiczną w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej i podlega udostępnieniu. Informacją publiczną jest m.in. treść wszelkich wystąpień, analiz, ocen i wniosków dokonywanych przez organy władzy publicznej, a zatem także przez pełnomocnika rządu do spraw opracowania programu zapobiegania nieprawidłowościom w instytucjach publicznych. Naszym zdaniem jest wiele przesłanek przemawiających za tym, że pani minister Pitera jednak przygotowała dokument publiczny. Chciałbym wiedzieć, czy pan premier podtrzymuje stanowisko, że raport minister Pitery nie był dokumentem publicznym, chociaż za taki uznał go rzecznik praw obywatelskich. Co spowodowało, że pomimo wcześniejszych deklaracji ujawnienia raportu zmieniliście zdanie? Każdy obywatel powinien mieć dostęp do dokumentów w ramach ustawy o dostępie do informacji publicznej, a tym bardziej dotyczy to posła, który z mocy konstytucji sprawuje nadzór nad funkcjonowaniem Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Julia Pitera 8. posiedzenie Sejmu w dniu 7 lutego 2008 r. Pytania w sprawach bieżących 153 rządu. Dlatego pytam: Kiedy posłowie – i opinia publiczna – będą mieli możliwość zapoznania się z tym dokumentem? Pytam ponadto: Dlaczego pan premier pozwala, aby pani minister Julia Pitera, zamiast zwalczać korupcję, zajmowała się oczernianiem instytucji państwowych prowadzących autentyczną walkę z korupcją? Dziękuję.
Odpowiedziała Julia Pitera. Tym razem nie miała przygotowanej kartki, więc mówiła samodzielnie. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Nie chcę być niegrzeczna, panie pośle, ale nie chciałabym sprowadzać tej rozmowy do dyskusji nad poziomem percepcji. W związku z tym przygotowałam odpowiedź na piśmie. Musiałabym w tej chwili odczytać to panu po raz drugi. Wszystkie kwestie są tam wyczerpująco wyjaśnione. Przekażę ją panu na piśmie i naprawdę, w każdym momencie, w którym będzie pan miał problem, będzie pan mógł ją sobie przeczytać. Dziękuję.
Arogancja, bezczelność, chamstwo, niekompetencja, lekceważenie innych ludzi i wyborców w wykonaniu premiera i jego podwładnej. Wielokrotnie szkalowała w prasie, radiach i telewizjach, wielokrotnie stawiały zarzuty, powołując się na raport. Zakpiła sobie z Sejmu, posłów. Zachowała się jak artystka areny zwana z angielska clownem. Jest dowodem na nepotyzm, prywatę. Zarabia ogromne pieniądze, nie robi niczego pożytecznego i jeszcze bezczelnie kłamie. Widziałem jej minę. Wychodziła na mównicę dumna jak paw. Była z siebie niezmiernie zadowolona. I mówiąc językiem kolokwialnym – puściła pawia.
Piotr Kaczorowski

Pożyteczni idioci


03.02.2008 18:15
Włodzimierz Lenin wykazał korzyści z pożytecznych idiotów, którzy służą naszej sprawie. Ostatnio ich jest co raz więcej w polskojęzycznych mediach, niewolnikom właścicieli. Oto pojawił się wielki tytuł MON odpiera zarzuty Macierewicza. Ktoś kto nie myśli lub nie czyta dalej, ponieważ literki są za małe, pomyśli sobie, iż znowu Antek Policmajster nagadał jakiś głupot, oszkalował niewinnych przedstawicieli aparatu ucisku. Spróbujmy przeczytać, co napisało oficjalnie ministerstwo: Służba Kontrwywiadu Wojskowego realizuje ustawowe zadania zgodnie z prawem. Czynności wyjaśniające prowadzone w SKW dały podstawę do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych oraz kontrolnych postępowań sprawdzających wobec funkcjonariuszy i pracowników SKW w trybie przepisów Ustawy o ochronie informacji niejawnych. W oparciu o wyniki postępowania wyjaśniającego zostało skierowane do Prokuratury niejawne zawiadomienie o ewentualności popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy i pracowników SKW. Problem polega na tym, iż słowo w słowo mówi Antoni Macierewicz . Dodaje tylko, iż represjonowani są osoby z archiwum, które przekazywały informacje właśnie jemu, czyli swojemu przełożonemu, co należało do ich podstawowych obowiązków.
Ministerstwo nie odniosło się do zarzutu nocnych przesłuchań, do likwidacji muzeum przy ulicy Oczki, do likwidacji laboratorium walki z bronią biologiczną, likwidacji zasobów wiedzy o agentach przed 1989 rokiem. Przynajmniej jedno jest pewne, zamknięto muzeum poświęcone patriotom polskim, katowanym i mordowanym przez oprawców z tak zwanej informacji wojskowej.
Pożyteczny idiota liczy, że ktoś nie zrozumie napisanego przez niego tekstu.
Piotr Kaczorowski

Nowy cud Tuska


01.02.2008 10:34
Oszczerstwa Ćwiąkalskiego, skierowane pod adresem Zbigniewa Ziobry pokonały kolejne maksimum. Przestępcy wychodzą na wolność, a minister sprawiedliwości ściga swego poprzednika. I robi to wyjątkowo prymitywnie. Wczoraj ledwo zdążyłem napisać o wątpliwościach, gdy przenośny komputer Zbigniewa Ziobry został zademonstrowany w TVN24. Prezentacja okazała się nieudana, ponieważ zawiódł czynnik ludzki w osobie Katarzyny Kolendo Zalewskiej. Kasia reklamuje się, iż pochodzi z rodziny niekomunistycznej, jej rodzice ponoć aktywnie działali w Solidarności. Nie wiadomo, czemu to robi, bo sama od kilkunastu lat jest w pierwszym szeregu walki przeciwko prawicy i ludziom myślącym normalnie i samodzielnie.
Kasia zachowała się jak typowa blondynka, wykazała się nadgorliwością. Miała tylko mówić o zniszczonej matrycy, uszkodzonym dysku i to mechanicznie. Chciała iść dalej, chciała się wykazać i dotknęła przycisku zasilającego. I stał się cud, matryca ożyła, pojawił się na niej napis IBM. Potem był kolejny cud – załadował się z twardego dysku system operacyjny Windows XP. Kasia próbowała naiwnie otworzyć zbiór MOJE DOKUMENTY, ale agentowi albo wróciła świadomość, którą utracił wskutek cudu, albo usłyszał szybki rozkaz w słuchawce i brutalnie zamknął komputer ręcznie, czyli mechanicznie. Nie chciało mu się korzystać z kombinacji klawiszy ALT+F4.
Był to tak zwany dowód rzeczowy. Totalna kolejna kompromitacja Tuskolandu.
Piotr Kaczorowski

Dziwna rocznica


31.01.2008 19:11
40 lat temu po raz ostatni odbyło się przedstawienie dramatu Adama Mickiewicza pod tytułem Dziady. Spektakl reżyserował Kazimierz Dejmek. Był to człowiek, który całe życie pracował dla ustroju komunistycznego, wielokrotnie był nagradzany. Nawet jak był ukarany, to kara polegała na reżyserowaniu sztuk w renomowanych teatrach Europy zachodniej. Zresztą z Dziadami też mu nie wyszło. Przygotowywał sztukę na cześć sześćdziesiątej rocznicy rewolucji październikowej. Spóźnił się z premierą o trzy tygodnie. Kompromitacja.
Sztuka posłużyła prowokacji. Wyznaczeni ludzie, klaskali w stosownych momentach, czyli w takich, gdy aktor wygłaszał jakąś kwestię uderzającą w Moskali. Niewinni podchwycili. Specjalnie im się nie dziwię. Gdy składałem uroczyście przysięgę wojskową, tłum podchorążych wyraźnie wyciszył frazę w sojuszu ze związkiem radzieckim, ale nikt na to nie zareagował ani od razu, ani później. Przysięga na podpisanym papierku była w pełnym brzmieniu.
Gdy cenzor zamknął sztukę Adama Mickiewicza, skorzystali z okazji superkomuści, stalinowcy z dziada pradziady, którzy uważali, iż w Polsce jest o wiele za mało komunizmu. Wywołali rozruchy przeciwko Władysławowi Gomułce, rozruchy które są do tej pory gloryfikowane. A to powstaniu styczniowym już nikt nie pamięta. A kilkanaście dni wcześniej była 135 rocznica jego wybuchu.

Ćwiąkalski ogłosił, iż dysk przenośnego komputera Zbigniewa Ziobry jest uszkodzony. Od razu urządzono nagonkę. I nikt nie zapytał, czemu nowy minister dopiero teraz to zauważył, a nie jak przejmował obowiązki i sprzęt od swego poprzednika. Trudnych pytań nie wolno zadawać.

Donald Tusk postanowił uczcić swego wielkiego poprzednika Władysława Gomułkę, zwanego potocznie zegarmistrzem. Premier ogłosił, iż udaje się jego śladem po wskazówki do Moskwy. Ciekawe, czemu nic nie mówi o embargu na polską żywność, które dalej nie zostało zniesione? Tylko kilka zakładów mięsnych może eksportować do Rosji. A inne? A owoce miękkie? A inne produkty roślinne? Na razie cisza. Nikt pytań nie zadaje.
Piotr Kaczorowski

Święty Antoni


29.01.2008 16:22
Dziś Pokemony kolejny raz dokonały gwałtu na demokracji. Podczas ustalania składu komisji sejmowej o bardzo długiej nazwie, zablokowali udział w niej posła Antoniego Macierewicza. Każdy klub parlamentarny wyznacza swoich przedstawicieli, inne kluby nie mają nic do powiedzenia. Czemu więc tak się dzieje? Jest to świadoma gra na zwłokę. Koalicji nie zależy na szybkim powołaniu komisji, wręcz przeciwnie, lepiej żeby zaczęła działać, gdy komisja samobójczyni będzie kończyć pracę. Ma to znaczenie medialne, ponieważ nie można pokazywać w telewizji jednocześnie dwóch komisji. Drugi krok w tym celu, to określenie zakresu prac komisji sprzecznie z konstytucją i orzeczeniem trybunału. To powinno co najmniej na pół roku opóźnić rozpoczęcie pracy przez komisję.
To już druga komisja, do której nie dopuszczono zacnego pana posła. Poprzednim razem była to tak zwana komisja od służb specjalnych. Kłamano, iż poseł będzie wzywany przed tę komisję jako oskarżony. Czemu tak bardzo obawiają się Antoniego Macierewicza? Jest fachowcem, pięknie mówi po polsku, nigdy się nie denerwuje. Ale źli ludzie nie chcą mu wybaczyć ujawnienia szpicli, donosicieli, kapusiów. Według nich, nie ten, który donosi jest zły, tylko ten, który ujawnia kapusia. Gdy sięgniemy do klasyki literatury faktu Lewy czerwcowy, czy też arcydzieła kinematografii polskiej Nocna zmiana, to stwierdzimy, iż bohaterowie są ci sami. Waldemar Pawlak, dwutygodniowy premier cieszył się jak dziecko, iż będzie mógł czyścić służby. Nie wierzył swemu szczęściu, więc trzy razy pytał z niedowierzaniem, czy będzie miał wolną rękę. I natychmiast zablokował Antoniemu Macierewiczowi wstęp do kompleksu przy ulicy Rakowieckiej. Kędziorowaty Donald Tusk liczył głosy i ręczył za lojalność komunistów. Milczał tylko śmiertelnie przerażony Stefan hrabia Niesiołowski. Za to teraz peroruje. Używa trudnych metafor. Nawet pozwał do sądu Jerzego Roberta Nowaka za to, iż profesor napisał, iż hrabia sypał swoją narzeczoną, brata i przyjaciół pierwszego dnia po aresztowaniu. I może wygrać proces, ponieważ wydał ich bezpiece dopiero na drugi dzień.
Antoni Macierewicz za życia został męczennikiem i znają go wszyscy prawicowi wyborcy w kraju. Nie będzie musiał prowadzić kampanii wyborczej, ponieważ ma samograja.
Piotr Kaczorowski

Chora z nienawiści


28.01.2008 20:42
Wiadomość dnia pojawiła się nieśmiało i szybko zniknęła. Otóż w TVN24 rozmawiał Władysław Frasyniuk, z wykształcenia motorniczy, czyli kierujący tramwajem z samą Julią Piterą, o której pisałem, iż nie błyszczy intelektem. I stało się coś pięknego, to proste chłopisko wywaliło prostej kobiecinie prawdę prosto w oczy. Cytuję: Pani beztroska i i brak szacunku dla małych przedsiębiorstw jest widoczny. Ta niekompetencja i brak zdolności do podejmowania decyzji jest wstrząsający. Sam nie wiem, jak się zachować i jakich słów użyć, bo mamy do czynienia z kobietą publiczną. To jest skandaliczne. Ten brak kompetencji. Nie wiem, jaką pani Pitera pełni funkcję bo napisała raport, który ośmieszył Donalda Tuska. Nie wiem, czy jej stanowisko w ogóle jest potrzebne, ale być może jest błaznem tego rządu i dlatego mówi tak dowolne rzeczy, nie biorąc odpowiedzialności za żadne wypowiedziane tutaj słowo. Zgadzam się z każdym wypowiedzianym słowem. Czy polonistka może odpowiedzieć merytorycznie? Rzecz jasna ona tego nie potrafi. Zamiast tego atakuje personalnie swojego adwersarza, starając się go poniżyć w oczach widzów: Pan działa w wyższym stanie emocjonalnym. Warto zanim zacznie pan mówić takie rzeczy, nie siać ludziom zamętu w głowie, chwilę się zastanowić i mówić do rzeczy. Obrażaniem nie da się rządzić. Jeśli pan myśli, że pan mnie obrazi i ja będę odpowiadała w taki sam niewychowany sposób do pana, to się pan myli. Bo ja nie będę mówiła w taki sposób. Żeby było śmieszniej, te słowa pasują jak ulał do samej Julki. Nie raz obrażała, oczerniała, szkalowała. Nie odniosła się się wypowiedzi. Jednak Władek nie daje sobie w kaszę dmuchać i zadaje nokautujące pytanie: Nie ma takiej możliwości, żeby pani Julii Pitery obrazić, co widzimy od dłuższego czasu w telewizji. Ale może pani Pitera powie, czym się zajmuje w rządzie. Tu tylko naiwni mogą się spodziewać, iż kobitka farbowana na rudo zna odpowiedź na to pytanie. Nie zna. A chyba powinna znać. Oto jej odpowiedź. Drogi panie. Czym się zajmuję w tym rządzie, to pan niedługo zobaczy. (...) Więc lepiej niech pan milczy. Bardzo typowa dla Pokemonów odpowiedź. Widzieliśmy sesję zdjęciową kowbojki, wywiady w prasie kobiecej. Co jeszcze możemy zobaczyć? A może specjaliści od kreowania wizerunku jeszcze nie przygotowali odpowiedzi na to pytanie? Motorniczy dobija kobietkę: Ale Julka, nie jesteśmy w piaskownicy. Mówisz do mnie jak do małego Władzia, który ci zabrał zabawkę. Komentarz zbyteczny, przytoczone cytaty mówią same za siebie. Ciekawe czy to jest wrodzony poziom inteligencji Julki, czy obniżony chorobą z nienawiści? Nawet minister psychiatra może sobie z nią nie poradzić.
Piotr Kaczorowski

Rząd się sypie
26.01.2008 12:14
Julia Pitera nie błyszczy intelektem. Praktycznie każdą wypowiedzią się kompromituje, z czego zadowolony jest Donald Tusk. Odpada mu konkurentka do prezydentury. Jeszcze musi wykończyć trzy osoby Bronisława Komorowskiego, który cichutko zbiera plusy; Hannę Gronkiewicz Waltz, która nie kryje swoich chorych ambicji oraz Radosława Sikorskiego, pseudonim Radek. Ten ostatni już podnosi głowę, ale nie ma on żadnych szans. W ogóle Pokemony raczej nie będą się liczyły w wyścigu do pałacu namiestnikowskiego. Poważnym konkurentem Lecha Kaczyńskiego będzie z pewnością Włodzimierz Cimoszewicz. Będzie to jego trzecie podejście. Za pierwszym razem miał 9%, za drugim się wycofał. Komuniści ułatwili mu zostanie senatorem, nie wystawiając w podlaskiem innych kandydatur. Śmieszne jest, iż uznawany jest za kandydata i senatora niezależnego. Jego szanse obniża wspomnienie o ojcu i zasoby IPN. Ale nie takie życiorysy czyszczono.
Pokemony nie mają szans. Kolejny miesiąc wzrosło bezrobocie, zwiększyła się inflacja, giełda przeżywa kryzys. Rząd praktycznie niczego nie umie. Przestępcy, wychodzą z więzień i aresztów, sądy są dla nich łaskawe. Za to szkalowani i nękani są ci, którzy zwalczali przestępczość, korupcję. Waldemar Pawlak nie chciał rozmawiać z górnikami z Budryka, ani z ich żonami. Kłamał, że to nie jego problem. Jego. To państwowa kopalnia. Kłamią media, nie podając przyczyn strajku. W zasadzie prawie nie wiadomo, o co chodzi. A sprawa jest prosta, łączone są kopalnie w spółkę, więc górnicy z Budryka, który ma bardzo dobre wyniki, chcą zarabiać tyle samo, co pracujący w innych kopalniach spółki. Wicepremier Waldemar Pawlak nie chce polecić zarządowi spółki państwowej wyrównania płac o 700 złotych.
Rząd nie przewidział zwiększenia obciążeń celników na wschodniej granicy, ponieważ domyślenie się tego było za trudne. No bo czy ktoś słyszał o traktacie z Schengen? Tak samo ze służbą zdrowia. Rząd nie ma pomysłu i jeszcze ma pretensje, iż prezydent nie chce pracować za rząd. To dziecinada, bezczelność, naiwność.
Notowania rządu w społeczeństwie jeszcze się trzymają, ale szybciej się skończą niż prawdziwemu mężczyźnie. Obietnice były znacznie większe.

Piotr Kaczorowski

Tragedia lotnicza


24.01.2008 10:33
W jednej chwili, zginęło kilkunastu dowódców lotniczych. Ze względów bezpieczeństwa nie powinni razem lecieć. W ogóle dziwne, iż nie podróżowali samochodami. Mamy zapewnienia, iż samoloty były wyjątkowo bezpieczne. Samoloty hiszpańskie, które zakupił Bronisław Komorowski. Hiszpanie nie słyną z produkcji samolotów.
Wypadek otoczony jest ogromną tajemnicą, nie dopuszczono cywilnych jednostek ratunków. Według opisów strażaków, samolot spadł do lasu podchodząc do lądowania. Samoloty mają autopiloty, które lądują same. Nie mogła to być awaria mechaniczna, nie mógł się pojawić ogień. Piloci nie zgłaszali drogą radiową problemów.
Hipotezy zdarzenia mogą być dwie. Pierwsza, mało realna, głosi, iż samolot został zestrzelony. Przez kogo? No właśnie, odpowiedź nie jest prosta. Druga możliwość, to wybuch bomby wysokościowej, takiej, która reaguje na ciśnienie, mogła być ustawiona na dwieście metrów. To drugie wymaga wniesienia bomby do samolotu. Albo to mogłoby nastąpić w czasie międzylądowania w Krzesinach, albo wcześniej z następnym uaktywnieniem bomby. Technicznie jest to możliwe. Tylko kto miałby to zrobić i w jakim celu?
Pół roku temu, pewnie by znaleziono dwóch winnych, alkajdę i Antoniego Macierewicza, za brak zabezpieczenia kontrwywiadowczego. A gdyby jeszcze w tym czasie były robione czystki wśród kadry dowódczej...
Tragedia tragedią, ale to nie powód, by ogłaszać żałobę narodową. Każdego dnia, w wypadkach drogowych ginie więcej osób. Ich rodziny też cierpią. Zawód wojskowego jest dobrze płatnym zawodem, który uwzględnia zagrożenie życia. Szczególnie narażeni są piloci, głównie przez przeciążenia i drgania. Często uważają się za lepszych od innych żołnierzy i gardzą nimi. Ich rodziny straciły najbliższych i już bardzo cierpią. Rekompensaty finansowe nie zwrócą im mężów, ojców, braci.
Jedno jest pewne, nigdy się nie dowiemy, co się stało. Zwykle wmawia nam się, iż czarna skrzynka pomoże. Tym razem i ona zaginęła.

Dopisek
Znana jest już lista 20 tragicznie zmarłych lotników. Dowódca sił powietrznych nazwał ich poległymi. To może delikatnie sugerować udział sił obcych. W warszawskiej rotundzie PKO też nie wybuchł gaz, tylko przyczyna była inna.
Piotr Kaczorowski

Mistrz czy dozorca?


22.01.2008 11:11
Wczoraj przemknęła i zniknęła na amen informacja, iż Bronisław Wildstein przyznał się, iż był masonem, nie żałuje tego, ale zrezygnował, ponieważ to było nudne zajęcie. Ciekawość, kim on jest kieruje nas do wikipedii.
Jego ojciec był lekarzem wojskowym, komendantem szpitala i przedwojennym komunistą. Za rodziców się nie odpowiada, ale wpływ rodziców jest wielki.
W latach 1971-1980 studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim, nie ukończył studiów. Działalność opozycyjną rozpoczął na początku studiów, m.in. współpracował z KOR i współtworzył NZS w Krakowie. Długo studiował. Nie wzięli go do wojska, ciekawe czemu? Chyba ciągle zaczynał studia, kiedy miał ich początki i w 1976 roku i w 1980. Tego NZSu za dużo nie współtworzył, bo wkrótce wyjechał.
Na fali odwilży Sierpnia 1980 Wildstein dostał paszport i postanowił wyjechać na Zachód. (...) Wyjechał wraz z żoną do Wiednia. Stan wojenny zastał ich we Francji gdzie Wildstein był między innymi redaktorem miesięcznika Kontakt i korespondentem Radia Wolna Europa. Ciekawe, najpierw dostał paszport, potem wyjechał. Z żoną. Człowiek bez wykształcenia, bez kwalifikacji. Do Wiednia. Miał gdzie mieszkać, co jeść. A potem do Francji. I dostał dwie prace. Cuda, cuda.
Po powrocie z emigracji w 1989 został szefem publicznego Polskiego Radia Kraków. Na początku lat 90. był dziennikarzem Gazety Wyborczej. W latach 1994-1996 był sekretarzem redakcji w Życiu Warszawy, a następnie wraz z Tomaszem Wołkiem przeniósł się do dziennika Życie, gdzie do roku 1997 był jego zastępcą. W połowie lat 90. pisywał felietony dla miesięcznika Architektura-murator. Ot razu dostał pracę. Fachowiec bez wykształcenia. Bez kursów.
Współpracował z tygodnikiem Wprost, był felietonistą miesięcznika Nowe Państwo i publicystą Rzeczpospolitej, z której został zwolniony 31 stycznia 2005, po aferze związanej z tak zwaną listą Wildsteina. Z kwiatka na kwiatek.
Po zwolnieniu z Rzeczpospolitej pracował we Wprost i prowadził program Bez autocenzury w TV Puls. Tylu w Polsce jest bezrobotnych, ale nie Bronek.
11 maja 2006 jednogłośnie wybrany przez Radę Nadzorczą na prezesa zarządu TVP (zastąpił Jana Dworaka). 23 września 2006 został odznaczony przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. 26 lutego 2007 został odwołany z funkcji Prezesa Zarządu Telewizji Polskiej S.A. Jego następcą został Andrzej Urbański. Za co został odznaczony? Cóż takiego dokonał? Jedno jest pewne, do telewizji prędko nie wróci, bo zmieniono ustawę i trzeba mieć wyższe wykształcenie.
A może wszystko tłumaczy to?
Bronisław Wildstein był aktywnym wolnomularzem, związanym początkowo z paryską lożą Kopernik, skupiającą osoby o polskich korzeniach w ramach Wielkiej Loży Narodowej Francji, a następnie z Warszawską lożą-matką Kopernik Wielkiej Loży Narodowej Polski oraz z Krakowską lożą Przesąd Wyzwolony, której był Wielkim Mistrzem. Oprócz tego pełnił funkcję Wielkiego Dozorcy Wielkiej Loży Narodowej Polski. Sam zainteresowany twierdzi, że wycofał się z uczestnictwa w działalności w lożach masońskich. Bronek kłamie. Z tego nie można się wycofać, bo składało się przysięgi na wieczność. A po co nam ta informacja, iż był masonem i nie żałuje? Dla kogo była przeznaczona ta wiadomość? Bycie wolnomularzem nie jest w Polsce zakazane. Ale życie tego człowieka jest bardzo dziwne. Tyle szczęśliwości go spotkało. Wszystko mu się w życiu udawało. Czy nikt mu w tym nie pomagał? W jego organizacji obowiązuje tajemnica. Czemu je zdradza? Robi to celowo!
Piotr Kaczorowski

Sromota rządu Tuska
19.01.2008 20:48
Opublikowano stenogramy tak zwanej rady gabinetowej. Niby zrobili to dziennikarze. Niby obie strony miały taką możliwość, to znaczy zarówno kancelaria prezydenta jak i premiera. Ale wiadomo, iż zawartość jest kompromitująca dla Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Premier się skompromitował, próbując przejąć przewodnictwo obrad. Został skarcony kilka razy jak mały chłopczyk i prezydent odebrał mu głos. Z kolei Ewa Kopacz nie odpowiedziała na żądne pytanie, próbowała kręcić o przyjaznym lekarzu, przyjaznym szpitalu, przyjaznej przychodzi. Nie zdążyła tylko powiedzieć o przyjaznym pacjencie. Nie miała gotowych projektów ustaw, nie miała żadnego pomysłu. Rekord głupoty pobiła, gdy powiedziała, iż przyszła gadać. Prezydent zakazał jej używać tego słowa.
Generalnie język polski nie jest mocną stroną rządu. Słyszałem, jak wciągu kilku minut Julia Pitera dwa razy użyła słowa tutej. A podobno jest z wykształcenia polonistką. O żonie Aleksandra Halla, też nie warto pisać. Nie wie, co robić z oświatą, a pomysł zmuszania do nauki sześciolatków podpada po trybunał stanu.
Nie może się wyróżnić minister od krucjaty przeciwko radiu Maryja Gawłowski. Nie znalazł nic przeciw dzierżawie hektara nieużytku. Tak samo ma nieudaczę z umową na wody termalne. Skrzywdzono 30 wyższych uczelni, którym zablokowano pieniądze tylko po to, aby nie dostała uczelnia z Torunia.

Piotr Kaczorowski

Cenzura biznesowa


17.01.2008 10:19
Wydaje się, iż w Polsce jest wolność słowa, wolność wysławiania się. Niby jest, chociaż właściciele dyktują treści programowe. Nawet Radio Maryja nie jest obiektywne. Akurat ono nie kłamie, ale zaprasza do komentowania wydarzeń tylko osoby o podobnych poglądach. Oczywiście do perfidii radia TOK jeszcze bardzo daleko droga.
Jedyną, w miarę wolną platformą wypowiedzi, są serwery internetowe. W miarę, ponieważ też są cenzurowane przez moderatorów, którzy manipulują wypowiedziami i nie tylko. Ale wszystkie media, także te sieciowe, służą do zarabiania pieniędzy. Przez płatne smsy i przez reklamę. Celem każdego medium jest przyciągnięcie czytelników lub widzów i bombardowanie ich reklamami, za które kasuje się pieniądze.
W ostatnim czasie niezwykłą popularność zdobył serwer Nasza klasa. Liczba jego uczestników okazała się ogromna. Wzrosła wartość handlowa, spadły zarobki takich potentatów, jak Onet, Gazeta, WP, Grono, Interia. Co trzeba zrobić? Zniszczyć konkurencję wszelkimi dostępnymi środkami. Sposobów jest wiele, najprostszy to blokowanie dostępu, zasypanie lipnymi wpisami. Lipne wpisy nie tylko zaśmiecają serwis, ale także podważają jego wiarygodność. Spróbował się zareklamować Przemysław Gosiewski, grzmiąc, iż sfałszowano tam wpisy o nim. O mnie, skromnym i nikomu nie znanym człowieczku, też jest troszkę takich fałszywek, nawet w tym roku powstało ich sporo. I mam się tym przejmować? Zachowanie posła specjalnie mnie nie dziwi, nie mam o nim dobrego zdania. Spotkałem go raz w życiu, w 1993 roku, sprawił na mnie wrażenie mało rozgarniętego lizusa, cwaniaka z wybujałym ego. Nie zauważyłem, by się od tamtej pory rozwinął intelektualnie. Włączył się nieświadomie w walkę z Naszą klasą.
Wojnę wytoczył urzędnik od pilnowania tak zwanych danych osobowych. Zagroził kontrolą, czy dane są dobrze chronione. To podważa w moich oczach jego wiarygodność, ponieważ albo jest niekompetentny, albo obłudny. Trzeciej możliwości nie ma. Użytkownicy portalu sami, dobrowolnie, podają takie dane o sobie, jakie chcą. To ich wyłączna sprawa. Niczym to się nie różni od danych wypisywanych na wszelkich innych serwerach. Niczym. Wiele pseudo konkursów z nagrodami, wyłudza znacznie więcej danych i jakoś nikomu to nie szkodzi. I nikt nie uwierzy, iż dane z tego serwera będą wykorzystywać przestępcy. Chyba, iż ktoś uważa za przestępców polski aparat ścigania i służby specjalne? Bo one kopiują, przetwarzają, analizują wszystkie zasoby internetu. Od 8 lat, każdy dostawca internetu, pociągnął na własny koszt kabel od siebie do... Wiadomo do kogo. Taki był, jest i będzie ustawowy obowiązek.
Piotr Kaczorowski

Idą ciężkie czasy


16.01.2008 10:12
Źle się w Polsce dzieje. W grudniu po raz pierwszy wzrosło bezrobocie. Przez dwa lata malało. Inflacja rośnie, rosną ceny żywności, nośników energetycznych, paliw, a w konsekwencji wszystkiego. Ceny energii wzrosły, bo unia zabroniła nam więcej produkować energii. Pod płaszczykiem redukcji emisji dwutlenku węgla. Unia zabrania naszym krowom produkować mleko, rybakom łowić dorsza. Gwałtownie załamała się polska giełda. Czy po to, żeby tanio ją sprzedać? A może po to, aby znowu oskubać naiwnych i pazernych drobnych inwestorów, którym wmawia się, by wycofywali teraz pieniądze z małą stratą, bo wkrótce stracą więcej?
Poprzedni rząd, nie chciał założyć w budżecie większego deficytu niż 30 miliardów. Premier nazywał to kotwicą. Obecne wyliczenia wskazują, iż deficyt państwa za 2007 będzie o połowę mniejszy. To jest właśnie przykład tańszego państwa. Liczby nie kłamią. Nie kłamią też, gdy mówią, iż sądy 24 godzinne radykalnie zmniejszyły liczbę pijanych kierowców.
Okazało się, iż obecny rząd przyznał się, iż część ustaw w służbie zdrowia przygotował poprzedni rząd. Część, do której się przyznał, to trzy ustawy na cztery, czyli 75%. Sami nie mają pomysłów. Sejm obraduje rzadziej i krócej, bo nie ma projektów ustaw. Wizyta w USA ministra obrony narodowej okazała się klapą. Szczury uciekają z tonącego okrętu, odszedł minister od tajnych służb. Są sugestie, iż z nimi współpracował. To jest śmieszne. Już prędzej był pracownikiem etatowym, czyli zawodowym. Na takiego mi wygląda. Był i jest, był jest i będzie, bo z tej pracy nie odchodzi się nigdy. A co to za różnica? Mi to nie przeszkadza. Przeszkadza mi natomiast, iż kapral rządzi wojskiem. To dobrze nie wróży.
Piotr Kaczorowski

Choroba alkoholowa


14.01.2008 21:29
Błazen Janusz Palikot w swoim blogu obraził prezydenta kraju. Zarzucił mu nadużywanie alkoholu. Nikt z Pokemonów nie zaprotestował, nie skarcił trefnisia. Przecież to ich polityka, kolejne podważanie kompetencji prezydenta. Potem Janusz Palikot przeprosił. Ale nie za to, co napisał, tylko za wydźwięk tego, co napisał. Ot takie fałszywe przeprosiny. I już natychmiast pożyteczni idioci zaczęli pluć na prezydenta, jakoby ten znowu się obraził bez powodu.
Sam zarzut jest śmieszny, gdy się patrzy na dziecinną buzią prezydenta, to nie trzeba być dermatologiem, żeby wiedzieć, iż nie nadużywa alkoholu. Co innego członkowie rządu. Przyjrzałem się ich fotografiom na stronie rządowej, ich zniszczonym twarzom i sylwetkom. Przeraziłem się mocno. W zasadzie tylko Cezary Grabarczyk ma cerę, która wyklucza go z grona alkoholików. Pozostałe twarze budzą mój smutek, a najbardziej niepokojące oblicza mają Tusk, Kopacz, Kudrycka, Pitera, Ćwiąkalski, Bieńkowska, Hall. Wydaje się, iż niezbędna jest im pomoc kolegów po fachu Klicha. Tak, kolegów, bo on też nie wygląda dobrze. Jeżeli widujemy alkoholików, czyli ludzi chorych, to zwykle są osobnicy o smutnej, zniszczonej, nieszczęśliwej twarzy, na której rzadko gości uśmiech i ciałach mocno odchudzonych chorobą. Obym się mylił. Bo będą musieli szybko rezygnować z polityki jak to uczyniła dzisiaj Zyta Gilowska.
Piotr Kaczorowski

Puste słowa Ewy Kopacz
12.01.2008 15:42
Minister zdrowia pojawiła się na zjeździe lekarzy i gromko zawołała, iż nie ma czasu na debatę, przyszedł czas na czyny. Po czym wystąpiła do lekarzy o pomoc w reformie zdrowia. Co to oznacza? Ewa Kopacz nie ma projektów ustaw, nie ma nawet pomysłów. I jakby nie wiedziała, iż to ona jest ministrem, to ona, jako tak zwana cieniaska, ponad dwa lata wrzeszczała, iż ma gotowe ustawy. Przyszła chwila prawdy. I nulka. Powinna podać się do dymisji, jak już się podało pięciu wiceministrów. W poniedziałek ma się odbyć rada gabinetowa poświęcona służbie zdrowia. Co tam zaproponuje rząd i pani minister? Bezczelnie zachował się poseł Zbigniew Chlebowski, który powiedział, iż to właśnie prezydent powinien zreformować ochronę zdrowia. On już reformował coś na południowym zachodzie Polski. Marnie mu poszło.

O książce Tomasza Grossa nie chce mi się pisać. W Oświęcimiu zginął brat mojej babci, Antoni. Poszedł ostrzec mego ojca przed łapanką i już nie wrócił. Zginął też syn wujka Winklera. Wujek dostał propozycję od Niemców, że jak podpisze folkslistę, to wypuszczą mu syna. Nie podpisał. A wielu podpisało cyrograf i wtedy i później. Wielu Polaków zostało zamordowanych w Oświęcimiu i nie tylko tam. W mojej rodzinie nikt nigdy źle nie mówił o Żydach. Opowiadano o licznej pomocy, jakiej im udzielano, za co groziło natychmiastowe rozstrzelanie.
W Polsce też nie widzę objawów antysemityzmu. Wielu ludzi żydowskiego pochodzenia zajmuje eksponowane stanowiska. Ale tego typu książki wywołują niechęć. Przynajmniej do Tomasza Grossa.

Piotr Kaczorowski

Tajna ekspertyza


11.01.2008 21:59
Dziś obradował Sejm. Pogłębił on moje przeświadczenie, iż jest smutnym cyrkiem. Wielogodzinne bezsensowne tyrady, skakanie do oczu, złośliwości. Wyróżnił się dziś Bronek Kingston Komorowski. Podczas przyjmowania uchwały o powołanie komisji, której celem niszczenie Zbigniewa Ziobry, przedstawiciele PiSu wielokrotnie powoływali się na sprzeczność z konstytucją. Przedstawili trzy ekspertyzy prawne biura legislacyjnego Sejmu. Na to sam marszałek powiedział, iż są różne ekspertyzy i on, na podstawie ekspertyzy ministerstwa sprawiedliwości uznał, iż uchwała jest legalna. To paranoja, niespotykana wcześniej, by ministerstwo wystawiało eksperyzy. Poproszono marszałka o tę ekspertyzę. Bronek Kingston Komorowski powiedział, iż ci, którzy powinni, już ją widzieli i jej nie pokaże. Na mównicę wyszedł Pokemon, przewodniczący komisji, który wygłaszał sprawozdanie. Oświadczył, iż nikt z komisji nie zapoznał się z tą ekspertyzą. Wygląda na to, iż żadnej ekspertyzy nie było, marszałek po raz kolejny rozminął się z prawdą. Po co to zrobił? Przecież Trybunał uchyli tę uchwałę? Chodziło tylko o szum medialny?
Piotr Kaczorowski

Koniec udawanej miłości


10.01.2008 18:48
Wczoraj, podczas konferencji prasowej, która się zaczęła w samo południe, skończył się okres symulowania obłudnej miłości. Donald Tusk grzmiał na dziennikarzy, pouczał ich, iż mają na pamięć wiedzieć, co i kiedy powiedział oraz iż opozycja jest bezczelna. Powiedział też, iż dziennikarze i opozycja są odpowiedzialni za sprzeczne informacje, który Pokemony puszczają. A o co poszło? Ano o służbę zdrowia. Poprzedniego dnia miało być posiedzenie rządu, które odroczono do godziny 12.30. Ponoć nie było drukarki. Złośliwi mówili, iż wysłali gońca po szampon dla minister Ewy Kopacz. Potem się okazało, iż rząd się zebrał i obradował nieoficjalnie. Różne brednie słyszałem. Prawda jest taka, iż Ewa Kopacz została źle poinformowana, co do swoich obowiązków. Pewnie myślała, iż ma kręcić lody, a tu każą jej pisać ustawy.
Cały rząd obradował, co tu zrobić. W końcu Michał Boni, wpadł na pomysł, iż są gotowe ustawy Zbigniewa Religi. Tenże Michał Boni ogłosił, iż najważniejsze jest zaufanie społeczne. Ponieważ jest to coś innego niż zaufanie, więc zaufanie społeczne oznacza nieufność, czyli coś, co ja do niego czuję. Pamiętam jeszcze jak opłacał tak zwane brygady Marriotta, czyli zagranicznych niby doradców, mających honoraria wyższe niż prezydent USA.
W końcu Ewa Kopacz sama składała wnioski o votum nieufności dla Zbigniewa Religi. Aliści profesor bez trudu rozpoznał swoje pomysły. Dwa lata kobieta podobno szykowała ustawy. A tu nic. Nulka. Kolejne kłamstwo Pokemonów zostało zdemaskowane. Julia Pitera kolejny raz bredzi.

Błysnęła Gazeta Wyborcza. Ogłosiła, iż w tajnym raporcie ABW z kontroli tajności CBA są informacje o nieprawidłowościach. Są dwie możliwości, albo Gazeta Wyborcza popełniła przestępstwo, albo konfabuluje. Nie wytrzymała, żeby nie dać głosu sama Julia Pitera. Potwierdziła, iż to są właśnie te same nieprawidłowości, które opisała w swoim raporcie. Cóż kobieta nie myśli logicznie, nawet bym zaryzykował stwierdzenie, iż nie myśli wcale, tylko plecie trzy po trzy. A może nie dostała gotowca od męża. Przecież ona nie miała dostępu do tych tajnych informacji, więc nie mogła o nich napisać. Po co baba kłamie? Po co donosi na siebie? Przecież pisała o tym w domu, na własnym komputerze, więc łamała zasady tajności. I jeszcze twierdzi, iż jej raport jest jawny.
Piotr Kaczorowski

CBA jeszcze żyje


06.01.2008 21:11
Julia Pitera dalej groźnie pomrukuje, iż jej raport zawiera rzeczy ogólnie znane i trzy sprawy wymagają ingerencji prokuratury. Czemu nie złożyła wniosku o podejrzenie przestępstwa? Czy to nie jej obowiązek? Rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski poprosił Julię Piterę o okazanie tego dokumentu. I tu stała się rzecz dziwna. Posłanka oświadczyła, iż nie pokaże, bo to przeznaczone jest dla premiera. A kiedyś wrzeszczała, iż go opublikuje. Podejrzewam, iż nie ma żadnego raportu, ponieważ Julia Pitera nie wie nawet, ile on sobie liczy stron. Określa to jako ok. 40. Nie będę się z tego wyśmiewał.
Zabłysnął inteligencją Donald Tusk, który powiedział, iż możliwe, że rozmowa z Kamińskim odroczy wyrok na niego . Cóż, wyrok wydano już dawno, tylko prawo nie pozwala na egzekucję. I po co się premier sadzi, skoro dwa dni temu Janusz Schetyna ogłosił, iż Mariusz Kamiński zachowa swoją funkcję do końca kadencji.
Na przełomie roku, Hanna Waltz, czyli bufetowa, wyrzuciła błoto 3.5 miliona złotych. Praktycznie przekazała je do kasy TVNu, za organizację nocnych tańców. Kobiecina nie wie, iż nie wolno zakłócać ciszy nocnej? Reklama była mało udana, żurek taki sobie. A dziś, bufetowa oskarżyła swego poprzednika, o wydanie w ciągu czterech lat, kwoty miliona złotych na konsumpcję. Jako konkretne przykłady, podaje wydaje 700 złotych na wino oraz 2000 złotych na alkohol podczas konferencji i festiwalu. To wypada po symbolicznej lampce lichego szampana na głowę. Obawiam się, iż jej też jest potrzebna konsultacja u ministra Klicha.
Piotr Kaczorowski

Jeszcze o Lisie


05.01.2008 14:54
Tomasz Lis ma zarabiać w telewizji publicznej 100.000 złotych. Tak mówią niesprawdzone informacje. Wyglądają na wielce prawdopodobne. Zanim go wyrzucono z TVN, dostawał tam 70 tysięcy plus liczne bonusy. To pracy pójdzie razem z żoną, o tym samym nazwisku. Do jej kwalifikacji zawodowych trudno mieć i uwagi, ponieważ ma ładną buzię i w miarę sprawnie czyta z kartki. Uroda jest kwestią gustu, a czytać uczą nauczycielki w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Byłbym o niej dobrego zdania, gdyby nie pewne zdarzenie.
Kilka lat temu jechałem pociągiem ekspresowym do Krakowa. Czekałem sobie na peronie dworca centralnego i jak zwykle byłem pogrążony w czytaniu i własnych myślach. Jednakże nie dane mi było delektować się tym długo. Usłyszałem wrzeszczącą kobietę, mimo iż w uszach grała mi muzyka ze stacji radiowej. Właśnie specjalnie taka muzyka do zagłuszania takich egoistek. Ta blondynka przebiła się przez zagłuszenia. Spojrzałem w kierunku hałasu. Stały dwie kobiety – brunetka zażenowana zachowaniem koleżanki i blondynka wrzeszcząca przez telefon, dumna z siebie, iż właśnie robi coś wspaniałego, unikalnego, cudownego. Usłyszałem tekst: Słuchaj, wiesz, kto do ciebie przyjdzie? Komu będziesz układał włosy? Tak, do Ciebie. Nie wiesz? Hania Smoktunowicz! Jak to nie wiesz kto? Jako to nie znasz?? Hania Smoktunowicz, no... Zrobiłem to, co mogłem zrobić – odszedłem jak najdalej. Zacząłem myśleć, że zamawia koleżance wizytę u fryzjera, właśnie tej smutnej brunetce. Nie spodziewałem się, iż są ludzie, którzy mówią o sobie w trzeciej osobie. Dopiero po jakimś czasie sobie uświadomiłem, gdy czytałem moje ulubione Cosmo, iż to była Kinga Rusin, była żona obecnego męża tej blondyny. Jak były cicho, nikt na nie zwracał uwagi. Czy po to wrzeszczała?
Janusz Korwin Mikke wysunął kiedyś śmiałą hipotezę, iż programy telewizyjne na żywo prowadzą wyłącznie etatowi oficerowie, którym ufa się, iż nie krzykną Precz z socjalizmem/liberalizmem! I jest ich niewielu, więc przechodzą z jednej telewizji do drugiej, potem do trzeciej, potem znowu do pierwszej. Wydawało mi to się naciągnięte, mimo iż Janusz Korwin Mikke ma taki dziwny życiorys, jakby sam był przynajmniej majorem. Gdy jednak widzę kolejne rotacje stanowisk, brak jakiejkolwiek walki konkurencyjnej między telewizjami, to zaczynam w to wierzyć.
Z drugiej strony to nie jest mój problem, ponad dwa lata temu oddałem telewizor przyjacielowi. Nie płacę abonamentu, nie oglądam, nie znam gwiazdek, pseudo autorytetów.
Piotr Kaczorowski

Zły początek roku


03.01.2008 22:15
Źle zaczął się rok. Po ściganiu CBA przyszła kolej na prokuratorów. Wszczęto śledztwo przeciwko prokuratorowi Engelkingowi. Że niby ujawnił warszawski adres Kaczmarka i imię jego żony. Ściganie odbywa się na wniosek Kaczmarków. To jest tak chore, iż brak mi słów. Za to Krauze straszył dziennikarzy, że ich będzie pozywał na nazywanie go Ryszardem K. A niby jak się nazywa? Życzy sobie podawania pełnych danych. Paranoja.
Z kolei do telewizji publicznej mają przyjąć Lisa i Wildsteina. Lis, bohater Nocnej zmiany, od lat ziejący nienawiścią do tego, co prawicowe, będzie pracował tam, gdzie niby rządzi prawica. Także przez ostatnie dwa lata łamał wszelkie kanony dziennikarstwa, nie ukrywał swojej stronniczości. Po co komu taki dziennikarz, który nie ma wielkiej wiedzy? Do tej pory w radiu TOK pluł na prawicę, na kościół. Przedrzeźniał Lichocką, która teraz będzie jego koleżanką. A Patrycja Kotecka pewnie nawet przełożoną. Czy zmieni on poglądy? Czy teraz będzie atakował POkemonów i komuszków? Wcale by mnie to nie dziwiło, wszak prostytucja dziennikarska teraz jest w modzie. A co na to prezes Urbański, wyznawca prostytucji politycznej? Nigdy mi się nie podobał, nigdy nie miałem do niego zaufania. Faworyzowanie Moniki Olejnik także wystawia mu marne świadectwo. Znajomości towarzyskiej z nią nie powinien przenosić na grunt prywatny. A o Wildsteinie, to nawet nie chce mi się pisać.
Smutne jest coś innego. Nachodzą mnie myśli, iż system dwupartyjny już u nas jest. Że niby cztery to nie dwa? Jak we Francji, w Anglii, w USA, w Niemczech, wybieramy między jedną a drugą opcją, a wybieramy tak naprawdę tych samych. Operacja czyszczenia Sejmu doprowadziła do usunięcia dwóch partii, które zwały się jednym ciałem i które jednym głosem występowały przeciw unii. Teraz wszyscy są zadowoleni, a media nawet już mocno nie muszą nas ogłupiać.
Piotr Kaczorowski

Błazen roku 2007


02.01.2008 10:08
Niniejszym przyznaję Donaldowi Tuskowi tytuł błazna roku 2007. Za głupie miny, za śmianie się do siebie bez powodu, jak głupi do sera. Tak kiedyś mówiono. A także za gadanie bredni, kłamstw. Nigdy nie usłyszałem, by samodzielnie wypowiedział coś rozsądnego. Gdy zastanowiłem się, kto jeszcze zasługuje na ten tytuł, stwierdziłem, iż cały obecny rząd, ze szczególnym wyróżnieniem kobiet. To pasuje do starorzymskiego tytułu Donalda Tuska , jaki przysługuje premierowi, czyli pierwszy spośród równych , w domyśle błaznów. Ale to nie wszystko. Bufonów w Polsce dostatek. Koledzy rządowców Hanna Gronkiewicz Waltz, Bronek hrabia Komorowski, Janusz Palikot, Stefan hrabia Niesiołowski. Ich kandydatury nawet nie wymagają uzasadnienia. Nie można zapomnieć o takim asie, jak Bronek Geremek, który odstawił cyrk z lustracją.
I w tym momencie olśniło mnie. Pominąłem cały tłum, przecież są jeszcze byli prezydenci, liczni dziennikarze, aktorzy, sportowcy. No i oczywiście politycy różnych nacji. Czy ludzie myślący mogą na nich głosować?
Piotr Kaczorowski

Lekarz to też tylko człowiek


01.01.2008 10:13
Gdy umierałem na trzustkę w 1985 roku, prawie się doczołgałem do pobliskiego szpitala, który leczy obecnie głowę państwa. W późny sobotni wieczór, doktor Kott, uratował mi życie, przyjął mnie na chirurgię miękką. Ułożono mnie pod kroplówką, nafaszerowano antybiotykami i narkotykami, i już psychicznie czułem się lepiej. Za godzinę pojawił się skulony pacjent, który został położony koło wejścia. O szóstej rano w niedzielę, dwóch lekarzy bada owego pacjenta. Myślę sobie, a wolno i ciężko mi to przychodziło, iż to obchód. Ale taki specyficzny. Byli to kumple owego chorego, który okazał się lekarzem. Jako nadczłowiek, nie mógł leżeć na pooperacyjnej sali razem ze zwykłymi śmiertelnikami. Przeniesiono go do pojedynczej sali.
W poniedziałek rano przyszedł ordynator, pochylił się nade mną i spytał poważnym głosem Czy idzie Panu na lepsze? Popatrzyłem na niego dziwnie i bąknałem cichutko Tak, chyba lepiej się czuję. Ordynator pochylił się głębiej nade mną, intensywniej spojrzał w moje oczy i powiedział jeszcze bardziej poważnym głosem Nie zrozumiał mnie Pan. Proszę posłuchać jeszcze raz. Czy-i-dzie-Pa-nu-na-lep-sze? Skandował poszczególne sylaby. Teraz już nie miałem wątpliwości, to czubek, nie odczepi się ode mnie. Powiedziałem dobitnie Idzie mi!, a ten się wyraźnie ucieszył i skomentował To właśnie chciałem usłyszeć. Za godzinę poszliśmy lekarzem pacjentem z izolatki na prześwietlenie USG. Znowu jakiś lekarz wyskoczył, poprosił go do środka poza kolejką. Za chwilę wybiega i krzyczy, masz tu wyniki, to trzeba operować, idź szybko. Następnego dnia widział, jak go wieziono śniętego po operacji. Miałem frajdę, wycięli mu woreczek żółciowy i chociaż jest nadczłowiekiem, to żółć będzie mu się lała losowo. A ja, prosty człowiek mam woreczek żółciowy do tej pory. Byłem ciekawym przypadkiem, wycieczki przychodziły mnie oglądać. Ale pół dnia leżałem pod kroplówką, więc złapałem zapalenie lewego płuca, tego od strony okna. Lekarze mnie nie przeprosili. Bo i za co? Tydzień później byłem już oddziale wewnętrznym. Pani doktor, która się mną opiekowała przyszła w poniedziałek, ogląda moją kartę i mówi smutkiem Ojej, to Pan już nie ma gorączki? A ja nie stwierdziłam, z czego Pan ją miał. Mogłaby się ucieszyć, iż wracam do zdrowia. Pół roku później, wycinano mi łąkotkę. Tak, grałem w piłkę nożną. Byłem znieczulany w krzyż. Leżałem skulony, jedna pani lekarka młoda uczyła drugą panią lekarkę wbijać igłę. Źle ją uczyła. Nie trafiła, moje ciało odruchowo się wyprostowało. Nauczycielka krzyknęła groźnie na mnie Niech się Pan nie rusza! Nie ruszałem się przecież. Ale ona też nie znała słowa przepraszam. Gdyby uczennica gorzej nie trafiła, to od tego miejsca w dół już bym niczego nie czuł i niczym bym nie poruszał.
Są dobrzy lekarze. Doktor Kott uratował mi życie. Są wspaniali lekarze. Ale nie podoba mi się, gdy żądają ogromnych zarobków. Niech otworzą praktyki prywatne i dyktują ceny. A wielu z nich ma prywatne praktyki tylko po to, żeby wprowadzić swego pacjenta do szpitala, w którym też pracują. Pracują? To też dziwne słowo. Obłudą są teksty typu, iż w ramach strajku lekarze i pielęgniarki odejdą na godzinę od łóżek pacjentów. Jakby tam stali lub siedzieli. Jak pacjent widzi lekarza więcej niż pięć minut dziennie to już dużo. Dyrektorzy zadłużonych szpitali powinni znaleźć się w więzieniu. Tak, tam jest ich miejsce. To oni odpowiadają za długi szpitali. Powinien być przepis, iż dyrektor zadłużonego szpitala nie otrzymuje pensji, to raz. Uczciwy dyrektor powinien podać się do dymisji, gdy uważa, iż dostaje za mało pieniędzy na szpital czy przychodnię. Gdy dalej pracuje i pobiera olbrzymią pensję, jest zwykłym złodziejem i defraudantem. Ciekawe, czemu jakoś nie słychać o rozliczaniu dyrektorów szpitali. Gdzie jest Julia Pitera? Jako pierwszą musiałaby wsadzić do więzienia minister Kopacz, za jej działalność dyrektorską w placówce medycznej.
Są dobrzy lekarze. Doktor Kott uratował mi życie. Ale czemu wielu jest zupełnie innych?
Piotr Kaczorowski

Matematyka nie kłamie


31.12.2007 18:44
Groźna Julia Pitera, która walczy z instytucjami zwalczającymi korupcję, ogłosiła donośnym wrzaskiem, iż po nowym roku upubliczni wydatki poprzedniego rządu kartami kredytowymi. Na razie podała kwotę łączną, czyli 1.200.000 złotych. Zróbmy prosty rachunek. Kart było 185, przyjmijmy dla prostoty rachunków 24 miesiące (rząd ciut dłużej trwał) i podzielmy pierwszą liczbę przez iloczyn dwóch następnych. Otrzymuje 270 złotych 27 groszy średnio w ciągu miesiąca. Czyli raz w miesiącu przeciętny obiad, w średniej klasie restauracji dla dwóch osób. Jeśli dodamy, iż karty miały limit miesięczny od 1.000 do 5.000 złotych, to jesteśmy porażeni. Porażeni potęgą intelektu polonistki Julii Pitery, która nie potrafiła docenić oszczędności urzędników w zgodzie z hasłem taniego państwa.
To już nie pierwszy raz Pokemony puszczają głupotę, a potem testują reakcję na nią. Julia Pitera wygłupiła się z CBA. Jej koleś na posyłki, jak go nazwała Nelka Rokitowa, Donald Tusk ogłosił, iż będzie rozmawiał z Mariuszem Kamińskim dopiero na świętego Marcina, czyli po zakończeniu prac komisji sejmowej. Jak na razie komisja nie została powołana.
Donald Tusk kolejny się ośmieszył. Gdy w ramach kultu jednostki, spytano go, gdzie spędzi Sylwestra, odpowiedział, iż jak co roku rozpali ognisko na plaży w Sopocie. Niekompetentny biedaczek nie wiedział, iż potrzebna jest na to zgoda urzędowa.
Piotr Kaczorowski

Bronisław Komorowski rżnie głupa do kwadratu


29.12.2007 17:43
Marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski zarzucał swojemu poprzednikowi, iż nie jest przewodniczącym całej izby, tylko reprezentuje interesy jednego partii, jednego klubu poselskiego. Po wystąpieniu reżysera Kuca, kłamał, iż nie słyszy ostatniego mówcy. A był nim właśnie Jarosław Kaczyński, który za chwilę powiedział, iż Bronisław Komorowski nie nadaje się do pełnienia swojej funkcji. Na to marszałek grzecznie podziękował za ocenę jego działalności. Wkrótce dał wyraz swojej niekompetencji po raz kolejny. Publicznie oskarżył PiS i poprzedni rząd, iż w budżecie na rok 2008 nie przewidziano pieniędzy na dodatkowe dyżury dla lekarzy, a ograniczenie ich pracy do 48 godzin tygodniowo, wynikało z dyrektyw unii i było znane od dawna. Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Budżet został uchwalony głosami koalicji PO/PSL. Nie przeszła ani jedna poprawka PiS oraz LiD. Ani na szkoły, ani na drogi, ani na szpitale, ani na wyższe uczelnie. Większość głosowań prowadził osobiście Bronisław Komorowski. Posłowie zadawali pytania, ale rząd nie odpowiadał. Bronisław Komorowski rżnie głupa do kwadratu. I żaden dziennikarz nie zada pytania kontrolnego.
Piotr Kaczorowski

Kto mieczem wojuje - ten od miecza ginie


28.12.2007 22:07
Renata Beger nagrała posłów PiSu w hotelu sejmowym. W czasie rozmowy starała się wyciągnąć od nich różne obietnice. To było łajdackie zachowanie. Tak samo jak Aneta Krawczyk zaprosiła do siebie ojca chrzestnego jej syna z małżonką. Adam Michnik nagrał Lwa Rywina, a potem sam został nagrany przez Aleksandra Gudzowatego. Poznaliśmy ich knajacki język. Potem nagrań było jeszcze kilka. Łajdacy nagrywali ojca Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, nagrali prezydenta, gdy szeptał do swego rzecznika o Małpie w czerwonym. Doszło do tego, że poseł Artur Zawisza zasłaniał usta dłonią, a premier Waldemar Pawlak zamilkł w pobliżu mikrofonów. Tak zwana Rada Etyki Mediów nie reaguje, a łajdacy, którzy szpiclują i nagrywają otrzymują nagrody.
Renata Beger została nagrana, jak ustalała zapłatę za zbieranie podpisów poparcia jej kandydatury. Tego zapisu ustawy kiedyś nie było, sam płaciłem pieniądze osobom, zbierającym podpisy dla Polskiej Partii Przyjaciół Piwa. Przecież ci ludzie pracują, przez wiele dni, godzinami zbierają podpisy. Za pracę należy się zapłata. Zapis ustawy, zabraniający płacenia jest łajdacki. Podpisy zbierają pracownicy fundacji, biur poselskich, którzy mają za to płacone na zwykłej liście płac. W ogóle sam wymóg zbierania podpisów jest łajdacki, zachęca do nadużyć. Napiszę o nich przy okazji. Zamiast podpisów, komitety wyborcze powinny wpłacać do komisji wyborczej opłatę za kandydowanie. A kandydować mogliby oczywiście członkowie danej partii od co najmniej pięciu lat (sama partia też musi istnieć co najmniej pęc lat).
Renacie Beger grozi grzywna. Ale też ma jeszcze inną sprawę. Sprzed wielu lat. Stwierdzono, iż podpisy na jej listach nie były podpisami osób pozornie dających poparcie. Ekspertyza grafologiczna wykazała, iż Renata Beger nie fałszowała podpisów, tylko wypełniła cześć list danymi. Była oskarżona razem ze swoim pracownikiem. Wtedy stał się cud, pracownik przyznał się do winy, poddał się dobrowolnie karze i zaczął zeznawać przeciw posłance, jakoby to ona kazała mu fałszować podpisy. Jego słowo, przeciw jej słowu, czyli pat. Jednakże zapadł wyrok, mimo domniemania niewinności posłanki. Bezmyślna sędzina, przesłuchała ponad dwa tysiące świadków, którzy potwierdzili jedną rzecz, że to nie był ich podpis. Po co? To było wiadomo od początku. Sędzina była też niekompetentna, ponieważ prowadziła sprawę sama, a powinna z dwójką ławników. I to jest podstawą do ponownego rozpoczęcia całego procesu sądowego. Bezmyślna i niekompetentna sędzina nie została ukarana ani służbowo, ani finansowo.
Jeśli, jakiś pracownik sądu czyta ten tekst, to od razu wykona odruch Pawłowa. Pouczy mnie, iż sędzina jest żoną sędziego, a ta pani, co jest taka ważna to w mianowniku sędzia. Odsyłam go do słownika poprawnej polszczyzny, tam można przeczytać, iż sędzina ma dwa znaczenia, może być żoną sędziego, może też sądzić. Niestety jest tam także napisane, iż sędzia może być rodzaju żeńskiego, czyli kobietą.
Piotr Kaczorowski

Lody śmietankowe, lody!


27.12.2007 21:32
Zbigniew Boniek został oskarżony, iż wiedział. On sam mówi, iż nie wiedział, cytuję:
Powtarzam jeszcze raz: mój klub z korupcją nie ma nic wspólnego. Z Widzewa złapano jednego człowieka, który w prokuraturze przyznał się, że zapłacił sędziom w czterech czy pięciu nic nieznaczących meczach, a później z tym zerwał. Mało tego, został zmuszony do płacenia sędziom. Nic o tym nie wiedziałem, podobnie jak prezes klubu czy trener. Powiem inaczej: jak to możliwe, że do tej pory zatrzymano pod zarzutami korupcyjnymi 57 ludzi z PZPN, sędziów, obserwatorów, a zarząd związku nie wiedział, co oni robili?
Nikt mu nie wierzy. Nikt nie rozumie, po co kupuje się nic nie znaczące mecze. Nikt nie wie, jak można zmusić człowieka, żeby płacił sędziom za drukowanie meczów. Nikt nie rozumie, czemu Boniek donosi na siebie. Przecież on sam był w zarządzie PZPN, był nawet wiceprezesem.
Z Bońkiem zawsze działy się rzeczy. Mój kolega, który chodził z nim do tej samej szkoły średniej w Bydgoszczy, opowiadał, iż Boniek w ogóle nie zdawał matury, tylko przyjechał luksusowym samochodem odebrać papierek.
Pamiętam, jak w czasie mistrzostw świata w Hiszpanii, w 1982 roku, Polska grała mało ważny mecz, bez względu na jego wynik, miała grać w półfinale z Włochami o awans do finału. Kilka dni wcześniej, Boniek podpisał intratny kontrakt na grę w Juventusie Turyn. I właśnie w czasie tego meczu o przysłowiową pietruszkę, nasz as sfaulował bez powodu i sensu przeciwnika pod koniec meczu. Otrzymał za to żółtą kartkę. Była to jego druga żółta kartka, więc karą za to było odsunięcie od jednego meczu - właśnie meczu z Włochami. Czy było to częścią kontraktu?
We Włoszech, nasz bohater skończył kurs trenerski. I potem powierzono mu na rok drużynę. W ciągu roku wprowadził ją do drugiej ligi, ale trzeba dodać, iż grała w pierwszej. Zdegradował ją. Po jakimś czasie, kolejni lekkomyślni powierzyli mu drużynę pierwszoligową. Efekt był ten sam - po roku znalazła się w drugiej lidze. Więcej we Włoszech, ani w innym poważnym kraju, szaleńców nie było. Aliści, powierzono mu reprezentację Polski. Wiedziałem, jak to się skończy. Nie omyliłem się, skończyło się szybciej, niż myślałem.
Wiem, kto Bońkowi może uwierzyć. Nasz laureat nagrody Alfreda Nobla z 1983 roku. On używa podobnych argumentów, zbliżonych konstrukcji zdaniowych.
Piotr Kaczorowski

Wigilia Bożego Narodzenia


24.12.2007 21:46
Dziś Wigilia, dzień pojednania. Ktoś by pomyślał, iż wilki, hieny, drapieżniki przemówią ludzkim głosem. Tak się nie stało. Atakują, szkalują, szykanują. Smutne to.
Tylko dziennikarze nie ustają w kulcie jednostki wielkiego cudotwórcy. Tusk dzieli się opłatkiem, uczy, jak gotować karpia, jak ubrać choinkę, jak robić łańcuchy...
A pisma kobiece łkają nad smutnymi świętami Jolanty Kwaśniewskiej. Bo w tym roku umarł jej tatuś. Był tak samo dobrym człowiekiem, jak jej teść, jak tatuś Włodka Cimoszewicza, jak wujek Marka Borowskiego, jak starszy brat Adama Michnika, jak byli przywódcy brydża - Marian Frenkiel i szachów - Władysław Litmanowicz.
Piotr Kaczorowski

Demony wojny


22.12.2007 17:35
Wojnę w Iraku wywołali Kwaśniewski, Miller, Szmajdziński, to znaczy oni wprowadzili tam Polaków. Wojnę w Afganistanie zafundował nam Radosław Sikorski, pseudo Radek. Kilka dni temu, Donald Tusk wymusił na prezydencie przedłużenie pobytu w Iraku do końca października 2008 oraz zwiększył nasz udział w okupacji Afganistanu. A mógł wycofać nasze demony wojny.
Tymczasem wmawia się w mediach, że wojnę wywołała partia opozycyjna. I żaden dziennikarz nie zadaje pytania, żaden się nie dziwi. Natomiast ciągle podejmowane są nieudolne próby uniewinnienia morderców ludności cywilnej w Afganistanie. Nawet jeden Amerykanin podobno kłamał w tym celu. I tak nie wierzę, iż te maszynki do zabijania będą się marnować w więzieniu. Są zbyt cenni, za drogo kosztowało ich wyszkolenie. Dostaną propozycję, chcecie chłopacy (jak mówią ich inteligentne żony) gnić w więzieniu, czy pojedziecie na tajne misje? Dostaną swoją szansę jak Rambo, Nikita. Są zbyt cenni. To maszynki do zabijania ludzi. Muszą być wykorzystani.
Piotr Kaczorowski

Tajna broń Donalda Tuska


21.12.2007 21:22
Sejm dziś skończył posiedzenie, jeszcze kręciło się kilku posłów w sali obrad, jeszcze marszałek Jerzy Szmajdziński pozwalał nieśmiałym coś powiedzieć.
Wolnym krokiem do mównicy zmierza bakałarz Jarosław Wałęsa. W trzęsących dłoniach niesie dwie kartki A4. Ma oddać hołd premierowi zgodnie z kultem jednostki. Zaczyna czyta tak zwane, własne oświadczenie. Sprawia wrażenie, jakby je widział pierwszy raz na oczy. Duka, żadnego zdania nie potrafi przeczytać jednym tchem. W każdym poprawia co najmniej jedno słowo. A przecież jest gramotny - umie czytać i pisać. Ale te litery jakieś takie małe - tylko 15 punktów. A może powinien wziąć okulary? No nie, nie po to się zapisywał do parlamentarnej grupy kobiet, żeby nosić okulary. Posłanki muszą go podziwiać. Dziwi się, jaki jest mądry, jakie trudne słowa używa eskalacja, refleksji, koalicjantów, zgrabienie, pernamentnego, żałosnych spektakli, kreowane, pokłosie, symbolicznych, interwencja, kontekście, ewidentnego, zniwelować, ratyfikować. Takich to nawet tatuś nie widział w krzyżówkach. Czemu ten marszałek nie daje mu skończyć? Przecież mu powiedzieli, że to tekst na cztery minuty i trzydzieści sekund. A przecież on miał równe pięć minut. Uff, już kończy. No, ale im powiedział. Jak ojciec, to jego słynne słowa sprzed lat Co miałem powiedzieć, to przeczytałem, czy jakoś tak. Następnym razem powie im więcej.

Iwona Guzowska wie, jak kręcić lody. W Sejmie głosu nie zabrała, przecież ona jest od kopania i siedzenia w barze. Jako stuprocentowa barmanka, wynajęła lokal na swoje biuro poselskie, w swojej spółce. Nie ma tabliczki, bo po co ktoś ma przyjść i głowę zawracać. Nie ma też telefonu, bo po co ktoś ma dzwonić i przeszkadzać. Na wyposażenie biura dostała 9.000, a co miesiąc na jego działanie ryczałt 10.000. Julka Piterka jej nie podskoczy, bo się będzie bała kopnięcia.
Piotr Kaczorowski

Bajka współczesna


20.12.2007 22:08
A jednak są cuda. Aleksandra Jakubowska uznana została przez sąd jako niewinna. Sędzia tłumaczył, iż nie była świadoma, że robi coś sprzecznego z prawem. Ukarano za to jej zastępczynię rokiem więzienia w zawieszeniu, czyli karą symboliczną. Czy ona była świadoma tego, co robi, skoro osoba wydająca jej polecenie, nie było tego świadoma? Paranoja.
A co się wydarzyło? Dokładnie nie wiadomo, ale ja postawię swoją hipotezę. Bogini agora chciała kupić telewizję Polsat. Targowano cenę. Kupcy chcieli zapłacić mniej niż chcieli dostać sprzedawcy. Kupcy zaczęli szantaż, jak nam nie sprzedacie, to nasi ludzie w krajowej radzie nie przedłużą wam koncesji. Ale sprzedawcy nie byli w ciemię bici. Też mieli swoje argumenty. Postraszyli kupców - zablokujemy ustawą poszerzanie waszych zasobów medialnych. To spowodowało kontynuację negocjacji. Adam Michnik, chyba ze względu na słabą pamięć, nagrał jedną lub więcej z takich rozmów. Wszystko zależało od dwóch słów w ustawie. Ich pojawianie się lub ich brak powodował, iż bogini agora przekraczała lub nie magiczny procent udziałów w mediach. Targi trwały, ustawa się zmieniała. W końcu ustalono, iż sprzedaży nie będzie, ale bogini agora otrzyma, w ramach rekompensaty, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne. Aliści w grudniu okazało się, iż rekompensatę otrzyma ktoś inny. Kilka dni później ogłoszono wyniki tak zwanego dziennikarskiego śledztwa.
Podsumuję słowami biskupa Ignacego Krasickiego Ach, cóż to jest za bajka, wszystko to być może. Prawda, ja to jednak między bajki włożę.
Piotr Kaczorowski

Szaleństwo czy metoda?


19.12.2007 10:48
Każdy dzień przynosi złe nowiny, które każą się zastanowić, czy normy psychiczne w Polsce nie zostały przypadkiem zmienione. Ludzie plotą takie brednie, zachowują się dziwnie i co najgorsze, nikt się temu nie dziwi.

Dziś tak zwany rzecznik praw ucznia dał dowód, iż jego etacik jest nie tylko zbędny, ale i szkodliwy. Ogłosił, iż zadawanie dzieciom do domu jest sprzeczne z konstytucją. To brak wiedzy o nauczaniu, zapamiętywaniu. Kompromitacja.

Julia Pitera opracowała raport o CBA na podstawie wycinków prasowych i plotek, które nazwała źródłami pośrednimi. Stwierdziła, iż w działaniach nie było nieprawidłowości. To ciekawe, czyli uznała akcje w ministerstwie rolnictwa, aresztowanie swojej koleżanki Sawickiej, inwigilację Kaczmarka za zgodne z prawej. Co na to jej mocodawcy? Czy znowu karzą jej odszczekać, jak było z trybunałem konstytucyjnym? Widziała za to aż trzy nieprawidłowości w wewnętrznym funkcjonowaniu. Trudne słowa, kto wie, co one znaczą?

Dziś, w Sejmie, POkemon Kazimierz Kutz wrzeszczał do posłów, żeby sobie nie wycierali gęby Barbarą Blidą, żeby nie zbijali na niej kapitału politycznego. No właśnie, a kto zbija? Jej byli koledzy.

Dwa dni temu, Teraz my zaprosili do studia dwie żony aresztowanych komandosów, oskarżonych o mordowanie ludności cywilnej w Afganistanie. Przygotowali je do występu, ubrali, umalowali na seksbomby i przyuczyli, jak mają się zachowywać, żeby wyprowadzić z równowagi ministra Aleksandra Szczygło. Najbardziej chamski numer polegał na tym, iż kazano im mówić per panie były ministrze, co jest po prostu obraźliwe. Miały nauki intonacji, kazano im przerywać ministrowi, nie dawały mu odpowiedzieć na żadne pytanie do końca. Niestety nie poprawiono im myślenia, logiki, inteligencji, zasobu słów, ponieważ na to trzeba dużo czasu. Więc panie mówiły nasi chłopacy, zapominały słowa były i od czasu do czasu zwracały się per panie ministrze. Żądały groźnie panie były ministrze, widzowie czekają na pytanie, zamiast na odpowiedź. Szczyt kompromitacji osiągnęły, kiedy próbowały wmówić, iż zamiast zarobić na wojnie, ich mężowie musieli sobie sami kupować hełmy, kamizelki, amunicję. I dodały, iż pojechali tam na wczasy, a nie na walkę.
Prowokacja się nie udała, Aleksander Szczygło zachował spokój do końca programu.
Piotr Kaczorowski

I mędrzec i starzec


18.12.2007 19:16
Donald Tusk zgłosił Lecha Wałęsę do rady starych mędrców, którzy będą wytyczać plany rozwoju unii. Wcale mnie nie dziwi, iż były prezydent jest wzorcem intelektu dla obecnego premiera, który wychował się na podwórku. Każdy zachwyca się geniuszami na swoją miarę. Podstawowe umiejętności Lech Wałęsa ma - umie wznosić toasty. Przetestowali to w Magdalence tacy ludzie honoru jak Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak, Adam Michnik, Bronisław Geremek. Krzyżówki każdy będzie rozwiązywał w swoim języku, ale i tu nie będziemy się wstydzić za naszego reprezentanta. A turniej ping ponga wygra lekutko. Potem dobije ich w czasie łowienia ryb. Jednej rzeczy trzeba będzie go nauczyć - podnoszenia rąk w czasie głosowania. Ale do tego celu wykorzysta się osiągnięcia empiryczne Pawłowa.
Piotr Kaczorowski

Wikipedia wie wszystko


17.12.2007 12:24
Dziś, o godzinie 14.00, czyli za 96 minut. Jarosław Sellin ogłosi, iż opuszcza PiS. Wikipedia już ma tekst, iż dziś opuścił. Ciekawe, iż to jest nie pierwszy fakt, który Wikipedia ogłasza przed zdarzeniem.
Natomiast dziwię się Jarosławowi Kaczyńskiemu, iż wziął do swojej partii Jarosława Sellina. Ja bym, na jego miejscu, nie wziął osoby, która przez sześć lat (1993-1998) kierowała głównym programem informacyjnym telewizji Polsat. Nawet, jak był rzecznikiem rządu Buzka, a właśnie dlatego też nie. Za błędy trzeba płacić. PiSu to nie osłabi, o łajdactwie uciekinierów nie ma co pisać.
Czy oni pójdą do POkemonów? Wątpię, tam by nic nie znaczyli. Ale, jeśli by wyciągnęli jeszcze paru koleżków, to byliby języczkiem u wagi przy odrzucaniu weta prezydenta, przy zmianie konstytucji. Historia naszego parlamentu pokazuje, iż posłowie byli kuszeni za głosy. Byli po prostu kupowani pośrednią i bezpośrednią walutą. Czy te cwaniaczki też mają takie plany? Czas pokaże.
Wystarczyłoby zmienić prawo - osoba może kandydować, gdy należy do partii co najmniej pięć lat. Partia może wystawiać listy, gdy istnieje co najmniej pięć lat. Przechrzty, czyli ludzie bez honoru, zwykli zdrajcy wyborców, przechodzące z partyjki do partyjki, zakładające co raz to nowe kanapy, znikłyby z naszej sceny politycznej.
Piotr Kaczorowski

Marek Borowski się wstydzi


17.12.2007 10:59
Blog, to miejsce do przemawiania, do zabierania głosu, do zwracania się do czytelników. Marek Borowski zwrócił się do swojego czytelnika Zbigniewa Ziobry następującymi słowami: Milcz waść, wstydu oszczędź. Nasuwa się pytanie, skąd autor wie, kto go czyta? Ale to drobiazg, skupmy się na treści. Cytat jest trawestacją słynnych słów Andrzeja Kmicica, wypowiedzianych w deszczowy wieczór do Michała Jerzego Wołodyjowskiego, który przyjechał odbijać Aleksandrę Billewiczównę. W celu oszczędzenia ludzi, Andrzej Kmicic zaproponował pojedynek wodzów na szable. Aliści nie szło mu dobrze, poczuł się ośmieszany przez mistrza nad mistrzami i w trakcie walki szeptem wyraził prośbę do przeciwnika Kończ waść, wstydu oszczędź. Michał Jerzy Wołodyjowski ciął go szablą w głowę i nierówna walka się skończyła.
Zastanawiam się, czemu Marek Borowski czuje, iż Zbigniew Ziobro bawi się z nim w kotka i myszkę, ośmiesza go. I czemu prosi, aby oszczędził Markowi Borowskiemu wstydu. Chyba, że... Chyba, że Marek Borowski nie bardzo rozumie co pisze i mówi... Eee, to nie jest możliwe, przecież lubi łamigłówki, przestawia drewniane figurki, bierze karty do ręki. Czy to jest możliwe, żeby nie przeczytał książki Henryka Sienkiewicza? Dziwne. Wierzyć się nie chce.
Piotr Kaczorowski

Julia bez Romea


15.12.2007 12:06
Tytuł by pasował, gdyby jej samochód nazywał się Alfa Romeo. Spłonął dokumentnie. Wszyscy widzieli. Spłonął cały, nic z niego nie zostało. Tymczasem gazeta wyborcza napisała dziś donos na Julię Piterę, iż młoda polonistka miała w spalonym samochodzie dokumenty, a dziennik je przechwycił. Donos ma dwojaki wymiar. Pierwszy sugeruje, iż kowbojka wynosi z pracy, ministerstwa dokumenty służbowe, co jest zwykłym przestępstwem. Nie tak wielkim, jakby to były dokumenty tajne, ale zawsze przestępstwem. Drugi wymiar to lekkomyślność polonistki, która zostawia dokumenty w aucie. To kolejny dowód na jej brak kwalifikacji to pełnienia jakichkolwiek funkcji. Dodając jej sprzeczne wypowiedzi, wydaje się, iż w szybkim powinna się udać na kozetkę do kolegi Klicha. Dobrze by było, gdyby on najpierw wysłuchał jej rewelacji, zanim zanudzać będzie media, do których pcha się kilka razy dziennie. Chyba ma zaniżoną samoocenę, w czym minister obrony narodowej też może jej pomóc.
Osobny problem ma gazeta wyborcza, która musiała ukraść dokumenty z policji lub ABW, wszak były niby w samochodzie. A jeśli nawet dziennikarz przechodził i płomień ognia wyrzucił w niego dokumenty, to zabranie ich też jest kradzieżą. A już przyzwoitość nakazywałaby oddać polonistce.
A co zawierały dokumenty? Dokładnie nie wiadomo, bo gazeta wyborcza jak zwykle kłamie. Pisze bowiem, iż jest to umowa dzierżawy na 30 lat działki wielkości 1.35 hektara przez ojca Tadeusza Rydzyka. W tekście jest sugestia, iż działkę dzierżawią Redemptoryści. Czyli nie Radio Maryja, czyli nie ojciec Tadeusz Rydzyk. I pewnie nie Redemptoryści tylko wyższa uczelnia lub fundacja, która nią kieruje. Jest napisane nawet, iż przeznaczenie działki to tereny zielone, czyli rekreacyjne dla studentów i wykładowców uczelni. Działka graniczy z budynkami szkoły wyższej.
Na końcu jest wreszcie postawiony zarzut: cena za dzierżawę wynosi 3 złote za metr, a ceny w Toruniu zaczynają się od 15 złotych. Być może, iż takie są ceny w centrum Torunia. To i tak nie ma znaczenia, ponieważ ceny dzierżaw są różne, a najniższe właśnie dla obiektów sportowych, oświatowych, kulturalnych. Tak jest na całym świecie, w całej Europie, tak jest w Polsce. Szkoły nie mogą płacić takiej samej samej stawki jak centra handlowe. Nawet pederaści z nieistniejącej już le madame płacili niższy czynsz niż zwykłe restauracje, bo raz w tygodniu mieli tam teatrzyk. Ale ich prawa należy chronić.
A dwa dni temu, Mariusz Kamiński oświadczył, iż prokuratura rzeszowska o nic go nie ściga, iż kowbojka nie występowała o żadne dokumenty z CBA, więc jak może zrobić raport, a poza tym, czuje się poszkodowana przez CBA, to jak może być obiektywna. Młoda polonistka potwierdziła, iż raportu prędko nie napisze. Może czekać na edytor tekstu z modułem do polskiej korekty językowej?
Piotr Kaczorowski

Obłuda Leszka Millera


14.12.2007 09:54
Wszystkie media cieszą i nadają dziś informację o następującej treści:
Dziś, w samo południe rozpoczyna się proces, jaki wytoczyłem Zbigniewowi Ziobro. Sąd Okręgowy w Warszawie rozpatrzy pozew przeciwko byłemu ministrowi w związku z jego kłamliwymi wypowiedziami na mój temat - informuje w swoim blogu Leszek Miller.
Leszek Miller wskazuje na to, że minister Zbigniew Ziobro na specjalnej konferencji prasowej obwinił go o zadeptywanie śladów na miejscu zabójstwa generała Papały i umożliwienie ucieczki z Polski Edwardowi Mazurowi dopiero po miażdżącej ocenie wniosku o ekstradycję Edwarda Mazura dokonaną przez amerykański sąd.
Oczywiście, Leszek Miller ma prawo czuć się obrażony, ma prawo dochodzić swoich racji przed sądem. Ale kto go uraził? Człowiek, którego Leszek Miller nazwał zerem. Cała Polska to słyszała i widziała. Kilka miesięcy temu, pytany o to zdarzenie, Leszek Miller oświadczył w radiu TOK, iż wtedy przeszacował Zbigniewa Ziobro, czyli iż go oceniał jak w piosence mniej niż zero.
Zastanówmy się filozoficznie, czy ktoś, kogo tak nisko cenimy, może nas obrazić? Czy możemy się przejmować tym, co mówi? Ocena obu wypowiedzi jest jednoznaczna - Zbigniew Ziobro podał beznamiętnie przebieg wydarzeń, z którymi Leszek Miller się nie zgadza. Natomiast Leszek Miller wypowiedział bardzo pejoratywny sąd o Zbigniewie Ziobrze. Pozostawiam Czytelnikom osąd, kto zachował się kulturalnie, a kto nie.
Ale nie to jest ważne. Ciekawsze jest coś innego. Oto jest to proces cywilny. Pierwsza rozprawa będzie pojednawcza, obie strony dostaną czas na dojście do zgody. Gdy to się nie uda, rozpocznie się tak zwana rozprawa główna. I zanim ona się rozpocznie, Zbigniew Ziobro ma prawo wnieść kontrpozew, czyli wytoczyć kontrproces Leszkowi Millerowi. Obie sprawy będą toczyć się jednocześnie. Nie wróżę sukcesu Leszkowi Millerowi, również mu tego nie życzę.
Piotr Kaczorowski

13 Grudnia


13.12.2007 22:24
Dziś rano zaświeciło słoneczko. Był piękny dzień. A potem znowu chwycił mróz. Nie taki ostry jak 26 lat temu. Wtedy żołnierze marzli przy koksownikach. Mieli warty w kluczowych punktach miast. O północy wyłączono telefony, radio i telewizję opanowali zaufanie ludzie. Tuż po północy, w całej Polsce, przy pomocy łomów wyważano drzwi i wyciągano z łóżek ludzi, którym marzyła się wolna Polska. Tego nie robiło wojsko. Poza kilkoma generałami, wojsko były przykrywką dla działań sił podległych MSW. Ogłoszono stan wojenny. Uczyniła to samozwańcza Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Szybko pojawiły się napisy WRON WON. Funkcję prezydenta pełniła wtedy tak zwana rada państwa, która prawie jednomyślnie zatwierdziła wszystko. Prawie, bo z 14 osób sprzeciwił się jedynie Ryszard Reiff. Za to został prawie natychmiast odwołany. Nie doczekał obecnej rocznicy - zmarł kilka dni temu.
Przez kilka tygodni trwał krwawy terror. Opór był łamany bezwzględnie. Najbardziej tragicznie były wydarzenia w kopalni Wujek, w której zamordowano dziewięciu górników, a wielu było rannych. Winni do tej pory nie zostali ukarani. Nie było wtedy szanowanych praw człowieka, na wszystko potrzebne było zezwolenie. Była godzina milicyjna. Stan wojenny trwał ponad 4 lata, stopniowo był łagodzony.

Dziś, historia zakpiła z Polaków walczących o wolność i niepodległość. Dziś Donald Tusk i Radosław Sikorski zrzekli się suwerenności naszego kraju. Podpisali konstytucję nowego tworu - unii. Tę konstytucję miały przyjąć w referendach wszystkie państwa unii. Ale Francuzi i Holendrzy nie dali się ogłupić - głosowali w referendach na NIE. W Polsce też chciano szybko zrobić referendum. Ale już nie miało to sensu. Były też kiedyś referenda w sprawie wprowadzenia wspólnej waluty. Ale już nie będzie więcej. Po co się zdawać na niepewny wynik głosowania? Zmieniono nazwę konstytucji na traktat reformujący, który nazwano lizbońskim. Główna reforma polega na zniesieniu jednomyślności przy podejmowaniu decyzji.
Nie od razu stracimy pełnię samodzielności. Nastąpi to stopniowo. Po kawałeczku będziemy mieli narzucane odgórne prawo, małymi kroczkami przestaniemy podejmować decyzje. Sejm będzie zaklepywał i powielał prawo stanowione w Brukseli, rząd będzie stamtąd otrzymywał polecenia, wytyczne. Nasza konstytucja stanie się zbędna. Tak zbędna, ale najpierw trzeba będzie z niej wyczyścić niektóre zapisy o suwerenności czy niezależności naszego prawa.

Unia powinna się ograniczyć do otwarcia granic, zniesienia cła w wewnętrznych granicach i równości praw w wyborze pracy, zamieszkania. A tego nie mamy. Najbliższy nasz sąsiad - Niemcy jest tego najlepszym przykładem. My tam nie możemy pracować, a oni u nas mogą. U nas jest swoboda, w Niemczech urzędy zabraniają mówić w domu językiem polskim. Przykłady można mnożyć.

Dziś bardzo smutny dzień.
Piotr Kaczorowski

Mięso armatnie


12.12.2007 19:16
Minister Sawicki poleciał w środku nocy do Moskwy. Potem ogłosił, iż może Rosjanie zniosą embargo na polskie mięso. Następnie okazało się, iż za tydzień, w Królewcu, będzie cofnięte embargo. Euforia opanował media, które cały dzień trąbią o sukcesie Donalda Tuska. Sam premier piał z zachwytu. Aliści jego zastępca, wicepremier Waldemar Pawlak poszedł dalej i wypowiedział się, iż to jest wielki sukces unii europejskiej. Z kolei rosyjski minister rolnictwa, powiedział, iż badania polskich zakładów mięsnych wykazały dobrą jakość ich produktów.
No to spróbujmy to zrekapitulować, żeby stwierdzić czyj to jest sukces. Wierząc rosyjskiemu ministrowi rolnictwa i naszemu wicepremierowi, dzięki działalności urzędników unii, którzy prowadzili negocjacje i testy z Rosjanami, wyjaśniono ostatecznie, iż polskie mięso jest zdrowe. Więc jest to sukces poprzedniego polskiego rządu, który zmusił unię do negocjacji z Rosją. Unia nie chciała się zajmować sprawą embarga, ale nasz rząd pouczył unię, iż Polska jest jej częścią, więc unia musi występować przeciw Rosji jednolitym frontem. Polski rząd wręcz zaszantażował unię i cel osiągnął. Co ma z tym wspólnego Donald Tusk i jego rząd? Nic nie ma, on to chciał popsuć.
Ale ktoś powie, iż rosyjski minister kłamie, iż mięso polskie zawsze było dobre, iż chodziło o coś innego. W takim przypadku, byłoby to działanie polityczne Rosji, wymierzone w wewnętrzne sprawy Polski. A kiedy wprowadzono embargo? Ano tuż po poprzednich wyborach. Wygląda więc na to, iż Rosji nie podobał się poprzedni rząd polski i po fiasku koalicji PiSPO, wprowadził embargo na polskie mięso, z celu wywołania niezadowolenia rolników z rządu. W takim przypadku, koniec poprzedniego rządu oznaczał ustanie przyczyny embarga na polskie mięso. Idąc dalej tym tokiem rozumowania przypomina się analogia sytuacji Polski w osiemnastym wieku. Wtedy na płatnych usługach Rosji i Prus, było wielu polskich polityków, którzy szkodzili własnemu państwu. Oj, może się zatrzymam. Jednakże w drugim przypadku trudno mówić o sukcesie Donalda Tuska. Prędzej już można mówić o sukcesie imperium rosyjskiego.
Piotr Kaczorowski

Burzliwy wtorek


11.12.2007 21:58
Nic nie zapowiadało, iż dzień będzie się różnił od innych. Było szaro, sennie, smutno. Aż nagle nastroje zostały poruszone.

Urząd Miasta Warszawa poinformował o wydatkach poniesionych na usługi zlecone prawnikom w sprawie oświadczenia o działalności małżonka Hanny Gronkiewicz-Waltz - Koszt zleceń wykonywanych przez Kancelarię Baker & McKenzie Gruszczyńscy i Wspólnicy dla Urzędu Miasta Warszawy wyniósł około 72 000 złotych. To prawdziwy skandal. Przecież każde dziecko wie, iż działalność gospodarczą prowadzi się tam, gdzie jest się zarejestrowanym. Potwierdził to kilka dni temu Trybunał Konstytucyjny, który też niepotrzebnie się tym zajmował. Prezydent Warszawy próbowała oszukiwać mieszkańców, ale nikt jej nie wierzył. A jej wrzask tylko bardziej ją kompromitował. Co na to Julia Pitera? Czy już rozpoczęła ściganie?

Dziennikarki Rzeczypospolitej zebrały interesujące informacje. Otóż Julia Pitera słucha się we wszystkim męża. Jak wspomina Maciej Białęcki: Każde zdanie zaczynała od mój mąż uważa, ale ponieważ wszyscy się z niej śmiali, to przestała. Nigdy jednak żadnej afery nie wykryła. Akurat Maćkowi wierzę, to dobry, uczciwy człowiek, doktor chemii. Co prawda dał się kiedyś uwieść agentce służb specjalnych Dorocie Michalec, która dzięki jego rekomendacji dostała pracę sekretarki w biurze Porozumienia Centrum, ale jako kawaler był łatwą jej ofiarą. Zresztą miała czym kusić. Ale odbiegłem od tematu. Właśnie przez męża została usunięta z Porozumienia Centrum. Prezes partii, Jarosław Kaczyński, miał wtedy dostęp do akt bezpieki i przesiał wszystkich kandydatów do Sejmu. Żaden z nich nie znalazł się na liście kapusiów. Musiał wtedy trafić na teczkę Pawła Pitery, który przyznał się, iż podpisał zobowiązanie do zachowania rozmowy w tajemnicy. Potem znalazł się na liście Bronisława Wildsteina.
Julia Pitera została więc radną z UPR, ale tam też się na niej szybko poznali, więc cztery lata później została wciągnięta na listę z osobistej rekomendacji Mariusza Kamińskiego. Tak, właśnie tego. Tego, którego chce zniszczyć wszelkimi dostępnymi środkami. Jej bezwzględność była także widoczna sposobem, w jaki została prezesem Transparency International. Jak to się mówi, zrobiła w bambuko profesora Jacka Kurczewskiego. Do POkemonów przystąpiła, gdy Donald Tusk czyścił ludzi Pawła Piskorskiego. Donosy, to jej domena. Nic więc dziwnego, iż dostała dziś szału i nie mogła spokojnie mówić. Zresztą, kiedy ona mówiła spokojnie?

Szału dostał też Donald Tusk, ponieważ prezydent chce jechać na szczyt do Brukseli. Dziś rozmawiał z Anielą Merkel (takie samo nazwisko nosi jego były kumpel Jacek), ale niczego nie osiągnął.

Na Donalda Tuska rozsierdził się ojciec Tadeusz Rydzyk, który oświadczył, iż nie będzie dłużej milczał i pozwoli ludziom mówić, a nawet zrobi demonstrację w Warszawie.
Piotr Kaczorowski

Prawo i Sprawiedliwość


10.12.2007 19:57
W sobotę odbył się kongres Prawa i Sprawiedliwości. Cieszył się dużym zainteresowaniem wyznawców bogini agory. Liczyli oni na rozpad czołowej partii. Od kilku tygodni modlili się w tej intencji. Judzili, wyszukiwali dysydentów, dawali im możliwość brylowania w mediach. I co? Wszystko na próżno. Awantur podczas kongresu nie było, prezes Jarosław Kaczyński uzyskał votum zaufania ogromną większością głosów. Tak zwani dysydenci, będą lada dzień rozmawiać z prezesem i jest spora szansa, iż pozostaną w partii. Więc od niedzieli, media przestały się nimi interesować.

Donald Tusk obiecał Niemcom tak zwane centrum wysiedlonych w Gdańsku. Sąsiedzi nie potraktowali go poważnie, wręcz wyśmiali go.

Julia Pitera dowodzi każdego dnia, iż nie nadaje się do powierzonych jej obowiązków. Dziś wyśmiał ją był prezes NIK, za zarzuty Julki, iż Najwyższa Izba Kontroli nie przynosi dochodów, a powinna. Pitera chciała połączyć w jedną instytucję CBA i NIK. I oświadczyła, iż nie rozumie, czemu inni pukają się w czoło, słysząc o tym pomyśle.

Zbliża się 13 grudnia. Media milczą, iż za trzy dni Polska straci resztki swojej niepodległości. Media w ogóle o tym milczą. Bo co by miały do powiedzenia?
Piotr Kaczorowski

Radio Maryja


08.12.2007 12:02
Radio Maryja powstało szesnaście lat temu. Stopniowo zdobywa co raz większą rzeszę słuchaczy. Przez dwanaście godzin dziennie modli się ze słuchaczami, przez kilka godzin radzi i pomaga, przez kilka puszcza muzykę i przez ostatnie kilka godzin podaje informacje i komentarze. Pod względem programów religijnych zdecydowanie przewyższa radio Józef i radio Warszawa. Ma od nich mniej muzyki, mniej audycji politycznych. Ale ma większy zasięg.
I właśnie za podawanie informacji i niewielką liczbę komentarzy, radio Maryja jest tępione przez wyznawców bogini agory. Jest tępione, szkalowane, wyśmiewane, wyszydzane, ponieważ łamie monopol informacyjny. Podaje prawdziwe informacje, które w mediach pozostałych są przemilczane, skrzętnie ukrywane. I to się nie podoba wyznawcom bogini agory, którzy prowadzą stały nasłuch, którzy próbują się przyczepić do każdego zdania, czy słowa wyrwanego z kontekstu. Ale sukcesów w tej działalności mają niewiele, więc często posługują się kłamstwem lub insynuacjami. Sugerowali, iż przełożeni polscy i generalni zakonu Redemptorystów zamkną rozgłośnię. Obecna rocznica, świętowana od wczoraj, zadała temu kłam. Wyznawcy bogini agory wysłali swoich szpicli, zwanych dziennikarza do szpiegowania święta rozgłośni katolickiej. Na bieżąco relacjonowali obchody szesnastej rocznicy powstania radia. Szukali dziury w całym, ale nie udało im się przyczepić do niczego. Podobnie jak podczas haniebnej prowokacji dziennikareczki podczas trzynastogodzinnego lotu ojca Tadeusza Rydzyka. Nawet obelżywe wyzwiska w kierunku Redemptorysty nie osiągnęły zamierzonego celu - wyprowadzenia go z równowagi.

Atak na media idzie szerokim frontem. POkemony chcą zawładnąć telewizją publiczną. Atak idzie na prezesów TVP i PR, którzy zostali wezwani przed komisję sejmową, bo jej przewodnicząca nic nie wie, ale coś słyszała. Atakowane też są pojedyńcze osoby, jak na przykład Patrycja Kotecka, z której robi się idiotkę, sadystkę, osobę nienawidzącą mężczyzn. A wczoraj szczyt chamstwa pokazała jedna gazeta, która zamieściła na pierwszej stronie zdjęcie, przedstawiające dziennikarkę, gdy 11 lat temu, prowadziła kampanię przeciwko rakowi piersi. To jest obrzydliwe. Same piersi są ładne, podobnie jak Patrycja Kotecka, która bije urodą na głowę wyznawczynie bogini agory. Obrzydliwość polega na tym, iż zdjęcie jest zamieszczone bez zgody bohaterki, zdjęcie, które było kiedyś na okładce kobiecego pisma Naj. Jak się okazuje, w walce o monopol informacyjny, wszystkie chwyty są dozwolone.
Piotr Kaczorowski

Prawa człowieka


07.12.2007 10:29
Dużo się mówi o prawach człowieka. Nawet mamy w Polsce jego licznych obrońców. Jest taka fundacja helsińska. Od czasu do czasu krzyczy. Oburza się. Chyba tylko jak dostanie polecenie. Jest ulubienicą bogini agory, którą ją nabożnie reklamuje. Jeden z jej założycieli, Adam Bodnar, sam się chwalił w radiu TOK, czemu zamienili stowarzyszenie w fundację. Po to, aby mogli wyciągać nasze społeczne pieniądze i przelewać je do swojej kieszeni. Opisał to na własnym przykładzie.
Otóż otrzymał on z unii grant, czyli pieniądze. Oczywiście unia niczego nie daje, tylko rządzi naszymi polskimi pieniędzmi. Gdyby koledzy z rządu dali mu te pieniądze, byłby wrzask. A tak mają czyste ręce - unia dała. Unia dała fundacji. Na co? Na badania precedensów prawnych. Badania prowadzi właśnie Adam Bodnar. U nas nie Ameryka, precedensów nie ma. Mamy inne prawo. To co bada pan Bodnar? Tego już nie powiedział. A komu to potrzebne? Nikomu. To po co to robi? Żeby miał z czego żyć oraz po to, aby był dyspozycyjnym tak zwanym ekspertem bogini Agory.
Właśnie dwa dni temu, dostał rozkaz bronienia tych, co łamią prawa człowieka. I atakowania tych, co bronią praw innych ludzi. Jak to możliwe? Ano po kolei.
Sąd gospodarczy nałożył karę 500.000 złotych na Polsat. Za łamanie praw człowieka. I właśnie Adam Bodnar dowodzi, iż kara jest za surowa, a najlepiej powinno się zlikwidować przepis, na podstawie którego wyznaczono karę, to by jej w ogóle nie było. Przy okazji dziennikarka zagłuszyła informację, iż unia chce karać tę samą stację telewizyjną za przekraczanie czasu reklam.
A na czym polegało przewinienie? Otóż w programie Polsatu jedna pani, która się nazywa Kazimiera Szczuka, wyszydzała, wyśmiewała, wykpiwała, przedrzeźniała inwalidkę Magdę Buczek. Tego faktu wyznawcy bogini agory nie podważali. Komentować tego się nie chce. Ciekawe, jaka była reakcja Szczuki, gdyby ktoś jednym słowem zakpił z jej pederastii? Wrzask byłby ogromny, nie widziano by żadnych przesłanek usprawiedliwiających. Nie widziano by praw człowieka.
Piotr Kaczorowski

Samobójca woli śmierć


06.12.2007 20:38
Dziś w Sejmie omawiano projekt powołania komisji do zbadania przyczyn śmierci Barbary Blidy. Zupełnie nie wiadomo, w jakim celu. Dziś TVN pokazała wywiad z mężem denatki, który potwierdził wyraźnie, iż zastrzeliła się sama, ponieważ sama był w łazience. To po co ta komisja? Czy jak się dziś zastrzelił policjant we Włocławku, to też tę sprawę będzie badać specjalna komisja poselska? Przy okazji dowiedzieliśmy się od jej koleżanki, iż samobójczyni tuż przed śmiercią wyleczyła się ze śmiertelnej choroby. Może właśnie ta choroba była jedną z przyczyn targnięcia się na życie.
Wnioskodawcy - komuniści, obarczają winą za śmierć swojej koleżanki Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro. Oni już wyrok na premiera i ministra wydali. Cynizm komunistów nie zna granic. Rozgrywanie śmierci swojej koleżanki jest odrażające. Niestety, jawnie w tym pomagają POkemony. Obiektywnie zachował się przedstawiciel PSL.

Głos zabrała minister Bieńkowska. Szybko dowiodła, iż oprócz nieznajomości języka angielskiego, nie umie też mówić po polsku. Swoją wypowiedź dla radia TOK okrasiła określeniem półtorej roku.

Co raz nowych rzeczy dowiadujemy się o ministrze Ćwiąkalskim. Okazuje się, iż wystawiał również ekspertyzy korzystne dla hochsztaplera Marka Dochnala. Okazuje się, iż specjalizuje się w ochronie wielkich przestępców.

Mamy pierwszy cud - do kraju powracają wygnańcy. Najpierw Krauze, potem Stokłosa, Kulczyk, Mazur. Premier Donald Tusk będzie ich witał chlebem i solą. Przynajmniej tak obiecywał.
Piotr Kaczorowski

Milczenie kobiet


05.12.2007 11:00
Prawdopodobnie premier Donald Tusk zakazał swoim ministrom wypowiadać się publicznie. Boi się, iż powiedzą całą prawdę o planach rządu oraz skompromitują się maksymalnie. I ma rację. Do tej pory każda ich wypowiedź to jeden wielki blamaż. Nawet rzecznik rządu, pani Liszka jest, a jakoby jej nie było. Milczy jak grób. Zakaz powinien tez dotyczyć Ćwiąkalskiego, Chlebowskiego, Schetynę, Klicha. Najlepiej wypadają ministrowie, którzy milczą. Nawet Władysław Bartoszewski zyskuje na tygodniu milczenia.
Gdyby Kazimierz Marcinkiewicz pokazywał publiczne wrzaski Hanny Gronkiewicz Waltz, byłby teraz prezydentem Warszawy. Wystarczyło jej umożliwić autoprezentację.

Awans za ekspertyzę


04.12.2007 21:43
Spłonął samochód Julii Pitery. Wczoraj mówiła, iż nie wierzy w podpalenie. Dziś mówi, iż od samego początku nie miała wątpliwości, iż jej samochód został podpalony. Polonistka! Ciekawe, iż jakiś Szwed nakręcił film o spaleniu samochodu od samego początku. Widać było, iż ogień szybko przemieścił od przedniego prawego koła do tylnego. To oczywiście przypadek, iż czekał w gotowości z kamerą. Eksperci wypowiadali się, iż mógł do być samozapłon silnika lub opony. Ale nawet pożyteczni idioci w to nie uwierzyli. Z filmu można wywnioskować, iż ogień popłynął po substancji łatwopalnej. Dzisiejsi eksperci mówią o szmatach z benzyną. To też lipa. To było coś bardziej gęstego, wolniej się spalającego i dającego wyższą temperaturę. I prawy bok samochodu musiał być tym polany. Zimny metal tak szybko się nie zapali.
Pamiętam jak w 1978 był wybuch w Rotundzie. Miałem wtedy szczęście, grałem poranną partię w pałacu Lubomirskich, przeciwnik szybko mi się poddał, a mógł jeszcze się bronić. Pojechałem do Rotundy, odebrałem książeczkę oszczędnościowa i zostawiłem drugą do oprocentowania. Pół godziny przed wybuchem. A mogłem być tam punkt 12. Pojechałem do babci na obiad, gdy wracałem widziałem już ruinę. Potem w TV, za eksperta robił pułkownik z WATu, Edward Włodarczyk. Wytłumaczył, iż budynek PKO rozwalił nie terrorysta, a tak zwany wybuch przestrzenny. Polegał on na tym, iż gaz z miejsca, gdzie go było mało, przemieszczał się tam, gdzie go było dużo. Jak go było dużo, to się sprężył i wybuchł. Edward Włodarczyk natychmiast został generałem.
Minister Ćwiąkalski tuż przed wyborem na ministra, zrobił ekspertyzę, iż Ryszard Krauze jest słabo winny. I tydzień temu prokuratura cofnęła nakaz aresztowania. Na wszelki wypadek, prokurator Engelking został odwołany. Pan Rysio wraca do kraju.
Wyznawczyni bogini agory, ekspertka od pederastii, Anna Laszuk, która w wieku 17 lat doznała zawodu miłosnego (koleżanka wyśmiała jej wyznanie miłości i przestała chodzić z nią za rączkę), też ma nowego eksperta od polityki. Jest nim Stanisław Ciosek. Wikipedia o nim mówi Ukończył Wyższą Szkołę Ekonomiczną w Sopocie (1961). W latach 1980–1985 sprawował funkcję ministra do spraw związków zawodowych, 1983-1984 jednocześnie ministra pracy, płac i praw socjalnych. Był członkiem Biura Politycznego KC PZPR (1986–1989). Współorganizował Okrągły Stół. W latach 1989–1996 był ambasadorem RP w Moskwie. Podczas prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego był jego doradcą. Pełnił mandat poselski na Sejm PRL w latach 1972-1985. Jak widać wybitny intelekt i fachowiec.
W sieci pojawiły się informacje o długach, których dokonali Ewa Kopacz (zadłużenie szpitala) i Zbigniew Chlebowski (zadłużył PGR). Oboje na ten temat niczego nie mówią, nie wypierają się. To chyba jacyś źli ludzie tak ich szkalują.
Z kolei sama bogini agora, która wyznacza, jakie tematy mają być poruszane, a jakie zmilczane (na przykład słynny zakaz blokowania informacji o zarzutach poselskich mówiących, iż Buzek był agentem), puściła plotkę, jakoby PiS dawał wytyczne swoim posłom, co mają mówić o Donaldzie Tusku :Popełnia dużo błędów. Nie ma dobrej ekipy, nie ma również doświadczenia w sprawowaniu wysokich funkcji państwowych. Przecież to jest oczywista oczywistość, każde dziecko to wie.
Najlepszy numer bogini agora wycięła z samego rana. Uknuła tezę, iż CBA zwerbowało Beatę Dorotę Sawicką do korumpowania i kompromitowania posłów POkemońskich. Idąc tym tropem, jutro napiszą, iż działała dla dobra państwa polskiego, jako jego przedłużone ramię sprawiedliwości ludowej. Może nawet powinna dostać medal...

Donald Tusk znowu bełkocze


02.12.2007 09:16
Gdybym był złośliwy, to bym napisał, iż bełkoce. Ale nie jestem. Donald Tusk dał duży wywiad dla Financial Times. Wybrałem przedostatnie pytanie i odpowiedź do analizy.
Pytanie było proste Jak Polska zamierza rozwijać swoje stosunki z Rosją w czasie, gdy relacje między Moskwą a zachodem przechodzą, ogólnie rzecz biorąc, przez trudny okres.
Odpowiedź jest porażająca, podzielę ją na części.
Pewne europejskie kraje wyraziły niepokój z powodu pewnych wydarzeń. Jakie kraje? Z jakich wydarzeń? Wie, czy boi się strzelić kolejną gafę?
Z wielkim niepokojem odebrałem aresztowanie Garija Kasparowa. A co było w nim niepokojącego? Kasparow nie skarżył się ani na formę aresztowania, ani na samo zdarzenie. Nie było wcale brutalne. Rozumiem, iż Donek nie potrafi przetłumaczyć na polskie amerykańskiego imienia Harry (sam też ma amerykańskie, więc pewnie z tego powodu czuje sympatię do szachisty), ale czemu je przekręca i błędnie odmienia? Mógł powiedzieć Garriego lub Garika. Choć to drugie brzmi jak Szarik, czyli kuleczka.
To niezręczna sytuacja, ale nie zmienia faktu, że relacje Polski z Rosją nie powinny być gorsze, niż relacje Rosji z innymi europejskimi partnerami. Kasparow jest Polakiem? Co to ma do relacji między Polską a Rosją? Banał, relacje nie powinny być gorsze. No to jeszcze raz to samo:
Z pewnością polsko-rosyjskie stosunki nie powinny być gorsze niż rosyjsko-niemieckie. Z pewnością. Jeszcze większy banał. No to może jeszcze raz to samo:
Nie ma żadnego powodu, aby stosunki między Moskwą a Warszawą nie miały powrócić do normalności. Nie ma powodu. Ale odpowiedzi na pytanie nie ma. Może otrzymamy ją za chwilę..
To bardzo ważny cel. No pewnie, że ważny. Ale to kolejne puste zdanie.
Oczywiście Polska ma swoje geograficzne położenie nad Wisłą i leży między Niemcami i Rosją. To oczywista oczywistość. Ale znowu zero informacji.
Tak było w przeszłości i tak pozostanie w przyszłości. Bełkot, w dodatku nie całkiem prawdziwy. Niemcy nie są od zawsze, Rosja jest jeszcze krócej. Ale skąd to może wiedzieć magister historii?
To podstawowy paradygmat polskiej polityki zagranicznej. W Oxford English Dictionary paradygmat jest zdefiniowany jako wzorzec lub najogólniejszy model lub jako wzorcowy przykład. Czy Donek miał na myśli... No właśnie, chyba nie rozumie tego słowa.
Cierpieliśmy z tego powodu w czasie wojen, także tych minionego wieku. Z powodu paradygmatu? Oj, znowu Donek bełkoce.
Wzmocniliśmy naszą pozycję dzięki członkostwie w Unii Europejskiej i NATO. Wy, Donek, miłościwie nam panujący? Co Wy, Donek, mieliście z tym wspólnego?
Na swój sposób nasza pozycja jest mniej obciążona niż w przeszłości. Na jaki sposób? Ile mniej? Czym obciążona? I co to w ogóle znaczy obciążona? Czy Donek myśli, o czym mówi?
Moim marzeniem jest, aby Polska była bezpiecznym krajem i abyśmy obrócili nasze umiejscowienie geograficzne w atut, a nie przekleństwo. Marzenia jak ptaki wędrują po niebie... A nie jesteśmy bezpiecznym krajem, bo Schetyna i psychiatra Klich sobie nie radzą? Bój się Boga, Donku. Donku, jak chcesz obracać? Zamienisz miejscami Rosję z Niemcami?
Polska może rozwinąć pozytywne relacje między krajami środkowej i wschodniej Europy i mamy dobrą ku temu okazję, np. w przypadku Ukrainy. Fakt, może. O Rosji, Donku, mówisz?
Musimy popierać rozszerzanie Unii Europejskiej i rozszerzanie regionu, w którym zaczynają obowiązywać zachodnie standardy. Nie musimy. Masz Donku na myśli tak zwaną kartę praw podstawowych.
Jedno jest pewne, albo Donek nie rozumie pytań, albo języka polskiego, albo nie ma nic do powiedzenia i nie potrafi odpowiedzieć na najprostsze pytanie. To do czego on się nadaje? Chyba już rozumiem, czemu w rządzie potrzebny jest psychiatra Klich.

Lody w Warszawie


01.12.2007 22:53
Żona Aleksandra Halla,Katarzyna, już nie zlikwiduje kuratoriów. Zmieniła zdanie. Kolejna obietnica nie została dotrzymana. Za to zreorganizuje kuratoria. Ja myślę, iż będzie to polegało na usunięciu wrażych urzędników i ulokowaniu swoich. Tak, jak to się dzieje w ABW, czy Zusie. Mój dawny kolega, Paweł Wypych został wyrzucony z pracy i nawet o tym nie został poinformowany. Dowiedział się o tym przypadkiem. Czystki są we wszystkich ministerstwach.
Błysnęła intelektem minister Bieńkowska, która zorganizowała konferencję prasową. Przez pewien czas dukała, po czym wypowiedziała kluczową kwestię:Powiem państwu moje motto Faster-fewer-better, co się tłumaczy Szybciej wydawać pieniądze. Ręce opadają.
Tę ideę chce sprawnie realizować Hanna Gronkiewicz Waltz, zwana pieszczotliwie bufetową. Postanowiła, iż zadłuży Warszawę na 8.7 mlda złotych. Nie powiedziała, kto będzie wierzycielem, nie powiedziała, kto i jak spłaci dług. Moim zdaniem powinna sama osobiście odpowiadać za ten dług. W państwie prawa, za takie coś - wydawanie więcej niż się ma - grozi długoletnie więzienie. Za prawie dwukrotne przekroczenie wydatków nad przychodami powinno się rozstrzelać. Bufetowa uważa to za powód do chwały.

Jedna jaskółka nie czyni wiosny


30.11.2007 17:10
Katarzyna, żona Aleksandra Halla, która od tygodnia jest ministrem oświaty, wypowiedziała ciekawą myśl. Mianowicie, chce zlikwidować kuratoria. To dobry początek, powinna potem zlikwidować ministerstwo edukacji, które jest zbędne. Dyrektora szkoły powinna powoływać i rozliczać Gmina. Obecnie państwo zabiera Gminom 95% ich dochodów, a potem małą część z tego zwraca jako tak zwaną dotację. To nie żadna dotacja, tylko zwrot haraczu złupionym Gminom. Gminy powinny przekazywać państwu 5%, a 95% zostawiać sobie. Miałyby na szkoły, szpitale, pomoc społeczną, sport, drogi i inne naturalne potrzeby.
Jednocześnie przyznała się do korupcji i nepotyzmu. Gdy chciała trochę zarobić i zakładała prywatną szkołę, skorzystała z usług słynnego lobbysty generała Jankowskiego, w cywilu także księdza. Oto jak to opisuje: Bezsprzeczne są zasługi prałata Henryka Jankowskiego przy powoływaniu zakładanej przeze mnie szkoły. Przyszłyśmy do niego z koleżanką ws. stworzenia liceum i założeniem fundacji, która będzie je prowadziła. Szukaliśmy osób, które będą się z tą ideą identyfikować. W ten sposób trafiłam do ks. Jankowskiego. Poprosił, by usprawnić rejestrację szkoły. Później pomógł znaleźć budynek dla liceum.. Czy tak trudno być uczciwym? Czy zawsze trzeba się rozpychać łokciami? Czy generał - prałat jest kolejnym cudotwórcą?

Waldemar Pawlak wysłał dziś poddańczy sygnał do Moskwy, iż nie będzie przeszkadzał Rosji w przejęciu Orlenu.

Minister Ćwiąkalski nie potrafił podać nazwiska ministra tak zwanej infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Może Donald Tusk Powinien zrobić im zabawy integracyjne?

Bohaterowie sezonu


29.11.2007 22:24
Tak zwani dysydenci z PiSu mają dostęp do wszelkich świątyń bogini Agory. Jeszcze niedawno byli krytykowani, tępieni, wyśmiewani, szkalowani. Teraz zostali bohaterami sezonu. Bardzo krótkiego sezonu. Za dwa tygodnie zostaną wyrzuceni z partii. Niczego się nie nauczyli. Zajął się nimi sąd dyscyplinarny właśnie za wyciąganie spraw partii na forum medialne. Odpowiedzieli licznymi wywiadami, oskarżeniami i głupotami. Wtedy bogini agora zapomni o nich. Bogini agora jest bardzo koniunkturalna. Gdy potrzebowała Maksymiuka i Giertycha, to do programu Taniec z gwiazdami zaprosiła Bosaka i Lewandowską. Gdy wybory były przesądzone, szybko odpadli z programu. Nie byli już potrzebmi.
Tak, bo to wielka głupota mówić, iż ich partia nie stoi na Jarosławie Kaczyńskim. Stoi. To on wyświęca członków partii na stanowiska, to dzięki niemu zostają posłami, senatorami. Sami nic nie znaczą, o czym przekonali się Jurek i Zawisza. Nawet karierowicze Ujazdowski, Zalewski, Dorn nic sami nie znaczą. Myśleli, iż PiS znowu wygrali wybory. Źle obstawili, nie byli tak sprytni jak Mężydło i Marcinkiewicz, nie byli w sytuacji bez wyjścia jak Sikorski. Są świadomi, jak bardzo szkodzą swojej partii, są świadomi, iż z niej wylecą. Szukają tylko pretekstu, żeby nie oddawać mandatów, do czego się zobowiązali na piśmie. Wiedzą, iż bez tego mandatu są nikim, wiedzą, iż prędzej czy później odejdą w polityczny niebyt. POkemony ich nie wezmą, nie lubią ani zdrajców, ani awanturników.

Nowe fakty - nowe spojrzenie


28.11.2007 23:02
Donald Tusk dziś się bawił. Zamiast pracować, poszedł sobie do niemieckiej gazety i bawił tam się w redaktora naczelnego. Powinien mieć dziś potrąconą dniówkę. A może on tam też ma etacik?
Za wykonał antypolski numer, ogłosił, iż Polska przestanie wetować wstąpienie Rosji do OECD. Padanie na kolana to nic dobrego. Za dwa tygodnie wybiera się Papieża na audiencję. Ciekawe, czy się wcześniej wyspowiada?
Głos z Brukseli dał Bronek Geremek, który buntował Tuska, aby ten podpisał tak zwaną kartę praw podstawowych. Wtórował mu Józef Pinior, który wsławił się tym, iż w początkach stanu wojennego ukrywał się z ogromną kwotą pieniędzy - nigdy nie słyszałem końca jego historii.
Najlepszy numer wyciął Kazimierz Michał Ujazdowski, który wyciągnął Karolowi Karskiemu przynależność do PRONu i Ordynackiej oraz bycie radnym Źoliborza w 1998 roku. Karol na to ubolewał, iż myślał, że jego kolegą jest właśnie Ujazdowski. Na to odezwał się Włodzimierz Czarzasty, który pamięta Karola z ZSP UW, że Karol nie powinien się wstydzić, że Ordynacka to porządna organizacja.
Na to Karol wymiękł. Piszę o nim Karol, bo też się kiedyś kolegowaliśmy, w latach 92-94, ale chyba nie może być moim kolegą ktoś, kto wtedy zataił swoją czerwoną przeszłość. Sprawiał wtedy wrażenie człowieka spokojnego, ale cichego, niewiele mówiącego o sobie. A tu taki kwiatek.
Zadziwiające jest, skąd czerpie się taką wiedzę o Karolu sprzed 20 lat? Bardzo ciekawe, jak się taką wiedzę wyciąga na życzenie. Oceniam, iż akcje Karola spadną i przejdzie do roli szeregowego posła.

Jeszcze więcej cudów


27.11.2007 22:55
Dzisiejszy dzień potwierdza brak kompetencji premiera Donalda Tuska i jego ministrów. Każdego dnia odwołują (ktoś złośliwy by napisał - odszczekują) swoje bezmyślne krzykliwe wypowiedzi. Dziś wycofali się z kolejnych spraw.
Donald Tusk nie tylko nie zlikwiduje komisji weryfikacyjnej WSI, ale nawet nie wymieni dwunastu jej członków wybranych przez premiera. Analiza dokumentów prawnych wykazała, iż to jest niemożliwe. Jeśli już piszę o tej komisji, to cisza panuje w sprawie tak zwanego skandalu związanego z przewiezieniem akt. Miano wyciągnąć konsekwencje, kontrwywiad miał przeprowadzić śledztwo, inne służby też. Okazało się, iż ministrowie sprawiedliwości, MON i tak zwany koordynator chcieli zajmować się czymś, do czego nie mieli uprawnień. Bo że nie mają kwalifikacji, to dają dowody co chwila.
Dziś była wspólna konferencja prasowa ministrów psychiatry Klicha i Ćwiąkalskiego. Chłopaki zgodnie zeznali, iż aresztowanie żołnierzy odbyło się zgodnie z prawem i żaden z aresztowanych nie złożył skargi na formę samego aresztowania. Chyba Klich powiedział, iż było pewne zagrożenie, więc użyto służb specjalnych. Nikt się nie zająknął, żaden z tak zwanych obiektywnych dziennikarzy nie spytał. A ja powtórzę, aresztowani byli komandosami, czyli maszynka do zabijania ludzi i stanowili zagrożenie dla aresztujących, których mogli zabić jednym uderzeniem dłoni lub kopnięciem.
Minister od szkół wyższych, pani Barbara Kudrycka wycofała się z kontroli szkoły Ojca Rydzyka. Szybko jej rozum wrócił.
Julia Pitera nie zlikwiduje CBA. Określono jej zadania - opracowanie programu zapobiegania nieprawidłowościom w instytucjach publicznych. Śmieszne. Rząd ma rządzić, a prawo ustanawia Sejm. Czyli jest to pusty etacik.
Stefan Niesiołowski, wicemarszałek Sejmu dał przykład miłości bliźniego POkemonów. Dziś powiedział o Antonim Macierewiczu: To odrażająca postać, wyjątkowo szkodliwa dla Polski. Powinien do końca siedzieć na oślej ławce. Trudno to komentować. Każdy klub sam wystawia swojego kandydata do każdej komisji w ogólności, do komisji specjalnej troski w szczególności. To się nazywa parytetem. Jedno jest radosne, POkemony odpuściły w sprawie Zbigniewa Romaszewskiego, który zostanie jednak marszałkiem Senatu.

Cuda się dzieją


26.11.2007 23:18
Julia Pitera znowu się wychyliła. Teraz chce badać wszystkich w CBA z użyciem wykrywacza kłamstw. Nie potrafi ukryć swojej nienawiści, może najpierw by ją przebadał minister psychiatra Klich?
Minister Kudrycka chce skontrolować uczelnię Ojca Rydzyka. Nie potrafi ukryć swojej nienawiści, może najpierw by ją przebadał minister psychiatra Klich? Przecież wystarczyłoby, żeby powiedziała, iż skontroluje wszystkie prywatne uczelnie. A cóż ona tam może skontrolować? Jakich uchybień może sie dopatrzeć?
Klich, Graś i Schetyna milczą o swojej kontroli przewiezienia dokumentów komisji weryfikacyjnej. Ale sobie pokrzyczeli, na próżno rzecz jasna.
Katarzyna Hall nie ma żadnych pomysłów na oświatę, będzie kontynuować idee swoich poprzedników.
TVN wysłało dziennikarkę, żeby sprowokowała ojca Tadeusza Rydzyka do awantury, ale nawet ordynarny język, przekleństwa i wyzwiska nie doprowadziły do zamierzonego celu.
Cuda się dzieją. Kolejny cud, to Beata Dorota Sawicka, która wpłaciła na konto sądu 300.000 złotych kaucji. Nikt jej nie pyta, skąd wzięła taką kwotę.
Czemu POkemony wykonują takie nerwowe ruchy? Bo są niekompetentni.

Kult jednostki


25.11.2007 22:01
Wiemy, gdzie Donald Tusk chodził na wagary, na którym trzepaku się bujał. Jakie miał dzieciństwo, jak pracował na wysokościach. Mało tylko jest z czasów studenckich, gdy z młodą żoną mieszkał w akademiku. Jakoś nie pozwał Hojarskiej do sądu, za to, iż ujawniła, iż milicja był wzywana na interwencję do akademika, iż tam po pijaku Donek bije żonę. To pewnie z jego wrodzonej dobroci, miłości do bliźniego. Donek wszystkich kocha, emanuje miłością do świata. Jego ministrowie są też aniołami, mili, spokojni, spolegliwi. No, może poza jedną Julką Piterą, która w jednym zdaniu skompromitowała się dwa razy. Chciała, aby sędziowie Trybunału Stanu byli doktorami habilitowanymi co najmniej i chciała odwołać tych, co tego tytułu nie mają. Dla młodej polonistki prawo może działać wstecz. Dziś została skarcona przez Chlebowskiego. Tak, przez niego. To on jest od atakowania, szkalowania, opluwania. No i niezawodny Stefan Niesiołowski.
Z tej miłości blokują wybór Antoniego Macierewicza do komisji specjalnej troski. Ależ oni się go boją. Każdy klub samodzielnie wybiera swego kandydata, innym nic do tego. Wygłupił się Marek Borowski, mówiąc iż PiS zachował się agresywnie, wybierając kontrowersyjnego kandydata. Wygłupił się, a to taki inteligentny człowiek, czasem nawet drewniane figurki przestawia, podobnie jak Waldemar Pawlak i Tadeusz Cymański.

Reforma podatków


24.11.2007 10:10
Podatki są mętne, pozwalają na różne interpretacje i nieprawidłowości. Zwykły śmiertelnik sobie z nimi nie radzi, bogaty daje zarabiać pasożytom, którzy zwą się doradcami. Marnuje się mnóstwo papieru.
A można wprowadzić nakaz wszystkich operacji finansowych poprzez przelewy bankowe. Odbiorcy przelewu bank zabiera 1% i przekazuje na konto Skarbu Państwa. Skąd się wziął 1%? Uczciwy zysk to 10%, uczciwy podatek to 10%, więc 1% jest uczciwym podatkiem od uczciwego zysku. Oczywiście ta liczba może być równa 1.1%, 1.3% lub nawet 1.324567%. To nie ma znaczenia, programy sobie poradzą. Przecież już banki odprowadzają podatek od odsetek bankowych wprowadzony przez Belkę.
Urząd skarbowy będzie tylko pilnował, aby wszystkie transakcje odbywały się za pośrednictwem banku i aby każdy przychód wpływał na konto. Sklepy wpłacają utargi przez wpłatomaty. Nie trzeba będzie prowadzić ewidencji, bo wszystko będzie dostępne w banku. Jak ktoś komuś pożyczy pieniądze, albo daruje, nie będzie musiał dowodzić, co to było.
Nie trzeba będzie składać zeznań podatkowych. Znikną problemy, co zaliczyć do kosztów trwałych, co można odliczać, a czego nie. W ogóle znikną możliwości różnego rodzaju kantowania na kosztach własnych. Jak ktoś będzie chciał jeździć służbowym Mercedesem, to na tym nie zyska w stosunku do tego, któremu wystarczy średni samochód.
Proste jest piękne.

Expose premiera


23.11.2007 19:40
Dziś Donald Tusk wygłosił przemówienie programowe w Sejmie. Miał mówić godzinę, ale ponieważ często przerywał czytanie, więc komentował to, co przeczytał. W ten sposób przerósł w gadulstwie dwóch swoich niewykształconych mentorów Lecha Wałęsę i Władysława Bartoszewskiego. Każdy dobiera sobie takich przyjaciół, takie autorytety, jakie mu pasują. Oprócz wyżej wymienionych są takie wybitne intelekty, jak Dorota Rabczewska, znana jako Doda, z którą tańczył w TVN, Edyta Herbuś, Ewa Szabatin, Lena Kolarska Bobińska, Magda Mołek, Agnieszka Frykowska, piłkarze, siatkarki i wielu, wielu innych, lansowanych w mediach.
Donald Tusk zapowiedział, iż w ciągu czterech lat, w każdej gminie będzie boisko piłkarskie ze sztuczną nawierzchnią i sztucznym oświetleniem, że będą autostrady, ale nie gwarantuje, iż nasi piłkarze zdobędą złoty medal, ale się do tego przyłoży. Przyznał się, iż zna się na tym, zresztą tylko na tym. Do innej wiedzy się nie przyznał. Skromny jegomość.
Trudno uwierzyć w jego plany, więc dodał tylko jeden konkret, który podał - za rok, ma nie być polskich wojsk w Iraku. Natomiast nie powiedział niczego ani do cudach, ani o Irlandii. Nie miał tego na karteczkach.

Czarnoksiężnik z krainy Oz


22.11.2007 21:15
Wczoraj zapytano premiera, co będzie w expose. Odpowiedział, iż nie powie. Bo skąd może wiedzieć, skoro sam jutro je przeczyta w Sejmie. Za to nagrodził zbędnym etacikiem Władysława Bartoszewskiego. Nawet chyba powiedział prawdę, iż jest to etat symboliczny, w nagrodę za wkład w kampanii wyborczej. Określił też zakres obowiązków ministra - to, czego nie mogą zrobić zwykli śmiertelnicy. Czyli oznacza to, iż to właśnie Władysław Bartoszewski będzie odpowiedzialne za obiecane cuda. Cuda mają być dokonywane w kontaktach z państwem niemieckim i diasporą żydowską. O ile to pierwsze niewiele odbiega od normalności, to to drugie jest unikalne. Będziemy mieli wiceministra spraw zagranicznych, reprezentujących nasze państwo z kontaktach nie tylko nie z innym państwem, ale z bliżej nie określoną grupą ludzi. Ale to drobiazg. Na szczęście potem była konferencja prasowa i wszystko stałe się dla mnie zrozumiałe. Szkoda tylko, iż media nie zapisały jej przebiegu i nie można jej podziwiać.
A co takiego zrozumiałem? Ano, iż maturzysta Władysław Bartoszewski jest człowiekiem pełnym kompleksów, o mocno zaniżonej samoocenie, który czuje się niedowartościowany, który ma ogromną potrzebę ciągłego przechwalania się i w ogóle wypowiedzenia się. Człowiek, który boi się, iż jak zaczerpnie powietrza, to mu przerwą i nie pozwolą mówić. Więc każda z jego tak zwanych odpowiedzi na pytania, była jednym, tak jednym niekończącym się zdaniem, składającym się z kilkuset słów.
Donald Tusk, Radosław Sikorski stali w milczeniu, usiłując nieudolnie ukryć zażenowanie, a rzeczniczka bezskutecznie próbowała przerwać lub skrócić potoki słów uskrzydlonego staruszka, jak sam się nazwał. Moje wrażenia są takie, iż albo ten człowiek nie ma wiedzy z powodów braków wykształcenia, albo ma problemy typowe dla swego wieku. Jego wypowiedzi nie miały sensu, brakowało logicznych przejść, sprawiały wrażenie, iż właśnie sobie o czymś przypomniał i o tym teraz będzie mówił, ale nie dokończył, ponieważ zaatakowała go kolejna pędząca myśl, potem następna, następna, następna. Wyglądało to na zabawę w luźne skojarzenia.
Żeby nie być gołosłownym, podam kilka przykładów. Dziennikarze, wszyscy bardzo grzeczni, mili i przychylni. Jeden z nich zapytał, jakie najważniejsze sprawy, najpilniejsze, trzeba naprawić w stosunkach polsko-niemieckich. Odpowiedź była porażająca. Władysław Bartoszewski powiedział, iż właśnie został ministrem i teraz będzie czekał na gesty dobrej woli ze strony niemieckiej. Potem już mówił to, co mu ślina na język przyniosła. Kolejne pytanie, zadane przez korespondenta moskiewskiego, dotyczyło stosunków polsko-rosyjskich. W odpowiedzi Władysław Bartoszewski przypomniał, iż to on zakazał wystawy sekcji rosyjskiej w Oświęcimiu, po czym mówił o różnych sprawach, o różnych państwach, zaczął od Wilna. Może myśli, iż to miasto leży w Rosji? Nie wiem. O Rosji nic nie powiedział.
Za to raz wypowiedział z sensem, skrytykował Erykę Steinbach, mówiąc iż fakt, iż urodziła się w Rumii jako córka niemieckiego żołnierza nie czyni jej wysiedloną, bo równie dobrze mogłaby sie urodzić w Lyonie. Ta wypowiedź bardzo mi się spodobała, ale chyba nie jest ona zgodna z oficjalną linią POkemonów, wszak Donald Tusk spotykał się z nią w Polsce, a Niemka jako jedna z pierwszych złożyła mu gratulacje.
Na koniec uroczyście wyprowadzono staruszka do jego gabinetu.

Są olbrzymie wrzaski, krytykujące sposób aresztowania żołnierzy, którzy są oskarżeni o mordowanie cywilnej ludności afgańskiej. Że to nieludzkie, że nie było takiej potrzeby, aby oddziały specjalne w tym uczestniczyły, że nie trzeba było ich skuwać, poniżać, prowadzić w taki nieludzki sposób, że to plami honor polskiego żołnierza. Różni ludzie, albo obłudni, albo mający problemy z myśleniem, głośno tak wrzeszczeli. Ale nikt się nie zająknął, iż aresztowani są komandosami, czyli maszynkami do zabijania, którzy w ciągu kilku sekund mogliby obezwładnić konwojentów i uciec. Dlatego byli prowadzeni w taki sposób, aby nie mogli zadać ciosu ani ręką, ani nogą.

Błędy Jarosława Kaczyńskiego


21.11.2007 09:08
Jarosław Kaczyński jest dobrym strategiem programowym, ale fatalnie prowadzi politykę personalną. Dobiera sobie ludzi, którzy go prędzej czy później zawodzą. I daje im szansę na powtórną utratę zaufania. Sprawia wrażenie, iż jest zakompleksiony, iż lubi jaki znani ludzie go otaczają. Inna sprawa, iż przez wiele lat był izolowany, potępiany, poniżany. A przecież to on wynosi ludzi na szczyty, to on ich promuje.
Najnowszy przykład Nelly Rokita. Po co ją brał? Za każdym razem ledwo otworzyła usta, trzeba było prostować jej wypowiedzi, bo tylko przynosiła wstyd. Mówiła sprzecznie z linią partii. Bo co miała mówić? Nigdy nie zajmowała się polityką, słuchała tylko męża. I została posłanką. Zabrała miejsce w Sejmnie jakiemuś wieloletniemu, wartościowemu działaczowi.
Andrzej Urbański, zdradził pierwszy raz kilkanaście lat temu. Uciekł z czterema koleżkami do liberałów. W kampanii telewizyjnej, wyraźnie trzymał stronę przeciwników. Typowy cwaniaczek - karierowicz. Podobnie jak Kazimierz Marcinkiewicz, Radosław Sikorski, Kazimierz Ujazdowski, Paweł Zalewski. Oni biegali z partii do partii, zwykle było w takich partyjkach kilkudziesięciu członków na całą Polskę. Kiedyś do założenia partii wystarczało 15 podpisów, więc były różne dziwolągi, typu partia rozumu(tak była taka, składała się z 21 członków, którzy wszyscy należeli do tak zwanej mensy). Teraz trzeba zebrać 1000 podpisów, więc trudno założyć ZChN, SKL, RdR, RTR i inne szopki. Więc karierowicze pchają się do istniejących partii.
Kolejnym takim zdrajcą, jest Jan Olszewski, który teraz został przewodniczącym komisji weryfikacyjnej. Miał kandydować do senatu, ale nie zebrano podpisów. Trudno się dziwić warszawskim działaczom PiSu, iż nie mieli wielkich chęci do tej pracy. Oni pamiętają jeszcze rewoltę Olszewskiego z 1993 roku, kiedy najpierw chciał przejąć PC, a potem rozbić robiąc schizmę. A potem rozbił ROP.
Z kolei promowanie ludzi, jak Przemysław Edgar Gosiewski, który sam niewiele umie, ale jest świetny w podlizywaniu, do niczego dobrego nie prowadzi. Jakoś nie mam dobrego wrażenia o nim od wielu lat, i raczej nie zmienię.

Cudów dalej nie ma


20.11.2007 22:47
Wczoraj IPN ujawnił kolejne katalogi. I już biedacy płaczą, iż to nie oni. Oni, oni. Jakoś im nie wierzę. Zwykle scenariusz jest ten sam - wyjeżdżali za granicę na intratny kontrakt lub stypendium. I prowadzili rozmowę. I obiecali, iż będą dla dobra kraju donosić. Ale potem zorientowali się, symulowali tylko donosy, co prawda rozmawiali, spotykali się, przypadkowo, ale nikomu nie zaszkodzili. A w ogóle niczego nie podpisywali, o niczym nie wiedzą. A to, że potem robili doktoraty, zostawali profesorami, występowali w TV, obejmowali stanowiska, to było zasługa ich talentów, nie poparcia służb.
Ubecy to byli ludzie o niezwykle wysokiej inteligencji, znakomicie przygotowani psychologicznie, bezwzględni, cyniczni, konsekwentni. Nie można było dostać się w ich szeregi z własnej woli. Nie można się zgłosić. Oni sami obserwują, testują, sprawdzają, wybierają każdego następnego swego kolegę. Nie można ich było oszukiwać lipnymi informacjami, nie można ich było zbywać. Jeśli ktoś wpadł w ich łapy, to już robił wszystko, czego sobie życzyli. Wiedzieli, kogo kupić, kogo szantażować, komu dać się popisać i wyróżnić, kogo skusić w inny sposób. A jak ktoś się nie bał, nie słuchał się, to był tępiony. Przydarzały mu się różne przykrości, nawet takiej, iż potem prasa podawała komunikat, iż człowiek jechał mocno pijany samochodem, zatrzymał go, poszedł sto lub więcej metrów w pole, wpadł do studni i się utopił.

Beata Sawicka oddała 50.000. Znalazła je. Jej adwokat powiedział, iż traktowała to jako pożyczkę - darowiznę od przyjaciela. Jest to przykład kolejnego debilizmu, bo już każde dziecko widzi różnicę między pożyczką a darowizną. Jednakże sąd zachował się wreszcie godnie, wyznaczył jej 300.000 poręczenia majątkowego. Jednak dalej prorokuję, iż może dostać wyrok w zawieszeniu, lub tak łagodny jak przestępczyni Otylia Jędrzejczak.

Aleksandra Kwaśniewska została zwolniona z pracy w TVN. Prawdopodobnie oznacza to, iż postawiono krzyżyk na jej tatusiu.

Dzień radości narodowej


19.11.2007 08:58
Donald Tusk ogłosił dziś dzień radości narodowej, ponieważ piłkarze wygrali mecz. Jak podaje wikipedia, kopanie piłki jest jedynym zainteresowaniem premiera, więc łatwo pojąć jego radość. Jak niewiele trzeba do szczęścia. A jak dodamy, iż ulubioną czynnością premiera jest patrzenie w sufit, to mamy pełny obraz potencjału intelektualnego Donalda Tuska. Na inne tematy się nie wypowiada, bo mu się nie chce, mógłby strzelić gafę. Ale niedługo będzie musiał więcej mówić. Jeśli patrzenie w sufit jest czynnością przymusową, to będzie potrzebna pomoc ministra wojny, Klicha.
A pro pos wojny, trwa wybielanie naszych żołnierzy, którzy zabili cywilów. Biedacy płaczą, iż robi się z nich bandytów. Sami stali się bandytami bez niczyjego udziału. Bandytami są wszyscy nasi żołnierze w Iraku i w Afganistanie, a także ci, którzy ich tam wysłali. Gadanie bredni o honorze munduru... Mundur zawsze jest splamiony krwią, a walka jest honorowa, gdy się bronimy. Tak zwani nasi żołnierze, biorą grube pieniądze za zniewalanie dwóch państw, producentów ropy naftowej. Każdy, do którego strzelają, jest patriotą. Każdy, który strzela do naszych żołnierzy jest patriotą, walczy o wolność swojego narodu. My jesteśmy tam okupantami, powinniśmy się tego wstydzić, a nie odznaczać naszych bandytów.
W naszych mediach kłamie się i wywraca prawdę. Mówi i pisze się, iż nasi są bohaterami. Nie, nie są, są najemnymi bandziorami, którzy z chciwości zniewalają i mordują bohaterów narodowych. Są okupantami, tak jak my Polacy, byliśmy przez wiele lat okupowanie przez Niemców, Rosjan, Austriaków. Psychiatra Klich tez nami już manipuluje, mówi iż nasze wojsko tylko szkoliło, a teraz prowadzi tez działania bojowe. I prorokuje, iż w 2008 roku przerwiemy działania bojowe i pozostaniemy przy szkoleniowych. Czyli pozostaniemy tam dłużej, a będziemy okłamywani, że nie okupujemy. Nawet gdybyśmy tylko szkolili, to pomagamy okupantom, a ponadto jesteśmy dla nich gotową do walki siłą bojową.

Jest kontynuowane wybielanie przestępców. Wszak w więzieniach, poparcie dla POkemonów było bliskie 100%. Nie wolno zawieść swoich wyborców.

Jacyś debile informują, iż rząd pozytywnie ocenia 75% społeczeństwa polskiego. Tak, jest to wyjątkowy kretynizm, ponieważ rząd dziś rozpoczyna pracę i nie zrobił jeszcze nic złego, ani nic dobrego, nie zrobił jeszcze nic. Podejrzewam, iż statystyczny Polak potrafi wymienić góra 2-3 ministrów z nazwiska. Nie ma pojęcia, jak pracują poszczególni ministrowie. Sam niewiele wiem, bo te informacje są przed nami utajniane. Tak samo jak wiadomości z podbitych państw, Iraku i Afganistanu.

Sam problem napadania na inne kraje obciąża winą wszystkie cztery partie polityczne, które są obecnie w Sejmie. Przywódcy tych partii, udający aniołów, odpowiadają za zbrodnie wojenne. Tylko dwie partie, które nazywały siebie jednym ciałem, były przeciw wojnom. Ale tych partii już nie ma w Sejmie i raczej tam nie wrócą. My, Polacy, poparliśmy partie, które wysyłają żołnierzy do zniewalania innych narodów. Musimy być tego świadomi.

Czas na zmiany


18.11.2007 22:02
Wczoraj, w telewizji TVN, odbyła się narada. Szefowie stacji postanowili zmienić taktykę i obiekt krytyki. Do tej pory przez dwa lata krytykowali rząd. Teraz, od poniedziałku, będą przez dwa lata krytykować opozycję. Latem 1991 roku miałem przyjemność poznać Jana Wejcherta i Mariusza Waltera. To oni opracowali program wyborczy Polskiej Partii Przyjaciół Piwa. Program referował Mariusz Walter w siedzibie partii przy ulicy Grochowskiej. Co ciekawe, powoływał się na sukcesy gospodarcze Irlandii, skąd Jan Wejchert sprowadzał piwo. Pamiętam też ósmy punkt, który brzmiał: budownictwo kołem zamachowym gospodarki. Ciekawe, czy obaj panowie układali programy jeszcze innym partiom, bo widać wiele cech wspólnych.
Dziwnie dobrano skład rządu. Geodeta będzie prywatyzował, prawnik zajmie się infrastrukturą. Oświatę będzie zmieniać żona Aleksandra Halla, byłego ważnego polityka OKP i UD. Stosowne wykształcenie ma minister kultury, ale jest to dla niego zesłanie, ponieważ podskakiwał Tuskowi. Tak mógłby zostać wojskowym. W ogóle śmieszy, iż POkemony mogą rządzić dowolnym ministerstwem. Najpierw wybrano skład osobowy, potem poczekano, które resorty zabierze sobie PSL, potem chyba losowano.
I tak wszystkie rekordy bije Jan Wincenty, zwany dla zmylenia Jackiem. Będzie ściągał podatki, a sam ich nie płacił. A przecież pracował wiele lat w Polsce. I w fundacji, i w narodowym banku, i w ministerstwie finansów. Pracował po kilka lat, więc spędzał w Polsce więcej niż pół roku, co jest podstawą do płacenia podatków w naszym kraju. Gdzie zginęli tak zwani dziennikarze śledczy, czemu nie badają tej sprawy? Odpowiedź jest prosta, mają inne rozkazy.
Giełda dalej leci w dół, cena benzyny wzrosła o 30 groszy za litr. A tylko trzech ministrów rządu zajmuje się komisją weryfikacyjną. Kolejny błysnął fachowością, mówiąc publicznie, iż premier wymieni pół komisji. Ale ustawa tego nie przewiduje. Ma pecha. Może jeszcze liczyć na Trybunał Konstytucyjny, który nigdy nie zawodzi.

Psychiatra nie nadaje się do wojska


17.11.2007 18:34
Gdy rządził poprzedni rząd, prymitywni dziennikarze wyśmiewali się z nazwisk, ze wzrostu, z wyglądu. Teraz przestali, a przecież nowy rząd jest jeszcze bardziej podatny. Nikt nie ćwiąka, nikt nie wyzywa nikogo od grabarzy czy nawet grabarczyków. A i tak śmiech okrutny bierze, gdy ministrem finansów jest duch. To kolejny cud Tuska. Duch, bo człowiek bez NIPu i PESELa nie istnieje. Wincenty Rostowski nie istnieje dla naszego państwa, i nieprędko zaistnieje. Ze dwa lata będzie czekał na wpis do ewidencji. Nie przeszkodziło to mu zakładać CASE (czytaj case), ani doradzać Putinowi. Geodeta będzie prywatyzował....
Jednak najlepszy jest psychiatra, który wziął się za wojsko. I od razu pierwszego dnia kompromitacja. Został wykiwany jak małe dziecko. Zagranie było proste - dziecinna maskarada w celu odwrócenia uwagi. Oto Antoni Macierewicz puścił cynk, iż leci do Afganistanu. I wyłączył telefon komórkowy. Psychiatra dostał szału, krzyczał, groził, zasapał się. W końcu wysłał żandarmerię wojskową, z odwołaniem wiceministra i zakazem lotu. I radośnie poszedł na obiadek. Tymczasem przez nikogo nie niepokojony, Jan Olszewski ewakuował tajne akta WSI z ulicy Oczki to pałacu prezydenta. I mleko się wylało.
Padł blady strach, bo operacja Nocna zmiana bis okazała się niewypałem. Nikt ze świątyni Agory tego nie przewidział, więc nikt nie komentował wydarzeń, bo nie wiedział, co ma mówić. Nie dostał wytycznych. Próbował się ratować psychiatra , iż niby zarządził śledztwo, ale jednocześnie palnął samobója, iż nie ma żadnych relacji służbowych w stosunku do komisji Olszewskiego. Psychiatra nabrał się na dziecinny fortel wojenny.
Onet na bardzo krótko zamieścił informację (potem zniknęła), iż Beata Dorota Sawicka dała wywiad, która szczegółowo opisała, jak została uwiedziona bez konsumpcji, jak to zrujnowało jej małżeństwo, jak to załamało jej syna. Jednocześnie agent zeznał, iż przystawiono mu pistolet do głowy, żeby uwiódł posłankę. Już prędzej teraz go nakłoniono, żeby kłamał. Jest to żenujące. To wzorcowy przejaw mataczenia, przy pomocy dziennikarki wpływanie na świadka. Dalej płacze, iż ktoś chce ją wykończyć. A złodziejka 50.000 złotych dalej nie oddała. Prawda jest taka, iż bardzo pomogła POkemonom, płacząc w Sejmie. Oni o nią zadbają. Pewnie dostanie wyrok w zawieszeniu, a potem odszkodowanie za straty moralne. Przecież to ona zakablowała do Donalda Tuska nazwisko posła, z którym rozmawiała przez telefon. I niech nie liczy, iż dowody jej przestępstwa zginą. Są już zabezpieczone. I nie trzeba kopiować twardych dysków, jak kłamał psychiatra Klich. Lekutko go wyśmiał Antoni Macierewicz, oświadczając, iż dyski z komputerów jego komisji były zabezpieczone przed kopiowanie. Są takie dyski, ale w akademii medycznej tego nie uczą.

Kazik czy Kali


16.11.2007 10:02
Czytelnik zwrócił mi uwagę na pewną niekonsekwencję ostatniego wpisu. Poprawiam to.
Kazimierz Marcinkiewicz napisał książkę Pracowitość i uczciwość w polityce. Wyłożył tam swoje credo. Wiemy, czym jest pracowitość i uczciwość. Czyli autor napisał o czymś innym. Jeśli chodzi o pierwsze słowo, to coś innego od pracowitości jest lenistwem. Coś innego od uczciwości jest nieuczciwością. Czyli uczciwość w polityce jest nieuczciwością.
I to jest prawda. Celem polityków, jest ogłupić wyborców, żeby na nich głosowali. A potem mają wszystko w nosie, ponieważ ustanowili prawo, iż nie odpowiadają przed wyborcami. Tylko małe i jednomandatowe okręgi wyborcze dają szansę rozliczać posłów. I jeszcze zapis, iż poseł kandyduje tam, gdzie mieszka. Średnio wypada jeden poseł na 80.000 mieszkańców. Wtedy taki kandydat na posła będzie się spotykał z wyborcami, a gdy już zostanie wybrany, to będzie starał się o reelekcję.
Partie dostają olbrzymie pieniądze z budżetu. POkemony przez najbliższe cztery lata będą otrzymywać prawie 38 milionów złotych rocznie. Subwencja dla PiS wyniesie natomiast 35,5 milionów złotych. SLD będzie dostawał około 13,5 miliona złotych rocznie. PSL będzie dostawać 14 milionów. Jakim prawem? Nie wystarczy im pieniędzy na biura poselskie? Co się stanie z tymi pieniędzmi? Ano trzeba będzie znaleźć sposób na ich wyprowadzenie z partii. Następna kampania, jakieś niepotrzebne plakaty, jakieś wyjazdy zagraniczne. Tylko po co? Nie lepiej oszczędzić budżet kraju?

Stanisław Łyżwiński dalej siedzi w areszcie. Po co? Gdzie jego prawa obywatelskie i konstytucyjne? Gdzie obrońcy praw człowieka? Gdzie tak zwany komitet helsiński? Czemu jeszcze się nie rozpoczęła rozprawa sądowa? Stosunek do byłego posła Samoobrony mam obojętny. Nie jest specjalnie w niczym lepszy czy gorszy do swoich kolegów z Sejmu. Ale takich ludzi jak on, ludzi przebywających w areszcie bez rozpoczęcia rozprawy, jest około 27.000. Tak, to bardzo dużo. A czemu tam przebywają? Niektórzy są groźnymi bandytami. Ale zdecydowana większość jest bezprawnie więziona, bo jakiś prokurator (powstrzymam się przed epitetami) wymyślił sobie, że oskarżony może mataczyć. Gdybym mógł, każdego prokuratora, który używa tego słowa, bym wyrzucił z prokuratury z zakazem pracy jako prawnik. I jeszcze wsadził na pięć lat do więzienia.

Yes! Yes! Yes!


15.11.2007 21:41
Są ludzie, którzy zawsze potrafią się ustawić w życiu. Nie brak ich wśród polityków. Przykładem może być Kazimierz Marcinkiewicz, który uważa, iż zna się na wszystkim i wszystko robić może. Jest autorem książki Pracowitość i uczciwość w polityce, wydanej w 2001 roku. Ale, moim zdaniem, nie realizuje tego praktycznie. Przechodził z partii do partii, tam gdzie miał szansę dostać etacik. Gdy jego macierzysta partia popierała rządy Bieleckiego i Olszewskiego, był kuratorem oświaty. Gdy jego partia obaliła rząd Jana Olszewskiego, został wiceministrem oświaty w rządzie Hanny Suchockiej. Potem pracował w rządzie Jerzego Buzka, jako szef URM.
W 2001 przepisał się do Przymierza Prawicy, a potem do PiSu. W tym roku, zarobił 36.000 złotych doradzając Towarzystwu Emerytalnemu HMC, którego prezesem był jego kolega, gorzowski działacz PiSu. Ciekawe, co takiego doradzał nauczyciel fizyki? Radio RMF wykryło, iż ten dochód nie został ujawniony w poselskim oświadczeniu majątkowym.
Potem Jarosław Kaczyński zrobił go premierem, a później komisarzem Warszawy. Prowadził niezwykle nieudolną kampanię wyborczą i nie został prezydentem Warszawy. Pracowity i uczciwy zwykły człowiek, poszedłby do jakiejś pracy. Polityk Kazimierz Marcinkiewicz najpierw żebrał o etat ministra (honor byłego premiera pozwalał mu być ministrem), potem chciał zostać prezesem PKO SA. Ale tu nie mogło się udać, ponieważ nie spełniał wymogów. Więc na przeczekanie doradzał w tym banku. Aż w końcu, znaleziono dla niego stanowisko w EBOiR, zapomniane, które piastował członek UW, notabene ojciec chrzestny naszego guru od finansów.
Ten etacik należy się przedstawicielowi państwa polskiego, obsadzali go także Jan Krzysztof Bielecki, Hanna Gronkiewicz Waltz. Ale kandydat jest desygnowany przez rząd. Więc Kazio sobie wymyślił, iż musi obstawiać oba rządy, czyli ten który jest i ten, który może być. Wykonał rozkrok, czy krok w kierunku POkemonów. Dwa razy delikatnie skrytykował rząd. Potem wypisał się z macierzystej partii, ale obiecał, iż nie powie o tym nikomu. Oficjalnie nie powiedział, ale przeciek zrobił się sam, gdy wiadomo było, iż zmiana rządu jest nieunikniona. Spryciarz.
Ocenił siebie sam. Trochę nieświadomie określił się cieniasem. Tak określił gabinet cieni POkemonów, gdy czuł się pewnie w roli premiera. Teraz dostał propozycję wejścia do rządu, ale fizyk umie liczyć. Tam nic nie robi i ma dużo więcej pieniędzy. Zaszyje się, poczeka aż o nim zapomną. A gdy będzie groził nowy rząd, pokombinuje, jak go poprzeć.

BTW.Ciekawi mnie, czemu nie pojawiły się tytuły: Duże spadki na warszawskiej giełdzie po desygnowaniu Donalda Tuska na premiera. A po kilku dniach następny tytuł: Nerwowa reakcja giełdy po ogłoszeniu składu rządu przez Donalda Tuska. Czyżby giełda przestała reagować na wydarzenia polityczne i zmiany w resorcie finansów? Nie można w to uwierzyć, a przecież wskaźniki giełdowe lecą na łeb na szyję.

Komisja do służb specjalnych


14.11.2007 23:01
Dziś w Sejmieujawniła się koalicja trzech partii. Dokonano barteru, czyli wymiany towarowej. Najpierw wybierano skład Trybunału Stanu, do którego koalicja wprowadziła człowieka, o którym wikipedia podaje, iż w wieku 18 lat został członkiem pzpr, a 10 lat później agentem sb, czyli prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego. Był to zysk LiDu.
Potem zyskały POkemony, gdy ustalana liczebność specjalnej komisji. Logika i parytet dawały 3 miejsca Pokemonom, 2 - PiSowi i po jednym pozostałym partiom. Przegłosowano liczbę pięć, czyli skład 2-1-1-1. PiS zaprotestował, nie wystawiając swojego kandydata do komisji. I teraz jest problem, ponieważ przewodniczącym komisji jest zwykle poseł opozycji przez pół roku, a potem następny poseł opozycji przez pół roku i tak dalej. Wobec nowej koalicji, w komisji nie ma posła opozycji, więc nie można wybrać przewodniczącego. Posłowie opozycji, pytali posłów koalicji, czego się boją. Czemu chcą utajnić komisję? Mnie to nie dziwi, ponieważ od dawna wiedziałem, iż POkemony mają mentalność Kalego.
Nie widać, co zyskał PSL, ale pan Waldek swojego nie popuści, więc coś konkretnego zyskali.

Korupcja polityczna Pawła Zalewskiego się nie powiodła, skruszony poseł znowu jest kolegą posła Joachima Brudzińskiego. Można powiedzieć, iż zachował się honorowo. Jednak lepszym wyjściem było złożenie mandatu posła. Uczciwość nakazywała pokazać swoje poglądy na rządzenie partią przed wyborami, a nie po nich.

Dzień bez cudów


13.11.2007 22:55
Dzień nie niesie dobrych informacji. Ministrem sprawiedliwości zostanie adwokat Ćwiąkalski, który ponoć wymówił pełnomocnictwo Henrykowi Stokłosie, gdy ten został złapany listem gończym. Gdyby tego nie zrobił, to występowałby w dwóch rolach. Jako prokurator generalny żądałby ekstradycji ekssenatora i jednocześnie, jako jego adwokat stawiałby wnioski przeciwne. I tak trudno zaufać człowiekowi, który porzuca bliźniego w największej potrzebie. Jeszcze mniej można ufać wicepremierowi i ministrowi skarbu, którzy według zeznań prokuratora Czyżewskiego należeli do bywalców wrocławskiej willi Jeremiasza Barańskiego, psudonim Baranina. Nie ufam tez Julii Piterze, która mówi, iż była podsłuchiwana. Nie mogę uwierzyć, iż znajdzie się osoba, (nawet z dodatkiem, za trudne warunki pracy), która zgodzi się słuchać długie godziny, tej kobiety, która dyszy nienawiścią, złością, która mówi tak nielogicznie. Ja, mam dość po kilku zdaniach i zmieniam natychmiast stację radiową.

Na razie nie będzie komisji śledczych. A tak się wszystkim z nimi śpieszyło. Szanse małe ma tylko ta w sprawie Blidowej. Wszystkiemu winien premier Jarosław Kaczyński, który zażądał pełnej jawności i zwolnienia jego i innych z tajemnicy państwowej. A tego boją się i POkemony i różowi czerwońce. Ale może chociaż się sąd opamięta i wsadzi do ciupy złodziejkę Beatę Dorotę Sawicką, który publicznie mataczy, iż chcą ją zamordować, iż została uwiedziona, ale nie skonsumowana. Właśnie nie wiadomo, o co bardziej ma pretensje, czy nie o ten brak konsumpcji. Jednak, jeśli jej wierzyć, to uwiedzenie polegało wyłącznie na tym, iż wyczuwała podniecenie agenta na jej widok, jego przyspieszony oddech, ale w to akurat trudno uwierzyć. Ja na jej widok tak nie reaguję. Z drugiej strony, jej sejmowa rola płaczki, przyniosła POkemonom kilka punktów procentowych końcowego sukcesu, więc nie zostawią jej samej. Na ile się posuną w jej obronę?

Jest taka kapłanka bogini Agory, profesor Lena Kolarska Bobińska. Kandydowała nawet teraz na ministra pracy. Często wypowiada swoje myśli i bardzo mnie dziwi, iż te same zdarzenia widzi zupełnie inaczej niż ja. Zastanawiałem się nawet, czy jest to wynikiem obłudy, fałszu. Jednakże wczoraj usłyszałem, jak jako główny i jedyny argument podpisania tak zwanej karty praw podstawowych, uznała fakt, iż podpisują ją inne kraje. Inne tak, ale Anglia nie. Smutno mi się zrobiło, gdy pomyślałem, iż profesorka nie polega na swoim rozumowaniu, na swoim mózgu, a bezmyślnie naśladuje innych. Ale takie autorytety promowane są w mediach.

Porażki Bronisława Komorowskiego


12.11.2007 22:01
Marszałek Sejmu prowadzi bezpardonową wojnę, ale nie widać sukcesów. Postraszył dwie posłanki z Pisu odebraniem mandatu, ale one raczej chętnie odeszły z pałacu prezydenta, przecież i tak musiałyby zwolnić miejsce dla bezrobotnych działaczy swojej partii. Także Antoni Macierewicz obronił komisję weryfikacyjną, zwalniając miejsce Janowi Olszewskiemu, któremu nieudolny sztab wyborczy Pisu nie potrafił zebrać 5.000 podpisów na senatora. Teraz mecenas będzie miał zajęcie do końca życia, przecież nigdy nie lubił się spieszyć. A Konstany Miodowicz znowu będzie mógł się tylko oblizać. Notabene, zebranie wymaganej liczby podpisów można wykonać bardzo szybko. Rekord pobiłem w 1991, gdy o 12.00 wysłałem Krzysztofa Ibisza z autokarem modelek do Łodzi (powrót 20.00) i następnego dnia o 8.00. Pracowali na samej ulicy Piotrkowskiej i punkt 12.00 Krzysztof dzwonił do mnie z okręgowej komisji wyborczej. Dał mi do telefonu przewodniczącego, którego poprosiłem, żeby zaczęli liczyć podpisy, a za 2 godziny będą dokumenty rejestracyjne dowiezione. Były za 90 minut, i chociaż komisja bardzo się starała, z 8.000 zebranych podpisów musiała uznać 5.800.
Ale jeden człowiek, poseł Jan Ołdakowski nie poddał się szantażowi marszałka. Nie widział powodu, żeby wybierać między funkcjami dyrektora muzeum i posła. Poprosił o podanie podstawy prawnej. Jakież gromy na niego nie padły, że łamie konstytucję, a dzielny marszałek wykrzyczał, iż nie będzie świętych krów. Poseł spokojnie dodał, iż ma stosowne ekspertyzy sejmowe. Bronisław Komorowski nieco spuścił z tonu i powiedział, iż poseł ma termin do piątku do 24.00, a on odda sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Poseł bardzo się ucieszył i powiedział, iż żadnych dokumentów nie będzie składał.
I zdarzył się dziś kolejny cud tuskowy.
Marszałek zmiękł. Zwołał konferencję prasową na godzinę 13.00 i oświadczył, iż nie wygasi mandatu posła. Potem korzył się dalej, mówiąc iż nie odda sprawy do Trybunału Konstytucyjnego. Następnie ogłosił, iż zaproponuje zmianę ustawy, która jasno będzie określać, jakie funkcje poseł może, a jakiś nie może pełnić i wykonywać. Nie bardzo rozumiem, co w tym niejasnego, skoro przestał kręcić, kombinować, straszyć, a przede wszystkim nie spełnił żadnej ze swojej groźby. Sprawdziła się stara reguła doktora Siegberta Tarrascha, które mówiła, iż groźba jest silniejsza niż jej wykonanie. Prawnicy musieli pouczyć marszałka, iż rację ma poseł.
Pierwsze pytanie dziennikarki z TVP dopełniło czary goryczy: Co to zmieni, skoro nowa ustawa nie będzie działać wstecz i nie będzie dotyczyć przypadku Jana Ołdakowskiego? Bronisław Komorowski nabrał powietrza, w końcu z siebie wyrzucił, iż wtedy rozważy całą sytuację. Pozostali dziennikarze nie podejmowali tego tematu. Ciekawe czy o Canossie marszałka napiszą w gazetach RPA i Jamajki?
Przeciwieństwie do oponenta, poseł zachował się honorowo i podziękował za słuszna decyzję i okrężne przyznanie się do błędu. O co chodziło w tej szopce? O przechwycenie muzeum. Tylko o to. POkemony nie spodziewały się, iż ktoś może zrezygnować z mandatu poselskiego.

Smutne święto


11.11.2007 12:33
Swięto Niepodległości - pięknie brzmi. A kiedy pozwolimy odzyskać niepodległość mieszkańcom Afganistanu (tu naszych żołnierzy wysłał Radosław Sikorski) oraz Iraku? A w Iraku co raz gorzej. Według dzisiejszych wiadomości, nasi chowają się po kątach, a bohaterscy partyzanci strzelają do naszych z moździerzy. Oficjalny komunikat brzmi:
Do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem. W wyniku ostrzału ośmiu polskich żołnierzy zostało lekko poszkodowanych, ale ich zdrowiu i życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Na skutek ostrzału, dwóch żołnierzy doznało powierzchownych obrażeń, trzech kolejnych ma lekkie problemy ze słuchem, natomiast pozostali trzej żołnierze doznali niegroźnych kontuzji. Poszkodowani otrzymali natychmiastową pomoc medyczną i nie wymagają leczenia szpitalnego. Uszkodzeniu uległo również kilka samochodów i instalacji logistycznych. W miejsce, skąd prowadzono ostrzał, niezwłocznie wysłany został powietrzny odwód szybkiego reagowania. Podjęto również działania operacyjne mające na celu ustalenie sprawców ataku.
Ciekawe jak, siedząc w obozie, można odnaleźć strzelających? I czemu ktoś strzela do naszych zamkniętych w obozie? Prawda jest inna. Nasi żołnierze wykonują normalne funkcje okupacyjne, czyli zniewalają miejscową ludność.

Mamy kolejny cud. Donald Tusk ma rząd, ale jeszcze go nie ma. Nie ma, bo brakuje mu jeszcze trzech ministrów. Nie ma wokół siebie więcej nauczycielek języka polskiego i nauczycieli historii? I jeszcze jeden cud - zaraz po wyborach, czyli nie tak dawno, POkemony zapowiedziały zmniejszenie liczby ministerstw o trzy. Cud można zapisać równaniem:
17 - 3 = 19
Tak, będzie 19 (dziewiętnaście) ministerstw. Ciekawe jakie równanie wyjdzie z liczby wojewodów. POkemony chcą 16 wojewodów, PSL - pięciu, a województw jest 16.
Jest decyzja, iż senator Zbigniew Romaszewski zostanie wicemarszałkiem na gwiazdkę.

Wojna to nic dobrego


10.11.2007 17:23
Mówią nam, że wojna jest słuszna. I słusznie zginął żołnierz w czasie patrolu. I to cała wiedza o Iraku, o Afganistanie. Mamy wrażenie, iż nasi żołnierze siedzą tam w obozach, które od czasu do czasu opuszczają i jadą sobie drogą. Albo sobie patrolują, czy robią przejażdżki. A czymże jest patrol? Można sobie wyobrazić jakiś film o drugiej wojnie światowej. Idzie sobie ulicami Warszawy dwóch lub trzech niemieckich żołnierzy z bronią gotową do strzału. To jest właśnie patrol. Jaki był stosunek Polaków do tych patroli? Bali się, nienawidzili, gotowi byli Niemców zabić. Zabicie Niemca nie było w czasie wojny grzechem, było chlubą. Kradzież broni niemieckiemu żołnierzowi była bohaterstwem. Bo Niemcy okupowali Polskę.
Teraz my okupujemy Afganistan i Irak. Nie otrzymujemy informacji, co tam robimy. Czytamy tylko, gdy jakiś miejscowy bohater narodowy strzela do naszych żołnierzy, podkłada minę pod ich samochód, rzuca w nich bombę. Nasi żołnierze zniewolili naród irański, pomagają zniewalać naród afgański. Robią to dobrowolnie, na ochotnika, nikt ich do tego nie zmusza. Pobierają pensje zwykłą w kraju i specjalną w USD za granicą. Kim są? Dowiadujemy się niektórych szczegółów. Ten który zginął miał 31 lat, to była jego czwarta tak zwana misja, miał stopień starszego kaprala. Nie był oficerem, bo nie skończył studiów. Matury też nie zdał, bo byłby chorążym. Sierżantem został mianowany dopiero po śmierci, więc mógł nie skończyć szkoły podstawowej. W czasie służby wojskowej też nie uzupełnił wykształcenia. Wolał misjonować, bo tam służba liczy się podwójnie i do emerytury i do wysługi lat. Pół roku w Iraku, liczone jest za rok służby. Gdyby nie wojsko, pewnie byłby bezrobotnym, albo wyjechał do Irlandii. Był znienawidzonym okupantem. Tak samo, jak nasi inni żołnierze, łącznie z Gromem.
Colin Powell, amerykański minister wojny, kłamał w ONZecie, iż w Iraku jest broń ABC. Nie znaleziono jej o tej pory. Okupacja Afganistanu miała na celu złapanie amerykańskiego agenta Osamy bin Ladena. Do tej pory go tam nie znaleziono. Podobno mordowano obywateli Iraku i Afganistanu. Chyba tak i było. Ale są krają, w których dzieją się dużo gorsze rzeczy i nikt o tym nie mówi. A czemuż to?
W tych krajach nie ma ropy naftowej. Tak, to chodzi o ropę. Amerykanie sprzedają ropę okupowanych państw za rekordowe ceny, które sami wyśrubowali. Jednocześnie maksymalnie osłabili dolara, przez co otrzymują mnóstwo dolarów za nie swoją ropę. Za jakiś czas wartość dolara pójdzie w górę...
Realizuje się też dwa inne cele. Jeden z nich to rzucenie bomb i pozbycie się starego uzbrojenia. Stare bomby trzeba niszczyć, to dużo kosztuje. Kiedy się je wyrzuci z samolotu nad Kuwejtem, Jugosławią, Afganistanem, Irakiem, dużo się oszczędza i dodatkowo otrzymuje się zamówienie na kolejne tysiące bomb. I to trzeci cel - zarabianie grubych pieniędzy na wojnie.
A co zbroiła Jugosławia, oczywiście poza mordowaniem swoich obywateli? Ano założyła embargo, czyli zakazała wwozu do swego kraju produktów amerykańskich. Więc porwano prezydenta Jugosławii i postawiono przed trybunałem haskim, który jest finansowany przez ... USA. I zasłabł tam śmiertelnie.
Więc, gdy Bronek Komorowski mówi, iż nasze wojska w tym roku wyjdą z Iraku, to wiem, iż kłamie. Od tygodnia podaje już datę o rok późniejszą. I nie przejmuje się, iż młodzi Polacy uważani są za najeźdźców, okupantów, barbarzyńców. Przecież oni zgłosili się na ochotnika za grube pieniądze. I służba im się liczy dwa razy.

Koalicja trzeszczy


09.11.2007 23:40
Niestety nie wiadomo, co było pierwsze. Ale podchody koalicyjne są bardzo ostre. Najpierw przyszła wiadomość, iż tak zwany rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski zamierza zaskarżyć do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o Krusie. Że niby ona łamie konstytucję, iż prawa nie są równe. Przypomniał sobie w dziwnym momencie. Ale nie zaskarżył, tylko ogłosił zamiar, więc może tego nie zrobić. Natychmiast popisał się obłudą poseł POkemonów Chlebowski, który wyraził oburzenie. W duszy cieszył się, iż, bo przecież marzy, by rolnicy płacili pełne ubezpieczenie, czyli bezwolnie zasilali pieniędzmi banki.
Druga wiadomość to ta, iż PSL żąda pięciu wojewodów. Wygląda na to, iż obie strony się straszą, prowokując ustępstwa koalicjanta. Jednakże siły nie są równe. Waldemar Pawlak nie musi być wicepremierem, gdy tymczasem POkemowy za władzę oddadzą wszystko. Z drugiej strony, PSL też nie może likwidować przywilejów swojego elektoratu własnymi rękoma.
Jeszcze jedno jest ciekawe, iż pan Waldek elastyczny jest i zmienia taktykę pod konkretnego przeciwnika. Gdy wchodził do rządu Jarosława Kaczyńskiego, żądał samodzielności resortowej - jedna partia rządzi konkretnym resortem, a pozostali koalicjanci się nie wtrącają. Teraz chce mieć swoich przedstawicieli wszędzie - podział władzy.
Po południu te informacje odeszły w niebyt. Czas pracuje dla partii rolników z Marszałkowskiej, natomiast Donald Tusk ma tylko kilkanaście najszczęśliwszych dni swego życia.

Ciekawostki dnia


08.11.2007 09:38
Nie słabnie nagonka na PiS. Nie dziwi mnie zachowanie trzech dysydentów. Kazimierz Ujazdowski i Paweł Zalewski, to zwykli karierowicze. Szli tam, gdzie mieli szanse na stołek. Obaj byli w Unii Demokratyczne, potem udawali konserwatystów, wepchali się do AWSu. Nigdy nie byli lojalni wobec swoich partii. Niczego konstruktywnego w życiu nie dokonali. Ludwik Dorn chociaż napisał bajkę dla dzieci. Ale to też karierowicz i symulant. W 1990 roku został wprowadzony do Porozumienia Centrum przez obecnego prezesa TVP. Andrzej Urbański dał mu mandat na zjazd warszawski i zarekomendował do zarządu słowami: Nie wyobrażam sobie zarządu bez Ludka Dorna. Wtedy trzeba było należeć do jakiś struktur lokalnych, więc Dorn był przedstawicielem koło środowiskowego socjologów. Nikt nigdy nie widział innego socjologa, nie było innych kół środowiskowych, a może było jeszcze jedno, nie pamiętam. Andrzej Urbański dwa lata później uciekł z czwórką kolegów do KLD.

Lech Wałęsa boi się wydania na podstawie materiałów IPN książki o sobie. Chce sobie wymienić kamienne serce, na amerykańskie, ale rodacy nie chcą zbierać pieniędzy na tę intencję. Więc wysyła do lekarza premiera i rekomenduje Bronka Geremka do MSZ. Nawet nie warto tego komentować.

Donald Tusk wykrzyczał, iż będzie tępił i zwalczał tych, którzy niszczą dobre imię Polski. Żeby ich długo nie szukał, podsunę mu kilka nazwisk tych, co szkalowali Polskę w tym roku. Sa nimi Lech Wałęsa, Bronisław Geremek, Władysław Bartoszewski, Aleksander Kwaśniewski, Donald Tusk.

Podatek krzywo liniowy


07.11.2007 10:17
Zastanawiamy się, o co chodzi ze zmianami podatków i czemu wywołują tyle emocji. Chodzi o pieniądze. Zmiany mają iść zgodnie z kardynalną polityką POkemonów, która każe zabierać biednym i dawać bogatym. Taki współczesny liberalny Robin Hood. Tak naprawdę chcą oni obniżyć podatek CIT, czyli ten, który płacą spółki z o.o. i spółki akcyjne. Tak, spółki je płacą. A po zapłaceniu podatku, oddają czysty, zdrowy pieniądz udziałowcom i akcjonariuszom. Już po opodatkowaniu, czyli nie podlegający zgłaszaniu do podatku dochodowego. Jest to jedna z przyczyn tworzenia spółek kapitałowych. Oznacza to, iż prawie wszyscy bogaci ludzie w Polsce nie płacą podatku dochodowego w sposób bezpośredni, czyli składając roczne zeznania podatkowe. Płacą za nie spółki, których są współwłaścicielami.
Obniżenie podatku CIT radykalnie zmniejszy dochody budżetu naszego kraju. Trzeba wyrównać te straty z kieszeni ubogich obywateli. Najprościej obniżyć im o jeden lub dwa procenty wysokość podatku, co pozornie zmniejszy ich obciążenie i jednocześnie zabrać wszystkie ulgi podatkowe, co per saldo spowoduje wzrost podatku. Ponieważ ludzi niezamożnych jest dużo, ich niewielkie zwiększenia obciążeń podatkowych pokryją straty wynikłe z obniżenia podatków garstce bogaczy.
Można też powtórzyć chwyt ministra Jerzego Osiatyńskiego z 1993 roku, czyli ministra rządu Suchockiej, Rokity, Tuska, Komorowskiego, który zamroził progi podatkowe i kwotę wolną od podatku. Numer działa dwojako, bo inflacja zmniejsza wartość nabywczą pieniądza, więc płacimy więcej i szybciej wchodzimy w drugi próg. Drugie działanie skutkuje do tej pory i będzie skutkować bardzo długo, ponieważ wskaźniki podnosi się procentowo, więc w pewnym ułamku, decyzja z 1993 zmniejsza podnoszenie stawek kwoty do odliczenia i progów przez wszystkie następne lata. I z każdym rokiem wpływa bardziej.
Dwa inne przykłady drenowania kieszeni najbiedniejszych, to decyzja ministra finansów w rządzie Jerzego Buzka, Leszka Balcerowicza (dwa filary i autorytety Donalda Tuska o podniesieniu stawek vat na książki, czasopisma, telefony i internet. Jak wiadomo, firmy odbierają vat, a zwykli zjadacze chleba tylko go płacą. Więc podniesienie stawek odczuli tylko ci obywatele, którzy nie mają firm, nie prowadzą działalności gospodarczej.
A sama nazwa podatek liniowy jest jakaś diabelska. Pewnie pochodzi z kiepskiego tłumaczenia jakiegoś nieuka. Z liniowością nie ma nic wspólnego, przecież mamy linie proste, krzywe i pokręcone. Lepsza nazwa to podatek stały lub ze stałą stawką. Po łacinie - constans. Tak samo jak podatek od wartości dodanej, czyli vat. Nieuki nie potrafili przetłumaczyć, więc zostawili angielski skrót.
Value - wartość
Add - dodawać
Tax - podatek.

Totalizm POkemonów


06.11.2007 17:48
Wybrano wicemarszałków. 4 w Sejmie i 2 w Senacie. W izbie niższej wystarczyło by dwóch z PiSu i LiDu. Ale koalicja rządowa też musi dostać stołki. Jednym z nich został Stefan Niesiołowski. Ten wybór nie dziwi, pasuje do nowej tradycji, jaką jest chamstwo, brak kultury, obrażanie innych wulgaryzmy knajackim językiem. Tak się zachowywali kibice, tak się zachowywali wczoraj posłowie PO w czasie prezentacji kandydata na marszałka. Stefan Niesiołowski ma też inne kwalifikacje. Zagrał jedną z ról, w filmie nakręconym na rozkaz Lecha Wałęsy 4 czerwca 1992 roku. Siedział po prawej ręce prezydenta. Wynikało to z jego słusznego oburzenia, wywołanego umieszczeniem go na liście Milczanowskiego - Macierewicza. Jest także bohaterem literatury faktu Erotycznych immunitetów, która napisała Marzena Domaros. Pisarka nisko oceniła go jako mężczyznę, miała też niepochlebne uwagi do jego higieny jamy ustnej. Nie słyszałem, żeby hrabia hrabiance wytoczył proces o zniesławienie, więc albo mu nie zależało, albo zgadzał się z autorką.
Dużo gorsza rzecz miała miejsce w Senacie. Wybrano dwoje wicemarszałków, oboje POkemonów. A wystarczyłby jeden z PiSu. Był znakomity kandydat, senator siódmej kadencji, Zbigniew Romaszewski. Zarzucono mu kontrowersyjność i kłótliwość. Hmmm. Pewnie wyrażała się w tym, iż w pierwszym roku stanu wojennego uruchomił radio Solidarność. Tak, radio, które podawało prawdziwe informacje dla Warszawiaków. Jak wiemy, z prawdą należy bezwzględnie walczyć, więc wsadzono go na dwa lata do więzienia. Nie mógł się wykpić podpisaniem świstka, nie bał się żony, bo jej nie zdradzał. Wręcz przeciwnie, razem z nią robił radio, razem poszli do więzienia. Był dla reżimu kontrowersyjny i kłótliwy.
Potem przez wiele lat autentycznie walczył o prawa człowieka. Pomagał wielu ludziom. Propagował te idee. Też przeszkadzał, też go uważano za kłótliwego i kontrowersyjnego.Później był wiele lat przewodniczącym senackiej komisji praw człowieka. I znowu przeszkadzał, znowu traktowano go jako kłótliwego i kontrowersyjnego. Do tego stopnia, iż w 1997, gdy był senatorem Ruchu Odbudowy Polski, kandydował na wicemarszałka, którym powinien zostać zgodnie z parytetem. Głosami SLD i PSL, wybrano wicemarszałka z mniej licznego klubu. Był nim skromny senator UW Donald Tusk.
Zasada parytetu mówi, iż klub ma prawo do objęcia stanowiska i to klub wyznacza kandydata, który musi być zaakceptowany. Tylko raz po 1989 roku nie zastosowano w Europie tej zasady. W Słowacji, blok Mieciara wziął wszystkie stanowiska w parlamencie. Za kilka dni odbyła się słowacka nocna zmiana. A syn Meciara został odnaleziony nieprzytomny w samochodzie w Wiedniu. W totalnym państwie zasada parytetu nie obowiązuje. Czy grozi nam totalne państwo?

Nowe obyczaje


05.11.2007 14:51
POkemony wprowadzają nowe obyczaje. Od tej pory, przestępca będzie informował prokuraturę, kiedy ma dla niej wolny czas, kiedy stawi się na przesłuchanie, co w czasie przesłuchanie wypije i zje. A menu ma być wykwintne. Ich poseł, Paweł Graś powiedział, iż jego koleżanka lodziarka Beata Dorota Sawicka sama udała się do prokuratury i nie zamierzała niczego ukrywać. Żaden z wyznawców bogini agory, nie zapytał, czemu była w hotelu, czemu dopiero po 10 została aresztowana, skoro mogła iść do prokuratury na ósmą rano. Ja bym się jeszcze spytał posła Grasia, czemu nie zrzekła się immunitetu, czemu nie zgłosiła się do prokuratury miesiąc temu, czemu zabawiła się w płaczkę w Sejmie? I najważniejsze pytanie, czemu nie oddała pierwszej raty łapówki w wysokości 50.000 PLN?
Inny nowy obyczaj POkemonów, to pełna jawność. Dał temu wyraz artysta Tadeusz Ross, pozując dziennikarzom z piersióweczką skierowaną do buzi. Już nie będzie chowania się po kątach, upijania się w zamkniętych pokojach, odrzuci się stare akcesoria, jak termos, którym posługiwał się rowerzysta Jacek Kuroń.
Kolejna nowość, to publiczne zmyślanie, co zamierza, a czego nie zamierza zrobić prezydent RP. Bardzo mi się podoba zagłębianie w najtajniejsze myśli głowy państwa. Dzięki temu wiemy, czego się on boi, co planuje, co ma myśli, czego nie zrobi. Tylko nie rozumiem, po co potem wychodzi rzecznik prezydenta i to dementuje. Przecież to są fakty prasowe, których tworzenia uczył zacny guru Bronek Geremek. A dżentelmeni o faktach nie dyskutują.
Kolejna odmiana polega na chwaleniu Sejmu i rządu. Teraz już tak będzie. Podobało mi się, jak stacja TVN24 chwaliła posłów Tadeusza Rossa i Ryszarda Kalisza, iż razem, czyli we dwóch zmieścili się do sejmowej windy. Co prawda po wyjściu satyryk miał problemy z oddychaniem, ale...
Wszystko tylko popsuł artysta Tomasz Dedek, który nagadał jakiś głupot, iż miał pseudonim Papkin, iż donosił, iż był to przejaw jego cwaniactwa, że brał za to pieniądze i że to było obrzydliwe. Nikt go nie pouczył, jak ma mówić? Nie dotarła do niego tajna instrukcja, która mówi, iż nie współpracował, niczego nie podpisał, a już to w ogóle nikomu nie zrobił krzywdy? A może zapomniał tekstu, a może nie było pod ręką suflera? To nie jest nie tylko trendy, to nawet nie jest europejskie. To ciemnogród.

Zdrajca się nie obraża


04.11.2007 10:52
Nagonka na PiS trwa nadal. Cel ostateczny został wyznaczony - zniszczyć tę partię do samego końca. Wyjawił go Radosław Sikorski, który już przestał udawać dżentelmena. Dziennikarze zaczepili w tej sprawie Aleksandra Szczygło na spacerze ulicą i z niego wyciągnęli:
Wtedy jest się zdrajcą, kiedy się odchodzi i pluje na swój obóz i nazywa się go watahą, którą trzeba dobić - powiedział w opublikowanym w wywiadzie Szczygło. Pytany, czy Sikorski jest zdrajcą, Szczygło odpowiedział: Tak. Jest zdrajcą. Zachował się podle. O swoich byłych kolegach z rządu powiedział: jeszcze jedna bitwa i dorżniemy watahę.
Dziennikarzynie było mało, więc dalej drążył temat i spytał Szczygłę czy nie miał wówczas ochoty Sikorskiemu po męsku przyłożyć, Szczygło powiedział: O, już znacznie wcześniej. i dodał, że nie ma o Sikorskim wysokiego mniemania. Gdy człowiek z mikrofonem dalej mówił bez sensu, minister krótko poprosił o wytłumaczenie pytania słowami: że co?. Na koniec wzruszył ramionami, spytał a kim jest Radek Sikorski?, uśmiechnął się i spokojnie odszedł. Wysłannicy mediów zbaranieli, ponieważ nie otrzymali instrukcji na taką sytuację.
Zaniemówił też Radosław Sikorski. W jego imieniu wystąpił jakiś nieznany mi osobnik Piotr Paszkowski, który powiedział: Senator Sikorski był oczywiście głęboko zbulwersowany zarówno formą, jak i treścią wypowiedzi(...) jeśli chodzi o przejście Sikorskiego do PO nie ma mowy o zdradzie. W każdym systemie parlamentarnym zdarzają się przejścia z partii do partii; jest to wpisane w logikę systemu parlamentarnego (...) że nie ma w tym nic nagannego.(...) przejście Sikorskiego do PO, byłoby naganne, gdyby mogło budzić podejrzenia o koniunkturalizm. A o tym nie może być mowy, bo Sikorski wstąpił do PO, kiedy sondaże dawały zwycięstwo PiS- owi.
Nie pamiętam, by kiedykolwiek sondaże dawały zwycięstwo PiSowi. To raz. Sikorski nie miał szans na jakiekolwiek stanowisko, nie miał nawet szans na kandydowanie do Sejmu czy Senatu, to dwa. Dzięki zdradzie, dostał pierwsze miejsce na liście do Sejmu, czyli pewność zostania posłem. To trzy. Wreszcie, za opluwanie swoich dawnych kolegów, ma zagwarantowane stanowisko w rządzie, choć w dalszym ciągu nie wiadomo jakie. To cztery. Więc jego zdrada miała ewidentnie podstawy jak najbardziej koniunkturalne.
Najlepsze w tym wszystkim, iż zupełnie mu nie przeszkadza, iż odszedł od tych, z którymi był w rządzie Jana Olszewskiego, a poszedł do Nocnej zmiany, czyli do Donalda Tuska, Waldemara Pawlaka, Stefana Niesiołowskiego, Lecha Wałęsy i ich koleżków.

Media, ach te media


03.11.2007 09:31
Wojna medialna trwa. Celem jest zdobycie mózgów społeczeństwa. Nie jest to nowy wynalazek. Od czasów najdawniejszych informacja miała ogromną wartość. Ważnym celem jest zablokowanie dotarcia prawdziwej informacji. Cel ten stawiają sobie wyłącznie ci, którzy kłamią, otumaniają społeczeństwo, którzy boją się prawdy. W czasie drugiej wojny światowej, w państwach okupowanych przez Niemców, nie wolno było posiadać radia, ponieważ można było z niego dowiedzieć prawdziwej sytuacji na froncie i innych istotnych informacji. Za posiadanie radia można było być rozstrzelanym.
Zupełnie podobnie jest teraz. Media liberalne chcą mieć monopol na władzę i wszelkimi możliwymi środkami niszczą niezależnych nadawców. Tylko, iż teraz strzela się nie kulami, a epitetami, zastraszaniem, szkalowaniem. Na przykład słuchaczy radia Maryja wyzywa się od ciemniaków, moherowych beretów, nieudaczników, wieśniaków, ludzi głupich. Stara się wytworzyć stan świadomości, iż słuchanie rozgłośni Redemptorystów jest czymś złym, poniżającym, uwłaczającym godności Europejczyka.
Inny strumień ataku jest skierowany na ojca dyrektora - Tadeusza Rydzyka. Wmawia się bezkarnie, iż jest niezmiernie bogaty, wyłudza pieniądze od staruszek, iż jest antysemitą. Dla przykładu, wyznawczyni bogini Agory, dziennikarka radia TOK Anna Łaszuk, przy każdej okazji wypowiada swymi namiętnymi ustami kwestię antysemickie Radio Maryja. Tropiciele antysemityzmu, w ciągu dwóch ostatnich lat, znaleźli aż dwa przypadki zachowań antysemickich. A przecież słuchają radia braci Redemptorystów na okrągło.
Pierwszy z nich, to gry Stanisław Michalkiewicz nazwał mieszkańców Judei - Judejczykami. Niesamowite jakie protesty to wywołało. Drugi przypadek, to gdy ojciec dyrektor - Tadeusz Rydzykpowiedział, iż czytelnicy Talmudu mają mentalność talmudzką. Przy okazji analogicznie się wyraził o czytelnikach Biblii i Koranu. I to wszystko, więcej przypadków antysemityzmu nie stwierdzono, ale uczeni tropiciele pracują nad tym. Szumu za to jest bardzo wiele. Szumu, bez podawania przykładów, bo przecież antysemityzm jest udowodniony. Oczywista oczywistość, jak mawia premier.
Kilka tygodniu temu, ambasada USA, podała informację, iż powstała w Warszawie, delegatura semickiej loży masońskiej, tej samej, którą kiedyś rozwiązał genialny fizyk Ignacy Mościcki. Filia stawia sobie jawne cele - zlikwidować radio Maryja i odebrać pieniądze, które jakoby państwo polskie było winne organizacji pod nazwą Światowy Kongres Żydów. Gdy w Polsce rozmawiała z naszym rządem, przewodził jej Izaak Singer, który kiedyś oświadczył, iż będzie tak długo atakował Polskę, aż otrzyma pieniądze. Przeciwko jego wizycie w Polsce, protestowali nieliczni parlamentarzyści i żądali uznania go za personę non grata.
Aliści nieco później, Światowy Kongres Żydów, usunął ze swego grona Singera, zarzucając mu malwersacje finansowe.
I tu dochodzimy do sedna. Radio Maryja jest jedynym medium, które szeroko omawia problem odszkodowań. Inne ledwo wzmiankują, chociaż Gazeta Wyborcza napisała ciut więcej. Uznała roszczenia za wygórowane, sugerując zwrot 60-70% żądanej sumy. Dla przykładu, Węgry wypłaciły tylko 15%.

Zdrajca znowu straszy


02.11.2007 21:21
Michał Boni znowu zabrał głos:
Zawsze zaznaczałem kolegom (z PO), że nie zamierzam brać udziału w konkretnych pracach rządowych - powiedział Boni. - Sytuacja się zmieniła, zaproszono mnie do współpracy w rządzie. i wtedy uznałem, że nie jest możliwe podjęcie tej współpracy bez uwolnienia i zdjęcia z siebie tego ciężaru, który nosiłem przez prawie 20 lat
Zagroził, iż wytoczy proces każdemu, kto go będzie nazywał agentem. Już kiedyś zapowiadał, iż wytoczy Antoniemu Macierewiczowi proces o zniesławienie i utratę zdrowia. Tak, bo w pamiętny dzień pogotowie zabrało Boniego do szpitala. Ponoć to żołądek, ponoć to zawał... Ale słuchy chodziły w Sejmie, iż przed wyjazdem karetki przyznał się kolegom do współpracy z SB, ale potem zaprzeczył.
Kilka dni wcześniej, Michał Boni napisał dla Życia Warszawy artykuł, ostro potępiający ujawnienie szpiclów. W tym tekście, porównał posłów do Dzierżyńskiego i Robespierre`a. Prorokował wojnę domową, rewolucję bolszewicką. Wypadałoby przeprosić Antoniego Macierewicza, za kalumnie, które na niego rzucano przez wiele lat.
Spowiednik i kaznodzieja, Donald Tusk wyznaczył kumplowi pokutę - 15 tys. miesięcznie z rządową limuzyną i obstawą BOR-u.

Poseł Drzewiecki, który był wspólnikiem bufetowej i kandydatem na ministra sportu, wyjawił, iż pomysły pięciu nowych lokalizacji stadionu narodowego, to był tylko awaryjny plan b. Chłopaki zrobili prawdziwy sondaż opinii publicznej na ten temat i nie mieli wyjścia.

Lodziarka Sawicka do tej pory nie zwróciła łapówki.

Dziś Święto zmarłych, więc do radia TOK FM zaproszono politycznego trupa, jakim jest Leszek Miller. Jak można było się spodziewać, wychwalał pod niebiosa fachowość Boniego. Szkoda, iż dziennikarz nie spytał genseka, o to, z czego będzie utrzymywać się matka posłanki Marii Katarzyny Piekarskiej, która do tej pory była zatrudniona w biurze poselskim córki. Pamiętamy, jak to Leszek Miller przetransferował (skorumpował politycznie, nie wnikam w szczegóły, jak tego dokonał) Kasię z UW do SLD i na swoją wiceminister. Cieszy także, iż nie weszli do Sejmu z Warszawy towarzysz Marcin Święcicki, kolega Boniego z listy agentów z 1992 roku oraz Piotr Gadzinowski, kreowany na najbardziej pracowitego posła.

Michał Boni - zdrajca i kapuś


01.11.2007 11:25
Michał Boni miał zostać ministrem pracy. Zgodnie z obowiązującą ustawą lustracyjną, powinien złożyć oświadczenie. I musiałby tam napisać prawdę. Bo gdyby kolejny raz skłamał, na 10 lat byłby odsunięty od koryta. Był przecież w rządzie Mazowieckiego, Bieleckiego, Buzka. Był też w fundacji CASE. Po polsku czytamy to case , ale ludzie, którzy nie czują się Polakami, lub brak mi elementarnego wykształcenia, wymawiają to jako kejs.
Wczoraj przyznał się, iż jest wielokrotnym zdrajcą. Zdradził żonę, przez wiele lat (nie mniej niż cztery, a pewnie dużo więcej) oszukiwał ją i swoją kochankę też pewnie oszukiwał i być może zdradzał z własną żoną). Zdradził idee, o które walczył. Zdradził swoich przyjaciół, donosząc na nich, o czym dziś mówi profesor Mirosław Dakowski.
- Od 1987 roku wiedzieliśmy, że Boni na nas donosił. Zaczęły wtedy wpadać nasze offsety, czyli tajne drukarnie.
- Ja współpracowałem na szczęście tylko z Andrzejem Urbańskim i dzięki temu Michał na mnie nie mógł donosić. Natomiast później jedna z kobiet z naszego środowiska, o bardzo twardym charakterze, wydusiła z Michała (Boni) przyznanie się, że na nas donosił.

I pisze na swojej stronie:
Po dwudziestu latach od ujawnienia agenturalnej działalności Michała Boni (TW Znak, nr. rej. 54 946) - przypomniał sobie o tym tak delikwent, jak i jego kolega z KLD i rządu Bieleckiego - Donald Tusk. Czy nie jest groźne desygnowanie na premiera człowieka z takimi zanikami pamięci? D. Tusk mówi, że Boni -powinien odpracować swe błędy- (w rządzie), a jest zdolny... Jakżeż zdolny w finansach był Dziad z Wołomina, niestety już nie odpracuje. Ale są żołnierze Baraniny, też zdolni, panie Kandydacie... Czy nam odpracują?
Michał Boni znalazł się na liście Andrzeja Milczanowskiego, który pochwalił się publicznie, iż w 1991 sprawdził trzy tysiące kandydatów do parlamentu. Jak wiadomo był niezwykle zaufanym człowiekiem Lecha Wałęsy. Potem tę listę nieznacznie skorygował Antoni Macierewicz i wykonał uchwałę Sejmu, doręczając posłom. Na tej liście był Michał Boni, który wtedy poszedł w zaparte jak każdy Judasz. 16 tak zwanych intelektualistów, w tym Jacek Kuroń napisali list, w którym dali świadectwo uczciwości Michała Boniego, który tez ich zdradził.
Dopiero teraz się przyznał, gdy został do tego przymuszony. Gdyby nie etacik, to by milczał. I już ma obrońców. Gowin:
Dziś Boni odniósł wielkie zwycięstwo nad sobą, nad mroczną częścią swojej przeszłości. Dla mnie sprawa się zamyka i od tego momentu nie widzę problemu ze współpracą, ani z Michałem Bonim, ani z każdą inną osobą znajdującą się w takiej sytuacji.
Inni pożyteczni idioci, nazywają kapusia bohaterem. Tak, Michał Boni przez ostatnie 20 lat żył w luksusie, odcinał kupony od swojej zdrady. I gdyby nie ten etacik, to nowe korytko, do którego się pcha...
Donald Tusk ma więcej takich kolegów. Niedługo nam ich przedstawi.

Kłamcy i obłudnicy


31.10.2007 09:00
Mamy totalne państwo, wszyscy są śledzeni, podsłuchiwani. Rząd jest nieudolny. Strach żyć, swobody obywateli są ograniczone. Taki obraz Polski tworzyły media i ich tuby w postaci polityków. Ciekawe, iż nie boją się, iż bolszewicy Kaczyńscy wprowadzą stan wojenny, wszystkich aresztują, najlepiej 7 listopada, w 90 rocznicę przewrotu leninowców. Nie uwierzyli, gdy Jarosław Kaczyński obiecał im 13 grudnia. Wręcz przeciwnie, poczuli się wreszcie wolni, szczęśliwi, planują sobie przyszłość.
Zaczynają też odkrywać swoje prawdziwe oblicze, zaczynają mówić prawdę. Nagle okazuje się, iż Zbigniew Ziobro nie był wcale zły, ale oni będą mieli lepszego ministra sprawiedliwości. Ale jeszcze nie wiedzą, kogo. Przecież kandydatura Andrzeja Zolla jest wyjątkowo niepoważna. Pamiętam, jak w 1991 roku był przewodniczącym Państwowej Komisji Wyborczej i po podziale czasu antenowego TVP, napisałem do niego protest z żądaniem, by dzielić czas równo między komitety wyborcze, a nie wprost proporcjonalnie do liczby zarejestrowanych kandydatów na posłów. Zamiast odpowiedzieć mi merytorycznie, odpowiedział na moje pismo, iż zostało przedwcześnie napisane, ponieważ nie rozpoczęły się jeszcze programy wyborcze. A przecież każdy idiota wie, że jak się rozpoczną, to na protest i załatwianie tej sprawy będzie za późno. Potem Andrzej Zoll dostał etacik rzecznika praw obywatelskich, ale nie słyszałem, żeby jakiemuś obywatelowi pomógł. Później był sędzią , też specjalnie nie błyszczał, ani się nie napracował. Teraz ma dostać kolejną ciepłą posadkę? Okazuje się, iż POkemony nie mają fachowców na ministrów, a oddanie gospodarki Waldemarowi Pawlakowi jest totalna kompromitacją. Nie dlatego, iż to zła kandydatura, ale dlatego, iż POkemony mieli zajmować się liberalnie państwem. I pierwszą sprawę, jaką chcą załatwić, to likwidacja państwowej telewizji. I jakoś media nie protestują, iż w Niemczech, Francji, Włoszech, Anglii, państwowe media istnieją i mają się dobrze. Nawet się domyślam, kto chce kupić TVP, albo przynajmniej zlikwidować.

Tusk pęka


30.10.2007 22:45
Dziś, w kropce nad i, Monika Olejnik przydusiła Donalda Tuska, który powiedział: Jeżeli panu prezydentowi do współpracy są potrzebne przeprosiny, to mówię przepraszam. Jest to wyjątkowy brak klasy. Mógłby chociaż wstać i powiedzieć do kamery: Panie prezydencie, przepraszam Pana.
Tryb warunkowy, nie jest przeprosinami. Tak samo rozmowa z osobą trzecią nimi nie jest. Co najwyżej była to wyrażenie gotowości do złożenia przeprosin. Prawdziwe i szczere przeprosiny zawierają rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, przyznanie się do win i zadośćuczynienie. Donald Tusk tego nie uczynił, bo brak mu kindersztuby. Dodatkowo obraził głowę naszego państwa, żądając gratulacji za wygranie wyborów. Nie przypominam sobie, by Aleksander Kwaśniewski dwa lata temu gratulował Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Dziś w radiu Warszawa (kiedyś Praga) był wywiad z Julią Piterą. Ksiądz - lektor zadawał pytania, ale ich nie uszczegóławiał. Chyba nie rozumiał, o czym mówiła jego interlokutorka. Ja też nie rozumiałem jej bełkotu. Słyszałem natomiast oburzenie w głosie. Jedno, co zrozumiałem to to, iż kobieta jest za tym, aby w Warszawie nie budować żadnego nowego stadionu, w żadnym wypadku społecznego, bo na całym świecie, także na Łużnikach (hehe) są stadiony prywatne. Opowiedziała się, za rozbudową stadionu Legii. Czemu mnie to nie dziwi?

Pierwszy szwindel POkemonów


29.10.2007 08:50
Hanna Gronkiewicz Waltz, zwana bufetową, wykonała kolejny numer gospodarczy. Ze stadionu Dziesięciolecia usunięto handlarzy, ponieważ miał być budowany nowy stadion na mistrzostwa świata w piłce kopanej. Gdy kupcy zostali wyrugowani, zmieniła koncepcję - teren sprzeda, a stadion narodowy zbuduje w Łomiankach.
Szanse tego geszeftu oceniam na 50%. To znaczy ziemia zostanie sprzedana, ciekawe po jakiej cenie. Natomiast stadiony w Łomiankach czy innym miejscu nie będzie. Nasza bufetowa, chyba znowu działa pod wpływem Ducha Świętego. Przecież inwestuje olbrzymie pieniądze w stadiony piłkarskie Polonii i Legii. Polonia zbankrutowała, sekcje się porozpadały, powstały nowe. Ktoś kupi wyremontowany za pieniądze za społeczne pieniądze miasta stadion za grosze.
Jeśli chodzi o stadion Legii, to sytuacja jest jeszcze prostsza. Właścicielem klubu jest ITI, prezesem Piotr Walter. Bufetowa spłaca dług zaciągnięty na kampanie wyborcze. Stacja TVN bezpardonowo zwalcza PiS i promuje POkemonów. Nic w przyrodzie nie dzieje się bez powodu.Rozliczenie musi nastąpić prędzej czy później.
Gdyby kupcy z bazaru wiedzieli, iż teren wzdłuż ulicy Zielenieckiej ma być sprzedany, nie daliby się usunąć do końca 2050 roku co najmniej.

Pożyteczni idioci


28.10.2007 22:49
Gdy słucham radia, gdy czytam wiadomości, to oczom i uszom nie wierzę. Dziennikarze mówią,iż POkemony dostały spida. Tak spida. Domyśliłem się, iż chodzi o prędkość. Prędkość może być mała lub duża. Raczej powinno chodzić o przyspieszenie, ale przecież dziennikarze nie myślą, tylko czytają, co zostanie dla nich przygotowane. Więc plotą głupoty, dyrdymały, nawet nie wiedząc tego.
Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. Jak na razie dogadany jest tylko jeden minister, dalej trwają karczemne targi o pozostałe stanowiska. Tylko Grzegorz Schetyna może być pewny teki bezpieki, reszta czeka na rozwój wydarzeń. Nie wiadomo czym zajmą się specjaliści od wszystkiego, czyli od niczego Kaziemierz Marcinkiewicz, Julia Pitera, Radosław Sikorski. Szczególnie ten ostatni, który kilka miesięcy temu wystawił się na publiczną licytację (ogłosił, iż czeka na oferty) nie bardzo pasuje do nowej sytuacji.
Prawda jest taka, iż Waldemar Pawlak nie musi wchodzić do rządu i może spokojnie czekać, aż koalicjanci zmiękną. Dziś nerwowość wykazał Bronek Komorowski, za którego rządu WSI podsłuchiwały polityków, w tym jego zastępce, Romualda Szeremietiewa. Jego etacik dyrektora cyrku nie jest taki pewny, jak był. Sam Donald Tusk po cichu jest temu przeciwny, bo nie chce wzmocnienia konkurenta do prezydentury. A jest jeszcze przecież inna ambitna kandydatka, Hanna Gronkiewicz Waltz, zwana pieszczotliwie przez partyjnych kolegów bufetową.
Puściła farbę, jakaś podejrzana korporacja Geremka i Bartoszewskiego, która chce rządzić ministerstwem spraw zagranicznych. Władysław to się zasłużył w kampanii szkalując i obrażając rząd nie tylko słowami, ale i wzrokiem, w którym widziałem śmierć. Ale co tu robi i czemu się wprasza czcigodny Bronisław? Przecież on udaje lewego demokratę. Znowu się przefarbował? Czy to ciągle ta sama opcja?
A czas leci jak doniczka z okna. Jak doniczka z okna... Trzeba tworzyć rząd, ale trzeba też uchwalić budżet w ciągu trzech tygodni. A jak nie będzie budżetu, to prezydent może pogonić cyrkowców i zrobić nowe wybory. Na wszelki wypadek zrobiono sondaże, w których POkemonom ponoć znowu rośnie. Ale jak minie szczytowanie, to można gwałtownie opaść.

Rząd cieniasów


26.10.2007 12:18
Zdarzył się pierwszy cud. Był gabinet cieni POkemonów i rozpłynął się powietrzu. Wiele razy słyszeliśmy, iż pracuje, działa, ocenia, tworzy. Kazimierz Marcinkiewicz swego czasu nazwał go cieniasami. Teraz sam chce takim cieniasem zostać. Drugim cieniasem ma zostać Radek Sikorski (czemu nie Radosław?, chyba to jakiś mały chłopczyk) To on wprowadził polskie wojsko do Afganistanu, to on chciał instalować antyrosyjską tarczę, to on ma wreszcie prowadzić antyamerykańską politykę. Relatywizm godny podziwu. Co ciekawe, nie wiadomo, co on będą robić w rządzie, ważne iż w nim będą. Wprowadza się ludzi do rządu, a potem dopiero się szuka, jakie dać im ministerstwo. Moim zdaniem powinno być dokładnie odwrotnie, człowiek jest fachowcem, nadaje się do konkretnej pracy i obejmuje ministerstwo zgodnie z kwalifikacjami.
To samo dotyczy polonistki Julii Pitery, która też będzie w rządzie, ale nie wiadomo, co w nim będzie robić. Znana jest z tego, iż głośno mówi o aferach, ale żadnej nie wykryła. Może zajmie się swoim drugim mieszkaniem, które nabyła, gdy Warszawą rządzili jej partyjni koledzy? Sam jesteś ciekaw, jak z tym mieszkaniem było.
Bronek Komorowski ogłosił, iż w tym roku wyjdziemy z Iraku, ale nie chciał się założyć z Aleksandrem Szczygło, który twierdził, iż przez najbliższy rok nic się nie zmieni w tej sprawie.
Za to Waldemar Pawlak reklamuje Toyotę. Gdy był premierem, rząd jeździł Polonezami. I nawet na podatek liniowy się zgadza. Chociaż i tak prawie wszyscy Polacy taki właśnie podatek płacą.

Prawda a mity


25.10.2007 22:54
W prasie całego świata, pojawiły się informacje, iż potomkowie Lecha Wałęsy znokautowali w wyborach braci Kaczyńskich. I rzeczywiście jest, jest były i nowy poseł Jarosław Wałęsa. Na swojej stronie napisał:
Zapraszam do mojego biura w Gdańsku.Jeśli mają Państwo jakieś trudne sprawy, problemy zawsze bedę się starał pomóc w ich rozwiązaniu.
. Oryginalna pisownia zachowana (potem też). To ja zgłaszam - ile to jest pierwiastek z 64%?
Jest i program:
Moje pomysły działań dla Pomorza:
Integracja działań promocyjnych Trójmiasta i Regionu
Rozwój systemu praktyk i stażu dla młodzieży przy współpracy z przędsiębiorcami
Propagowanie aktywności obywatelskiej i przedsiębiorczości indywidualnej
Wspieranie działań regionalnych i lokalnych organizacji pozarządowych
Budowa forum wymiany doświadczeń instytucji młodzieżowych społecznych i gospodarczych

Dla mnie bomba! Poraża unikalność regionalna i konkretne podejście.
Ma wiele do powiedzenia, ceni sobie naukę i prasę zagraniczną. Lubi początki roku szkolnego, co widzimy w aktualnościach.
15.10.2007
Wywiad posła Jarosława Wałęsy dla prasy hiszpańskiej.
12.10.2007
Poseł udzielił wywiadu telewizji holenderskiej.
11.10.2007
Wywiad posła Jarosława Wałęsy dla prasy niemieckiej.
10.10.2007
Poseł Jarosław Wałęsa udzielił wywiadu telewizji francuskiej.
09.10.2007
Poseł Jarosław Wałęsa udzielił wywiadu prasie kanadyjskiej.
08.10.2007
Poseł Jarosław Wałęsa uczestniczył w inauguracji roku akademickiego Akademii Medycznej w Gdańsku.
05.10.2007
Poseł Jarosław Wałęsa uczestniczył w inauguracji nowego roku akademickiego Uniwersytetu Gdańskiego.
03.10.2007
W dniu dzisiejszym na Politechnice Gdańskiej odbyła się inauguracja nowego roku akademickiego, w której uczestniczył poseł Jarosław Wałęsa.
02.10.2007
Poseł Jarosław Wałęsa uczestniczył w dniu dzisiejszym w inauguracji roku akademickiego na Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku.
27.09.2007
Poseł Jarosław Wałęsa uczestniczył w dniu dzisiejszym m.in. w inauguracji roku akademickiego w Wyższej Szkole Turystyki i Hotelarstwa oraz w Bałtyckim Metropolitarnym Forum Gospodarczym.

Pęd do wiedzy Jarosława Wałęsy łatwo dostrzec w życiorysie:
W 1991 roku rozpoczął naukę w V Liceum Ogólnokształcącym w Gdańsku. Niestety nie skończył, nie wiadomo czemu, ale tak rwał się do wiedzy, iż...
W styczniu 1995 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych gdzie ukończył szkolę średnią w Glastonbury High School w Connecticut. We wrześniu tego samego roku rozpoczyna naukę na Uniwersytecie Świętego Krzyża w Massachusetts. W 2001 roku otrzymuje dyplom Bachelor of Arts z kierunkiem Politologia.

Tytuł bakałarza odpowiada naszemu licencjatowi. Jak widzimy, Jarosław Wałęsa studiował bardzo gruntownie, ponieważ zużył całe sześć lat, a nie spieszył się do tego w trzy lata, jak to robią zwykli obywatele.
Takie będą Rzeczypospolite, jak ich młodzieży chowanie. Czekamy teraz na doktoraty.

Kolejne kadry


24.10.2007 16:22
mgr historii - Bogdan Bosusewicz

Mała matura - Władysław Bartoszewski


Ten pierwszy skończył jeszcze liceum plastyczne. Czekamy na następne kandydatury, ponoć we wtorek już usłyszymy.
A przecież są inni kwalifikowani pod ręką:

Janusz Dzięcioł - big brother

Iwona Guzowska - bar + boks

Tadeusz Ross - Zulu Gula


Jest z czego wybierać.

Laicy i dyletanci


24.10.2007 11:01
Nagle się okazuje, iż POkemony nie mają kogo wystawić do rządu. Brak ludzi, którzy się do tego nadają. Wypiszę tylko wierchuszkę:

mgr historii - Donald Tusk

mgr historii - Bronisław Komorowski

mgr historii - Grzegorz Schetyna

mgr języka polskiego - Julia Pitera


Nie mają żadnych kwalifikacji do funkcji, które chcą objąć: premier, MSWiA, MON, MSZ MS. Komentarz jest zbędny.

Obłuda agentów OBWE


23.10.2007 09:37
Tak zwani obserwatorzy nie zakończyli działalności. Będą dalej obserwować. Nie wiadomo co, ale będą. Mają za to pierwsze wnioski. Napisali, iż rejestracja kandydatów odbyła się zgodnie z prawem i bez problemów. Tylko skąd oni to wiedzą, jak ich wtedy nie było w Polsce? Kto im dyktuje treść raportów?
Druga kompromitacja, to pochwały dla państwowej komisji wyborczej. Takiej kompromitacji pkw nigdy nie było. Przedłużanie ciszy wyborczej, problemy z kartami do głosowania, opóźnienia rozpoczęcia wyborów to wszystko obciąża pkw. Głosowanie przedłużone w jednym czy dwóch lokalach, nie powinna być przesłanką do podawania pierwszych szacunków wyników wyborów.
Skrytykowali też media publiczne za stronniczość. Tu trudno mi się odnieść, bo nie oglądam żadnej telewizji. Ale tez myślę, że tak zwani obserwatorzy tez nie oglądali. Poza tym nie znają języka polskiego.

Wyniki wyborów zaskoczyly


22.10.2007 15:37
Wyniki wyborów są bardzo ciekawe. Praktycznie bez zmian pozostały LiD i PSL, które będą miały zbliżoną liczbę mandatów. Niewielki zysk zanotował PiS, natomiast olbrzymi PO. Odbyło się kosztem przystawek, czyli LPR i Samoobrony, które poniosły olbrzymie straty. Można nawet powiedzieć, iż dostali mniej głosów, niż partia sfrustrowanych kobiet, która miała tylko dwie listy wyborcze.
Dobrze się stało dla Polski, niedługo zobaczymy cud gospodarczy, gdy do władzy dojdzie koalicja PO PSL. Na razie POkemony nie spieszą się do rządzenia, o koalicji mają zdecydować 10 listopada. Może liczą, iż nastąpi parę aresztowań, wykonanych rękoma ministra Ziobry? Jeszcze nie wiedzą, jaki problem stworzy im pan Waldek, który będzie rozmawiały o programie. W jego języku oznacza to dzielenie stołków. Historia uczy, iż PSL zawsze dostaje więcej niż mu się należy. W tym przypadku jest to 20% puli do podziału. Na miejscu Bronka Komorowskiego jeszcze bym się nie czuł marszałkiem Sejmu.
Jak na razie zniknęły Kassandry, które głosiły, iż Jarosław Kaczyński przejdzie do opozycji, by za 3 lata zapewnić bratu reelekcję. Historia ostatnich lat uczy, iż partie rządzące gwałtownie tracą elektorat, a zyskuje opozycja. PiS będzie mocniejszy w Sejmie, niż do tej pory, będzie mógł krytykować i będzie stopniowo zwiększał poparcie polityczne. Tak samo zyskiwać będzie LiD, dla którego te wybory odbyły się o dwa lata za wcześnie. PO nie ma programu, na razie chce powołać komisje śledcze. A komisje, jak to bumerang, często obracają się przeciwko rządzącym.
LPR, Samoobrona zostały ukarane za własną głupotę i pazerność. Mogłyby rządzić jeszcze dwa lata. Ale nie miały pieniędzy na kampanię, a jednocześnie zostały wyciszone przez absolutnie wszystkie media, państwowe, niemieckie, szwajcarskie, michnikowe i także przez TV Trwam Radio Maryja. A teraz poczekamy na rozwinięcie sprawy banku staropolskiego i kariery Anety Krawczykowej Temida nierychliwa, ale...

Silna złotówka


21.10.2007 11:21
Nowy prezes NBP, Sławomir Skrzypek dba o polską walutę. Od czasu jego urzędowania złotówka istotnie się wzmocniła względem Euro i względem Dolara. Poprzedni prezes, Leszek Balcerowicz martwił się silną złotówką i maksymalnie ją osłabiał. To on wykonał numer w 1989 roku, gdy podniósł kurs Dolara z 65 groszy na 95 groszy, czyli o prawie 45%, a następnie zamroził go na rok. Wtedy, wiedzący o tym oszuści, przywieźli do Polski Dolary, wymienili je po 95 groszy, włożyli do banku na nieco ponad 200% odsetek, po roku wyjęli złotówki, wykupili Dolary po 95 groszy, i wywieźli z Polski trzy razy tyle gotówki, co przywieźli rok wcześniej.
Dla odmiany, minister finansów, a potem premier Marek Belka chciał sztucznie wywindować kurs Euro do 4,80 złotego. Na szczęście mu się to nie udało. Obecne kursy Dolara 2.5761 i Euro 3.6792, nie są jeszcze tym, o czym marzymy. Ale wszystko idzie w dobrym kierunku i Dolar = 2 złote oraz Euro = 3 złote nie jest nie możliwością.
Dlaczego jest to takie ważne, by złotówka się wzmacniała? Po pierwsze, jesteśmy bogatsi, my zwykli obywatele, bo za nasze złotówki możemy więcej kupić za granicą. Po drugie drożeją nasze ziemie, domy, mieszkania względem zachodu, więc mnie chętnie będą wykupywane przez obcokrajowców, więc będą tańsze dla nas.
Po drugie płacimy mniejszą składkę do Unii Europejskiej, wreszcie po trzecie, zmniejsza się nasz dług państwowy względem międzynarodowego funduszu walutowego i pokrewnych organizacji finansowych. Niech więc złotówka wzmacnia się w dalszym ciągu.

Granice obłudy


20.10.2007 10:48
Wydawać by się mogło, iż kłamać należy inteligentnie, ponieważ prymitywne kłamstwo może być łatwo zdemaskowane. Najnowszy przykład jest porażający. Jakaś podejrzana grupa, nazywająca się reporterami bez granic ogłosiła niby raport.
Polska znalazła się na ostatnim miejscu spośród wszystkich państw Unii Europejskiej pod względem gwarantowania swobód środków masowego przekazu. Lechowi Kaczyńskiemu i jego bratu Jarosławowi Reporterzy bez Granic zarzucają też, że od czasu gdy objęli władze nastąpił wzrost liczby postępowań karnych wobec mediów.
Pozarządowa organizacja obrońców wolności prasy w ogłoszonym dziś raporcie zaznacza, że polskie władze odmawiają dekryminalizacji prasowych przestępstw przeciwko czci, a sądy często orzekają wobec dziennikarzy kary więzienia w zawieszeniu. (...) Polska znalazła się dopiero na 56 - 57 pozycji, wraz z Ekwadorem. Raport zaznacza, że relacje pomiędzy władzą a mediami znacznie się pogorszyły, gdy zawarta została koalicja PiS-LPR-Samoobrona. Organizacja podkreśla, że jedynie prokatolickie media, jak Radio Maryja miały w ciągu ostatnich miesięcy dobre kontakty z rządzącymi. (...) Reporterzy Bez Granic zastrzegają, że wskaźnik dotyczy wyłącznie wolności prasy i nie jest miernikiem jakości dziennikarstwa.

1.W Polsce każdy może wydać pismo, wystarczy je zarejestrować w sądzie.
2.Jakoś w Polsce nie słychać o wyrokach na dziennikarzy.
3.Rząd nie ma nic wspólnego z wytaczaniem procesów dziennikarzom, bo są one z powództwa cywilnego. Zarzucać to można dziennikarzom, iż ludzie częściej czują się oszkalowani.
4.Sądy są w Polsce niezawisłe, rząd nie ma na niego wpływu, więc po co te kłamstwa.
5.Relację sie pogorszyły z winy dziennikarzy, którzy na niespotykaną skalę, atakują rząd. Tu Żakowski kiedyś powiedział, iż dziennikarze atakują rząd, za to czego jeszcze nie zrobił, bo rząd wysyła niepokojące sygnały.
Prawdą jest, iż u nas nie ma wolności dużej części prasy, ponieważ dziennikarze wykonują rozkazy właścicieli prywatnych mediów. Jak nie wykonają, to lecą na bruk. A rozkazy są proste - pluć na rząd, szpiclować polityków, prowokować, kłamać.

Dawni znajomi


19.10.2007 21:33
Wiadomość z ostatniej chwili. Robert Krasowski, redaktor naczelny Dziennika, wyrokiem sądu ma przeprosić profesora Jana Szyszko, za rozpowszechnianie informacji, mówiących iż profesor robi wśród leśników reklamę partii Prawo i Sprawiedliwość za pieniądze ministerstwa.
Wspomniałem sobie, jak kiedyś wydałem dwa numery pisemka Tygodnik praski. Pisał tam dla mnie właśnie Robert Krasowski. Pisał tak sobie, poprawiałem mu stylistykę, logikę tekstu. Cieszy mnie, iż tak się rozwinął. Każdy Mistrz cieszy się z sukcesów swojego ucznia.
W tym samym czasie poznałem profesor Jana Szyszko, chociaż bliżej współpracowałem z jego bratem Andrzejem w komisji sportu rady dzielnicy Praga Południe. Świat jest mały.

Kabaret Beaty Doroty Sawickiej


18.10.2007 11:29
Z wikipedii się dowiadujemy:
W 1995 roku ukończyła pedagogikę na Uniwersytecie Opolskim. W latach 1997-2000 była członkiem Unii Wolności. W 1999 roku została starszym wizytatorem w Kuratorium Oświaty we Wrocławiu.
Życiorys jest ubogi, ale widzimy w nim pewne prawidłowości. Już w 4 lata po zdobyciu wykształcenia pedagoga, jej macierzysta i rządząca wtedy partia, dała jej lukratywny etacik. Bardzo dobrze płatny, ale roboty niewiele, za to możliwości wpływania na kariery zawodowe nauczycieli i dyrektorów szkół.
Kiedyś był taki dowcip rysunkowy, szło trzech złodziei z workami na plecach. Na malutkim worku był napis KLD, na średnim UD, a na wielkim UW. Po rysunkiem był podpis Duży może więcej.
Wczoraj się sypnęła, wyraźnie oddzielając to, co jej kazano przeczytać, jako oficjalne, a co jako własną wypowiedź. Kłamała, iż chciała pomóc człowiekowi w działalności w Polsce. Ona chciała w tej firmie dostać etacik, taki co nic nie robi, a bierze pieniądze.
A potem różnego rodzaju kanalie, oszuści, hochsztaplerzy, złodzieje, paserzy zaczęli jej bronić, iż tylko popełniła błąd, że w zasadzie niczego nie ukradła, że winne jest CBA. Że zakochała się... Wpływ alkoholu przy wypadku samochodowym jest elementem obciążającym.
Na koniec podziękowała POkemonom.
Natomiast nie zrzekła się immunitetu, nie oddała pierwszej połowy łapówki, którą wzięła 8 września w parku, ani słowem się na jej temat nie zająknęła. Pożyteczni idioci od razu wyśmiewali CBA, iż nie odzyskało pieniędzy. Odzyskało drugą połowę, w czasie aresztowania 1 października.
A język posłanki chyba nadaję się tylko do lodów, które lubi kręcić. Nie umie składać wyrazów w zdania, ma bardzo ubogi zasób słów, posługuje się knajackim językiem.

Korupcja POkemonów


17.10.2007 10:33
Wczorajsze wydarzenia nabrały nowego tempa. Już w kilka godzin potem Donald Tusk usunął posła Pichetę. Ale nie wiadomo z czego. Jedne media podają, iż klubu parlamentarnego, inne - partii. Jeszcze inaczej brzmi taka wypowiedź: to wystarczy, żeby uznać, że nie ma kwalifikacji na bycie posłem - Donald Tusk.Można by zrozumieć, iż jest to kolejny cud - Donald Tusk spowodował,iż jego dawny kolega nie jest już posłem.
Jedno jest pewne, nie można tak szybko pozbyć się swego ulubieńca i wyprzeć się. On już nie jest nasz od 2 minut, więc wszystko, co zrobił, nas nie dotyczy. Pomijając kolejne łamanie statutu, czyli sąd kapturowy, brak możliwości obrony, poraża fikcyjność działania Donalda Tuska. Pokrzyczał, pokrzyczał i nic z tego nie wynika.
Jarosław Wałęsa, inny poseł tej partyjki, profilaktycznie przyznał się do podejmowania obiadem w Gdańsku Beaty Sawickiej, kiedy ta ustawiała przetarg na Helu. Marek Biernacki, ten od służb, przyznał się, iż dał koleżance telefon do burmistrza Helu. Ot tak, nosi sobie ten numer telefonu, i albo wszyscy wiedzą o tym, albo Beata Sawicka pytała kolegów posłów, kto ma ten numer telefonu.
Dziś wszystkich przebiła Julia Pitera, która złożyła samokrytykę. O to jej wypowiedź: - W 2004 i 2005 roku zadzwonił do mnie Jarosław Kaczyński, żebym poparła absolutorium dla Lecha Kaczyńskiego, kiedy byłam w Radzie Warszawy.(...) Ja się nie odzywam do premiera od tamtego czasu. To był szantaż (...) Jestem smacznym kąskiem dla PiS. Ale oni mnie nie dostaną.
Jakiego rodzaju konsumpcję miała na myśli, nie powiedziała, a dziennikarze nie dopytywali, bo są bezkrytyczni. Osoba, która przechwala się, iż walczy z korupcją, a nie popiera tego czynami, przyznała się, iż dostała ofertę i nikomu o tym nie powiedziała. Nie nadała sprawie biegu. Przypomniała sobie o tym dziś rano.

Uderz w stół, nożyce się odezwą


16.10.2007 17:46
Od kilkunastu dni POkemony uprawiały propagandę, mówiącą, iż CBA jest narzędziem propagandowym władzy, grupą przestępczą, która zwalcza opozycję, zrobiła świństwo (Bronek Komorowski) posłance Beacie Sawickiej. Szef CBA Mariusz Kamiński próbował wyjaśnić zarzuty przed sejmową komisja, która nie chciała się zebrać. Zwołał dziś konferencję prasową.
Zobaczyliśmy jak POkemonka otrzymała łapówkę 50.000 złotych w parku koło Sejmu. Jednocześnie usłyszeliśmy jej pomysły na okradanie szpitali poprzez prywatyzację, doprowadzanie do upadłości. A także o tym, ile kosztuje kampania wyborcza, a jak podaje się jej koszty w sprawozdaniu do państwowej komisji wyborczej.
Jako pierwsza wyraziła oburzenie Julka Piterka, która powiedziała w TVN24, iż dawny jej kolega coś jej sugerował i oczekuj odpowiedzi od Mariusza Kamińskiego. O co jej chodziło, nikt nie zrozumiał, widocznie szok i przerażanie utrudniły jej logiczne wyrażanie myśli.
Potem oburzył się Bronek Komorowski, który zrobił konferencje prasową, by powiedzieć: Trudno wyrzucić panią Sawicką dwa razy, wyrzuciliśmy raz, a dobrze. Zachował się jak Piłat z Pontu, umył ręce. To już nie jest problem POkemonów. Dali głos Gowin, Tusk, ale bez sensu, więc szkoda to cytować.
Jako drugi głos zabrał naczelny inteligent profesor (prawdziwy, nie tak jak Bartoszewski, który nie skończył studiów wyższych) Stefan hrabia Niesiołowski, który powiedział: Kłamstwa pana Kamińskiego i jego fagasów są podłe. Jest jedynym, który zarzuca kłamstwo szefowi CBA. Wrażenie robi jego kultura wypowiedzi, szacunek dla funkcjonariuszy państwowych. Nie będę tego komentował, ponieważ.... :) Za to dam z wikipedii cztery wypowiedzi, najpierw dwie samego specjalisty od much, Stefka Niesiołowskiego.
Uważam, że PO to twór sztuczny i pełen hipokryzji. Oni nie mają właściwie żadnego programu. Nie wyrażają w żadnej trudnej sprawie zdania. Nie występują pod własnym szyldem, bo to ich zwalnia z potrzeby zajmowania stanowiska w trudnych sprawach. To jest oczywiście gra na bardzo krótką metę. Udają, że nie są partią, a nią są. Udają, że wprowadzają nową jakość, że są tam nowi ludzie. Prawda, jakie szczere?
Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych, najmniejszych kwalifikacji ekonomicznych, i nigdy w żadnej koalicji – gdyby do takiej kiedykolwiek doszło – nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj. Nic dodać, nic ująć.
Na koniec dwie wypowiedzi innych autorytetów:
Gdybym go spotkała, od razu bym go w pysk strzeliła i tyle. Danuta Hojarska
Mówię do ludzi rozumnych, a więc nie do pana. Leszek Miller
Cytaty można mnożyć, bardzo niepochlebnie o higienie jamy ustnej Stefana Niesiołowskiego wyraziła Marzena Domaros w literaturze faktu. Pisała tez o innych aktorach, jak Leszek Miller, Aleksander Kwaśniewski, Józek Oleksy, Krzysztof Ibisz.

Tusk znowu znokautowany


15.10.2007 21:31
Dzisiejsza debata kolejny raz obnażyła nieudolność Donalda Tuska. W drugiej połowie debaty przestał odpowiadać na pytania, tylko opowiadał bajeczki. Aleksander Kwaśniewski systematycznie go punktował. Pouczył swego adwersarza, iż o cenie jabłek decyduje wolny rynek, a nie premier. Wykazał mu, iż w Irlandii podatki są ciut wyższe niż w Polsce, podczas, gdy Tusk twierdził, iż dużo niższe i to jest przyczyną sukcesu gospodarczego.
Donald Tusk nie odpowiedział na kluczowe pytania o politykę zagraniczną, szczególnie jak chce ją prowadzić, gdy będzie rządzić. Na koniec, Aleksander Kwaśniewski odczytał fragmenty programu POkemonów, z którego wynikała prywatyzacja szpitali i lecznictwa. Było to więc wykazanie kolejnego kłamstwa Tuska. Biedny Donald powiedział też, iż będzie zwiększał wydatki na sferę budżetową, co jest antyliberalnym zabiegiem.
Na koniec Donald Tusk zaapelował do wyborców LiDu, aby pomogli POkemonom. Był to następny gol samobójczy. Po pierwsze nikt go nie posłucha, kto chce głosować na komunę. Po drugie, powiedział, iż liczy się dla niego jego partia, a nie Polska. Inteligentny człowiek by powiedział pomóżcie Polsce. Donald Tusk kolejny raz wykazał się brakiem kultury osobistej, kultury dyskusji; przerywał bezczelnie wypowiedzi swego oponenta na jego czasie. Unikał odpowiedzi na pytania, a gdy odpowiadał, to albo popełniał błędy, albo kłamał.
Aleksander Kwaśniewski, nie błyszczał, bo nie musiał błyszczeć. Z żelazną konsekwencją punktował lewym prostym przeciwnika, który co chwila sam się nadstawiał pod ciosy, aż w końcu dobił wyśmiewaniem się z przeciwnika, który żebrał o debatę w radiu Maryja. Tusk był w stanie groggy i miał olbrzymie problemy z przypominaniem sobie tekstów, które wbijali mu do głowy doradcy.
Na tle totalnie nieudolnego, agresywnego, niekompetentnego Donalda Tuska, Aleksander Kwaśniewski sprawiał wrażenie człowieka inteligentnego, wykształconego fachowca, świetnie orientującego się w gospodarce, w polityce międzynarodowej i sprawach socjalnych.

Europa da się lubić


13.10.2007 18:57
Unia Europejska wystosowała ostre zalecenie do Bułgarii, aby zmieniła pisownię waluty ogólnoeuropejskiej. Portugalczycy żądają pisania alfabetem łacińskim, natomiast Bułgarzy obstają przy cyrylicy.
A co o tym piszą polskojęzyczne media? A nic, nie podają żadnych przyczyn konfliktu. Tylko opisują, iż Bułgarzy piszą ewro, Ewropa, zamiast euro, Europa. I tu się zastanawiam, czy dziennikarza są tacy głupi, tępi, czy obłudni, a może po prostu karni.
Prawda jest inna. Zapis i wymowa drażni tak zwanych Europejczyków. Bowiem Bułgarzy piszą i mówią jewro, Jewropa. A to bliskie rdzeniowo innym słowom Jewrej, Jewrejec. A wymawianie tych dwóch ostatnich słów to antysemityzm. Oczywiście zdaniem Semitów.
Normalny, myślący człowiek popuka się w głowę. Ale takich nonsensów unia europejska przysparza nam mnóstwo.

Donald Tusk został znokautowany


13.10.2007 08:23
Media liberalne miały wszystko przygotowane. Najpierw trąbiły, iż faworytem jest Jarosław Kaczyński i iż w zasadzie już wygrał.A po debacie mówią, iż zdecydowanie wygrał Donald Tusk.Znowu Jarosław Kaczyński był lepszy merytorycznie, a jego przeciwnik powielił taktykę Aleksandra Kwaśniewskiego.
Początek nie zapowiadał nokautu. Donald Tusk był wyraźnie spięty, nadrabiał miną, dowcipkował. Od początku starał sie wyprowadzić z równowagi swego oponenta. Przerywał mu wypowiedzi, nie odpowiadał na pytania, tylko deklamował wyuczone na pamięć teksty, przygotowane przez sztab wyborczy. Błędem Tuska było uciekanie ze wzrokiem. Tymczasem Jarosław Kaczyński patrzył prosto w kamerę, czyli prosto w oczy widzów, albo prosto w oczy Donalda Tuska, który nie wytrzymywał wzroku premiera.Mówił spokojnie, merytorycznie, omijał prowokacje szerokim łukiem.
Od czasu do czasu Donald Tusk rzucał prymitywny dowcip. Pierwsza runda koło remisu, dziennikarka zachowywała się przychylnie dla obu zawodników. Monika Olejnik znowu się skompromitowała. Nawiązała do słabo wykształconego Władysława Bartoszewskiego, którego Donald Tusk nazwał najwyższym niekwestionowanym autorytetem. Premier odpowiedział krótko, iż ceni Fiki Miki za działalność do 1989 roku i zamknął temat. Brawo. Druga runda miała być decydująca, ale pomocnik Aleksandra Kwaśniewskiego otrzymał ciężki cios, gdy premier powiedział mu, iż zaprosił do Polski rewizjonistkę Steinbach i zastanawiał się, czy Gdańsk jest miastem polskim czy niemieckim. Przed nokautem uratował Tuskagong, kończący nieudolną rundę dziennikareczki.
Trzecią rundę przygotował profesor Jerzy Robert Nowak, który wyszukał w przekroju wywiad z Donaldem Tuskiem, w którym Donek powiedział, iż mówienie prawdy nie jest cnotą. Długi artykuł profesora ukazał się wczoraj w Naszym dzienniku i został przedrukowany na stronach Radia Maryja. Była to instrukcja, jak pokonać liberała. Ten cios mocno osłabił, a nokaut został wykonany, gdy Jarosław Kaczyński powiedział w oczy Tuskowi, iż jest chory na władzę. Liberał stracił panowanie nad sobą, dostał szału, przez minutę tłumaczył się nieudolnie, a dopiero kolejna głośna uwaga dziennikarza przerwała jego słowotok, ale przekroczył czas do namysłu i nie zadał pytania. Na tym debata powinna się skończyć.
Jednakże Donald Tusk dostał jeszcze jedną szansę i wtedy popełnił harakiri, wypluwając z siebie razem z pianą wściekłości tekst o windzie. Premier zachował zimną krew do końca.
Tuskowi zaszkodzili też widzowie, którzy zachowywali się w typowy dla POkemonów sposób, czyli po chuligańsku.
Podsumowując, Donald Tusk nie okazał się godnym przeciwnikiem dla Jarosława Kaczyńskiego.. Dostał to, o co się prosił, a czego dobrotliwy przeciwnik chciał mu oszczędzić.

Szczyt szczytów


12.10.2007 18:52
Za tydzień szczyt w Madrycie. Będzie szum, ja natomiast będę wypatrywał szczupłej wysokiej brunetki w pobliżu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czy się pojawi?
Mam na myśli tłumaczkę symultaniczną Magdę Fitas. To osoba, która zna najtajniejsze rozmowy głowy naszego państwa.A czemu mnie to ciekawi? Ze względu na jej urodę? Nie ze względu na jej tak zwanego bliskiego przyjaciela, generała Dukaczewskiego. Dziwi mnie jej tak zwana przyjaźń z ostatnim szefem WSI. Nie mam na myśli różnicy wieku ponad 20 lat. To ich sprawa. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by postawić hipotezę, iż spotykają się służbowo a nie towarzysko, a ich zażyłość jest tak zwaną legendą. Że rozmawiają jak przełożony z agentką.
To tylko hipoteza Magda Fitas mówi, iż nie łączy życia prywatnego z zawodowym, pożyteczni idioci się oburzają. Doskonałe świadectwo wysokich kwalifikacji zawodowych wystawia jej sam Janusz Olejniczak. Ciekawe, czy badał ją manualnie, jak jego starszy kolega profesor Tadeusz Iwiński? Tak, to oni byli bohaterami wydarzenia w Hiszpanii w 2002 roku, które klatka po klatce relacjonowały wszystkie telewizje świata. Na Jamajce i w RPA też. Wszyscy widzieli wyraźnie manipulacje języka profesora koło szyi i ucha tłumaczki, oraz jego dłoni pod żakietem kobiety. Magda Fitas po powrocie do kraju, powiedziała w wywiadzie, iż nie zauważyła niczego niestosownego w zachowaniu Tadeusza Iwińskiego. Dla niej to była normalka.
Złożenie tych faktów powinno wystarczyć do wymiany tłumaczki na młodszą. :)

Kłamać trzeba umieć


11.10.2007 21:27
Aleksander Kwaśniewski wyparł się swojego stanu nietrzeźwości i ogłosił wczoraj, iż był trzeźwy jak świnia, ale niedomaga z powodu wirusowej choroby, której nabawił się na Filipinach. I że leczy pastylkami od lekarza.
Niestety, wywołało to konkretne działania. Sanepid, z mocy prawa i obowiązku, musi zbadać Olka i zorganizować dla niego i osób, które mógł zarazić, kwarantannę. Ciekawe, kiedy Olek pęknie i przyzna się do kłamstwa? Na razie machina została uruchomiona i koszty rosną. A swoją drogą było by ciekawie izolować także Bezę Kwaśniewską, Olejniczaka, Borowskiego, Kalisza i ich kolegów.
Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie donosu na Aleksandra Kwaśniewskiego, jaki złożyli Gudzowaty, Oleksy i Piński. Sprawdzą, w jaki sposób biedaczek dorobił się dwóch domów. Premier Józef Oleksy pewnym głosem twierdził, iż nie da się udowodnić takich dochodów.

Katyń


10.10.2007 10:17
Katyń to jedno z kilku miejsc, w którym sowieci bestialsko wymordowali polskich oficerów.
Zwykle odbywało się to tak. Prowadzili ofiary do łaźni, kazali im się rozebrać. Następnie spuszczali ze smyczy psy. Polacy uciekali przed psami do pojedynczych szatni. Drzwi od szatni zatrzaskiwały się i można je było otworzyć tylko od zewnątrz.W ten sposób następowała izolacja ofiar. Przez otwory w ściankach szatni, oprawcy za pomocą bagnetów, zmuszali ofiary do ułożenia dłoni za plecami i wystawienia ich na zewnątrz. Dłonie były skuwane kolczastym drutem. Następnie wyprowadzano ofiary pojedynczo do dołu, zmuszano do klęczenia i strzelano w tył głowy. Taka jest prawda o Katyniu.
Prawdę tę znałem od dziecka. Ojciec pokazywał mi zdjęcie swego wychowawcy z gimnazjum, który został zamordowany w Katyniu. Wychowawca był księdzem. Skąd ojciec wiedział o jego śmierci, nie wiem, ale wiedział. Za prawdę o Katyniu Polacy długo cierpieli. Młody człowiek poszedł do więzienia na 3 lata, ponieważ namalował na murze czerwoną farbą napisał KATYŃ PO. Więcej nie zdążył. Gdy będziecie w Krakowie, stańcie tyłem do Kościoła Mariackiego tak, aby Sukiennice byty po lewej. Po drugiej stronie Rynku ujrzycie studzienkę. W kwietniu 1978, mężczyzna przymocował się łańcuchami do tej studzienki, przypiął sobie tabliczkę z napisem Pamiętajcie o Katyniu, oblał benzyną i podpalił się. Zakończył życie męczeńską śmiercią.
Na film nie pójdę. Nakręcił go komunistyczny pachołek, który w swoich filmach szkalował AKowców. Który był pupilkiem KC, który czerpał olbrzymie korzyści ze swego sługusostwa, który wyparł się swego ojca na wiele lat. Aktorów tez sobie dobrał odpowiednio. To nie jest film o Katyniu. To jest film o losach ich rodzin. Prawda o Katyniu znowu została osłabiona w swojej wymowie.
Nie dziwi mnie mnie, iż Andrzej Wajda, Maja Komorowska, Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Marek Borowski i inni protestują przeciwko uroczystościom ku czci ofiar Katynia. Mają rację, to by przysporzyło głosów PiSowi i LPRowi, a zabrało LiDowi, PO, Samoobronie o PSLowi. Tak, to jest mocna propaganda. Ale to jest propaganda sama w sobie. To jest PRAWDA. Tego nie mogą załgać czerwone, różowe i brunatne media. Ta prawda otwiera ludziom oczy.
I jeszcze o tych obłudnikach, którzy oburzają się przeciwko wysyłaniu żołnierzy do kin. Tu się zastanawiam, czy są tak głupi, iż myślą, iż nie widać ich łajdactwa? Przecież jednym z zadań wojska jest wychowanie młodzieży w duchu patriotyzmu. Wojsko ma to tego specjalny pion. A prawda o Katyniu temu służy najlepiej.

Wodotryski biją rekordy


09.10.2007 20:15
Jolanta Beza Kwaśniewska Nie mam zamiaru kandydować w wyborach. ... Wiele osób mnie do tego namawia. Mówią, że mam power. Listy zarejestrowano 25 września. Power już nie pomoże.Więc albo Beza kłamie, albo namawiacze nie mają pojęcia o polityce. Albo ona sama nie bardzo wie, co mówi.
Jolanta Szczypińska jest bardzo naiwna, ponieważ wysyła Donalda Tuska do spowiedzi. Tymczasem myli to z Sakramentem Pokuty, który składa się z pięciu elementów:
1.Rachunek Sumienia:
2.Żal za grzechy:
3.Mocne postanowienie poprawy:
4.Spowiedź szczera:
5.Zadośćuczynienie Panu Bogu u bliźniemu.
Jolanta Szczypińska dodała, iż premier jest osobą wielkoduszną i chciał oszczędzić Donaldowi przykrości z porażki.
Aleksander Kwaśniewski dziś znowu był na rauszu. Przemawiał na wiecu LiDu nawet do psa Saby.
Platforma Obywatelska wykorzystała w kampanii SSmana. I jednocześnie postawiła zarzut wykorzystywania Katynia. O filmie napiszę osobno.
Bezczelny obłudnik Władysław Bartoszewski nazwał POkemonów demokratami, partią umiaru, spokoju i rozsądku. Kolejny raz obraził rząd, premiera i prezydenta. A co zrobi, gdy 21 października wnuczka schowa mu dowód osobisty? Przyniesie paszport niemiecki czy izraelski?
Roman Giertych chce wystąpić w debacie, którą ma przeprowadzić Radio Maryja. Kiedy się nawrócił?

Wyborcze wodotryski


08.10.2007 17:17
Wybory przynoszą wspinanie się na wyżyny elokwencji. Oto dzisiejsze perełki.
Radosław Sikorski powiedział: Kolejny w ostatnich dniach atak na polską ambasadę w Iraku to już nie przypadek. Pomińmy stylistykę i gramatykę. Ile popularny Radek myślał nad tym? Czy on ma za idiotów, tych co przygowywali poprzedni zamach bombowy, czy tych, do których mówi?
Donald Tusk chce debatować ze słuchaczami Radia Maryja. Uważam to za bardzo dobry pomysł, na początek niech go przepytają trzej publicyści Radia Maryja: profesor Jerzy Robert Nowak, Profesor doktor Bogusław Wolniewicz i Stanisław Michalkiewicz. Niech nawet weźmie sobie do pomocy bandę krzykaczy jak Bronisław Komorowski, Stefan Niesiołowski, Hanna Gronkiewicz Waltz. Nie mają żadnych szans pod jednym jedynym warunkiem - braku ograniczenia czasowego. Niech krzykacze sobie wrzeszczą do woli, niech przerywają wypowiedzi trzech interlokutorów. Nic to im nie da, bo nie będą mieli wsparcia ani pseudodziennikarzy jak Tomasz Lis, Monika Olejnik, którzy po chamsku przerywają wypowiedzi. Nie będą też mieli wsparcia publiczności, opłaconej, by klaskała i śmiała się na znak. Przegrają, bo nie zagłuszą argumentów wrzaskiem i potokiem bełkotu, jak to czynią w swoich telewizjach. Już nie mogę się doczekać tej debaty.
Jarosław Kaczyński powiedział, iż niechętnie spotka się w debacie z Donaldem Tuskiem, ponieważ wolałby kogoś bardziej kulturalnego na rozmówcę.
Nelly Rokita powiedziała, iż kobiety lewicy nie wmówią nam, iż można w tym sobie poradzić bez mężczyzn. Czy miała na myśli to, co .... każdy mężczyzna ma na myśli?

Morda Donalda Tuska


08.10.2007 09:54
Donald Tusk bredzi na dowolny temat. Ostatnio powiedział, iż kiedy patrzy na Jarosława Kaczyńskiego, to widzi Jerzego Urbana. Można to lekko skomentować, ale po co.
Od razu mi sie przypomniało, jak mój uczeń dwa lata temu powiedział, iż gdyby spotkał Donalda Tuska, to dałby mu w mordę. Ktoś pomyśli, iż mój uczeń jest jakimś chuliganem, albo człowiekiem niezrównoważonym psychicznie. Tymczasem jest to człowiek niezwykle dobrego serca, wykształcony, znający biegle dwa języki. Rok temu obronił rozprawę doktorską. Jest wykładowcą w poważnej akademii.
Jest to przykład, iż ludzie inteligentni z wyjątkową ostrością widzą nicość, obłudę, chamstwo Donalda Tuska. I ludzie inteligentni wiedzą, iż do Donalda Tuska nie można przemawiać logicznymi argumentami. Do niego trafia wyłącznie argument siły, a nie siła argumentów.

Blogi polityków


07.10.2007 11:34
Politycy blogi piszą. To ich nowa forma łączności z czytelnikami. Myślą, iż ktoś ich czyta. A jak nie czyta, to pomagają im serwery internetowe, cytują, zachęcają do czytania.
Blog to dosłownie zapis biografii, czyli po polsku pamiętnik, albo dziennik. Ale pamiętnik to miał Plastuś, a dziennik źle się kojarzy. Więc polska mowa kaleczona jest na maxa. :)
Piszą blogi i Waldemar Pawlak, i Kazimierz Marcinkiewicz, i Leszek Miller, i Wierzejski, którego imienia nawet nie pamiętam. Jak większość normalnych ludzi nie czytam ich wypocin. Od czasu do czasu wchodzę w blog Janusza Korwina Mikkego, który wybaczy mi odmianę jego pierwszorzędnego nazwiska. Ten prawdziwy mąż stanu jest mi bliski z kilku powodów.
Po pierwsze kocha brydża prawie tak samo jak ja.
Po drugie kocha szachy prawie tak samo jak ja.
Po trzecie jest postrzelony prawie tak samo jak ja.
Miałem kiedyś przyjemność w siedzibie UPR poznać osobiście Janusza Korwina Mikkego i nawet zdążyliśmy omówić jakiś fenomen matematyczno filozoficzno psychologiczny, ale nie pamiętam już jaki. Wręczyłem mu dwa tomy moich (wspólnie z Tolkiem napisanych) Współczesnej Encyklopedii Debiutów Szachowych. Liczyłem na rewanż, że dostanę jakąś jego książkę, ale nie stanął na wysokości zadania. Krótko mówiąc - przechytrzył mnie. Nie można wierzyć politykom.

Bartoszewski nie jest nawet magistrem


07.10.2007 11:26
Bardzo przepraszam Władysława Bartoszewskiego, iż nazwałem go profesorem. Gdy zajrzałem przypadkiem do wikipedii, stwierdziłem, iż nawet nie ukończył studiów. Należy on do tej samej klasy wykładowców co Andrzej Lepper, Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałesa. Nie miałem niczego złego na myśli, zostałem wprowadzony w błąd.

Traktat raz jeszcze


06.10.2007 11:32
Wicemarszałek Sejmu, Bronek Kingston Komorowski, wyśmiewa sukces rządu, jakim było w czerwcu przyjęcie założeń do nowej konstytucji europejskiej, zwanej traktatem reformującym. Wyśmiewa się z zapisu Joaniny i twierdzi, iż wynegocjowane warunki są gorsze od tych z Nicei, które wynegocjował rząd Buzka.
A jak było naprawdę? Warunki z Nicei, bardzo niekorzystne dla Polski, podpisał Leszek Miller, to raz. W tajnej umowie ustalono, że Polska zgodzi się na kolejne ustępstwa, co było zdradą stanu. To dwa.
Wiosną tego roku, rząd polski walczył, prawie samodzielnie o zablokowanie niekorzystnych dla Polski zmian. Wszystkie media polskie, poza chlubnymi wyjątkami jak Nasz Dziennik, Radio Maryja i Telewizja Trwam i opozycja parlamentarna mieszały z błotem prezydenta, premiera i minister Annę Fotygę, za veto. Za to, że nie chcą się zgodzić na ograniczanie praw naszego kraju. Nacisk był ogromny, żeby rząd ugiął się przed dyktatem Anieli Merkel. Wmawiano nam, iż należy paść na kolana i błagać o jeszcze większe ograniczenia praw Polaków.
Nasi dyplomaci wykonali fantastyczną robotę, praktycznie zmusili inne kraje do przyjęcia naszych warunków. Sprawę odłożono w czasie na dziesięć lat. Śmiesznie wyglądało, jak w ostatnich, nocnych godzinach, przywódcy europejskich potęg, dzwonili do premiera Jarosława Kaczyńskiego, by pękł i poszedł na ustępstwa. A potem media mówiły, iż niczego specjalnego nie osiągnięto, a niektórzy przywódcy europejscy łgali, iż nie było ustnych uzgodnień z Joaniny. Za 6 dni ich kłamstwa zostaną obnażone.

Tusk nie wie, co znaczy słowo liberał


05.10.2007 15:18
Donald Tusk z pisarzem Januszem Palikotem wypowiedzieli się na temat kultury. Długo nie mówił, bo jak na każdy temat, niewiele miał do powiedzenia. Potem odpowiadał na pytania i chwalił się, jak będzie dbał, aby nie zabrakło pieniędzy na kulturę.
Tymczasem prawdziwy liberał natychmiast by zlikwidował ministerstwo kultury. Liberał ogranicza udział państwa do minimum. Ministerstwo kultury to banda darmozjadów, która marnotrawi społeczne pieniądze. Dają pieniądze innym darmozjadom. Na przykład aktorzy. Obecnie nikomu tak dobrze się nie dzieje jak im, dużo programów telewizyjnych, zarabiają mnóstwo pieniędzy, a jeszcze żądają dofinansowywania etacików w teatrach. Bilety do opery są bardzo drogie.
Artysta, pisarz, malarz, muzykant, aktor powinien tworzyć na własne ryzyko. Jak znajdzie chętnych, co mu będą płacić, to bardzo dobrze. Ale czemu zmuszać innych do płacenia za kicz? Słowo liberał ma w sobie rdzeń wolność. Ale to już dla Donalda Tuska za trudne.

Nowy stary traktat


04.10.2007 07:35
Eurokraci chcą 19 października podpisać tak zwany traktat reformujący. Oszustwo polega na tym, iż jest to stara tak zwana konstytucja, która została już odrzucona w referendach przez dwa państwa europejskie. Ludzie uczciwi więcej do tego by wracali, ale oszuści chcą tylnymi drzwiami ograniczyć prawa wielu milinów ludzi. Mają na swojej służbie prasę, radio i telewizje.
Wmawia nam się, iż to dla naszego dobra. Tymczasem, sam Jan Maria Władysław Piotr Rokita, kiedyś wygłosił hasło Nicea albo smierć. Chodziło w nim o to, iż warunki wynegocjowane w umowie nicejskiej są bardzo mało korzystne dla Polski i już nie można w niczym ustąpić. Tymczasem proponuje się zmiany, które są bardzo niekorzystne dla naszego kraju, a rząd który z tym skutecznie walczy, jest totalnie krytykowany w kraju i za granicą. Anna Fotyga wywalczyła w czerwcu bardzo dużo. Przedłużyła warunki z Nicei do 2017 roku i uzyskała korzystny zapis z Joaniny.
Obecnie Polacy (jak i inne kraje) mają prawo veta. Po zmianach, nie będą mieli nic po powiedzenia. Cztery największe kraje będą decydować o wszystkim.

Nowy kodeks karny


03.10.2007 11:20
Politycy obiecują nam nowy kodeks karny. Tym razem ma być ostatnie zaostrzenie kar. A czemu nie wprowadza się zmian radykalnych? Czemu sędzia pełni rolę prokuratora, który w czasie rozprawy może ani razu nie zabrać głosu. Czemu to sąd przesłuchuje świadków? I czemu to oskarżony ma dowodzić swojej niewinności, a dopiero potem oskarżyciele przystępują do swojej pracy. I czemu to, co było zeznane długo przed procesem ma większą moc niż słowa wypowiedziane podczas rozprawy?
Wystarczy tak niewiele. Wystarczy na początku kpk dopisać, iż najpierw prokurator dowodzi swojej tezy, a potem do dzieła przystępuje obrona. Natomiast sąd przysłuchuje się argumentom i dowodom stron, pilnuje porządku,a potem wydaje wyrok. Warto także dopisać, iż odroczenie rozprawy następuje na dzień następny, a nie dopiero za miesiąc.
Czy tak wiele wymagam? Czemu przez 18 lat nie wpadli na to prawnicy, którzy jak pawie puszą się swoją profesją? A może Giertychy, Ziobry, Kalisze, Zychy, Zolle, Stępnie, Gardoccy, Mularczyki, Grasie, Waltze nie mają pojęcia o prawie i sprawiedliwości?

Kradzione nie tuczy


02.10.2007 22:20
Dziś aresztowano na gorącym uczynku Beatę Sawicką, posłankę PO. Była na Helu i do spółki z burmistrzem odbierała wielką łapówkę. Marszałek Sejmu zgodził się na przesłuchanie posłanki. Po 5 godzinach została zwolniona wyłącznie ze względu na immunitet. Po kilku następnych godzinach, została zwolniona (czytaj wyrzucona) z PO.Sama zrezygnowała z kandydowania do senatu z Legnicy.
Z Legnicy na Hel jest bardzo daleko. Trudno uwierzyć, iż pojechała tam sama i tam znalazła szansę na przestępstwo. Raczej ktoś ją tam wysłał i liczył na jej immunitet. Ale to jest najmniej ważne. Ciekawsza jest reakcja POkemonów.
Chłopaki wykonali na Beatce sąd kapturowy i wyrzucili ją z partyjki.Tym samym pogwałcili statut. Normalnie powinien się zebrać sąd koleżeński lub komisja dyscyplinarna, które to ciało zebrałoby informacje i na swoim posiedzeniu przedstawiło zarzuty i dało szansę się obronić. Schetyna, który podał tę informację dziennikarzom, nie chciał odpowiedzieć na żadne pytanie. Posłanka wyłączyła telefon.
Wygląda na to, iż wyrzucili ją ze swych szeregów za głupotę, za to, iż dała się tak łatwo złapać. Wszak chwalą się swoim wykształceniem i intelektem. Śmieszne jest, iż Schetyna powiedział, iż to już nie jest problem POkemonów. Nikt mu nie uwierzył w takie brednie. POkazał, jak oni szanują swoich członków. I znowu nikt nie protestował w łamanie praw Beaty Sawickiej. Rzepliński pewnie nic o tym nie wie. Milczy też Julka Pitera.

Udana debata panów K.


02.10.2007 19:49
Debata była ciekawe, panowie osiągnęli swoje cele strategiczne. Udowodnili, iż są w Polsce tylko dwie opcje polityczne - ta która chce zmian i ta, która chce stagnacji.Medialnie nieco lepiej wypadł Aleksander Kwaśniewski, był swobodniejszy, nieco frywolny. Merytorycznie małą przewagę miał Jarosław Kaczyński. W sumie koło remisu z lekkim wskazaniem na Kaczyński. Kiepska była formuła programu, dziennikarze byli zbędni,a Monika Olejnik wręcz szkodliwa.
Trudno powiedzieć, żeby się skompromitowała, bo ona albo kompromituje się pernamentnie, albo nie może kompromitować się wcale. Jak zwykle nie potrafiła zadać pytania tylko paplała bez sensu, trudno było zrozumieć, o co jej chodzi. Pytanie składa się z kilku wyrazów, czasem kilkunastu i wystarczy kilka sekund, żeby je wygłosić. Celne i kąśliwe pytanie powinno być krótkie. Tymczasem zamiast zadać pytanie, Monika Olejnik dywagowała na temat atakowania i obrażania profesora Bartoszewskiego. To on wyzywał od frustratów i dewiantów psychicznych. Drugi zwrot był dla niego trudno do zrozumienia, bo nie ma dewiantów niepsychicznych. To mi przypomina, iż kiedyś w Trójmieście była ulica obrońców Monte Cassino, a przecież każde dziecko wie, kto bronił klasztoru, a kto go zdobywał.
Monika Olejnik popełniła poważny błąd, nie dając odpowiedzieć na jedno z pytań Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. On też kilka razy protestował przeciw formule programu, ponieważ dziennikarze przerywali wypowiedzi, po upływie określonego czasu. Lepiej by było, gdyby politycy rozmawiali sobie, mając łącznie taką samą pulę czasu. Bez pseudodziennikarzy.
Ze zdziwieniem słuchałem dziś komentarzy samozwańczych ekspertów TVN24, którzy krytykowali debatę za małą merytoryczność. Przez godzinę nie można wszystkich tematów poruszyć. Naiwnie też sugerowali, iż z debaty skorzysta Tusk. Nieobecni nie mają racji. Tusk, Komorowski, Giertych, Lepper mogą tylko zgrzytać zębami. Ich pociąg dawno odjechał.

Pomarańczowa Julia Tymoszenko


01.10.2007 11:58
Kolor pomarańczowy to coś pośredniego między czerwonym a żółtym. Często bardzo bliski czerwonego. A kiedy żółty zastąpimy bielą, to otrzymamy kolor różowy. W Polsce mamy różowych, czyli przefarbowanych czerwonych. Z wczorajszego sukcesu Julii Tymoszenko każą nam się cieszyć różowe media, w szczególności Bronek Geremek - czołowy ideolog i samozwańczy ekspert.
Wystarczy zajrzeć do wikipedii, albo na stronę blondynki Julii, aby poznać jej życiorys. Otóż działalność gospodarczą zaczęła już w 1988 roku. A komu wtedy wolno było to robić? Młoda Julia nosiła czerwony krawat komsomołki, pewnie miała takie przekonania, albo już wtedy była wyrafinowana.
Dla pierwszego rządu nowej Ukrainy, negocjowała kontrakty Była prawą ręką premiera Pawła Łazarenki, który uciekł z kraju, ale Amerykania go chapnęli pod zarzutem pranie brudnych pieniędzy. Potem poparła Kuczmę, przyjaciela Olka i dostała etacik wicepremiera u obecnego premiera Janukowycza. Został wyrzucona z rządu, podobnie jak potem z premierostwa.
W 2004 roku poparła UPA i UON, robiła demonstracje przed polska ambasadą. Potem się tego wypierała w Gazecie Wyborczej.
Jest to przykład ogłupiania narodu przez media. Gorbaczow zajmował się przebudową, a Jelcyn został ogłoszony demokratą. Puste słowa.

Zaniki pamięci profesora Bartoszewskiego


30.09.2007 23:06
Profesor Bartoszewski, głosem pełnym oburzenia, wrzeszczał w Krakowie podczas konwencji wyborczej POkemonów. Wrzeszczał różne brednie, ale przeszedł sam siebie, gdy składał samokrytykę. Nie wierzcie frustratom czy dewiantom psychicznym, którzy swoje problemy psychiczne odreagowują na narodzie . Właśnie zachowywał się jak frustrat i dewiant psychiczny, gdy to wrzeszczał.
Na koniec powiedział falandyzacja prawa - Nie jestem w stanie wymyślić odpowiedniego słowa dla obecnego stanu rzeczy. Termin falandyzacja prawa pochodzi Lecha Falandysza, ministra stanu w kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy. Wielokrotnie naginał prawo. Ale problem polega na czymś innym. Profesor Bartoszewski po raz pierwszy występuje przeciw działaniom Lecha Falandysza. Nigdy wcześniej nie powiedział pod jego adresem ani jednego słowa krytyki. Wręcz przeciwnie, w pewnym sensie gloryfikował pomysły falandyzacyjne. Profesor Bartoszewski był bowiem wtedy ministrem spraw zagranicznych z nadania Lecha Wałęsy. I zrezygnował z funkcji zaraz po przegraniu następnych wyborów przez Wałęsę. Był taki czas, iż trzy resorty leżały w gestii prezydenta, MON, MSW i MSZ. Z niczego to nie wynikało, ale tak zinterpretował prawo Lech Falandysz.
Takie wypowiedzi Bartoszewskiego są obrzydliwe. Człowiek, który był dzielny do 1956 roku, potem współpracował z władzą. Ma 85 lat, niech sobie żyje spokojnie, miło spędza czas. Nie wiem, po co się podnieca i denerwuje. Szkoda jego zdrowia. Polaków nie zdenerwuje, Polacy są odporni na tego typu szkalowanie naszego kraju.

Zmowa się wydała


28.09.2007 07:58
Bronek Kingston Komorowski ogłosił pismo, które OBWE przysłało do Polski. w oczekiwaniu na zaproszenie do obserwacji przedterminowych wyborów prosi o możliwość zorganizowania wyjazdu studyjnego czterech ekspertów, którzy mieliby ocenić obecny klimat wyborczy i przygotować wizytę obserwatorów w dniu wyborów. Jak widzimy, już początek jest niestosowny. Nie mogli się doczekać zaproszenia i poganiają rząd polski.
A jakiej możliwości nie ma teraz? Co, rząd nie wpuści ich do Polski, jak Tuska Białorusini? Klimat wyborczy ocenił Schroeder, wzór nepotyzmu, który pracuje w firmie, z którą podpisał umowę. Co to jest wyjazd studyjny? Najśmieszniejsze jest to, że przecież swoją siedzibę mają w Warszawie i nie muszą nigdzie jeździć.
Łatwo się domyśleć, iż oszczercy, którzy szkalują Polskę za granicą, którzy opluwają swoją ojczyznę, jak Bronek i Geremek, Adam Michnik, Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, Donald Tusk już uzgodnili treść końcowego raportu, niekorzystnego dla Polski, bo kłamliwego.
I na koniec przykład debilizmu masowego. Wmawia się w piśmie, iż trzeba przygotowywać wizytę obserwatorów w dniu wyborów. A konkretów nie ma. Pewnie chodzi o bankiety w hotelowych restauracjach.

Okrągły cyrk czeka na artystów


27.09.2007 09:49
Minął termin rejestracji list wyborczych. W całym kraju udało się zarejestrować tylko siedem następujących komitetów.
1.Komitet Wyborczy Liga Polskich Rodzin
2.Komitet Wyborczy Polskiego Stronnictwa Ludowego
3.Komitet Wyborczy Polska Partia Pracy
4.Koalicyjny Komitet Wyborczy Lewica i Demokraci SLD+SDPL+PD+UP
5.Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość
6.Komitet Wyborczy Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej
7.Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP
Numeracja została wykonana w kolejności zgłoszeń. Państwowa komisja wyborcza dokona losowań właściwych numerów.Wnioski są bardzo interesujące. Można dostrzec kilka oszustw. Pierwsze z nich dotyczy głównie listy pierwszej, zwanej ligą polskich rodzin. Otóż ta lista jest koalicją wyborczą trzech partyjek, czemu fakt ten jest skrzętnie ukrywany? To proste, cyrkowcy z listy numer jeden, nie wierzą, iż przekroczą próg wyborczy, który dla koalicji wynosi 8%. Pojedyncza partia ma próg wyborczy 5%. Jak można głosować na takich oszustów?
Przyjrzyjmy się, jak uczciwie na tym tle wygląda lista czwarta. Prawda? Nie boją się podwyższonego progu wyborczego dla koalicji, nawet się nazywają koalicją i na dodatek wymieniają składowe ugrupowania. Oszustwo polega na czymś innym, używają nazwy innej partii politycznej Lewica i demokraci. Tak, dokładnie tak, ukradli nazwę innej partii i prawdopodobnie z tej przyczyny wypisali składowe partyjki. Jak to ukradli, ktoś zapyta? Przecież od dawna są LiDem. Otóż używali tej nazwy bezprawnie od samego początku. Startując w wyborach samorządowych rok temu też. Po prostu nie zarejestrowali partii w sądzie. Latem tego roku, młodzież wszechpolska zgłosiła do sądu partię LiD i ona ma prawa do tej nazwy. W sądzie kto pierwszy, ten lepszy. I czy można głosować na takich patałachów, co nie potrafią dbać o własne interesy? Czy można wierzyć ich prawnikom, jak Ryszard Kalisz, który kłamał, iż będą szybko mieli nazwę LiD, bo złożyli odwołanie w sądzie? Nie będą mieli tej nazwy. Na szczęście dla nich, w wyborach listy wystawia komitet wyborczy, a nie partia.
Dążenie do tego, by nazwa była zachowana, wynika z faktu, iż partie, które były w Sejmie nie muszą zbierać podpisów. I dostają pieniądze do przetransferowania do prywatnych kieszeni. Gdzież są obrońcy konstytucji, praw człowieka, którzy milczą? Przecież nierówność praw jest oczywista.Na tym tle pozytywnie wygląda lista trzecia. Zebranie podpisów to chwała, ale głosów i tak nie będzie więcej niż trzy promile.
Nie zebrała podpisów w 21 okręgach żadna inna partia. Sfrustrowane kobiety zarejestrowały listy chyba tylko w 3 okręgach i żeby wejść do Sejmu, musiałyby tam otrzymać średnio po 55% głosów. Ale one już są artystkami areny. Natomiast dwie listy zgłosiła mniejszość niemiecka i pewnie uzyska 2-3 mandaty jak zawsze. Mniejszości bowiem nie mają wymogu krajowego progu 5%. I gdzież są obrońcy konstytucji? Milczą? Nie mam nic przeciw temu głupiemu przepisowy ordynacji, chociaż uważam, iż Henryk Kroll z kolegami zawsze by zostali posłami z dowolnej listy, nie mówiąc już o okręgach jednomandatowych w Opolu. Ale chcę podkreślić, iż mniejszość polska w Niemczech nie ma takich przywilejów.

Szaleństwo czy metoda


26.09.2007 10:52
Żyjemy w państwie totalitarnym, wyznaniowym, nie ma u nas demokracji, wszyscy jesteśmy antysemitami i tępimy pederastów, a gospodarka jest nakazowa. Ostatnio często słyszymy tego typu brednie, płynące z ust tak zwanych polityków. A dziennikarze łykają to bezmyślnie, zamiast poprosić o szczegóły.
Tymczasem wojska nie widać na ulicach, poza sierpniową paradą, nikogo nie zmusza się do chodzenia do kościoła. Antysemityzm zaprzeczył sam Rabin Warszawy, gdy został zaatakowany na ulicy. Podziękował policji za złapanie sprawcy chuligańskiego wybryku.Gospodarka się rozwija, spada bezrobocie, wzrasta wartość złotówki, rośnie produkt krajowy brutto.
Natomiast nakazowość gospodarki nadchodzi z zupełnie niespodziewanego kierunku. Oto unia europejska nakazuje nam ograniczyć produkcję mleka, przez co wzrosły ceny śmietany i skoczyły żółtych serów. Oto polscy rybacy nie mogą już w tym roku kalendarzowym łowić dorszy. Oto nie możemy budować drogi do Litwy, Łotwy i Estonii, bo Niemcy chcą mieć szybkie połączenie drogowe z Królewcem, zwanym dla zmylenia miastem rewolucjonisty Kalinina.
Pytam, gdzie są obrońcy praw człowieka, gdzie tak zwany komitet helsiński, gdzie profesorowie Rzepliński i Kochanowski, gdzie wreszcie Bronek Kingston Komorowski, czytelnik prasy światowej? Czemu milczą? Nie widzą tego, czy boją się czegoś?

BTW.Pederasta to określenie naukowe, słownikowe, podobnie jak homoseksualista. Dla mnie nie ma odcienia pejoratywnego. Poznałem kilku pederastów, wszyscy są ludźmi cichymi, spokojnymi dobrymi. Żyją sobie i nie wadzą nikomu. Natomiast nie podobają mi się zawodowi pederaści, którzy każą się nazywać gejami. To właśnie słowo wywołuje u mnie ujemne konotacje, bo po angielsku oznacza coś zupełnie innego. Gdy mamy kilka słów polskich nie ma sensu lansować obcych.

Debaty wyborcze


25.09.2007 12:56
Będzie wielka debata telewizyjna między Jarosławem Kaczyńskim i Aleksandrem Kwaśniewskim. Podobno sztaby przygotowywały od miesiąca. Kto ją wygra? Otóż wygrają obaj debatujący i ich partie. Jak to możliwe? Obiektywnie, lepiej logicznie mówi i argumentuje oraz posiada większą wiedzę Jarosław Kaczyński. Większą swobodę dyskusji, większą bezczelność zachowań ma Aleksander Kwaśniewski. Ale to wszystko jest bez znaczenia.
Nie o to chodzi, by kogoś do siebie przekonać. Kaczyński nie odbierze wyborców Kwaśniewskiemu ani nie zdarzy się odwrotnie. To o co chodzi? Chodzi o wyraźnie wyeksponowanie programu obu ugrupowań. O dokładne narysowanie celów, do których dążą. O pokazanie, iż to są jedyne dwie siły polityczne w Polsce, a inne to tylko przebierańcy i podróby. Chodzi o odebranie głosów partyjkom Leppera, Giertycha, Jurka, ale przede wszystkim POkemonów. I dlatego tak wściekł się kolega Donald Tusk, ponieważ został odstawiony na boczny tor. Może sobie co najwyżej podebatować z wysokim Romanem. A to dla niego dyshonor.

Kłamliwe sondaże


24.09.2007 20:48
Sondaże powinny służyć poznawaniu preferencji wyborczych. W naszym kraj mają za cel kształtowanie opinii publicznej i głosowanie z silnymi. Wielokrotnie widzieliśmy, jak bardzo odbiegały od rzeczywistości. Pamiętamy prezydenta z Gdańska, który miał wygrać w pierwszej turze, a otrzymał w drugiej mickiewiczowskie czterdzieści i cztery procent. Trudno jest wierzyć sondażom, trudno je weryfikować, ale czasem łatwo wykazać wyraźne oszustwo. Oto dziś podano szanse w wielkich miastach, wypisałem dwa miasta, w których manipulacja sondażem jest najbardziej jaskrawa.
Z sondażu wynika, że w Warszawie prowadzi Donald Tusk (37 proc.), który wyprzedza lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego (28 proc.) i Marka Borowskiego z LiD (22 proc.). W Krakowie największym poparciem cieszy się Jarosław Gowin z PO (42 proc.) przed Zbigniewem Ziobro z PiS (25 proc.). Jan Widacki z LiD mógłby dostać 13 proc.
Jest niewiarygodne. Zacznijmy od Warszawy. Generalnie nic nie wskazuje, aby ogólne notowania PiSu spadły. Wręcz przeciwnie, są wyższe niż rok temu, dwa lata temu i wcześniej. Dwa lata temu Jarosław Kaczyński pogromił nowego lidera stolicy - Hannę Gronkiewicz Waltz, pieszczotliwie zwaną przez swoich przyjaciół bufetową. Rok temu, w pierwszej turze, Kazio Marcinkiewicz miał prawie 40% i lekutko wyprzedził bufetową, która została prezydentem miasta dzięki poparciu komuszego Marka Borowskiego. Zapłaciła za to, a właściwie mieszkańcy Warszawy płacą cały czas, dwoma nadmiarowymi, dodatkowy etatami wiceprezydentów dla komuszków. Jarosław Kaczyński mieszka w Warszawie od lat, Donald Tusk jest w naszym mieście obcy. Nie pomoże mu nawet wygonienie szalonej Julii Pitery, która mogła mu odebrać 20% głosów z dowolnego miejsca.
Jeszcze większa manipulacja jest w Krakowie. Dwa lata temu, Zbigniew Ziobro położył na obie łopatki samego Jana Marię Władysława Piotra Rokitę. Społeczeństwo ocenia Ziobrę niezwykle wysoko, szczególnie kibice piłkarscy. A kto słyszał nazwisko Gowina?
Po co te kłamstwa? Bo niektórzy zagłosują dzięki temu na POkemonów. Wyniki sondaży będą się zmieniać, bo przecież tuż przed wyborami powinny być zbliżone do prawdziwych. Nikt zdrowo myślący, nie uwierzy, iż duży odsetek Polaków, może chcieć co tydzień glosować na kogoś innego. Naiwni są nadawcy medialni, którzy myślą, że oszukują i zachęcą do głosowania na POkemonów. Jedno jest pewne, zyska LiD, ale dla nich wybory odbywają się za wcześniej, ponieważ czas pracuje na ich korzyść.

Wino i wina Oleczka


23.09.2007 12:53
Kandydat na premiera, były dwukrotny prezydent, Aleksander Kwaśniewski, został brutalnie zaatakowy, iż podcza wykładu w Kijowie, miał kolejne problemy z goleniami, co utrudniało mu utrzymywanie pionu. Tym razem zachował się jak prawdziwy mężczyzna i powiedział, iż to jest jego sprawa, ile wina wypił. I ma rację, był prywatnie, nie zawijął się we flagę unii europejskiej, nie wchodził do samochodu przez bagażnik.
I ma rację, nie należy nikomu zaglądać do kieliszka, przecież na rauszu lepiej się przemawia i świat jest bardziej kolorowy. I można zanucić męskim głosem: Jolka, Jolka...

I Bronek i Geremek


23.09.2007 12:51
W sprawie nie wpuszczenia darmozjadów do Polski wypowiedział się, oburzonym jak zwykle głosem, Bronek Geremek. Postraszył nas konsekwencjami, iż jakoby stracimy biuro darmozjadów, które może być przeniesione do Wiednia. A kogo to obchodzi?
Kilkanaście już lat temu, przyjaciel mi opowiadał, jak kiedyś chciał sobie popływać łódką po Bałtyku. Musiał iść na rozmowę, w której uczestniczyli tajemniczy obywatel (wtedy nie było panów) i Bronek Geremek, sekretarz wydziałowej organizacji (za Moczulskim) Płatnych Zdrajców Pachołków Rosji. Bronek robił za autorytet, a tajemniczy obywatel zaproponował przyjacielowi zabranie w podróż czarnej skrzynki i przywiezienie jej z powrotem. Ot taki drobiazg. Przyjaciel odmówił, ponieważ przypuszczał, iż może to być urządzenie rejestrujące sygnały radarów niemieckiej obrony wybrzeża i powietrza, albo był nadajnik jakiejś informacji, albo odbiornik podobnej. Za coś takiego mógłby szybko nie wrócić do kraju.

Kontrolerzy wyborczy nie bedą wpuszczeni do Polski


22.09.2007 09:14
Bardzo mi się podoba stanowisko naszego rządu, który nie ugiął się przed dyktatem zaproszenia do Polski darmozjadów, którzy mieliby kontrolować wybory w Polsce. Nie wolno poddawać się kłamliwej nagonce, jakoby w naszym kraju były naruszane prawa człowieka, a wybory i ich wyniki mogłyby być fałszowane. Tak mogą mówić i myśleć tylko wyjątkowe kanalie. Sam jestem ciekaw, jak można obserwować wybory w jeden czy dwa dni? U nas wybory są przede wszystkim jawne, nie ma ograniczeń swobód obywatelskich. Jawność dotyczy samego aktu głosowania i liczenia wyników, bo przecież nikt nikomu nie dyktuje, ani nie sprawdza, jak głosował. Ta czynność jest tajna i tylko ta. Cala reszta odbywa się publicznie.

Korupcja Lisa i Smoktunowicz


22.09.2007 08:57
Ostatnio wszyscy się przejmują, iż Lis stracił pracę, a razem z nim Smoktunowicz. A mało to w Polsce bezrobotnych? I to takich, którzy nie mają z czego żyć. Ile Lis i Smoktunowicz zarabiali w Polsacie, nikt wie. Wiadomo, że Lis zarabiał przedtem 70.000 miesięcznie w TVN + samochód + karta kredytowa + telefon + notebook + etc. Gdy odszedł, dostał 3 x 70.000 odprawy, a sądował się o następne 3.
Oboje zaczynali w TVP, on w dzienniku, ona w teleexpresie. Potem Lis z tancerką Rusin wyjechał do USA jako korespondent, gdzie po wielu latach zmieniła go Warakomska. Następnie Mariusz Walter kreował Lisa na filar TVN. Smoktunowicz była najlepszą przyjaciółką Rusin, rozbiła jej małżeństwo z Lisem i poszli razem do Polsatu.
Cała trójka jest przykładem karierowiczów, którzy zrobią wszystko dla swego pracodawcy. Pamiętamy epizod Lisa z Nocnej zmiany, gdy przerażony błaga Bolka o obalenie rządu Jana Olszewskiego. Pamiętamy nienawiść Lisa, którą ociekał prowadząc Fakty. Pamiętamy jego ostatni, co tygodniowy magazyn w Polsacie.
Dziennikarzem jest wyjątkowo marnym, nie potrafi spokojnie zadać pytania. Sprawia wrażenie, że nie słucha i nie rozumie odpowiedzi. Nie nauczono go kultury dyskusji, wybranym rozmówcom przerywa wypowiedź nawet na początku zdania. Nie potrafi oddzielić informacji od komentarza. I trzeba pamiętać, że cały czas jest wspomagany przez suflera, który wydaje mu rozkazy prosto do ucha.
Czemu mamy się przejmować takim człowiekiem? Niech sobie poszuka jakiejś pracy, niech popracuje fizycznie. Czemu media o nim piszą? Co on sobą reprezentuje jako człowiek? Niewiele. Oj, niewiele.

Inteligentna wypowiedź Janusza Palikota


21.09.2007 19:43
Pisarz powiedział, iż POkemony mogą po wyborach zawrzeć sojusz zarówno z PiSem, jak i z komuszkami. Myślał przy tym chyba bardzo długo.
Fizyka mówi, iż jak wstawimy do rozgrzanego pieca garnek z wodą, to woda może się zamienić w lód,a ciepło, które z tego powstanie pójdzie na ogrzanie pieca. Jest to zdarzenie możliwe, ale bardzo mało prawdopodobne. Nazywa się cudem Jeansa.

Obrzydliwy agitator Pieronek


21.09.2007 19:22
O. Kuczek o wyborach mówił sporo: Idą wybory. Ludzie mnie pytają: Ojcze, na kogo głosować. Nigdy nie powiem. Ja tylko powiem: W tej chwili mam głosować na PiS, jedynie ma szanse coś zrobić dla Polski. Inni nie mają szans. Ale to moje zdanie, wasza sprawa jest inna. I kontynuował: - Natomiast co zrobicie z sumieniem, jeżeli zawiesicie dekalog, idąc z kościoła do punktu wyborczego? I tam się okazuje, że się nie liczycie ani z aborcją, bo partia, której krzyżyk postawiliście, jest za aborcją, eutanazją, małżeństwami homoseksualnymi, miękkimi narkotykami? A przecież to partie, nawet jedna jest bardzo popularna, rywalizuje z PiS, jest za tym. Jak pogodzicie to z sumieniem swoim? Czy jeszcze raz powiecie, że mieszamy się do polityki? Ale ja wołam: dlaczego ktoś zawiesił dekalog, idąc do urny? I tu jest grzech, i tu jest problem spowiedzi i poprawy.

Tak to skomentował Pieronek Jeśli chodzi o mówienie o tego rodzaju rzeczach podczas homilii i mszy św., to jest to obrzydliwa agitacja polityczna.
Jest wyjątkowo obrzydliwe, bo właśnie Pieronek zajmuje się agitacją polityczną, pisząc artykuły w gazecie wyborczej. Pieronek chyba nie słyszał o świętym Stanisławie, patronie Polski, który za działalność polityczną został świętym męczennikiem. Pieronek nigdy nie słyszał o mszach w intencji Ojczyzny, szczególnie popularnych w latach osiemdziesiątych. Pieronek nie słyszał nigdy o męczeńskiej śmierci Jerzego Popiełuszki, zamordowanego z powodu jego działalności politycznej. Wreszcie Pieronek nie słyszał homilii Jana Pawła drugiego.
Obstawiam, iż Pieronek nie słyszał kazania, które krytykował. Tam jest jasno powiedziane, iż Ojciec Kuczek wyraził własne zdanie, wyraźnie podkreślił, iż nikogo nie namawia, ale zachęca do rozważenia w swym sumieniu konsekwencji złego wyboru.
Obłuda Pieronka jest porażająca.

A na pytanie, czy nie dziwi go, że prokuratura nie dopatrzyła się antysemityzmu w wypowiedzi o. Rydzyka, Pieronek powiedział: Bardzo mnie to dziwi. Dziwi mnie wymiar sprawiedliwości, który na każdą inną tego typu sytuację reaguje bardzo szybko i bardzo sprawnie, a tutaj nie dopatrzył się. Pewnie jest ślepy
Tu Pieronek kłamie jak najęty, ciekawe jaką otrzyma pokutę i czy wyrazi żal za ten grzech. Zarzut antysemityzmu dotyczył interpretacji jednego zdania, wyrwanego z kontekstu. Dla każdego myślącego człowieka antysemityzm to systematyczne nawoływanie do prześladowania Żydów, poniżanie ich, deprecjonowanie. Był to drugi zarzut antysemityzmu, poprzedni powstał półtora roku temu, po felietonie Stanisława Michalkiewicza, za użycie określeń Judejczykowie i przedsiębiorstwo holocaust. Pomijając infantylność zarzutów, trudno pomstować o antysemityzm dawkowany raz na osiemnaście miesięcy.
Wracając do Pieronka, przypomniałem sobie, iż widziałem go, jak wysiadał z ekskluzywnego czarnego Mercedesa. Nie może jeździć Polonezem jak premier Pawlak? Czy to nie grzech pychy?

Rokita do garów!!


20.09.2007 19:59
Dzieją się rzeczy niesamowite. Jan Maria Władysław Piotr Rokita został odstawiony do kuchni. Jest ty tym bardziej zadziwiające, iż ustąpił miejsca osobie, która nadaje się wyłącznie do .... No właśnie, nie wiem, do czego się nadaje, ale z pewnością się nie nadaje do polityki.
Zobaczę jak będą wyglądały listy do Sejmu, do Senatu też, ale przede wszystkim do Sejmu, bo główna praca jest jednak w Sejmie i wtedy podejmę decyzję.
Jedno zdanie, a jakie infantylne, pokazujące nicość wiedzy politycznej Heli Arnold. Nie wiem, po chce oglądać listy do Sejmu, czyżby nie wiedziała, iż nie czyta się cudzych listów? I co ona z tych listów wyczyta? Czego się dowie?
Mówiąc poważnie problem polega na czymś innym. Oto do głównej partii kraju przybywa jakaś przybłęda, nie wiadomo skąd, nic sobą nie reprezentująca, która rządzi się jak szara gęś, grymasi, robi łaskę (tam jest wyraźne Ł), że w ogóle będzie kandydować. I kosmitka dostaje drugie miejsce na liście w Warszawie. Jakim prawem? Prawem kaduka. Olbrzymie rzesze działaczy pracują dla dobra partii, zbierają podpisy, chodzą na zebrania, agitują, wieszają plakaty, zbierają pieniądze, płacą składki. Oni latami pracują na swoją pozycję w partii, na swój status.
I to jest skandal. Kosmitka powinna zapisać się do partii, mieć dwóch członków wprowadzających, zapłacić składki.I powinna zacząć działać, wieszać plakaty, popracować fizycznie dla partii. Ale ona nigdy nie pracowała nie tylko fizycznie, ale w ogóle. Cóż, to wielki skandal.

kampania wyborcza


19.09.2007 10:40
W Polsce nie ma kampanii wyborczej. To znaczy cały szum medialny nie jest kampanią w normalnym znaczeniu tego słowa. Kto nie wierzy mi, niech poczyta sobie plakaty wyborczy. Tak, dobrze napisałem, poczyta. I co? Nie ma tam nic do czytania? Nie ma żadnego programu? Fotka wyretuszowana, imię, nazwisko, numer listy i pozycja na niej. I na takiego człowieka bez programu mamy głosować?
Poseł to dobry zawód. Nawet jak nie kradnie, nie bierze łapówek, nie załatwia koncesji, nie ustawia ustaw :) (wszystkie te przestępcze czynności kamufluje się nazwą lobbing) to i tak ma dosyć forsy dla siebie i utrzymania kochanki zwanej asystentką, sekretarką lub pełnomocniczką. Życie posła jest piękne.

Nieważne skąd, byle do żłobu


17.09.2007 11:49
Kiedy się czyta wynaturzenia i wynurzenia Mężydłów, Sikorskich, Millerów, Borysewiczów i innych przechrzt, to śmiech ogarnia wyborców. Teraz, gdy okazali się zdrajcami własnych szeregów, zaczynają wygadywać brednie. Mężydło chciał się dać zwerbować przez CBA, Sikorskiego premier okłamał, że Macierewiecz tymczasowo... A czy okłamał? Czy będzie wiecznie? Ale muszą coś robić, żeby się przypodobać nowym mocodawcom. Niektórym nic nie pomaga. Niedoszły premier Kaczmarek odszedł w niebyt, gdy mu dowiedziono kłamstwo. Były premier Miller wypowiadał się, iż przeszacował Zbigniewa Ziobrę, gdy go nazywał zerem. A ile sam teraz jest wart? Jak się czuje wykończony przez Olka i Jolkę? Może podać dłoń Oleksemu, Dyduchowi, Jaskierni... Może sobie pomarzyć, iż Katarzyna Maria Piekarska zatańczy z szablami w TVN. A tak się dobrze zapowiadała, gdy skorumpował ją politycznie z Unii Wolności do swego ministerstwa.
Prawdziwy problem polega na tym, iż powinien obowiązywać swoisty domicyl, składający się z dwóch elementów.
1.Do Sejmu, Senatu i Rad mogą startować wyłącznie partie, które zostały zarejestrowane sądownie co najmniej pięć lat wcześniej i przez ostanie pięć lat nie zmieniały nazwy.
2.Kandydaci muszą być członkiem swojej macierzystej partii co najmniej przez ostatnie pięć lat. Opuszczenie lub usunięcie z macierzystego klubu poselskiego jest równoznaczne z utratą mandatu.
Prosta rzecz, a cieszy. Skończyłyby odejścia, przejścia, wolty. Nie trzeba by stosować weksli, ani innych zabezpieczeń. Przecież każda zmiana preferencji to oszustwo względem wyborców.
Dobrze by było wprowadzić także jednomandatowe okręgi wyborcze z obowiązkiem zamieszkiwania tam co najmniej pięć lat. Wtedy znalibyśmy swoich deputowanych, bo oni sami, by o to zabiegali. I wreszcie byśmy mogli od nich wymagać. Ale nasi czołowi demokraci, Adam, Tadeusz, Bronisław, boją się prawdziwych wyborów.
Nikomu też nie przeszkadza, iż jest łamana konstytucja. Ani rzecznik, ani trybunał, ani komitywa helsińska nie protestuje. A wybory nie są ani bezpośrednie (bo głosujmy na listę), ani równe, bo głosy mają różną wartość nie tylko przez metody przeliczania preferujące silne partie, także przez próg wyborczy i wybieranie osób, które nie przekroczyły 50%.

Domicyl, a co to takiego?


16.09.2007 19:11
Kiedyś, dawno temu, Staś Tymiński przyjechał do Polski i o mało nie został prezydentem. Cała medialna agentura sprzysięgła się przeciw niemu,żeby tylko nie wygrał. A niedługo potem były wybory do Sejmu. Wtedy wymyślono domicyl, czy nakaz zamieszkiwania w Polsce co najmniej pięć lat. W ten sprytny sposób wyeliminowano Stasia Tymińskiego z kandydowaniu, wszak przyjechał z Peru.
A jak załatwiono całą jego partię X? Równie prosto. Żeby móc rejestrować listy w całym kraju, należało w jednym okręgu zebrać 50 tysięcy podpisów, lub w pięciu okręgach po 5 tysięcy. Partia X zebrała wymagane podpisy w sześciu okręgach, czyli w jednym nadmiarowym. Aliści ich pełnomocnicy posłuchali podszeptów szatana z komisji, który mówił, że nie warto liczyć głosów ponad 5.100, skoro wystarczy 5.000. Po zamknięciu terminu składania list, zakwestiono po 150 podpisów na dwóch listach. Zabrakło podpisów do 5.000 i listy skasowano. Efektem było usunięcie list partii X z 33 okręgów wyborczych. Partia X kandydowała tylko w 4 okręgach.
Ja tego błędu uniknąłem, ponieważ zarejestrowałem listy wyborcze w 7 okręgach, a ponadto kazałem liczyć wszystkie podpisy do końca. Dla przykładu, sędzia Bareja w Warszawie dostał szału, bo liczba ich była 17.834 podpisy.
A czemu wspominam ów słynny domicyl? Ano okazało się, iż kandydował i został wybrany posłem jeden osobnik, co nie spełniał wymagań domicylu. I co się stało? Sejm, przegłosował, że to nie ma znaczenia, że może być posłem. Tak zwane Zjednoczenie Chrześcijańsko Narodowe pokazało, jaki ma stosunek do wartości chrześcijańskich, jak prawda, uczciwość, moralność, odpowiedzialność i całe 10 przykazań. Kim był ów poseł? Postać wtedy całkowicie nieznana, czyli Rysio Czarnecki. Potem AWS, a do niedawna Samoobrona. Bardzo zacny jegomość.

Szatani zniechęcili Rokitę


15.09.2007 11:38
Jan Maria Władysław Piotr Rokita, z miłości do żony, zrezygnował z polityki. Powinienem się cieszyć, ale moja radość może się okazać przedwczesna. Po prostu nie wierzę mu, gdyż jest postacią wyjątkowo mało wiarygodną. Raczej wycofał się, by nie musiał opowiadać się przedwcześnie za przegranym. Pozostał POkemonem, więc może liczyć na etacik, gdy zdarzy się cud i POkemonki utworzą rząd z KOmuszkami. Gdy PiS utworzy rząd, jego żoneczka Twardowska, zapewni mu etacik. Diabelski plan.
W tej materii wypowiedział się dziś z pociągu dla radia TOK sam Bronek Kingston Komorowski, który wyraził marzenie, iż ci, co skłonili Rokitów do ostatnich decyzji, będą się smażyć w piekle. Jego gniew nikogo nie dziwi, ponieważ POkemony teraz nie będą mogły udawać partii centrowej. Lewicowy elektorat będzie spokojnie mógł wybierać między swoimi. A za swoich prędzej uważa komuszków niż przebierańców.

Uwaga natury ogólnej. Od lat obserwuję, jak pozornie zupełnie normalni ludzie, głupieją w czasie tworzenia list wyborczych i po ich zarejestrowaniu. Po prostu woda sodowa uderza im do głowy. Czują się ważni, czują się już wybrani.Mało kto jest na to odporny.

Chrześcijańskie przebaczenie


14.09.2007 21:22
Lech Wałęsa wysyła dziś Lecha Aleksandra do lekarzy wszystkich specjalności. Nawet wydawało mi się, iż ma rację, ale potem stwierdziłem, iż uczynił to przed wydarzeniem dnia. Dziś prezydent Kaczyński utworzył nowy etacik dla pani Anieli Rokity Adler. Ma ona doradzać w sprawie kobiet.

Zupełnym zbiegiem przypadków jest to małżonka Jana Marii Piotra Władysława Rokity. Jednakże, przeciwieństwie do miłości pana Jędrka z panem Romkiem, nie są oni jednym ciałem, więc pozornie nic złego się nie stało. Jednakowoż nie bardzo rozumiem, po co w pałacu prezydenckim znalazła się kolejna feministka.
Jednakowoż doszły mnie słuchy, iż premier Jarosław, uznał Jasia Marysię za zdolnego polityka i chętnie widziałby go w szeregach PiSu. Jest to dziwne, bo jeszcze nie minął rok, jak premier żądał usunięcia Rokity z polityki, jako człowieka niegodnego jej uprawiania. Wtedy miał rację, bo właśnie Rokita ponosił sporą odpowiedzialność za ingiwilowanie prawicy i lewicy w latach 91-93.
Na przykład, jako sekretarka warszawskiego zarządu Porozumienia Centrum została zatrudniona agentka, posługująca się roboczym pseudonimem Dorota Michalec. Były też liczne prowokacje w tym czasie i inne szykany.

Premier Jarosław często przebacza różnym zdrajcom, degeneratom, sprzedawczykom, ludziom, którzy go zdradzili i to w sytuacjach szczególnie istotnych. Na przykład, tuż przed rokoszem Jana Olszewskiego z Andrzejem Anuszem na czele, z PC uciekła do liberałów (KLD) piątka z Andrzejem Urbańskim na czele. Cała piątka dostała potem przebaczenie, chociaż nie bardzo się sprawdziła. Andrzej Urbański był nawet wiceprezydentem Warszawy, potem jeszcze pracował w kancelarii prezydenta Lecha, ale wyciągnięto mu ciemne interesy z komuszkami, więc się salwował tymczasową ucieczką w niebyt. Potem został prezesem telewizji i tam się znowu kompromituje. Na przykład ściągając do niej Monikę Olejnik.

Bronek Kingston Komorowski także wykazał się dziś chrześcijańskim podejściem. Skomentował tak nowe reklamy POkemonów: cios za cios, wet za wet. Miał na myśli, iż ich reklamki są odpowiedzią na wczorajsze PiSu. Obiecał, że POkemonki będą jeszcze bardziej wściekle opluwac swoich przyjaciół z PiSu.

I to jest dopiero prawdziwy numer, PiS atakował bliżej nie określony układ i jego oligarchów. Ani się nie zająknął, o kogo może chodzić. Czemu Bronek odebrał to, jako atak na POkemonów? Czyżby się poczuwał? Dziwne to zaiste.

Przepraszam za Wałęsę.


13.09.2007 21:19
Przepraszam wszystkich mieszkańców mojej dzielnicy Praga Południe w Warszawie, za to, że w 1990 roku kierowałem kampanią prezydencką Lecha Wałęsy. Robiłem to w bardzo dobrej wierze, bo niestety znałem go tylko od jednej strony. Praga Południe liczyła sobie wtedy 300.000 mieszkańców i oplakatowaliśmy ją w dużym stopniu. Wałęsa uzyskał już w pierwszej turze 54,13%, ale nie był to wynik rekordowy.

Nie przepraszam za Aleksandra Kwaśniewskiego. O nim wiedziałem dużo wcześniej, kim jest, jakie ma słabości, co sobą reprezentuje. Jego wypowiedź dla niemieckiego pisma specjalnie mnie nie dziwi. Jest teraz w formacji z czcigodnym Bronisławem, więc donosy na Polskę mnie nie dziwią, nie pierwsze i nie ostatnie.

Zachowanie i wypowiedź Wacka Havla w ogóle mnie dziwi. Ciekaw jestem kogo mieliby kontrolować specjalni obserwatorzy? Państwową komisję wyborczą? Bo lokalnych nie ma sensu, ponieważ ich członkowie wybierani są spośród członków wszystkich aktywnych partii politycznych, nie mówiąc już o mężach zaufania.

Szachy to dział, który rozwija się najszybciej.
15.04.2007 22:54
Wstawiłem kolejną partię komentowaną, czekam na Wasze opinie.




©2006 Piotr Kaczorowski. All rights reserved. login